Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Rody uczone (108)


Jest to rodzina inteligencka, z oczywistym imperatywem kszta³cenia siê, z patriotyzmem pojmowanym jako gotowo¶æ s³u¿enia Ojczy¼nie, z ofiarno¶ci± spe³niaj±c± siê w pracy pokoleñ lekarzy.

Trzebiccy

cz. 1, Pier¶cieñ lekarskich pokoleñ
Magdalena Bajer

Inteligenckie domy z d³u¿sz± tradycj± poznaje siê przestêpuj±c próg. Tak¿e w Warszawie, gdzie prawie wszystkie zniszczy³a wojna. Najpierw po czym¶ trudnym do okre¶lenia – aurze czy te¿ klimacie wytworzonym przez toczone w takich domach rozmowy, czytane ksi±¿ki. Potem zauwa¿a siê pami±tki – obraz, fotografiê, wazon, serwetê, figurkê, po których poznaæ, ¿e osadza³y siê w domu wraz z mieszkañcami, wedle zwyczajów i mód z epok ju¿ minionych.

Pañstwo Krystyna i Jacek Trzebiccy go¶cili mnie w du¿ym mieszkaniu odbudowanej ¿oliborskiej kamienicy, niedaleko miejsca, gdzie mieszka³ przed wojn± Stefan Rowecki, pó¼niejszy „Grot”, dowódca Armii Krajowej, wydany Niemcom przez zdrajcê i zamordowany w Sachsenhausen. Profesor Krystyna Rowecka−Trzebicka jest bratanic± bohatera i jego chrzestn± córk±.

klejnot lekarski

Kiedy przysz³am, na stole le¿a³ przygotowany numer miesiêcznika dla lekarzy „Puls” z artyku³em Ewy Dobrowolskiej, która w cyklu Sagi rodzinne opisa³a moich gospodarzy. Zagl±dali doñ, podczas rozmowy, ¿eby siê upewniaæ co do chronologii, zw³aszcza zdarzeñ zamierzch³ych, po których przysz³a kolej na ich w³asne ¿yciowe do¶wiadczenia, historiê ich wspólnego domu.

Pradziadek doktora Jacka Rudolfa Trzebickiego by³ pierwszym w rodzie lekarzem i pierwszym Rudolfem – potem imiê to sta³o siê tradycyjne. By³ lekarzem wojskowym, pod koniec ¿ycia cesarsko−królewskim generalnym inspektorem sztabowym. Rodzina wywodzi siê z Galicji, zapamiêtana przez dzi¶ ¿yj±cych potomków jako miejska – mój gospodarz do szlacheckich klejnotów ani ziemskich posiad³o¶ci przodków siê nie przyznaje, choæ dok³adny opis pewnego klejnotu odczyta³ mi na samym pocz±tku spotkania, a fotografiê domu w Nataliñskiej resztówce pod Warszaw± dok³adnie obja¶nia³. O jednym i drugim dalej. Od piêciu pokoleñ, licz±c obecne wnuki pañstwa Trzebickich, jest to rodzina inteligencka, z oczywistym dla ka¿dego m³odego jej cz³onka imperatywem kszta³cenia siê, z patriotyzmem pojmowanym jako niewymagaj±ca dyskusji ani szczególnych uzasadnieñ gotowo¶æ s³u¿enia Ojczy¼nie, z ofiarno¶ci± spe³niaj±c± siê w pracy pokoleñ lekarzy.

Drugi Rudolf Trzebicki urodzi³ siê w roku 1859. On to w³a¶nie przysporzy³ najwiêcej naukowego splendoru rodzinie i zyska³ rodowy klejnot – nie dziedzicz±c, ale za w³asne zas³ugi. Zawsze uczy³ siê ¶wietnie, zas³uguj±c ju¿ w krakowskim gimnazjum ¶w. Jacka na miano „pierwszego celuj±cego”. Oceny z kolokwiów i egzaminów na wydziale lekarskim UJ by³y, jak pisa³ w swoim curriculum vitae, celuj±ce bez wyj±tku. Talenty i pilno¶æ m³odego cz³owieka nagrodzi³ sam cesarz Franciszek Józef, mi³o¶ciwie wówczas panuj±cy Austro−Wêgrom, do których nale¿a³a polska Galicja. W roku 1883 odby³a siê promocja Rudolfa Trzebickiego na doktora wszech nauk lekarskich – pierwsza pod auspicjami Jego Cesarskiej Mo¶ci. Podczas ceremonii delegat namiestnictwa wrêczy³ ¶wie¿o upieczonemu lekarzowi pier¶cieñ z cesarskimi inicja³ami. Umieszczone na owalnej tarczy z czarnego agatu z³ote litery wieñczy cesarska korona, a okala je czterna¶cie brylantów. Klejnot przetrwa³ wojnê i jest w rodzinie, przekazywany kolejnym pokoleniom lekarzy. Nie by³o dotychczas dylematu, kto mia³by dziedziczyæ cenn± pami±tkê, gdyby lekarzy zabrak³o.

Pierwszy w³a¶ciciel zrobi³ szybko karierê – zawodow± i naukow±. Zaraz po studiach zosta³ asystentem swojego profesora, jednego z twórców nowoczesnej chirurgii, Jana Mikulicza−Radeckiego, którego ¿yciorys pozna³am studiuj±c w Uniwersytecie Wroc³awskim... polonistykê. Mikulicz−Radecki by³ jedn± z postaci, wokó³ których przesiedleni intelektuali¶ci budowali swoj± now± „zachodniokresow±” to¿samo¶æ, raduj±c siê, ¿e wybitny Polak w koñcu ubieg³ego wieku stworzy³ w niemieckim mie¶cie nad Odr± s³ynny akademicki o¶rodek chirurgii. Przemknê³o mi to przez my¶l, gdy s³ucha³am opowie¶ci doktora Trzebickiego i przypomnia³am sobie, ¿e to Mikulicz−Radecki wprowadzi³ obowi±zuj±cy do dzi¶ strój chirurga: maskê, czepek i rêkawiczki, co naturalnie nie jest najwiêksz± jego zas³ug±.

Dziadek Rudolf mia³ szczê¶cie do mistrzów. Odp³aca³ im osi±gniêciami, z których mogli byæ dumni – habilitacjê uzyska³ w wieku dwudziestu o¶miu lat, ukoñczywszy trzydzie¶ci sze¶æ by³ ju¿ profesorem. Po wyje¼dzie Mikulicza (do Wroc³awia) nasta³ w Krakowie równie wybitny chirurg – Ludwik Rydygier, a docent Trzebicki zosta³ jego najbli¿szym wspó³pracownikiem.

Inteligentom epoki rozbiorowej, niezale¿nie od zawodu, wypad³o s³u¿yæ narodowi w ró¿nych potrzebach, jakie dyktowa³a historia. S³u¿ba lekarzy, ze swej natury, jest wyra¼niej okre¶lona i zwi±zana z ³ó¿kiem pacjenta. Lekarz−uczony ma wiêcej godzin s³u¿by – Rudolf Trzebicki, poza zajêciami uniwersyteckimi, by³ prymariuszem (dzi¶ ordynator) w szpitalu ¶w. £azarza, a przez kilka lat „bezp³atnym operatorem” w szpitalu bonifratrów. Ponadto anga¿owa³ siê w dzia³alno¶æ zachodniogalicyjskiej Izby Lekarskiej, prezesuj±c jej przez pewien czas i dzia³a³ w towarzystwach chirurgicznych.

Ludwik Rydygier zapocz±tkowa³ regularne zjazdy chirurgów polskich, w czym uczestniczy³ Trzebicki, prezentuj±c wyniki swoich badañ naukowych, dotycz±cych m.in. zapalenia wyrostka robaczkowego, zgorzeli koñczyn, operacyjnego leczenia ch³oniaków szyi. Zmar³ m³odo wskutek zaka¿enia przy operacji, maj±c czterdzie¶ci cztery lata.

„chirurgiczna” para

Trzy pokolenia Rudolfów Trzebickich para³y siê chirurgi±. Ojciec pana doktora Jacka (który jest radiologiem) kontynuowa³ tradycjê w tym samym miejscu, gdzie pracowali jego przodkowie – w klinice Uniwersytetu Jagielloñskiego. Po pewnym czasie zaj±³ siê dermatologi±, „na placówce” pozostawiaj±c ¿onê Zofiê Geneli, o której mia³am wiele us³yszeæ od syna w dalszej opowie¶ci. By³a chirurgiem, co nieczêsto w jej czasach zdarza³o siê kobietom, w ogóle jeszcze nielicznym w¶ród lekarzy.

M³odszy brat „Rudolfa trzeciego”, Hugo, sprzeniewierzy³ siê tradycji medycznej, ale nie inteligenckiej. Zosta³ in¿ynierem chemikiem. W 1920 roku s³u¿y³ w jednym pu³ku z W³adys³awem Anczycem, wnukiem znanego wydawcy dzie³ literatury polskiej W³adys³awa Ludwika, autora sztuki Ko¶ciuszko pod Rac³awicami, która nale¿a³a do kanonu edukacji patriotycznej mojego jeszcze pokolenia (widzia³am j± jako dziecko na scenie teatru skarbkowskiego we Lwowie), a któr± Jan Lechoñ zaliczy³ do kilkunastu najlepszych jemu wspó³czesnych dramatów. Syn autora Wac³aw prowadzi³ rodzinn± ksiêgarniê w Krakowie – pierwsz± w Polsce ksiêgarniê wysy³kow±.

W jednej z potyczek W³adys³aw Anczyc (tak¿e drukarz i ksiêgarz) zosta³ trafiony kul± w serce. Zgin±³by na miejscu gdyby nie... srebrna papiero¶nica w kieszeni na piersi. Kula przebijaj±c j± utraci³a czê¶æ si³y ra¿enia, ale stan by³ gro¼ny. Towarzysz broni Hugo Trzebicki nie zawióz³ go do domu, o co ranny prosi³, pragn±c tam umrzeæ, ale do szpitala, na oddzia³ swego brata Rudolfa. Rodzinna tradycja powiada, ¿e to w nagrodê za uratowanie ¿ycia otrzyma³ rêkê Zofii Anczycówny. Mo¿na, jak my¶lê, wierzyæ, i¿ na m³odej pannie, wychowanej w kulcie po¶wiêcenia i heroizmu, czyn dzielnego ¿o³nierza zrobi³ wra¿enie.

pierwsza pani profesor

Krystyna Rowecka−Trzebicka pochodzi z rodziny prawniczej o rodowodzie szlacheckim. Wspomina jednego z dalekich kuzynów, który po¶wiêci³ siê medycynie, ale w rodzinnej historii nie zajmuje poczesnego miejsca.

Historiê tê naznaczy³a postaæ stryja pani profesor, zarazem jej chrzestnego ojca Stefana Roweckiego „Grota”, twórcy Armii Krajowej, komendanta Si³ Zbrojnych w Kraju. Tote¿ jej opowie¶æ nie siêga odleglejszej genealogii, skupiaj±c siê na wspomnieniach wojennych.

Patrz±c dzisiaj na pomnik legendarnego genera³a, ogl±daj±c eksponaty w Muzeum Powstania Warszawskiego, którego nie do¿y³, aresztowany w roku 1943 i zamordowany w Sachsenhausen, nie pamiêta³am, ¿e zwi±zany ca³e ¿ycie z wojskiem (walczy³ w Pierwszej Brygadzie Legionów Polskich) by³ tak¿e t³umaczem i publicyst±. Za³o¿y³ i redagowa³ przedwojenny „Przegl±d Wojskowy”. Szeroko¶æ horyzontów i wielorako¶æ pe³nionych zadañ jest rysem tradycji rodzinnej, mimo ¿e czasy wspó³czesne dyktuj± specjalizacjê i stawiaj± ludziom ambitnym absorbuj±ce wymagania.

Krystyna Rowecka by³a ze stryjem−chrzestnym bardzo zaprzyja¼niona. Z jego osob± wi±¿e siê jej dziecinny egzamin z... konspiracji. Pierwszej wojennej jesieni 1939 roku dowiedzia³a siê od rodziców, ¿e stryj Stefan wyjecha³ z Warszawy z wojskiem tam, gdzie mo¿e da siê walczyæ o wolno¶æ Polski. Sze¶cioletnia dziewczynka, wychowana na patriotycznych dziecinnych lekturach i opowie¶ciach, chêtnie uwierzy³a. Jednak¿e pewnego dnia, na spacerze z cioci±, zobaczy³a stryja na placu Trzech Krzy¿y. Zamiast rzuciæ mu siê na szyjê, odwróci³a g³owê i szybko zagada³a ciociê, ¿eby ta nic nie spostrzeg³a. Mamie wieczorem powiedzia³a z dum±, ¿e wie o co chodzi, ta za¶ podtrzyma³a ustalon± wersjê, t³umacz±c, ¿e stryj przyjecha³ z zagranicy, ale musi siê ukrywaæ.

Dowódca wojsk Pañstwa Podziemnego pamiêta³ o bratanicy do ostatniej Gwiazdki w swoim ¿yciu, jak zawsze pamiêta³ o jej urodzinach i imieninach. W wojenn± Wigiliê dosta³a Ba¶nie Andersena, nastêpnego roku Trylogiê – ku pokrzepieniu dziecinnego serca, które czas klêski obudzi³ dla spraw wa¿nych i wspólnych prêdzej ni¿ to bywa w czasie normalnym. Ostatni prezent od stryja by³ w wielkim pudle, z którego dziewczynka wypakowywa³a kilka kolejnych. Najmniejsze kry³o srebrny zegarek z jej monogramem i piêkn± bransoletk±. Pani profesor ma go do dzisiaj, razem z innymi pami±tkami, które jej ojciec mecenas Stanis³aw Rowecki uratowa³ z mieszkania przy Zielnej zaraz po upadku powstania, w ostatniej chwili przed spaleniem domu przez Niemców. Jest w¶ród nich najdawniejsza pami±tka – ksi±¿eczka oszczêdno¶ciowa za³o¿ona na nazwisko bratanicy, gdy przysz³a na ¶wiat, z wk³adem tysi±ca z³otych.

Ostatni raz widzieli siê na Pow±zkach w dniu imienin babci Zofii Chrzanowskiej (matki braci Roweckich), niedawno zmar³ej. Uprzedzona przez rodziców o niespodziance, Krystyna z daleka zobaczy³a stryja i pozna³a, mimo ¿e by³ inaczej uczesany i w sportowym ubraniu, nie w mundurze. Sze¶æ tygodni pó¼niej zosta³ aresztowany.

Przerywam relacjonowanie opowie¶ci rodzinnej Roweckich−Trzebickich dlatego, ¿e powojenne jej rozdzia³y wymagaj± osobnej uwagi. W ciê¿kich latach stalinowskich dojrzewali oboje moi gospodarze, znajduj±c ¿yciowe drogi, które pozwoli³yby zachowaæ wierno¶æ wyniesionym z domów idea³om, a nie zamkn±æ siê przed ¶wiatem, bowiem otwarto¶æ na innych, na ludzkie potrzeby, na zachodz±ce zmiany do owych tradycyjnych idea³ów nale¿±. S³u¿ba chorym okaza³a siê tak± drog± – bezpieczn±, choæ bynajmniej nie³atw±. Posz³y ni± pó¼niej ich dzieci, dopisuj±c do lekarskiej genealogii pi±te ju¿ pokolenie.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje