Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Problemy nauki


Tak d³ugo, jak nie bêdzie w polskiej rzeczywisto¶ci naukowej rynku na wiedzê i talenty dydaktyczne, bêdziemy obserwowaæ powolne jej obumieranie.

Przep³yw ludzi, przep³yw idei

Jaros³aw Wenta

W jednym z renomowanych polskich uniwersytetów samodzielny pracownik nauki wspieraj±cy starania kolegi o tytu³ naukowy profesora, usprawiedliwia³ go z nieznajomo¶ci jêzyków obcych mówi±c, ¿e król Micha³ Korybut Wi¶niowiecki zna³ siedem jêzyków, ale w ¿adnym nie mia³ nic do powiedzenia. Rada Wydzia³u wniosek prawie jednog³o¶nie popar³a. Przewidujê, ¿e jesieni± Prezydent RP wrêczy obecnemu kandydatowi do tytu³u stosowny dyplom.

Opisana sytuacja nie jest anegdot±. Pokazuje efekty funkcjonowania stworzonych przez nasze ¶rodowisko mechanizmów, maj±cych, wed³ug pierwotnych zamierzeñ, gwarantowaæ mu ca³kowit± naukow± i dydaktyczn± autonomiê. Decyzje w sprawie awansów powierzyli¶my wydzia³owym komisjom maj±cym dzia³aæ niezale¿nie od zewnêtrznych nacisków oraz kierowaæ siê niezale¿nymi ocenami dorobku naukowego kandydatów (recenzje). Konkursy na stanowiska odbywaj± siê wed³ug zasad kompetencji, czyli w ramach tych¿e wydzia³ów. Nazywaj±c rzecz po imieniu, w polskim szkolnictwie wy¿szym oraz w polskiej nauce dokonuje siê awansów oraz uzupe³nia tzw. kadry drog± kooptacji.

Dominacja szko³y

Ustawodawca stworzy³ autonomiczn± strukturê, nie poddawan± weryfikacji poprzez wybory, strukturê, w ramach której decyzje zapadaj± wiêkszo¶ci± g³osów. Uwadze habilitantów dyskutuj±cych „byæ albo nie byæ” habilitacji polecam wspomnienie jednego z profesorów, którego to starszy kolega spyta³ przed kolokwium: „Czego pan siê obawia? Recenzje s± pozytywne, a pana mistrz nie ma wrogów”. Struktury decyzyjne naszych uniwersytetów to struktury polityczne, ¿±daj±ce od uczestników gry du¿ej sprawno¶ci politycznej oraz zachowañ popularnych. Recenzje s± wiêc najczê¶ciej pozytywne, czêsto entuzjastyczne, dyskusji raczej niewiele. Z przekonaniem, ¿e awans, habilitacja, stanowisko czy tytu³ profesora „siê nale¿y”, spotykamy siê czêsto. Recenzent, który – nieusprawiedliwiony drastyczn± sytuacj± – nie koñczy recenzji pozytywn± konkluzj±, jest zjawiskiem osobliwym.

W tej sytuacji centraln± osob± staje siê mistrz−profesor, kreuj±cy kierunki badañ, stymuluj±cy dzia³ania polityczne, podejmuj±cy decyzje o przysz³o¶ci naukowej uczniów oraz wskazuj±cy nastêpcê, pozostaj±cy czêsto potem w katedrze w wymiarze pó³− czy æwieræetatu, co oczywiste w dzisiejszej sytuacji ekonomicznej ¶rodowisk naukowych. Instytucja SZKO£Y zdominowa³a rzeczywisto¶æ polskiego szkolnictwa wy¿szego, skutecznie hamuj±c przep³yw ludzi oraz idei. Nowe twarze pojawiaj± siê w sytuacji zabiegów wydzia³ów o uprawnienia czy budowy nowych kierunków.

Brak przep³ywu ludzi oraz, co z tym zwi±zane, idei daje spowolnienie reakcji na to, co w nauce aktualne, najnowsze. Wymusza u najzdolniejszych poszukiwanie ambitniejszych intelektualnie ¶rodowisk, mówi±c wprost – emigracjê. Polscy studenci studiuj±cy w uniwersytetach w Ameryce czy Europie Zachodniej to dzisiaj oczywisto¶æ. Asystenci, m³odzi profesorowie z polskimi nazwiskami, to zjawisko coraz czêstsze. Jest symptomatyczne, ¿e ciekawo¶æ polskich ¶rodowisk naukowych to w tej grupie z kolei rzecz nieczêsta. W naszych uniwersytetach dobre efekty ekonomiczne przynosi du¿a aktywno¶æ dydaktyczna, naukowa – ¿adne, przyzwoite – to, co gdzie indziej jest dowodem niepowodzenia w karierze naukowej, czyli kariera administracyjna. ¦rodki przeznaczane na badania nie wymagaj± komentarza.

Tak d³ugo, jak nie bêdzie w polskiej rzeczywisto¶ci naukowej rynku na wiedzê i talenty dydaktyczne, bêdziemy obserwowaæ powolne jej obumieranie. W trudnych czasach mój mistrz mawia³, i¿ jest niezwyk³ym szczê¶ciem folgowaæ indywidualnej pasji i jeszcze otrzymywaæ za to pieni±dze. Nie ma dzisiaj polskiej, niemieckiej, wschodniej czy zachodniej nauki. Budujemy wspólny obszar badawczy i wspólne systemy kszta³cenia w ramach UE, którego integraln± cech± ma byæ w przysz³o¶ci swobodny przep³yw studentów, kadr, ¶rodków. Próby utrwalania anachronicznego systemu i anachronicznych zasad regulacji doboru kadr bêd± powodowaæ marginalizacjê polskiej czê¶ci systemu. To tak, jakby usi³owaæ graæ na boisku do pi³ki no¿nej w koszykówkê. Do tego te¿ sprowadzaj± siê wszelkiego rodzaju dyskusje na temat habilitacji, takich czy innych uprawnieñ Centralnej Komisji z nieustann± nadziej± na obni¿enie wymagañ. Ostatnim z wybitnych osi±gniêæ w tej materii jest jawno¶æ i obecno¶æ recenzentów na kolokwiach powo³ywanych przez CK. To, ¿e sytuacja w polskim szkolnictwie wy¿szym i nauce nie jest tragiczna, zawdziêczamy nie systemowi, ale pasjom dziesi±tków m³odych ludzi widz±cych u pocz±tku drogi wszystkie barwy nauki, pasjom m³odych ludzi buduj±cych miêdzynarodowe kontakty, zabiegaj±cych o presti¿owe stypendia w presti¿owych o¶rodkach, lokuj±cych swoje publikacje w presti¿owych czasopismach.

Rynek to przep³yw ludzi i idei, ustalanie cen na intelektualne mo¿liwo¶ci, zabiegi uniwersytetów o najlepszych. Rynek to prawie recepta na chroniczn± chorobê polskiej nauki, niskie p³ace, coraz s³absz± pozycjê spo³eczn±, odchodzenie najbardziej utalentowanych. Rynku nie uruchomi± wewnêtrzne konkursy, bêd±ce w gruncie rzeczy fikcj±, reguluj±c± skomplikowany system awansów.

Przep³yw ludzi i idei

Doktorat, habilitacja, instytucja profesora uniwersytetu, tytu³ profesora, stanowiska asystentów, adiunktów, profesorów nadzwyczajnych i zwyczajnych to nadmiar dobra, nie pozostaj±cy w zwi±zku z akademick± rzeczywisto¶ci±. Towarzyszy to przerostowi biurokracji i dominacji uniwersyteckich administracji. Do akademickiej rzeczywisto¶ci nale¿±: wyk³adaj±cy profesor, asystenci, pracownicy naukowi, naukowo−techniczni oraz techniczni, studenci tworz±cy podstawowy warunek naszej egzystencji. To dla nich zdobywamy kwalifikacje i spo¶ród nich rekrutujemy naszych nastêpców. Obsada stanowisk profesorów, czyli mówi±c normalnym jêzykiem – katedr, powinna gwarantowaæ mo¿liwie najwy¿sz± jako¶æ procesu dydaktycznego, gwarantowaæ im mocn± i niezale¿n± pozycjê. Warunkiem niezbêdnym do powodzenia przedsiêwziêcia jest powi±zanie ca³ej wy¿ej opisanej drabiny awansów w jeden spójny i logiczny system.

Nie ma innego rozwi±zania ni¿ niezale¿ne konkursy, organizowane poza uniwersytetami czy instytucjami naukowymi, og³aszane wraz z warunkami pracy i p³acy w jednym z periodyków o ogólnopolskim zasiêgu. Centraln± komisjê konkursow± mo¿na powo³ywaæ na takich samych zasadach, jak Centraln± Komisjê ds. Stopni Naukowego i Tytu³u. To do tej komisji zwraca³by siê rektor o rozpisanie oraz przeprowadzenie odpowiedniego konkursu. Komisja taka mog³aby powo³ywaæ podkomisje w liczbie odpowiadaj±cej aktualnym potrzebom, obsadzaj±c je, drog± losowania i wed³ug zasady kompetencji, samodzielnymi pracownikami nauki. Sk³ad komisji i jej dzia³ania powinny byæ poufne. Do zadañ komisji nale¿a³oby powo³ywanie recenzentów i szeregowanie, na podstawie recenzji oraz tzw. dorobku, kandydatów na stanowiska.

System powinien cechowaæ siê elastyczno¶ci± i uwzglêdniaæ potrzeby jednostki, dla której przeprowadzano by konkurs. St±d rektorowi danego uniwersytetu mog³oby przys³ugiwaæ prawo wyboru np. spo¶ród trzech pierwszych kandydatów. Obsada katedry powinna byæ równoznaczna z obsad± stanowiska profesora zwyczajnego, najlepiej przez profesora z tytu³em. Na podobnej zasadzie mo¿na by powo³ywaæ profesorów nadzwyczajnych – pomocniczych w zale¿no¶ci od dydaktycznych potrzeb katedry czy instytutu, w czê¶ci postêpowania wewn±trz uniwersytetu z g³osem doradczym profesora obsadzaj±cego katedrê.

Nie widzê innej drogi ni¿ habilitacja w przygotowywaniu kandydatów do stanowisk profesorskich. Forma prezentowanej pracy jest tutaj absolutnie obojêtna. Humani¶ci bêd± w sposób oczywisty oczekiwaæ na etapie doktoratu przyzwoitego opracowania problemu badawczego w postaci rozprawy mog±cej staæ siê publikacj± ksi±¿kow±, a w ramach habilitacji – ksi±¿ki, pokazuj±cej, i¿ kandydat jest w stanie organizowaæ w szerszym wymiarze postêpowanie badawcze. W naukach ¶cis³ych seria publikacji spe³niaj±cych te same zadania co ksi±¿ki humanistów, mo¿e byæ zupe³nie wystarczaj±ca. Pamiêtajmy, habilitacja to dopiero drugie wiêksze przedsiêwziêcie badawcze kandydata na stanowisko profesora! Systemu awansów, w którym uczony ma napisaæ w swoim ¿yciu trzy ksi±¿ki i chcia³oby siê ten wysi³ek jeszcze ograniczyæ, nie jestem w stanie zaakceptowaæ. Prawdziwa przyjemno¶æ w naszym zawodzie to poszukiwanie odpowiedzi na kolejne pytania oraz dzielenie siê tymi pytaniami i zdobytymi odpowiedziami z m³odszymi kolegami i studentami.

Decyduj±cy wp³yw na obsadê stanowisk asystenckich i personelu pomocniczego musi mieæ profesor. Osobi¶cie niechêtnie odnoszê siê do udzia³u w konkursie na stanowiska w uniwersytecie osób, które na nim siê habilitowa³y. Ograniczenie takie mog³oby siê znale¼æ w odpowiednich przepisach. Chcemy przecie¿ uciec od opisanej wy¿ej rzeczywisto¶ci, spychaj±cej w dó³ to, co dla nas istotne.

Proponowane rozwi±zania to w gruncie rzeczy tylko niewielka korekta funkcjonuj±cego systemu. Korekta, która ma go usprawniæ, sprawiæ, aby wszystkie polskie uczelnie wy¿sze, dziêki przep³ywowi ludzi i idei, stworzy³y spójny organizm. Korekta ta mo¿e staæ siê tak¿e szans± na awans tych o¶rodków, które w chwili obecnej s± skazane na byt na peryferiach polskiej nauki i dydaktyki uniwersyteckiej. Rozwi±zania te to tak¿e szansa dla najaktywniejszych i najzdolniejszych spo¶ród m³odych badaczy. Ewentualny opór ¶rodowisk nie ma logicznego uzasadnienia.

Prof. dr hab. Jaros³aw Wenta, historyk, pracuje w Instytucie Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Miko³aja Kopernika w Toruniu.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje