Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Problemy nauki


Ca³y model kariery naukowej w Polsce jest z ducha indywidualny, ca³kowicie pod pr±d wspó³czesnych tendencji nauki ¶wiatowej, w której praca zespo³owa od dawna ju¿ dominuje.

Niekorzystna  wieloetapowo¶æ

Marek Narkiewicz

Poprzedni minister nauki Micha³ Kleiber powiedzia³ u progu swego urzêdowania, ¿e „tylko gruntowna reforma mo¿e uratowaæ naukê polsk±” („Sprawy Nauki”, 2002/5). W tocz±cych siê dyskusjach przez „gruntown± reformê” rozumie siê na ogó³ zmianê systemu finansowania, a zw³aszcza ogólne dofinansowanie badañ naukowych. W dyskusjach prasowych wspomina siê w tym kontek¶cie równie¿ o czynnikach nieekonomicznych, m.in. o deprecjacji stopni naukowych lub o dominacji pokolenia starszych badaczy. Jestem przekonany, ¿e korzenie kryzysu polskiej nauki tkwi± jednak znacznie g³êbiej, a mianowicie w panuj±cym, usankcjonowanym przepisami i zwyczajami, modelu kariery naukowej.

Gra indywidualistów

Cech± charakterystyczn± tego modelu jest uparte i d³ugotrwa³e osi±ganie kolejnych etapów kariery: od doktoratu przez habilitacjê po profesurê „prezydenck±” (tytu³ profesora). Dokonuje siê tego nie tylko na skutek kumulacji rzeczywistych osi±gniêæ naukowych, ale przede wszystkim przez mozolne wypracowywanie kolejnych elementów ¿yciorysu naukowego, a tak¿e ¿mudne zabiegi nieformalne i procedury formalne. Dorobek naukowy schodzi w tym wszystkim na plan dalszy. Przestaje byæ naturalnym efektem zaspokajania ciekawo¶ci poznawczej i twórczych poszukiwañ, a staje siê przedmiotem zabiegów, w tym np. „chodzenia” ko³o publikacji. Przy d±¿eniu do profesury mniej istotne jest wychowanie uczniów – spadkobierców naukowych, a bardziej – odfajkowanie choæby jednego doktoranta. Równie wa¿ne jak sama praca badawcza staje siê poparcie odpowiednich gremiów decyzyjnych – kierownictwa jednostek i rad naukowych/wydzia³ów. Te ostatnie w tajnych g³osowaniach decyduj± o losie awansów naukowych, tak jakby mo¿na by³o demokratycznie rozstrzygn±æ o warto¶ci dorobku badawczego i dydaktycznego.

Produktem typowej polskiej kariery naukowej jest kandydat do tytu³u profesora w wieku powy¿ej 50 lat, a w licznych przypadkach ok. 60 lat. Zwa¿ywszy na jeszcze wy¿szy przeciêtny wiek polskich profesorów, nie dziwi do¶æ powszechna opinia, ¿e profesura jest godnym zamkniêciem, ukoronowaniem kariery naukowej – nagrod± u progu emerytury.

Taki model kariery – widziany go³ym okiem przez m³odych adeptów nauki na licznych przyk³adach ich starszych kolegów – determinuje wzorce postêpowania i szczegó³owe motywacje ju¿ od szczebla doktorantów. Nastawiaj± siê oni na „grê” w otoczeniu, gdzie dla osi±gniêcia sukcesu czêsto mniejsze znaczenie ma kreatywno¶æ w stawianiu sobie i rozwi±zywaniu celów naukowych, a wiêksze – umiejêtno¶æ czerpania korzy¶ci z ró¿nych formalnych i nieformalnych uk³adów oraz bieg³o¶æ w zabiegach czysto biurokratycznych. W grze tej wynagradzany jest w istocie pewien rodzaj zapobiegliwo¶ci: mieszanina pracy naukowej i zabiegów uk³adowo−formalnych, nierzadko przy dominacji tych ostatnich.

Inn± konsekwencj± polskiego modelu kariery naukowej jest wyra¼ne skrzywienie indywidualistyczne badaczy. Wymusza on jednostkowy styl dzia³ania w nauce – i nie chodzi tu jedynie o habilitacjê, której do¶æ czêsto taki zarzut siê stawia. Ca³y model kariery naukowej w Polsce jest z ducha indywidualny, ca³kowicie pod pr±d wspó³czesnych tendencji nauki ¶wiatowej, w której praca zespo³owa od dawna ju¿ dominuje (mówimy tu zw³aszcza o naukach przyrodniczych, technicznych i medycynie, w naukach humanistycznych sytuacja jest byæ mo¿e nieco inna). Oczywi¶cie, wszyscy znamy przyk³ady znakomitej pracy krajowych zespo³ów naukowych, pytanie tylko, o ile s± zgodne z panuj±cymi wzorcami, a o ile zaistnia³y wbrew nim.

Przepa¶æ pokoleniowa

Mo¿na by wiele wybaczyæ polskiemu modelowi kariery naukowej, gdyby rzeczywi¶cie zapewnia³ skuteczne mechanizmy selekcji najlepszych, najbardziej twórczych mózgów. Tak jednak nie jest i to z powodów tkwi±cych w istocie samego modelu, zw³aszcza w jego skomplikowanej, sformalizowanej strukturze, uwik³anej w problemy „czynnika ludzkiego”. Intuicja i wyrywkowe obserwacje podpowiadaj± raczej tezê odwrotn±: dzia³aj± tu mechanizmy selekcji negatywnej. Mam na my¶li trudne do policzenia przypadki jednostek, które nie chc±c podj±æ gry o karierê, mimo predyspozycji i zdolno¶ci, b±d¼ w ogóle jej nie zaczê³y, b±d¼ te¿ na pewnym etapie porzuci³y pracê badawcz±. Z drugiej strony my¶lê tu o kolegach naukowcach (mo¿e lepiej powiedzieæ – pracownikach nauki), którzy jak ryba w wodzie czuj± siê w tym ¶wiecie biurokratycznych zabiegów i mêtnych uk³adów.

Wieloetapowo¶æ kariery naukowej sprawia, i¿ grono samodzielnych pracowników naukowych, w tym zw³aszcza profesorów, sk³ada siê w znacznym stopniu z jednostek w wieku zaawansowanym, maj±cych szczyt kreatywno¶ci ju¿ dawno za sob±. Mówimy tu o osobach uprawnionych z racji swego wysokiego statusu naukowego do zasiadania w ró¿norodnych gremiach doradczych i decyzyjnych, kszta³tuj±cych na ró¿nych poziomach i w ró¿nym zakresie tera¼niejszo¶æ i przysz³o¶æ nauki w kraju. Pokolenie 60−latków, dominuj±ce w tej grupie, ma najwiêcej do powiedzenia w praktycznych sprawach nauki, takich jak np. opiniowanie i przyznawanie grantów, opiniowanie i g³osowanie poszczególnych etapów MKN, opiniowanie i zatwierdzanie planów naukowych i innych dokumentów programowych instytucji i organizacji ró¿nych szczebli. Dla jasno¶ci: nie chodzi tu o narzucanie limitu wiekowego, w koñcu znamy przyk³ady twórczych umys³ów i w wieku podesz³ym. Rzecz w tym, by selekcja nie dzia³a³a w drug± stronê – eliminuj±c m³odych, zdolnych badaczy o ¶wie¿ym, odartym z rutyny podej¶ciu do swoich dyscyplin naukowych.

Skutkiem istniej±cego modelu kariery jest równie¿ rozziew pokoleniowy miêdzy samodzielnym pracownikiem naukowym w roli promotora a jego uczniem – doktorantem. Jego konsekwencj± s± nie tylko bariery psychologiczne we wzajemnych kontaktach, ale przede wszystkim przepa¶æ w praktycznej znajomo¶ci nowoczesnych metod badawczych lub po prostu znajomo¶ci technik komputerowych lub jêzyków obcych.

Aktualnemu modelowi kariery jest podporz±dkowana poka¼na czê¶æ infrastruktury nauki, aktywno¶æ jednostek, zespo³ów, komisji, a nawet ca³ych instytucji, takich jak CK czy czê¶æ Kancelarii Prezydenta RP. Poci±ga to za sob± bezpo¶rednie koszty wymierne, zwi±zane z formaln± opraw± nadawania stopni i tytu³ów naukowych, np. z recenzowaniem, utrzymywaniem obs³ugi administracyjnej itd. Niemniej istotne s± jednak trudne do oszacowania koszty ponoszone z powodu zaanga¿owania zastêpów aktywnych badaczy w tê ca³± krz±taninê, szczególnie ja³ow± w odniesieniu do habilitacji i profesury. Ta aktywno¶æ staje siê zreszt± czêsto celem samym w sobie, a nierzadko ukrywa marazm naukowy, brak rzeczywistych osi±gniêæ badawczych. W tym kontek¶cie znamienna jest informacja podana w „Sprawach Nauki” (3/2003), i¿ „w niektórych jednostkach wy¿szych szkó³ niepublicznych, ale tak¿e uczelni pañstwowych – aby tylko uzyskaæ przywilej nadawania tytu³ów naukowych – zatrudnia siê dora¼nie czêsto przypadkowe osoby, ¿eby uzyskaæ niezbêdne minimum kadrowe”. Tego rodzaju sytuacje staj± siê poma³u publiczn± tajemnic±.

konieczno¶æ i s³abo¶ci

Jestem przekonany, ¿e naprawianie polskiej nauki instytucjonalnej nie bêdzie w pe³ni skuteczne bez zmiany formalnych i nieformalnych uwarunkowañ awansu naukowego. Nie wystarczy np. proste zwiêkszenie ¶rodków finansowych, nie zmieni± te¿ zasadniczo sytuacji reorganizacje w odpowiednim ministerstwie lub korekty systemu przyznawania grantów. Model kariery naukowej jest w tym kontek¶cie czym¶ zasadniczym, bowiem wp³ywa na podstawowe motywacje badaczy, kszta³tuje ich ogólne podej¶cie do uprawiania badañ, wreszcie rzutuje na jako¶æ strategicznego planowania i zarz±dzania w nauce.

Przede wszystkim nale¿a³oby sp³aszczyæ piramidê awansu naukowego, eliminuj±c habilitacjê, a w dalszej kolejno¶ci –  profesurê „prezydenck±” w obecnym kszta³cie. Wymaga³oby to zmiany ustawy o stopniach i tytule naukowym oraz pochodnych przepisów w ustawach dotycz±cych szkó³ wy¿szych, jednostek badawczo−rozwojowych i Polskiej Akademii Nauk.

W ci±gu ostatnich kilkunastu lat zw³aszcza problem habilitacji by³ wielokrotnie publicznie dyskutowany i podano chyba wszystkie argumenty za i przeciw. Spo¶ród argumentów „za” nie da siê w szczególno¶ci utrzymaæ uporczywie lansowanej tezy, i¿ habilitacja i profesura s± niezbêdnymi elementami skutecznej selekcji pozytywnej badaczy. ¯e tak nie jest, dowodz± nie tylko liczne negatywne przyk³ady krajowe, ale i pozytywne przyk³ady krajów przoduj±cych w ¶wiatowej nauce, w tym krajów UE. Jedynym wartym i koniecznym do utrzymania stopniem naukowym jest doktorat – stopieñ uznawany i rozumiany za granic± jako pasowanie na samodzielnego pracownika naukowego. Ranga doktoratu wzros³aby po zniesieniu habilitacji, bo przesta³by on pe³niæ rolê stadium przej¶ciowego do kolejnego stopnia i tytu³u. Likwidacja tytu³u (bo, oczywi¶cie, nie stanowiska) profesora lub zmiana jego formu³y zmniejszy³aby te¿ presjê inflacyjn± na stopieñ doktora, zabrak³oby bowiem jednego z g³ównych formalnych motywów przyspieszonego chowu doktorantów.

Nie s±dzê przy tym, by rangê i poziom doktoratów da³o siê podnie¶æ metodami czysto administracyjnymi. Pierwszoplanow± rolê musi tu odgrywaæ czynnik skutecznie kszta³tuj±cy hierarchiê naukow± w nauce ¶wiatowej: ocena szerokich ¶rodowisk, dokonywana g³ównie na podstawie dorobku publikowanego. W wiêkszym stopniu dorobek ten powinien byæ konfrontowany z nauk± ¶wiatow± – np. przez szersze, mo¿e nawet obowi±zkowe, korzystanie z zagranicznych recenzji doktoratów, wniosków grantowych, publikacji itd.

Nale¿y te¿ zauwa¿yæ, ¿e dopiero usuniêcie formalnych wymagañ w postaci habilitacji i profesury otworzy pole do oceny naukowców pretenduj±cych do stanowisk i funkcji. Powinni byæ oni oceniani przede wszystkim na podstawie rzeczywistych kompetencji naukowych, a nie odpowiednich dyplomów. Co do profesury, mo¿liwy do pomy¶lenia jest tu tytu³ czysto honorowy, wyró¿niaj±cy nielicznych najwybitniejszych krajowych badaczy, a tak¿e – byæ mo¿e – ludzi kultury i sztuki. Inna mo¿liwo¶æ to ograniczenie nadawania – np. na wniosek senatu uczelni – tytu³u profesorskiego do wybranych, najbardziej zas³u¿onych osób na stanowisku profesora akademickiego.

Aczkolwiek podobne do przedstawionych propozycje cz±stkowych zmian zmierzaj±cych do korzystnego zmodyfikowania wzorca (trybu) polskiej kariery naukowej by³y ju¿ wielokrotnie publicznie dyskutowane, szanse na ich wprowadzenie nie przybli¿y³y siê ani na jotê. Wynika to g³ównie z faktu, i¿ gremia decyzyjne lub doradcze w nauce sk³adaj± siê z osób ukszta³towanych w duchu usankcjonowanego prawem i wieloletni± tradycj± modelu kariery. Konieczne by³oby wiêc porzucenie tak drogich wielu kolegom naukowcom zasad i obyczajów, które towarzyszy³y kolejnym etapom ich indywidualnego sukcesu. A to z przyczyn psychologicznych wydaje siê bardzo trudne, o ile w ogóle mo¿liwe.

Prof. dr hab. Marek Narkiewicz, geolog, pracuje w Pañstwowym Instytucie Geologicznym w Warszawie.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje