Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Poczta elektroniczna


Apeluj o wskazywanie studentom przez prowadzcych, e powinni poszerza sw wiedz rwnie na polach nie zwizanych z ich studiami, choby w imi intelektualnej uczciwoci i zasugiwania na miano czowieka rzeczywicie wyksztaconego.

ZROZUMIENIE  I POROZUMIENIE

Marek Misiak

A wstyd o tym pisa, ale do dzi, zarwno wrd studentw, jak i (co gorsza!) pracownikw nauki, czstym zjawiskiem jest niezrozumienie lub nawet ewidentny brak szacunku do nauk uprawianych przez innych studentw lub naukowcw. W przypadku humanistw czstsza jest postawa „i tak nic z tego nie zrozumiem” (czsto uzasadniana tym, e w szkole z matematyki miao si co najwyej trjk). Natomiast niektrzy (podkrelam: nie wszyscy ani nawet nie wikszo) przedstawiciele nauk typowo cisych, zwaszcza stosowanych (inynierowie rnych specjalnoci), wychodz z zaoenia, e jedynie oni uprawiaj „prawdziw nauk”, natomiast wszelka humanistyka – filologie, neofilologie, kulturoznawstwo – to tylko pozorowanie nauki, nie bdce prawdziwym poznaniem. Opinia taka motywowana jest czsto tym, e poznanie humanistyczne nie prowadzi najczciej do wnioskw moliwych do zastosowania w praktyce – badania nad jzykiem poezji Norwida nie doprowadz do stworzenia nowego programu czy opracowania nowego leku. Ponadto, w potocznym odczuciu „nauka” kojarzy si raczej z laboratorium, eksperymentami, komputerami, obliczeniami, nie za z czytaniem poezji, studiami nad kultur czy badaniami nad jzykiem. Kultura i sztuka kojarz si osobie nierozumiejcej humanistyki z czasem wolnym – owszem, mona po pracy poczyta sobie powie czy obejrze film, ale jak mona traktowa powanie prac czowieka, ktry powici ycie badaniom nad czym, co jest dla mnie jedynie rozrywk?

Inn barier w porozumieniu jest przekonanie, e do poznania zagadnie z zakresu filologii, wiedzy o kulturze czy historii wystarczy otwarta gowa i aby si w tej tematyce orientowa, nie trzeba koczy fachowych studiw, gdy kady rednio choby inteligentny czowiek zrozumie te kwestie intuicyjnie. Nie ma w nich tak naprawd nic skomplikowanego, a wikszo choby samej terminologii mona pomin, zastpujc j kilkunastoma potocznymi wyraeniami. Istnieje nawet pogld, jakoby humanista by czowiekiem intelektualnie okaleczonym, poniewa osoba z wyksztaceniem cisym bez problemu orientuje si w wiedzy humanistycznej, w drug stron dziaa to ju bardzo rnie. Szczeglnym zwolennikiem takiego przekonania by autor powieci science fiction Janusz A. Zajdel – uwaa on, i prawdziwym pisarzem moe by jedynie osoba z wyksztaceniem cisym, gdy tylko ona bdzie posiadaa naprawd szerok wiedz o wiecie.

Po co mi ta wiedza?

Najwaniejszym czynnikiem odpowiedzialnym za tak sytuacj jest zanik prawdziwego wyksztacenia oglnego, nawet wrd ludzi z dyplomem magisterskim czy wrcz pracownikw nauki. Postpujca specjalizacja zawodowa powoduje, e coraz czciej osoba uprawiajca nauk zna tak naprawd tylko te zagadnienia, ktrymi sama si zajmuje. To jeszcze nie byoby katastrof; jest ni natomiast fakt, i pracujcy na dwch etatach i dorabiajcy gdzie si da pracownicy nauki nie maj ju czasu poszerza innej swojej wiedzy ni ta, ktra jest im potrzebna. Najgorsze jednak, i wrd modszych od mojego pokole zaczyna zanika wiadomo tego, e oglna wiedza o wiecie w ogle jest jakkolwiek wartoci. Z praktyki nauczycielskiej wiem, e modzi ludzie czsto ju w kocowych klasach gimnazjum wiedz, czym chc zajmowa si w yciu i jaka wiedza jest im do tego potrzebna. Taka dojrzao byaby czym w peni pozytywnym, gdyby nie to, e w lad za tym idzie pogarda dla kadej innej wiedzy, jako „niepotrzebnej”. Podczas lekcji na temat Ballady o szewczyku Lemiana uczniowie rozmawiaj na temat utworu ze sporym zainteresowaniem, jednak otwarcie zadaj pytanie: „Do czego nam si to w yciu przyda?” Zanika wiadomo, e oglna orientacja w rnych dziedzinach wiedzy (fizyka, astronomia, chemia, geografia, ekonomia) jest po prostu obowizkiem czowieka nie tylko z wyszym, lecz take ze rednim wyksztaceniem, oraz tego, i wiedza taka w znaczcy sposb uatwia rozumienie wiata i wyrabianie sobie pogldw w wielu kwestiach (politycznych, spoecznych, etycznych).

Czynnikiem drugim jest utrwalony (w wiadomoci obu „obozw”) podzia na nauki „cise” i „humanistyczne”, pomidzy ktrymi ma rzekomo istnie przepa tak dua, e czenie wiedzy z obu tych pl w umyle przecitnego wyrobnika nauki (nie mwic ju o osobie pracujcej poza nauk) jest praktycznie niemoliwe. A przecie wielu jest fizykw bdcych zarazem koneserami sztuki (humanistw wiedzcych, czym jest np. staa Boltzmanna jest mniej, ale sytuacja nie wydaje si beznadziejna).

Gwn konsekwencj takiego stanu rzeczy jest niezdolno wielu studentw czy doktorantw do refleksji nad nauk w oglnoci, nad teori uprawiania nauki. Moe si wydawa zabawne, e ju studenci IV czy V roku mog roci sobie pretensje do snucia tego typu rozwaa. Refleksje te nie maj moe merytorycznie przesadnie bogatej zawartoci, umoliwiaj jednak modemu pracownikowi nauki uwiadomienie sobie, czym jest prawdziwa postawa naukowa i jaki sens maj badania, ktre sam prowadzi. A w tym celu musi on wiedzie, czym zajmuj si inne nauki i jakie jest miejsce jego specjalnoci wrd dziedzin ludzkiej wiedzy.

Zaczyna si ju w szkole

Pierwsz przyczyn zaniku wiadomoci wartoci oglnego wyksztacenia jest zmiana sensu edukacji we wspczesnym wiecie. Niegdy uczenie si traktowano jako (oprcz zdobywania kwalifikacji zawodowych) gimnastyk umysu oraz zgbianie wiata i czowieka po prostu po to, by wicej rozumie. Dzi ksztacenie si jest inwestycj majc przynie w przyszoci konkretne profity. Nic wic dziwnego, e uczniw interesuj wycznie przedmioty „przydatne”. Nie ma potrzeby rozumie wiata, wystarczy radzi sobie w nim i bra to, co oferuje.

Drug przyczyn jest oglne obnienie poziomu ksztacenia w wikszoci gimnazjw i szk rednich. Trudno jest czym si zainteresowa, jeli si nie wgbio w jakiekolwiek szczegy (z daleka wszystko wydaje si jednakowe). Programom szkolnym zarzucano encyklopedyzm, „odchudzono” je wic do tego stopnia, e nie przekazuj ju uporzdkowanej wiedzy, a jedynie pewne wycinki. Ponadto zapamituje si raczej (w moim odczuciu) wiedz nieco pogbion; tematy jedynie munite zapomina si najszybciej (a uwaam, e nauczanie fizyki, chemii czy geografii w wielu gimnazjach czy liceach polega wanie na takim „muskaniu” kolejnych tematw). W gimnazjach podaje si uczniom wiedz znacznie uproszczon, rzekomo dostosowujc j do moliwoci poznawczych dzieci w tym wieku. To jest jak najbardziej uzasadnione, cho czsto uproszczenia te id zbyt daleko. Gorzej jest w wielu liceach: uczniom klasy o profilu np. historycznym nie uwiadamia si, e matematyka nie jest dla nich zem koniecznym i e przedmioty nie nalece do profilu ksztacenia s tak samo wane.

Nie lepiej jest w uczelniach – przedmioty nie nalece do specjalnoci traktowane s po macoszemu nie tylko przez studentw, lecz czsto take przez samych prowadzcych. Zaliczenie wielu „humanw” w politechnikach opiera si na obecnoci na wykadach lub konwersatoriach. Z kolei na studiach humanistycznych logik redukuje si do 15 godzin wykadu lub w ogle usuwa. A przecie zadaniem tych przedmiotw jest wanie poszerza horyzonty, zapobiega zamykaniu si we wasnym obozie. To, o co apeluj, to wskazywanie studentom przez prowadzcych, e powinni poszerza sw wiedz rwnie na polach zupenie nie zwizanych z ich studiami, choby w imi intelektualnej uczciwoci i zasugiwania na miano czowieka rzeczywicie wyksztaconego. Pracownik naukowy nie moe by w oczach modego czowieka zagrzebanym wycznie w swojej wskiej dziedzinie specjalist, ale czowiekiem, ktrego ciekawo poznawcza i ruchliwo intelektualna mog by przykadem.

Konsekwencje

Zjawiska te nie oddziauj, w mojej opinii, na prac wybitnych uczonych – wci napotykam na prace bdce pokosiem interdyscyplinarnych bada lub konferencji z pogranicza nauk cisych, humanistycznych, spoecznych, ekonomicznych itd. Skutkuj natomiast swego rodzaju spoeczn izolacj nauki; nawet czowiek z wyszym wyksztaceniem przestaje interesowa si osigniciami innych nauk. Rzecz jasna, zrozumienie tych osigni czy nawet samo ogarnicie umysem ich mnogoci jest ju w obecnych czasach niemoliwe (podobno ostatnim czowiekiem, ktry w peni to potrafi, by zmary w 1872 roku filozof John Stuart Mill). Chodzi jednak o sam postaw zainteresowania i yczliwoci. W przeciwnym razie rodowisko naukowe czy zacznie jedynie oglnie rozumiana postawa ciekawoci poznawczej oraz walka o interesy nauki i szkolnictwa wyszego. Naukowcy, czy po prostu wyksztaceni ludzie rnych specjalnoci, niewiele bd mieli sobie do powiedzenia. A przecie elita spoeczestwa nie jest elit z powodw formalnych (nie jest to po prostu grupa ludzi posiadajcych okrelone tytuy naukowe), ale dlatego, e jej czonkowie potrafi si porozumie i wsplnie co wypracowa. A jeli wrd studentw potrzeba poszerzania horyzontw jest rzadka, nie ma co liczy na to, e w ich dalszym yciu postawa ta si zmieni. W yciu zawodowym, skupieni na rodzinie i pracy, nie bd mieli czasu na zdobywanie wiedzy spoza swojej specjalnoci, jeli wczeniej nie wyrobili sobie takiego nawyku. W pracy naukowej za samo zgbianie zagadnie z ich dziedziny bdzie wypeniao wikszo czasu. A w takich warunkach pojcia „wyksztacenie” i „specjalizacja” stan si, niestety, niemal tosame.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje