Edukacja jest jednym z tematów, które wydaj± siê byæ zawsze obecne w debacie publicznej. Zagadnienia organizacji systemu szkolnego, mechanizmów i wysoko¶ci finansowania, skutków formalnych i form przeprowadzania pañstwowych egzaminów sprawdzaj±cych oraz inne problemy szczegó³owe s± podnoszone okazjonalnie (debata bud¿etowa, polityczne kampanie propagandowe, coroczny koniec roku szkolnego itp.), czyli w kontek¶cie spraw zewnêtrznych w stosunku do istoty problemu. Nawet w okresie wprowadzania tak znacz±cej reformy Buzka unikano podejmowania problematyki celu i realnych uwarunkowañ kszta³cenia.
Celem edukacji jest kszta³towanie dziecka i m³odego cz³owieka do osi±gniêcia dojrza³o¶ci intelektualnej, spo³ecznej, moralnej, etycznej i emocjonalnej, przygotowywanie do ¿ycia w spo³eczeñstwie z zachowaniem w³asnej autonomii i zdolno¶ci kszta³towania osobistych s±dów oraz z gotowo¶ci± do przyjêcia odpowiedzialno¶ci za siebie i innych. Dojrzeæ to tyle, co zdaæ sobie sprawê z czekaj±cych nas konieczno¶ci, wiedzieæ czego chcemy i przygotowaæ siê na zap³acenie za to nale¿nej ceny (Wystan Hugh Auden).
Zadaniem edukacji szkolnej jest wiêc zbudowanie fundamentów rozwoju intelektualnego i duchowego m³odego cz³owieka oraz ukazanie mu ca³o¶ciowego, z konieczno¶ci bardzo ogólnego, obrazu ¶wiata, w którym bêdzie musia³ znale¼æ miejsce dla siebie.
Takie sformu³owanie celu jest oczywi¶cie zbyt ogólnikowe, aby mog³o stanowiæ punkt odniesienia do oceny trafno¶ci rozwi±zañ systemowych lub mierzenia jako¶ci kszta³cenia. Zasady konstytuuj±ce system edukacji w Polsce powinny mo¿liwie szybko staæ siê przedmiotem powa¿nego, krytycznego namys³u i publicznej debaty zakoñczonej wypracowaniem szeroko uzgodnionych, jasnych i wzglêdnie trwale akceptowanych intelektualnych i spo³ecznych celów kszta³cenia.
W listopadzie 2005 roku w Instytucie Problemów Wspó³czesnej Cywilizacji odby³a siê dyskusja Humanizm i technika z udzia³em osób reprezentuj±cych ró¿ne dziedziny wiedzy: biologiê, ekonomiê, filozofiê, fizykê, literaturê, prawo, rolnictwo i technikê. W dyskusji bardzo wyra¼nie podkre¶lano, ¿e problemy wspó³czesno¶ci, ka¿dej wspó³czesno¶ci, s± wyzwaniami dla edukacji, która, wprowadzaj±c m³odzie¿ na pozycje startowe, tworzy podstawowy mechanizm wzrostu kultury rozumianej tu szeroko, jako wszystkie zwyczaje i umiejêtno¶ci nabyte przez cz³owieka jako cz³onka spo³eczeñstwa (wg klasycznej definicji E.B. Tylora).
Rozwijaj±ca siê cywilizacja jest zawsze pe³na napiêæ i sprzeczno¶ci, które, bêd±c ¼ród³em i energi± po¿±danych i oczekiwanych przemian, nios± jednocze¶nie zagro¿enia, czasem oczywiste jako nieunikniona cena osi±gniêæ, czasami wynikaj±ce z braku woli lub mo¿liwo¶ci zrozumienia istoty podejmowanych dzia³añ i dokonywanych wyborów. Globalizacja, rozwój technicznych ¶rodków komunikacji, przemiany spo³eczne i obyczajowe radykalnie zmieniaj± relacje miêdzy lud¼mi na poziomie indywidualnym i spo³ecznym. Relacje ludzie – rzeczy, ludzie – procesy staj± siê coraz bardziej skomplikowane i szybko zmienne. W naszym kurcz±cym siê ¶wiecie spotykaj± siê ze sob± ca³kowicie odmienne kultury, religie, etyki, hierarchie warto¶ci. Z³udzeniem by³oby s±dziæ, ¿e tylko racjonalny system u¿yteczno¶ci, niejako co¶ w rodzaju religii ekonomicznej, zdo³a uregulowaæ ludzkie wspó³¿ycie na tej coraz cia¶niejszej planecie. Nauka o cz³owieku wie, ¿e od cz³owieka ¿±da siê coraz bardziej cnót politycznych, tak jak nauka zawsze wymaga³a cnót ludzkich. (Hans−Georg Gadamer). W encyklice Centesimus annus Jan Pawe³ II mówi o „logice wymiany” i o „logice daru”, które, dope³niaj±c siê wzajemnie, pozwalaj± szukaæ trafniejszych odpowiedzi na problemy ¿ycia spo³ecznego.
Od stopnia dojrza³o¶ci obywateli, zrozumienia i akceptacji integralno¶ci kultury zale¿y, w jakich formach znajd± uj¶cie realnie istniej±ce napiêcia i sprzeczno¶ci spo³eczne, technologiczne i intelektualne. Stoimy te¿, niezale¿nie od wyznawanego ¶wiatopogl±du, wobec bardzo trudnego filozoficznie i etycznie problemu odpowiedzialno¶ci wobec przysz³ych, nieistniej±cych jeszcze pokoleñ. Ju¿ samo u¶wiadomienie sobie tego wyzwania wymaga dojrza³o¶ci i wyobra¼ni.
Po okresie dzieciñstwa i dorastania, z chwil± uzyskania praw obywatelskich, m³ody cz³owiek winien mieæ ¶wiadomo¶æ i wewnêtrzn± gotowo¶æ do podejmowania, w rosn±cym zakresie, odpowiedzialno¶ci za siebie i innych, chocia¿by za swoich najbli¿szych. Akceptowaæ, i¿ nie mo¿e oczekiwaæ wiêcej ni¿ sam jest gotów daæ, ¿e te wymieniane warto¶ci bêd± czêsto ca³kowicie ró¿ne, pozornie nieporównywalne. Powinien umieæ mówiæ i s³uchaæ, akceptowaæ albo siê przeciwstawiaæ, czasami tylko przyjmowaæ do wiadomo¶ci albo, mimo wszelkich trudno¶ci, szukaæ tego, co ³±czy. Powinien wiedzieæ, kiedy wola i intelekt musz± zapanowaæ nad emocjami, jak prowadziæ dialog, ale nie poddawaæ siê manipulacji, byæ rzetelnym i egzekwowaæ tak± sam± rzetelno¶æ wzglêdem siebie.
Aby sta³o siê to mo¿liwe, musi roztropnie i ze zdrowym krytycyzmem patrzeæ na realny ¶wiat w ca³ej jego z³o¿ono¶ci. Musi wiedzieæ co¶ o wszystkim, aby ogarn±æ wyobra¼ni± ca³o¶æ i znale¼æ stosowne miejsce i zadania dla siebie. Zakorzenienie w tradycji, ¶wiadomo¶æ udzia³u w dziedzictwie kulturowym na ró¿nych poziomach powszechno¶ci (kultura polska, europejska, chrze¶cijañska...) u³atwiaj± dostrze¿enie dobra wspólnego, a daj±c poczucie przynale¿no¶ci potrzebne wiêkszo¶ci ludzi, otwiera na inne spo³eczno¶ci, pozwala dojrzeæ w globalizacji szanse, a nie tylko zagro¿enia.
Sformu³owany wy¿ej cel – misja szko³y – pozwala okre¶liæ o¶ jej programu szko³y:
• w sferze kszta³towania osobowo¶ci i relacji spo³ecznych: d±¿enie ku dojrza³o¶ci;
• w sferze kszta³cenia: jêzyk polski i historia kultury, matematyka i nauki przyrodnicze.
Mia³aby to byæ propozycja kszta³cenia ¶wiat³ego obywatela, zdolnego ¶wiadomie uznaæ, ¿e prawo g³osu i odpowiedzialno¶æ za skutki wyboru to dwie strony tego samego medalu. I przygotowanego do podjêcia tego wyzwania.
To nie by³by program ³atwy. Powinien byæ wprowadzany roztropnie. Przede wszystkim nale¿y go ¶wiadomie zró¿nicowaæ. Programy i metodyka kszta³cenia musz± byæ dostosowane do aspiracji i mo¿liwo¶ci uczniów – nie lepsze i gorsze, ale po prostu inne. Jako¶æ nale¿y rozpatrywaæ jako „jako¶æ w swojej klasie”, jak w sporcie. Zró¿nicowanie ról spo³ecznych jest faktem, którego lepiej nie ignorowaæ. Pojawia siê te¿ powa¿ny problem natury psychologicznej i, byæ mo¿e, politycznej – szko³a sta³aby siê bowiem miejscem i okresem, prawdopodobnie najintensywniejszej, najtrudniejszej w ¿yciu cz³owieka pracy.
Szczególn± wagê przywi±zujê do jêzyka.
Znaczenie jêzyka bardzo lapidarnie przedstawi³ Claude Lévi−Strauss: Jednym z moich zasadniczych celów by³o zawsze przeprowadzenie linii demarkacyjnej pomiêdzy kultur± i natur±, nie ze wzglêdu na obecno¶æ narzêdzi, lecz jêzyka artyku³owanego. Z wielu powodów uwa¿am jêzyk za najbardziej zasadniczy fakt kulturowy. Po pierwsze, jêzyk jest czê¶ci± kultury, jedn± z tych umiejêtno¶ci czy przyzwyczajeñ, które otrzymujemy z tradycji zewnêtrznej. Po drugie, jêzyk jest zasadniczym instrumentem, uprzywilejowanym ¶rodkiem, dziêki któremu przyswajamy kulturê naszej grupy... dziecko uczy siê kultury, poniewa¿ siê do niego mówi: karci siê je, upomina, i wszystko to za pomoc± s³ów. W koñcu, i przede wszystkim, jêzyk jest najdoskonalszym ze wszystkich przejawów porz±dku kulturowego, tworz±cych systemy na tej czy innej zasadzie. I je¶li chcemy zrozumieæ, czym jest sztuka, religia, prawo, a mo¿e nawet i kuchnia lub zasady uprzejmo¶ci, nale¿y je rozumieæ jako kody utworzone przez artykulacjê znaków, wed³ug modelu lingwistycznego porozumiewania siê.
Ludzie, którzy mówi± byle jak, na ogó³ równie nieporz±dnie my¶l±. Prymitywny, ubogi jêzyk uniemo¿liwia rzeczow± debatê publiczn± oraz formu³owanie i odbiór informacji. Mo¿e to tak¿e dotykaæ relacji czysto osobistych, w których braki jêzykowe utrudniaj± przekazanie fundamentalnych niejednokrotnie tre¶ci.
Prowadz±c zajêcia w uczelni, pracujê wy³±cznie z osobami, które zda³y obowi±zkowy egzamin maturalny z jêzyka polskiego, tymczasem coraz liczniejsi studenci mówi± bardzo ubog±, dalek± od akceptowalnego poziomu poprawno¶ci, polszczyzn±. Nie znaj±c znaczenia wielu s³ów i pojêæ u¿ywanych powszechnie, nie widz± potrzeby uczenia siê „jêzyka zawodowego”. Nie wiedz±c, ¿e znaczenia mog± byæ zale¿ne od kontekstu, nie przywi±zuj± wagi do jednoznaczno¶ci zapisu prawnego czy technicznego. Mo¿na te¿ mieæ w±tpliwo¶ci, czy wykszta³ceni na zalegalizowanych de facto brykach i schematach interpretacji zauwa¿aj±, ¿e poezja w swej wieloznaczno¶ci i wielopoziomowo¶ci odbioru, otwieraj±c przed ka¿dym trochê lub nawet ca³kiem inny ¶wiat, mo¿e siê staæ, paradoksalnie, przestrzeni± spotkania, gdy zawodz± spekulacje logiczne.
Podstawowym celem ucznia jest zdanie matury. To standardy wymagañ egzaminacyjnych oraz przygotowane przez Pañstwow± Komisjê Egzaminacyjn± tematy egzaminacyjne i schematy odpowiedzi z lat ubieg³ych maj± dominuj±cy wp³yw na kierunek i wyniki pracy uczniów i nauczycieli. Lekcewa¿enie poziomu znajomo¶ci jêzyka polskiego prowadzi na ogó³ do podobnego traktowania jêzyków obcych. Znajduje to zawstydzaj±ce odzwierciedlenie w jako¶ci t³umaczeñ nie tylko literatury popularnej, ale czasami nawet tekstów o fundamentalnym znaczeniu.
Matematyka jest najbardziej uniwersalnym jêzykiem cywilizacji i opanowanie w tej dziedzinie symbolicznego kanonu „tysi±ca s³ów” jest koniecznym sk³adnikiem wykszta³cenia na poziomie ¶rednim.
Przyroda przemawia równaniami. (Charles Seife), Filozofia musi pozostaæ niezrozumia³a bez kluczowej roli matematyki. (Carl−Friedrich von Weizsäcker). We wszystkich niemal dyscyplinach nauki oraz dziedzinach wiedzy i dzia³alno¶ci praktycznej stosuje siê obecnie ró¿ne metody matematyczne. Wykszta³cenie ¶rednie w zakresie matematyki winno umo¿liwiaæ ich sprawne opanowanie. Je¿eli wielu maturzystów nie rozumie relacji równo¶ci, o najprostszym liczeniu i elementach geometrii nie wspomnê, to bardzo trudno nauczyæ ich czegokolwiek na studiach.
S±dzê te¿, ¿e bez minimum umiejêtno¶ci w zakresie formalnej dyscypliny my¶lenia i argumentowania, demokratyczne stosunki spo³eczne s± powa¿nie zagro¿one, gdy¿ spory ambicjonalne i emocjonalne s± najczê¶ciej nierozstrzygalne. Je¿eli obywatel, konstytucyjny suweren, nie jest w stanie uchwyciæ relacji przyczyny i skutku, czê¶ci do ca³o¶ci, proporcji, równo¶ci itp. staje siê czêsto przedmiotem manipulacji, której autorzy nie musz± byæ lud¼mi dobrej woli.
W czasach, gdy w masowej wyobra¼ni zaczyna dominowaæ ¶wiat nierzeczywisty, w którym bieg zdarzeñ mo¿na odwróciæ dotkniêciem klawisza, nauczanie o przyrodzie, bytach istniej±cych realnie w czasie i przestrzeni jest niezwykle wa¿ne.
S± podstawy, by s±dziæ, ¿e wiêkszo¶æ maturzystów nie wie, i¿ skutki uderzenia w drzewo bêd± proporcjonalne do kwadratu prêdko¶ci, a sentymentalizm w podej¶ciu do przyrody mo¿e byæ dla niej gro¼niejszy ni¿ zwyk³a obojêtno¶æ. Znajomo¶æ najwa¿niejszych praw przyrody nie tylko s³u¿y racjonalizacji wyborów i zachowañ w ¿yciu codziennym, ale mog³aby te¿ byæ remedium na populizm. Np. znajomo¶æ zasady zachowania energii mo¿e chroniæ przed wiar± w darmowe obiady. Dobrze przemy¶lane nauczanie o przyrodzie bêdzie, z jednej strony, zwiêkszaæ odporno¶æ na manipulacje strachem i panikarskie emocje, z drugiej – otwieraæ na przestrogi o realnych zagro¿eniach.
Nie potrafiê okre¶liæ ¼ród³a pe³nego rezerwy lêku wobec nauk ¶cis³ych, przyrodniczych i technicznych. Momentem prze³omowym wydaje siê zniesienie obowi±zku zdawania matematyki na egzaminie maturalnym. Przy du¿ej aktywno¶ci mediów utrwali³a siê swego rodzaju antymoda na dziedziny bezpo¶rednio kszta³tuj±ce cywilizacjê XXI wieku. Zaowocowa³o to m.in. deformacj± struktury kszta³cenia. W Polsce na tych wa¿nych kierunkach studiuje poni¿ej 15 proc. m³odzie¿y, podczas gdy np. w Finlandii ponad 35 proc. (mimo to chêtnie przyjmuj± tam in¿ynierów, informatyków itp. z innych krajów).
Opracowanie i wdro¿enie zrównowa¿onego programu nauczania nauk przyrodniczych bêdzie z pewno¶ci± bardzo trudne. Przede wszystkim trzeba prze³amaæ mit o wyj±tkowej ekskluzywno¶ci tych dziedzin, np. przez eksponowanie wybitnych osi±gniêæ bardzo m³odych ludzi. Istot± projektu winno byæ wypracowanie struktury programu, jego „filozofii”. Oznacza³oby to porzucenie modelu rozwa¿ania zagadnieñ szczegó³owych, czêsto bardzo wa¿nych, ale nie osadzonych w spójnej ca³o¶ci, co zdaje siê dominowaæ w obecnych programach. Znajomo¶æ sensu podstawowych pojêæ i umiejêtno¶æ my¶lenia sta³yby siê kluczem do dalszego kszta³cenia siê. Opracowanie programu wymaga³oby zgodnej wspó³pracy najlepszych specjalistów – metodyków z ró¿nych dziedzin. Wspó³praca interdyscyplinarna nie jest w Polsce nowo¶ci± i projekt móg³by byæ do¶æ szybko zrealizowany.
Mo¿e warto by³oby te¿ siêgn±æ do do¶wiadczeñ najlepszych serii i dzie³ popularnonaukowych (ksi±¿kowych i filmowych), zastanowiæ siê, jakiej wiedzy i sprawno¶ci intelektualnych oczekuj± od odbiorcy ich autorzy. Nie mo¿e to jednak oznaczaæ, ¿e program ma odpowiadaæ na najbardziej popularne i chwilowo najmodniejsze gusty i oczekiwania. Wrêcz przeciwnie, instytucjonalne, obowi±zkowe kszta³cenie ma rozszerzaæ horyzonty, otwieraæ na nowe mo¿liwo¶ci, konstruowaæ wizjê ca³o¶ciow±, której wybranym fragmentom po¶wiêci siê studia lub samokszta³cenie.
Egzamin maturalny jest koñcowym etapem pewnego okresu kszta³cenia, jego integraln± czê¶ci± i ukoronowaniem. Rola tego egzaminu w kszta³ceniu i kszta³towaniu osobowo¶ci zale¿y od sposobu jego przygotowania i prowadzenia oraz od psychologicznego przygotowania m³odzie¿y do pracy w mobilizuj±cym stresie (do¶wiadczenia nauczycieli przygotowuj±cych uczestników krajowych i miêdzynarodowych olimpiad przedmiotowych mog± siê tu okazaæ bezcenne). Egzamin maturalny jest oddzielony od ¶wiadectwa ukoñczenia szko³y ¶redniej i nie nale¿y siê baæ nadania mu wysokiej rangi. Powinien obejmowaæ jêzyk polski, historiê kultury, matematykê, jêzyk obcy. My¶lê, ¿e warto ponownie rozwa¿yæ sprawê dodatkowego przedmiotu maturalnego.
Wobec ogromnego zró¿nicowania charakteru i poziomu studiów wy¿szych i policealnych dobrze by³oby ponownie rozwa¿yæ formalne kryteria otwieraj±ce mo¿liwo¶æ kontynuowania kszta³cenia po ukoñczeniu szko³y ¶redniej.
Ustalenie procedur rekrutacyjnych na studia akademickie mog³oby ponownie staæ siê spraw± samych uczelni. Nie bez znaczenia jest tu fakt, ¿e pokonanie progu egzaminów wstêpnych by³o pierwszym testem trafno¶ci dokonanego wyboru. ¦wiadectwo maturalne otwiera³o wszelkie mo¿liwo¶ci, tote¿ w razie niepowodzenia zmiana decyzji by³a spraw± wzglêdnie prost±. Obecny model (przedmiot wymagany przez uczelniê zdawany na maturze) niepotrzebnie usztywnia warunki wstêpne.
Koñczê tekst ju¿ po og³oszeniu wyników egzaminów maturalnych 2006. Brak danych umo¿liwiaj±cych merytoryczne i konstruktywne komentowanie wyników. Pojawiaj±ce siê licznie komentarze utrwalaj±, niestety, niebezpieczny, bo fa³szywy obraz polskiego szkolnictwa. Np. od wielu lat prowadzony przez „Perspektywy” i „Rzeczpospolit±” ranking szkó³ ¶rednich wg kryterium osi±gniêæ uczniów w olimpiadach przedmiotowych nie jest w stanie prze³amaæ stereotypu uprzywilejowanych, doskona³ych liceów wielkomiejskich i s³abych szkó³ prowincjonalnych. Znamienny jest w tym wzglêdzie komunikat Sukces chemików z Poniatowskiego, zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” z 12 lipca 2006. Czytaj±cy tylko tytu³y nie dowie siê, ¿e na Miêdzynarodowej Olimpiadzie Chemicznej jeden z dwóch z³otych medali zdoby³ uczeñ LO Towarzystwa Ewangelickiego w Cieszynie, a medal srebrny uczeñ Spo³ecznego LO w ¯arach (ta szko³a zajê³a czwarte miejsce w rankingu 2006). Podobnie stereotypowe i wskazuj±ce na powa¿ne braki znajomo¶ci rzeczy s± komentarze odnosz±ce siê do techników.
Za niew±tpliwe b³êdy w reformowaniu polskiego systemu edukacyjnego, konstruowanego w oderwaniu od realnych potrzeb i mo¿liwo¶ci indywidualnych oraz spo³ecznych, trzeba bêdzie p³aciæ. Cenê, bardzo trudno wymiern±, zap³aci kilka roczników m³odzie¿y. Nale¿a³oby te¿ policzyæ zmarnowane koszty dotychczasowych przekszta³ceñ, koszty odbudowy zlikwidowanych szkó³ przygotowuj±cych do bardzo poszukiwanych na rynku pracy zawodów, wreszcie bezpowrotnie utracone korzy¶ci, które przynios³oby lepsze zrównowa¿enie rynku pracy.
Pozostaje mieæ nadziejê na uczciw±, swobodn± i poprawnie przeprowadzon± debatê anga¿uj±c± nie tylko dzia³aczy partyjnych, nauczycieli oraz zawodowych organizatorów i komentatorów edukacji, ale te¿ umiej±cych patrzeæ szerzej i dalej specjalistów ró¿nych dziedzin, przede wszystkim polskich intelektualistów. Chcia³abym, aby ten tekst, dalece niewyczerpuj±cy zarówno co do zakresu podnoszonych spraw, jak i zasadno¶ci sformu³owanych opinii i propozycji, przyczyni³ siê do zmiany tonu debaty edukacyjnej, ¿eby to, co mo¿liwe, znalaz³o siê miêdzy tym, co konieczne, a tym, co po¿±dane – oczywi¶cie jak najbli¿ej tej górnej granicy.