Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Rody uczone (111)


Poznañski dom by³ „bardzo polski i bardzo prawos³awny”. Druga Rzeczpospolita okaza³a siê go¶cinna, przyjazna i szczodra dla rosyjskich emigrantów, którzy schronili siê na jej obszarze z wielkim baga¿em intelektualnym i duchowym.

Klingerowie cz. 1 Dziadek

Magdalena Bajer

Dziadek, prof. Witold Klinger, „myszkowa³ po Wielkopolsce”. Dr Micha³ Klinger, który dziadkowi po¶wiêci³ wiêksz± czê¶æ rodzinnej opowie¶ci, wie, ¿e ¶lady dwóch braci, jego protoplastów, wiod³y z pó³nocnych Czech do Wielkopolski w³a¶nie w koñcu XVIII stulecia. Losy przybyszów, którzy rych³o zapisali siê w polskiej kulturze niema³ymi zas³ugami, naznaczone s± wêdrowaniem z krañca na kraniec wybranej ojczyzny i niesieniem w nowe strony najwarto¶ciowszych duchowych nabytków.

Synowie tych najdawniej znanych Klingerów byli „biznesmenami”, jak to okre¶la pan Micha³, nieco anachronicznie, nie znaj±c dok³adnie rodzaju interesów, jakie prowadzili. Jeden z ich potomków zas³yn±³ jako doskona³y in¿ynier. Wspó³pracowa³ z fabryk± broni ksi±¿±t Lubomirskich w okolicach Kórnika i za dorobek oraz inwencjê w swojej specjalno¶ci otrzyma³ tytu³ szlachecki. Witold Klinger, myszkuj±c po domach zamieszkanych niegdy¶ przez cz³onków rodziny, znajdowa³ stare okazy broni z ich inicja³ami.

Jego ojciec, a pradziadek mego rozmówcy, Pawe³ Klinger przeniós³ siê z Wielkopolski na Wo³yñ i tam dzier¿awi³ maj±tki.

uczony – przyjaciel – obroñca

W Warowcacach nad Smotryczem urodzi³ siê w roku 1875 jego syn. Egzotycznie dzi¶ brzmi± nazwy miejscowe tamtych okolic, które i jednostkom, i nacjom przysz³o po¿egnaæ.

Pierwszy uczony Klinger skoñczy³ s³ynne z wysokiego poziomu gimnazjum w Niemirowie, a studiowa³ w kilku uniwersytetach. Najpierw dwa lata (1895−97) filologiê w Petersburgu. Dwa nastêpne w krakowskiej Alma Mater, po czym historiê staro¿ytn± i filologiê klasyczn± w Kijowie. Uzupe³nia³ edukacjê w Monachium w latach 1904−06. By³ tam privatdozentem, gdy w Uniwersytecie ¶w. W³odzimierza w Kijowie og³oszono konkurs na stanowisko kierownika Katedry Filologii Klasycznej. Witold Klinger wygra³ i obj±³ katedrê, zostaj±c profesorem w roku 1917 – na trzy lata, po których, jak tylu jemu wspó³czesnych uczonych robi±cych akademickie kariery za granicami, wróci³ do Polski.

Pracuj±c w uniwersytecie wyk³ada³ równie¿ historiê oraz jêzyki staro¿ytne na kursach dla kobiet i uczy³ tych ostatnich w tamtejszym polskim gimnazjum.

W tym miejscu trzeba przerwaæ chronologiê i wróciæ do czasów szkolnych. Koleg± i serdecznym przyjacielem przysz³ego profesora by³ w Niemirowie Stanis³aw Brzozowski. Wnuk Micha³, wiele lat pó¼niej, zadziwi³ siê znajduj±c w korespondencji pisarza po³owê listów do swego dziadka.

Kiedy w 1908 roku pisma socjalistyczne zaczê³y publikowaæ rejestr agentów ochrany i znalaz³o siê w¶ród nich nazwisko Brzozowskiego, Witold Klinger zaanga¿owa³ siê w obronê przyjaciela. Przekonywa³ polskie elity, je¿d¿±c z odczytami z Kijowa do Krakowa, ¿e oskar¿enie jest bezzasadne, a obci±¿aj±ce zeznania funkcjonariusza ochrany zawieraj± sprzeczno¶ci i fa³sze. W 1912 roku, po ¶mierci przyjaciela (1911), opublikowa³ ksi±¿kê Brzozowski jako cz³owiek. W niewyja¶nionej do dzi¶ sprawie pozosta³ do koñca wierny swemu przekonaniu, kontynuuj±c publicystyczn± kampaniê na rzecz pe³nej rehabilitacji autora, którego dzie³a zawa¿y³y mocno na ¿yciu umys³owym epoki. Nieraz pó¼niej mia³a siê w polemikach akademickich (np. spór ze Stanis³awem Pigoniem o genezê mitu Wernyhory) odezwaæ ta cecha uczonego – upór towarzysz±cy mocnej argumentacji.

powrót profesora

Witold Klinger prze¿y³ rewolucjê rosyjsk± w Kijowie. Kiedy w 1920 roku musia³ stamt±d uciekaæ, mia³ w Polsce dwie ma³e ojczyzny: Wo³yñ i Wielkopolskê.

Otrzyma³ propozycjê objêcia katedry w Uniwersytecie Warszawskim i zaproszenie w³adz powsta³ego w roku 1919 Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Muszê przypomnieæ, i¿ narodzinom tej uczelni u progu niepodleg³o¶ci towarzyszy³ wielki entuzjazm i rozleg³e plany, zarówno badawcze, jak i zwi±zane z potrzeb± wykszta³cenia specjalistów wielu dziedzin ¿ycia w buduj±cym siê nowoczesnym pañstwie. Wielu te¿ uczonych z ró¿nych stron Polski, zza ró¿nych granic, na ró¿nych etapach naukowej drogi, zjawi³o siê wtedy w Poznaniu.

Prof. Klinger przywióz³ s³awê wybitnego grecysty. Mia³ ju¿ w dorobku cenne wyniki pionierskich wówczas badañ nad folklorem greckim. Zapocz±tkowa³a je niemiecka szko³a Formgeschichte, której by³ uczniem. W powojennym mieszkaniu wisia³y wizerunki czo³owych postaci tego ¶rodowiska. Zajmowa³ siê równie¿ w Kijowie wêdrówkami i powinowactwami motywów mitologicznych, m.in. s³owiañskim kultem rusa³ek, obrzêdowo¶ci± zwi±zan± z jajkiem wielkanocnym, wywodz±c te pó¼niejsze z folkloru staro¿ytnego.

Po powrocie do Polski Witold Klinger otrzyma³ tytu³ profesora zwyczajnego w roku 1920 i obj±³ Katedrê Filologii Klasycznej UAM. Wyk³ada³ hellenistykê, latynistykê, historiê staro¿ytn± i etnologiê. Zainteresowanie t± ostatni± okaza³o siê niezwykle p³odne naukowo, przynosz±c odkrywcze prace porównawcze, z których niejedna wci±¿ nale¿y do podstawowego kanonu lektur kulturoznawczych, jak choæby wydana w 1931 roku ksi±¿ka Doroczne ¶wiêta ludowe a tradycje grecko−rzymskie. W opinii wybitnego polonisty Romana Pollaka, to Klinger wprowadzi³ do polskiej ¶wiadomo¶ci naukowej strukturalistyczne koncepcje Jamesa G. Frazera, zanim jego podstawowe dzie³o Z³ota ga³±¼ zosta³o u nas przet³umaczone. Przynios³o to wa¿ne owoce w badaniach literatury polskiej.

Osobne, znaczne miejsce w dorobku zajmuj± przek³ady, m.in. Hipokratesa, Hezjoda, Herodota, Moschosa z Syrii, Ksenofonta, Juliana Apostaty.

Wróciwszy do niepodleg³ej Polski prof. Klinger, jak wiêkszo¶æ uczonych z jego pokolenia, w³±czy³ siê w tworzenie instytucji naukowych, pe³ni±c funkcje uniwersyteckie, wspó³redaguj±c czasopismo „Lud”. Dzia³a³ aktywnie w Poznañskim Towarzystwie Przyjació³ Nauk oraz PAU, których to organizacji by³ cz³onkiem.

Kijów – Poznañ

Micha³ Klinger wie, ¿e studenci uniwersytetu w Kijowie czytaj± dzisiaj niektóre prace jego dziadka, znajduj±c w nich wiedzê przydatn± w odnajdywaniu genealogii ukraiñskiej to¿samo¶ci.

Na pocz±tku ubieg³ego wieku, kiedy dziadek w Kijowie wyk³ada³, grono uniwersyteckiej Polonii nale¿a³o do tamtejszej elity intelektualnej. Panowie w tu¿urkach, ze starej fotografii przechowanej przez wnuka, nadawali ton ¿yciu kulturalnemu i kierunek umys³owym aspiracjom inteligencji. Byli i czuli siê Polakami, katolikami, choæ wyk³adali po rosyjsku, rosyjskim w wiêkszo¶ci, prawos³awnym s³uchaczom.

Na kursach dla dobrze urodzonych panien by³a wówczas Raisa Bakaliñska, krewna biskupa smoleñskiego, przysz³a ¿ona profesora. Babka przysporzy³a mojemu rozmówcy licznej rodziny prawos³awnych Rosjan, co bardzo wzbogaci³o, ale i skomplikowa³o dzieje uczonego rodu.

Po¿egnanie Kijowa odby³o siê równie dramatycznie, jak wcze¶niej prze¿ywanie walk rewolucyjnych – kto¶ z przyjació³ wci±gn±³ profesora do ostatniego eszelonu uwo¿±cego cofaj±ce siê polskie wojsko. Uratowany przed niechybnym aresztowaniem pojecha³ do ojczyzny, zostawiaj±c w Kijowie ¿onê z rocznym synkiem. Rozgo¶ciwszy siê na katedrze i w poznañskim domu, sprowadzi³ ich trzy lata pó¼niej.

– Moja babcia okaza³a siê osob± niezwykle barwn± – powiada Micha³ Klinger, wyja¶niaj±c, i¿ skutkowa³o to m.in. notorycznym brakiem pieniêdzy, mimo „niebotycznej” profesorskiej pensji dziadka. Nieco zwariowany w pamiêci wnuka dom, zawsze pe³en by³ profesorów z ró¿nych humanistycznych o¶rodków europejskich, pisarzy i poetów, a tak¿e uczniów oraz m³odszych kolegów gospodarza.

Po wkroczeniu Niemców w 1939 roku zjawi³ siê tam esesman, ¿eby... odwiedziæ autora prac znanych mu z lektury i cenionych. Pani Raisie powiedzia³: „Do was, do Rosji, te¿ przyjdziemy”, na co us³ysza³, ¿e by³ tam ju¿ Napoleon. Zaraz potem rodzina Klingerów znów musia³a uciekaæ. Tym razem do Warszawy, gdzie profesor nocowa³ w Muzeum Narodowym na kozetce po¶ród mumii egipskich.

Poznañ – nowy rozdzia³

Po wojnie rodzina wróci³a do Poznania. Profesor prze¿y³ kuszenie ze strony w³adz komunistycznych, które namawia³y go do wej¶cia w struktury powsta³ej na gruzach samorz±dnych organizacji uczonych Polskiej Akademii Nauk. Dialog przeciê³o kategoryczne stwierdzenie, i¿ cz³onek rzeczywisty Polskiej Akademii Umiejêtno¶ci o ¿adnej nowej akademii nie s³ysza³ i s³yszeæ nie chce.

Nie odzyskawszy przedwojennego mieszkania pañstwo Klingerowie osiedli w Domu Profesorskim, urz±dzonym na sowieck± mod³ê, ze wspólnymi „³azienkami” na korytarzu. Panie profesorowe rajcowa³y we wspólnej kuchni, przypalaj±c potrawy. Pan Micha³ pamiêta owo ponure locum i to, ¿e dziadkowie wtedy niemal g³odowali, jako ¿e babcia Raisa nie potrafi³a siê wyzbyæ sk³onno¶ci do wydawania natychmiast ka¿dego, wówczas nader nêdznego, grosza. Nie zak³óca³o to wszak¿e rodzinnej harmonii.

Profesor, odsuniêty od pracy uniwersyteckiej, zaj±³ siê g³ównie przek³adami. Zapisane piórem kartki przysy³a³ czasem do Warszawy, ¿eby wnuk, wówczas uczeñ szko³y ¶redniej, zaniós³ je Janowi Parandowskiemu, którego autor prosi³ o pierwsz± lekturê.

Los siê odmieni³ za spraw± ministra o¶wiaty, którym by³ wtedy Stefan ¯ó³kiewski, profesor polonista. „Czciciel dziadka”, zainteresowany jego badaniami motywów literackich, przywróci³ prof. Klingera na Katedrê Filologii Klasycznej. Lata 1957−60 sta³y siê czasem „twórczego ¿egnania siê z uczniami”. By³ to tak¿e bardzo wa¿ny czas dla formacji Micha³a Klingera. Wtedy, podczas czêstych odwiedzin, dziadek czyta³ mu „bez koñca” Kraszewskiego, Sienkiewicza, Norwida, a po rosyjsku Gogola, Czechowa i Mere¿kowskiego.

– Mêczy³a go bolszewia. Bola³ nad tym, co sta³o siê z Polsk± po wojnie. Cierpia³ z powodu ideologicznej uleg³o¶ci nowemu re¿imowi ze strony niektórych swoich kolegów. Przypomina³ sobie w takich sytuacjach spl±drowane przez krasnoarmiejców dworskie biblioteki na Ukrainie, widz±c w nowej sytuacji powinowactwa z barbarzyñstwem prze¿ytym podczas rewolucji.

Poznañski dom pañstwa Klingerów by³ „bardzo polski i bardzo prawos³awny”. Pan Micha³ mocno podkre¶la, ¿e Druga Rzeczpospolita okaza³a siê go¶cinna, przyjazna i szczodra dla rosyjskich emigrantów, którzy schronili siê na jej obszarze, przybywaj±c z walizeczk± pami±tek, ale z wielkim baga¿em intelektualnym i duchowym: znajomo¶ci± jêzyków, znawstwem sztuki, kultur± literack±, muzyczn±, manierami. Do babci Raisy ci±gle przychodzili eksgenera³owie, ¿ony szambelanów, ksiê¿ne, damy dworu. Podawano herbatê w cieniutkich wyszczerbionych ju¿ fili¿ankach i sardynki, trudno dostêpny relikt minionych luksusów. Rozmawiano o polityce, historii, lekturach. Klimat tych spotkañ, nasycony poczuciem zobowi±zania wobec wspólnej kultury, w jakiej ci ludzie wyro¶li i któr± wspó³tworzyli, naznaczy³ dwa kolejne pokolenia Klingerów.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje