Wystpujc na konferencji organizowanej przez KRASP zastanawiaem si, czy mam wykorzysta dowiadczenia dwch i p kadencji piastowania funkcji rektora i czonka Konferencji Rektorw, czy te mog skorzysta z przywileju, e rektorem ju nie jestem i mog na pewne rzeczy patrze z punktu widzenia szeregowego profesora, nie zastanawiajc si ustawicznie, jaki to bdzie miao skutek dla caoci szkolnictwa wyszego i dla mojej uczelni. Postanowiem skorzysta z tego przywileju i raczej odwoam si do oglnych wartoci akademickich, a w mniejszym stopniu bd si koncentrowa na rozwizaniach organizacyjnych czy rnego rodzaju rozstrzygniciach prawnych.
Dodam tylko, eby nie sprawia wraenia, e si od czego dystansuj, e o uwarunkowaniach prawnych i organizacyjnych kariery naukowej mwi trzeba, bo na pewno take one w duej mierze determinuj decyzje, ktre podejmuj modzi ludzie, gdy wybieraj dla siebie najwaciwsz (ich zdaniem) drog awansu. Droga do awansu jest zawsze rodzajem gry, a wiadomo, jak wana jest znajomo regu gry przy wyborze skutecznej strategii. Ramy organizacyjno−prawne w duej mierze okrelaj take liczebno, a porednio rwnie jako kadry naukowej w uczelni, wic ich dobre wytyczenie jest naprawd wane.
Jednak mnie si wydaje, e czynnikiem, na ktry trzeba take zwrci uwag, s motywacje ludzi, ktrzy wchodz na trudn i czsto bardzo uciliw ciek kariery naukowej. Dotyczy to zwaszcza ludzi modych, ktrzy niemiao i z nadziej rozpoczynaj swoj przygod z nauk, prbuj odnale si w meandrach awansu naukowego, przeywaj rozmaite wzloty i upadki – a przy tym wszystkim patrz z nadziej na nas, starszych i dowiadczonych profesorw, ebymy im podpowiedzieli, w jaki sposb powinni ksztatowa swoje ycie. Modzi adepci nauki potrzebuj wskazwki, rady, podpowiedzi, w jaki sposb powinni odnosi si do pewnych wartoci, eby tego swojego talentu i zapau zwyczajnie nie zmarnowa. Tu nie wystarczy korytarz wytyczony sztywn ustaw ani regulamin z caym asortymentem kar i nagrd. Jeli kto lubi mie ycie regulowane ustawowo, to zwie je z wojskiem albo policj. Jeli kto poszukuje nagrd, to powinien wybra biznes, a nie nauk. Ci nieliczni, ktrzy pragn si powici nauce, maj zwykle motywacje nawizujce do trwaych i nieprzemijajcych wartoci. Jeli wic chcemy takiego modego czowieka waciwie ukierunkowa, to powinnimy take odwoa si do wartoci, a nie do prostej techniki „kija i marchewki”. Naukowcem si nie zostaje w obawie przed kijem ani nie wybiera si tej drogi yciowej w wyniku dojmujcego podania marchewki. Tu dziaaj inne motywacje. Przynajmniej na pocztku.
Potem jednak mody badacz dostrzega, e nieodcznym elementem pracy badawczej, ktrej powica si obecnie coraz wicej ludzi, jest kariera naukowa. Stopnie, tytuy i stanowiska. Awans. Dla jednych ta konstatacja przechodzi bez zasadniczego wpywu na ich zachowanie. W kocu nie ma w tym nic niezwykego, e w nauce si awansuje, bo proces awansowania i uzyskiwania coraz wikszego prestiu zawodowego jest nieodcznie zwizany z kadym rodzajem aktywnoci. Rozsdny asystent, adiunkt czy nawet pocztkujcy profesor odnosi si do problemu awansu ze spokojem i rozwag. W kocu system ten jest zgodny z tradycj akademick, a w swoich podstawowych zasadach – klarowny i uczciwy. Rozbudowany system stopni i tytuw naukowych nie bierze si z awansowania ludzi wedug kryteriw arbitralnych czy subiektywnych (jak to bywa na innych ciekach kariery), tylko wyrazicie denotuje rnice osigni oraz kwalifikacji poszczeglnych jednostek. Przy wszystkich (susznie wytykanych i krytykowanych) niedoskonaociach i niekonsekwencjach procedur zwizanych z habilitacj czy profesur jest zdecydowanie mniej prawdopodobne, e kto zrobi karier naukow tylko dlatego, e jest synem rektora, ni w przypadku awansowania w kadej innej firmie lub urzdzie „krewnych i znajomych Krlika”. Zatem w teorii model awansu naukowego powinien by akceptowany i aprobowany przez osoby decydujce si na wybr drogi yciowej zwizanej z nauk, poniewa – powtrz to – w swoich podstawowych zasadach jest klarowny i uczciwy.
Jednak dla wielu pracownikw uczelni i instytutw uwiadomienie sobie, e istnieje cay rozbudowany system stopni i tytuw naukowych, a oni s na samym dole tej drabiny, staje si powanym problemem, z ktrym nie potrafi sobie poradzi. Z czego to si bierze? Ot, jak ju wspomniaem, kariera, rozwj, sukces, awans s obecne w kadej dziaalnoci ludzkiej. Kada organizacja, kada profesja wie si zawsze z tym, e ludzie wchodzc i terminujc w niej jako pocztkujcy adepci, chc mie przed sob jak drog kariery. Chc dostrzega wyranie zarysowane cele, do ktrych dc bd si realizowali ambicjonalnie i speniali zawodowo. Model awansu naukowego jest jednak szczeglnie zoony, dlatego e splata si tu, jak w ognisku soczewki, wiele sfer motywacyjnych i wiele w zwizku z tym narosych emocji.
W pracy nie majcej nic wsplnego z nauk, motywatorami, czyli czynnikami, ktre powoduj, e ludzie wkadaj wysiek, aby osiga kolejne szczeble awansu, s przede wszystkim pienidze. Na drugim miejscu s ambicje zwizane z hierarchicznym sprawowaniem wadzy. To take wane elementy motywujce, bo wi si z nimi samozadowolenie danej osoby i presti caej rodziny. Czsto lepiej czy gorzej nazywajce si stanowiska s nawet waniejsze od pienidzy. Kady pracownik chce by kierownikiem, kady kierownik chce by dyrektorem, dyrektor chce by prezesem itd. Wszyscy do czego d, a to napdza i motywuje ich dziaalno. W zwizku z tym, poza nauk ludzkie osignicia, ale take ludzkie podoci, maj waciwie tylko te dwa motywy: finansowy i kariery administracyjnej w pewnym modelu hierarchii stanowisk.
W nauce one te istniej, dlatego e z modelem awansu naukowego wie si oczywicie model hierarchii stanowisk uczelnianych oraz zmiennego wynagradzania na poszczeglnych stanowiskach. Ale w nauce nakada si na to system stopni i tytuw naukowych, wci jeszcze budzcych spoeczne uznanie i zaufanie, ktry dodatkowo wynagradza starania w sferze ambicjonalnej oraz umoliwia uzyskiwanie dodatkowych przywilejw. Syszy si z rnych stron wiele gosw krytyki, podnoszonych gwnie przez tych, ktrzy stopni i tytuw nie uzyskali, e tytulatura naukowa jest nadmiernie rozbudowana, e system jest bizantyjski, e naley to spaszczy i uproci, bo przecie (koronny argument!) w Stanach Zjednoczonych nie ma tak wielu szczebli kariery naukowej. Wszyscy jednak wiedz, jak bardzo silna jest motywacja, aby uzyska stopie naukowy albo otrzyma tytu naukowy, a kontestuj ten system gwnie frustraci, ktrzy w gbi serca te chcieliby mie jakie potwierdzenie wasnego naukowego mistrzostwa, ale na og nie maj czego potwierdza, wic odreagowuj to narzekajc na sformalizowany (lepiej czy gorzej) system tytuw i stopni.
System ten jest krytykowany, ale jest, wic wywiera take dodatkow presj na zaangaowanych w nauk ludzi – wanie w kierunku „robienia kariery”. Std we wszystkich uczelniach (oraz w innych placwkach naukowych), a take na wszystkich szczeblach naukowej hierarchii, obserwuje si dwa rodzaje motywacji i dwa rodzaje drogowskazw w wybieraniu obszarw i kierunkw dziaalnoci badawczej. Z jednej strony mamy do czynienia z podejmowaniem tematw naukowych, motywowanym tym, e s naukowo interesujce, odpowiadaj na wane pytania lub otwieraj znaczce moliwoci. W dziedzinach nauk stosowanych mog to by dodatkowo zagadnienia badawcze podejmowane z tego powodu, e s wane z jakiego dodatkowego, pozanaukowego punktu widzenia, np. badania niezbdne do rozwoju gospodarczego, spoecznego, politycznego itp. Takie badania przynosz poytek caej nauce, rozwijaj cywilizacj, su dobru ludzkoci – ale czsto (zbyt czsto!) nie wi si z „robieniem kariery”. Jest wiele powodw, dla ktrych nie zawsze badacze w najwikszym stopniu wzbogacajcy nauk zajmuj poczesne miejsca w naukowym panteonie. Kompletne wyliczenie wszystkich powodw takiego ignorowania znaczcych osigni naukowych (i ich twrcw) wymagaoby napisania grubej ksiki, wic jedynie dla porzdku nazwijmy jeden z powodw, eby zilustrowa ogln tendencj. Ot dostrzeenie i docenienie doniosoci jakiego odkrycia wymaga z reguy pewnego dystansu, perspektywy, obejrzenia go w szerszym kontekcie. Wanie dlatego tak wiele osigni i dokona naukowych zostaje waciwie ocenionych i docenionych dopiero po latach, nierzadko po mierci twrcy, badacza ambitnego, ale niedocenianego przez sobie wspczesnych. Mao kogo z modych ludzi, zaczynajcych swoj ciek awansu naukowego, pociga taki fina – i trudno im si dziwi!
Z drugiej strony, mamy do czynienia z badaniami, ktrych gwn motywacj jest ch awansu naukowego. Towarzyszy temu nagminne poszukiwanie tematw, ktre rozwizuj wprawdzie problemy banalne albo przyczynkarskie, jednak gwarantuj atwe i szybkie osignicie pozytywnych wynikw. Proponujc tematy moim doktorantom, zawsze stykam si z pytaniami typu: „ale czy to si da zrobi w cigu jednego roku, bo ja nie zamierzam duej odwleka pocztku dziaalnoci zawodowej?” Coraz czciej te pojawiaj si u mnie koledzy wypytujcy o tematy bada, ktre mog szybko i skutecznie doprowadzi do habilitacji, „bo radzie wydziau pilnie potrzeba kolejnego samodzielnego pracownika, eby uruchomi intratne studia w zakresie informatyki”. Jeli nie potrafi da doktorantowi tematu „z gwarancj”, to idzie on do innego promotora. Jeli nie umiem doradzi koledze, czym si powinien zaj, eby w cigu roku wyprodukowa tuzin publikacji w dobrych czasopismach, ktrych mu brakuje do kolejnego awansu, to moja fachowo (albo moja yczliwo) jest podawana w wtpliwo.
Tymczasem w prawdziwie ambitnych zadaniach naukowych gwarancji takiej nie ma si niejako z definicji, bo kade niebanalne zadanie naukowe wie si nieodmiennie z nieprzewidywalnym wynikiem. Gdyby wynik by przewidywalny, to prowadzenie bada byoby zwyk strat czasu i pienidzy, bo po co odkrywa co, co jest znane? Rwnie czas potrzebny do zgromadzenia wymaganych dowodw naukowych na rzecz okrelonej tezy jest zwykle nieprzewidywalny. Przyroda zazdronie kryje swoje tajemnice, w badaniach humanistycznych poszukiwanie waciwego skojarzenia czy stosownego argumentu te moe trwa latami, matematyczny dowd wymaga czsto setek prb, zanim uda si sple przesanki i zaoenia z finaln tez. W nauce nie ma drg krlewskich!
Dlatego w pocigu za karier naukow, mierzon acuszkiem kolejno zdobywanych stopni, stanowisk i tytuw naukowych, czsto porzuca si tematy ambitne i wane naukowo, rezerwujc swj czas i talent wycznie dla tematw „dysertabilnych”, co w codziennej praktyce oznacza tematy lubiane przez prominentnych przedstawicieli rnych cia opiniodawczych.
Przygldajc si – jako nauczyciel akademicki, ale take jako recenzent w licznych przewodach i jako czonek Centralnej Komisji – zachowaniom polskich naukowcw, miewam czsto mieszane uczucia. Dostrzegam wyranie opisan wyej dwoisto postaw zarwno modych doktorantw, jak i tych, ktrzy zrobili ju doktoraty i szukaj swojego miejsca poprzez habilitacj. Czsto widz j rwnie u tych, ktrzy zgromadzili duy zasb osigni naukowych i chcieliby uzyska tytu profesorski. Odnajduj j ledzc losy i cieki zawodowe wielu znanych mi osb, take tych, ktrych z szacunkiem zaliczam do moich nauczycieli.
Prosz zauway, e nie oceniam tych postaw, nie moralizuj, nie prbuj niczego ani nikogo wartociowa. Po prostu stwierdzam empirycznie dwoisto modeli awansu naukowego, tak jak mgbym wykry dwubiegunowy charakter pola magnetycznego albo dwupciowo obserwowanego gatunku zwierzcia.
Podobne kompromisy pomidzy ambicjami badacza a pragmatycznym nastawieniem na sukces wi si z chorobliw pogoni za liczb uzyskiwanych punktw za publikacje. W wyniku tego podejmuje si badania „pod” okrelone czasopisma, koniecznie z „listy filadelfijskiej”, bo ostatnio nikt nie pyta, czy artyku by mdry, tylko gdzie zosta opublikowany. Takie badania nie pomnaaj na og w znaczcy sposb intelektualnego bogactwa ludzkoci, gwarantuj jednak szybk i bezkonfliktow karier naukow.
W sferze oceny moralnej omwionych postaw badawczych nie mamy oczywicie adnych wtpliwoci. Wszyscy wiedz, e do prawdziwego rozwoju nauki, a w rezultacie do rozwoju kultury i cywilizacji, przyczyniaj si gwnie badania podejmowane zgodnie z pierwszym wymienionym modelem motywacji. Natomiast karier naukow robi zwykle ci, ktrzy hoduj drugiemu. Tote, gdy czytam lub sucham o „modelu kariery naukowej”, zawsze mam mieszane uczucia. Wanie dlatego pozwoliem sobie do przewrotnie zapyta w tytule tego wystpienia: czy kariera, bdca oczywicie elementem awansu naukowego, powinna by traktowana jako cel czy jako skutek pracy naukowej? Zapewniam, e to nieatwe pytanie i bynajmniej nie traktuj go tutaj retorycznie.