W jakim kierunku powinien zmierzaæ rozwój szkolnictwa wy¿szego i nauki? Mo¿na o to pytaæ ministra nauki, polityków odpowiedzialnych (?) za pañstwo, a mo¿na samych naukowców. Uczestnicy panelu – naukowcy pe³ni±cy wa¿ne funkcje w systemie nauki i szkolnictwa wy¿szego – który odby³ siê w Bydgoszczy podczas spotkania redaktorów gazet akademickich, skupili siê na kwestiach: systemu szkolnictwa wy¿szego i nauki, finansowania badañ i uczelni, karierze naukowej oraz studentach i jako¶ci kszta³cenia.
Ró¿ne instytucje dzia³aj±ce w obrêbie Prawa o szkolnictwie wy¿szym protestuj± przeciw ró¿nym zapisom ustawy. Czy znów trzeba zmieniaæ ustawê? – Prawo, którym dysponujemy, daje ogromne mo¿liwo¶ci – mówi³ prof. Edmund Wittbrodt, senator RP, by³y minister edukacji. – Problem w tym, czy umiemy je wykorzystaæ. Nie do koñca zgadza³ siê z nim prof. Józef Szala, z ATR, przewodnicz±cy Komitetu Budowy Maszyn PAN, który zauwa¿y³, ¿e zarówno Prawo o szkolnictwie wy¿szym, jak i ustawa o finansowaniu nauki powoduj± pewne problemy dla nauk technicznych.
Zdaniem senatora, szkolnictwo wy¿sze jest jednym z kluczowych czynników rozwoju kraju, 2/3 przyrostu PKB wynika bowiem z rozwoju intelektualnego spo³eczeñstwa. Ju¿ wkrótce 70 proc. stanowisk pracy bêdzie wymaga³o wy¿szego wykszta³cenia. Co wiêcej – rynek wymusi ustawiczne kszta³cenie kadr. To wszystko sprawia, ¿e mimo ni¿u demograficznego szkolnictwo wy¿sze wci±¿ bêdzie skupiaæ uwagê rz±dz±cych.
Po przemianach z pocz±tku lat 90. nast±pi³ znacz±cy postêp w nauce. Mimo wszelkich ograniczeñ, nasza nauka z lokalnej sta³a siê globaln±, uwa¿a prof. B³a¿ejowski, przewodnicz±cy Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego. Jednak z nawi±zaniem do nauki ¶wiatowej jeszcze d³ugo bêdziemy mieli problem. Prof. Maciej ¯ylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, przytoczy³ dane ¶wiadcz±ce o przyzwoitym miejscu w tej¿e nauce ¶wiatowej takich dziedzin, jak: chemia, fizyka, astronomia. Jego zdaniem, w Polsce rozwijano dyscypliny mog±ce mieæ znaczenie wojskowe. W tym nasza nauka podobna by³a do nauki w ZSRR. Badania s³u¿±ce cz³owiekowi s± na znacznie gorszym poziomie.
Prof. B³a¿ejowski wskazuje na inny typ nierównomierno¶ci rozwoju dyscyplin naukowych. Nauki podstawowe rozwija³y siê znacznie lepiej ni¿ aplikacyjne. Wci±¿ podejmujemy zbyt ma³o badañ lokalnych i regionalnych.
Zdaniem prezesa FNP, Krajowy Program Ramowy to zlepek ¿yczeñ ró¿nych ¶rodowisk, a nie rezultat ¶wiadomej i konsekwentnej polityki rz±du. Jego zdaniem, powo³anie Narodowego Centrum Badañ i Rozwoju jest dobr± decyzj±, ale tylko jedn± z wielu, które nale¿a³oby podj±æ. Za konieczne uwa¿a powo³ywanie centrów badawczych. Prof. ¯ylicz uzna³ likwidacjê Komitetu Badañ Naukowych za krok wstecz w rozwoju systemu badañ naukowych w kraju. Wady systemu wskazywa³ te¿ przewodnicz±cy RGSW: – Nie ma kontynuacji polityki naukowej i edukacyjnej. Ka¿dy nowy minister ma w³asn±, now± strategiê.
– Czy oferta kszta³cenia spotyka siê z potrzebami rynku i marzeniami ludzi? – pyta³ prof. Wittbrodt. Ten w±tek podchwyci³ prof. Zbigniew Marciniak, przewodnicz±cy Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej: – Miêdzy tym, czego powinni¶my studentów nauczyæ, a tym, czego faktycznie uczymy, istnieje du¿y rozd¼wiêk. Tylko 5 proc. studiuj±cych zdobywa bardzo wysoki poziom wiedzy. Najwiêkszy odsetek zatrzymuje siê na dolnych szczeblach drabiny wiedzy. Najtrudniejsze s± pierwsze lata studiów, na których nastêpuje odsiew czê¶ci studiuj±cych. Nie jest to dobre zjawisko. Przecie¿ najcenniejsz± wiedzê, najbardziej zaawansowan±, powinno siê zdobywaæ na koñcu kszta³cenia. Nasza „drabina edukacyjna” jest odwrócona.
Prof. B³a¿ejowski zauwa¿y³, ¿e dynamiczny rozwój szkó³ wy¿szych wcale nie oznacza³ podniesienia poziomu intelektualnego studentów. Co wiêcej, mimo rozwoju systemów akredytacji, mamy raczej do czynienia z obni¿aniem jako¶ci kszta³cenia. – Stan nasycenia liczb± studentów i uczelni ju¿ osi±gnêli¶my. W przysz³o¶ci musimy po³o¿yæ nacisk na jako¶æ kszta³cenia – doda³. Zdaniem prof. Marciniaka, tylko pañstwowe dyplomy uchroni³y nas przed katastrof± edukacyjn±, któr± móg³ spowodowaæ lawinowy wzrost liczby studentów.
Przewodnicz±cy RGSW uwa¿a, ¿e trzeba siê bêdzie powa¿nie zastanowiæ nad zró¿nicowaniem poziomu kszta³cenia. Mo¿e to oznaczaæ powstanie grupy elitarnych uczelni, oferuj±cych znacznie wy¿szy od przeciêtnego poziom kszta³cenia. – Byæ mo¿e w opisanej sytuacji nale¿a³oby wprowadziæ dwie klasy dyplomów: A i B? – prof. Marciniak wtórowa³ J. B³a¿ejowskiemu. A ten dopowiada³: – Musimy nie tylko dawaæ wiedzê, ale tak¿e kszta³towaæ umiejêtno¶ci. Przewodnicz±cy PKA podsumowa³ w±tek o jako¶ci kszta³cenia optymistycznie: – Jako¶æ polskiego szkolnictwa wy¿szego jest niez³a.
Prof. Marciniak zastanawia³ siê, na ile pañstwo powinno kreowaæ politykê naukow± i edukacyjn±, ingeruj±c w tworzenie i wspieranie okre¶lonych kierunków studiów. Jego zdaniem, interesy kraju wymagaj± rozwoju kierunków kosztownych. Obserwujemy za¶ zjawisko odwrotne – kierunki, które nie wymagaj± du¿ych nak³adów, rozwijaj± siê najszybciej. Uczelnie niepubliczne nie tworz± kierunków technicznych. Prof. Zbigniew Skinder, rektor Akademii Techniczno−Rolniczej, przytoczy³ dane, wg których tylko 8 proc. studentów koñczy kierunki techniczne. Prof. Maciej ¯ylicz: – Doktoraty w politechnikach wykonywane s± w du¿ej mierze z zakresu nauk podstawowych. Te uczelnie nie spe³niaj± swoich zadañ. Prof. Szala: – Muzyków kszta³c± wybitni muzycy, a in¿ynierów – naukowcy. Tymczasem cele nauki i techniki nie s± to¿same. Nauka to odkrywanie, technika – tworzenie nowych faktów.
Prof. Marciniak wskaza³ na paradoks. Mamy a¿ 200 tys. studentów zarz±dzania i marketingu, 10 proc. ogólnej liczby studentów, przy ponad 100 kierunkach kszta³cenia. W tej dziedzinie jest teraz najwiêcej bezrobotnych, ale z drugiej strony – najwiêcej ofert pracy. – S± naciski na tworzenie nowych, bardzo szczegó³owych kierunków – stwierdzi³ prof. B³a¿ejowski. W tej chwili, wraz z wojskowymi, mamy 118 kierunków kszta³cenia. Prof. Szala s±dzi, ¿e to¿samo¶æ kierunków kszta³cenia z dyscyplinami naukowymi pomog³aby w rozwoju karier naukowych. Prof. B³a¿ejowski: – Nigdy kierunki nie pokrywa³y siê z dyscyplinami. Na dyplomach widniej± nazwy specjalno¶ci. Prof. Marciniak: – Je¶li chcemy, by dyplomy by³y pañstwowe, musimy mieæ pañstwowy system stopni i stanowisk naukowych.
Prof. Wittbrodt: – Powinni¶my zmierzaæ ku kierunkom bardzo szeroko zdefiniowanym – makrokierunkom. Tego wymaga rynek pracy. Uczelnie mog± tworzyæ makrokierunki, których nie ma w oficjalnym wykazie, ripostowa³ przewodnicz±cy RGSW.
Zdaniem prof. B³a¿ejowskiego, wyra¼nie widaæ zjawisko obni¿ania mo¿liwo¶ci przyswajania wiedzy przez studentów. Oprócz nacisku na jako¶æ, uczony widzi potrzebê zwiêkszenia stopnia internacjonalizacji kszta³cenia. Nie oznacza to jedynie wysy³ania wiêkszej liczby polskich studentów za granicê, ale przede wszystkim wprowadzenie du¿ej oferty kszta³cenia w jêzykach obcych, by przyci±gn±æ do naszego kraju wiêksz± liczbê studentów z zagranicy. W tej chwili w Polsce kszta³ci siê 8 tys. obcokrajowców, podczas gdy np. w Niemczech – 250 tys.
Zdaniem prof. Szali, najwa¿niejszy jest poziom kadr. Prof. Marciniak wypowiedzia³ interesuj±c±, choæ zapewne kontrowersyjn± uwagê: – Na szczê¶cie liczebno¶æ kadry akademickiej nie zwiêkszy³a siê proporcjonalnie do wzrostu liczby studentów. To ocali³o jako¶æ kadr i zapobieg³o katastrofie w jako¶ci kszta³cenia. Prof. Szala stwierdzi³, ¿e to kariera naukowa, czyli publikacje, rzutuje na obsadê stanowisk. Przepis stanowi±cy, ¿e podstaw± kariery mog± byæ osi±gniêcia techniczne jest myl±cy i nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywisto¶ci. Prof. B³a¿ejowski podj±³ ten w±tek: – Musimy w³±czyæ praktyków z przedsiêbiorstw do procesu kszta³cenia, ale nie wiemy, jak poznaæ, kto jest dobry.
Trzeba zmieniæ nasz system kariery na otwarty. Mo¿e to oznaczaæ konieczno¶æ odej¶cia od obowi±zkowej habilitacji i tytu³u profesorskiego. Jednak nie mo¿e to byæ prosty akt decyzji. Trzeba je zast±piæ czym¶, co uratuje jako¶æ kadr. – Liderzy grup badawczych bez habilitacji mog± byæ profesorami, ale doktorzy habilitowani, którzy nie potrafi± byæ liderami, nie powinni zostawaæ profesorami – mówi³ J. B³a¿ejowski. Prof. ¯ylicz zaproponowa³ miêdzynarodowy konkurs zamiast habilitacji. Jego zdaniem, wiêkszo¶æ etatów musi byæ kontraktowa. Jaka jest szansa na realizacje takiego pomys³u? Uczony skonstatowa³ ze smutkiem, ¿e na 5 letni kontrakt na lidera grupy badawczej w Miêdzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej nie aplikowa³ ¿aden polski profesor.
Finansowanie badañ w Polsce jest 10 razy mniejsze ni¿ w rozwiniêtych krajach Unii Europejskiej, stwierdzi³ prof. ¯ylicz. Wed³ug niego, Polska jest jedynym krajem, w którym o podziale pieniêdzy na badania decyduje minister. Dzi¶ tylko 13 proc. bud¿etu nauki to pieni±dze konkurencyjne, czyli ¶rodki na granty, uzyskiwane w drodze konkursu. Reszta idzie na zadania statutowe. O ich rozdziale decyduje w du¿ej mierze kategoryzacja jednostek naukowych, a ostatnia, jak s±dzi prof. Szala, budzi powszechne niezadowolenie. – Tego nie by³o w czasach, gdy kategoryzacjê przeprowadza³ KBN. Zalet± tej instytucji by³o to, ¿e stanowi³a reprezentacjê uczonych – stwierdzi³ M. ¯ylicz. Jego zdaniem, Rada Nauki jest za bardzo zale¿na od ministra.
Czy radykalne zwiêkszenie ¶rodków na naukê skutecznie by j± uzdrowi³o? Prof. ¯ylicz mówi³, ¿e gdyby¶my teraz dostali 2−3 razy wiêcej pieniêdzy, czê¶æ zosta³aby zmarnowana. Gdyby siê pojawi³y, musz± to byæ ¶rodki konkurencyjne, czyli pieni±dze na badania, przyznawane w drodze konkursów. Czê¶æ tych pieniêdzy nale¿a³oby przeznaczyæ na infrastrukturê. Dziêki temu uczeni przychodz±cy do placówki badawczej, maj±cy pomys³y, przynosiliby do instytucji pieni±dze na badania, pochodz±ce z wygranych przez nich grantów.
Do w±tku zarz±dzania ¶rodkami na naukê nawi±za³ prof. Wittbrodt: – Najlepszy by³by hybrydowy system zarz±dzania pieniêdzmi. Czê¶æ powinna byæ w gestii ministra, który dysponowa³by ¶rodkami na realizacje polityki naukowej pañstwa, a czê¶æ w gestii uczonych, którzy s± wolni od wp³ywów politycznych. Trochê inaczej widzi to prof. ¯ylicz. Minister powinien decydowaæ o podziale pieniêdzy np. miedzy dyscyplinami aplikacyjnymi i podstawowymi, ale o przyznawaniu grantów na konkretne badania powinni decydowaæ uczeni. Dzi¶ to minister podpisuje decyzje o przyznaniu ¶rodków na projekty badawcze.
Pad³o tak¿e kilka uwag na temat finansowania szkolnictwa wy¿szego. Prof. Wittbrodt uwa¿a, ¿e dyskusja o systemie finansowania tego obszaru jest wci±¿ otwarta. Jego zdaniem, musimy zapewniæ dostêpno¶æ kszta³cenia na poziomie wy¿szym nawet za cenê wspó³p³atno¶ci. System taki, wzbogacony o stypendia, zapomogi, kredyty, by³by lepiej sterowalny i kontrolowalny od obecnego. Wzrost ¶rodków przeznaczonych na szkolnictwo wy¿sze z 0,8 do 1,1 proc. PKB wynika jedynie ze wzrostu p³ac w tym obszarze, a nie ze ¶wiadomej decyzji o dofinansowaniu tej dziedziny dzia³alno¶ci pañstwa.
Z debaty wynika kilka wniosków ogólnych. W¶ród uczonych dochodzi do g³osu pogl±d, ¿e zast±pienie habilitacji, a mo¿e nawet tytu³u profesorskiego, innymi metodami oceny i rozwoju kariery naukowej to tylko kwestia czasu. Rozwi±zania organizacyjne w obszarze nauki i szkolnictwa wy¿szego wci±¿ wymagaj± dopracowania. Powrót uczonych do decydowaniu o ¶rodkach na badania wydaje siê byæ popularny w ¶rodowisku naukowym.