Pietro Citati rozpoczyna Izrael i islam analiz Ksigi Rodzaju. Ju na pierwszej stronie pisze, e wszystko zostaje owiane w niej tajemnic, gwnie za spraw narratora, mwicego jedynie, e przed POCZTKIEM co byo, jaki bliej nieokrelony chaos istniejcy poza czasem. Nic bardziej konkretnego nie jestemy w stanie sobie wyobrazi, gdy wymyka si to naszej percepcji i interpretacji, bo bez pomocy czasu nasz umys nie potrafi myle – tak twierdzi Citati.
Mojej percepcji i interpretacji wymyka si natomiast nie tylko pierwotne tohu−w−bohu, ale i caa ksika Citatiego, ktra tworzy jaki zamazany, niezrozumiay obraz tradycji ydowskiej i muzumaskiej. Autor dotyka tutaj zbyt wielu tematw naraz, wyrywajc je jednoczenie z kontekstw, ktrych prno si domyla nie dysponujc gruntown wiedz dotyczc judaizmu i islamu. Trudno si te nie zastanawia, jakim kryterium kierowa si pisarz dobierajc poszczeglne teksty do tego zbioru. Odpowied wydaje si tym trudniejsza, e zasada spjnoci czy korelacji midzy poszczeglnymi esejami waciwie nie obowizuje.
Citati podzieli ksik na trzy czci: Pocztki, Pod znakiem islamu i Boskie iskry. W pierwszej, w eseju powiconym Ksidze Rodzaju, Citati prezentuje dwie przeciwstawne opowieci o stworzeniu czowieka, ktre dzieli od siebie wiele stuleci. Wniosek, jaki wyciga z tych antytetycznych historii, brzmi nastpujco: Bg jest zarazem bardzo odlegy i bardzo bliski; czowiek jest boski i nieskoczenie may, stworzony z niczego i ulepiony z ziemi; kobieta jest niezalena od mczyzny i tworzy z nim „jedno ciao”. Czeg chcie wicej! W Pocztkach porusza te problemy zawarte w Ksidze Koheleta, biorc na warsztat wstrzsajc dla wiata ydowskiego marno nad marnociami. Dalej przechodzi do Ksigi Tobiasza, ktra stanowi w Biblii swoisty zakamarek, gdzie warto si zatrzyma.
Drug cz ksiki rozpoczyna esej powicony At−Tabariemu, pobonemu muzumaninowi i jego gigantycznemu dzieu, w ktrym objawi, w jaki sposb dwie cywilizacje religijne, bezsensownie dzi walczce, spltane s ze sob niczym dwa drzewa czce si korzeniami. Ta cz zbioru roztacza przed nami rwnie do niejasny obraz baniowego wiata Ksigi tysica i jednej nocy i Rozmowy ptakw – jak pisze Citati – najsynniejszego mistycznego poematu wszech czasw.
Ostatnia cz mogaby si obroni, gdyby zostaa wydana samodzielnie. W obecnym ksztacie ma ona jedynie charakter dopeniajcy, a szkoda, bo zestawienie portretw pisarzy pochodzenia ydowskiego – oczywicie w wersji uzupenionej i poszerzonej o inne sylwetki – stanowioby interesujc pozycj na rynku polskim. A tak autor po mao strawnym daniu gwnym zaserwowa nam zaskakujco udany deser w postaci krtkich szkicw, dotyczcych sylwetek Josepha Rotha, Simone Weil, Hannah Arendt i wielkiego Brunona Schulza. Ten ostatni mieszka w maym mieszkanku z siostr chor na nerwy, dwoma siostrzecami, z ktrych jeden cierpia na melancholi, z obkan kuzynk i gromad kotw. Dom by zatem wypeniony neuroz i obdem, jak ul. Sam Schulz, zamknity w wizieniu swojego domu wariatw, y w biernoci i skrytym pragnieniu samodestrukcji – usiowa znikn na neutralnym tle cian. Jednak na stronach Sklepw cynamonowych czy Sanatorium Pod Klepsydr nie ma prawie ladu jego depresji i wiecznego poczucia winy. To fascynujca posta i doskonay przykad na to, e literatura moe wyrwna wszystkie braki i niedostatki naszego ycia: zastpi nam egzystencj, ktrej nie przeylimy, mio, z ktrej zrezygnowalimy, podr, ktrej nie odbylimy, szczcie, o ktrym nie mielimy nawet marzy.
Jzykowi polityki trudno odmwi swoistego kolorytu. Pokazuje to analiza wystpie programowych polskich premierw, jakiej dokonaa Anna Siewierska−Chmaj.
Dlaczego akurat expos, a nie wywiady telewizyjne czy wiece wyborcze? To proste. W tych drugich jest bowiem za duo demagogii, propagandy, jednym sowem tego, co wyborca chce usysze. Tymczasem w bardziej sformalizowanej wypowiedzi, jak jest expos, mona dostrzec prawdziwe intencje autora. Tu premier mwi dokadnie to, co chce powiedzie.
Siewierska−Chmaj zwraca uwag na trzy podstawowe aspekty: wartociowanie, metaforyk i sowa sztandarowe. Wrd tych ostatnich ciekawym przykadem jest „sprawiedliwo”. Dla wielu politykw to sowo−klucz, dajce przyzwolenie na dziaanie. W imi sprawiedliwoci w latach 40. parcelowano dwory i upastwawiano fabryki bez odszkodowania, a w latach 90. – niektre z nich reprywatyzowano. W pierwszym wypadku bya to sprawiedliwo spoeczna, w drugim – dziejowa. I za kadym razem, co warte zauwaenia, „sprawiedliwo”, przynajmniej w zaoeniu nadawcy, ma pozytywne znaczenie. Tak jak i inne wyrazy: „pokj”, „wsppraca” czy „bezpieczestwo”. Z kolei „kryzys” czy „bezrobocie” wystpuj zazwyczaj nacechowane negatywnie. Te konotacje si nie zmieniaj. Jedyny wyjtek to „komunizm”, ktry w kadym z omawianych okresw zmienia nacechowanie, w III RP znw nabierajc wyranie pejoratywnego znaczenia.
Wydawa si moe nieprawdopodobne, ale postrzegany jako prosty w treci, ubogi w formie i banalny w przekazie jzyk polityki jest niemal tak samo nasycony metaforyk, jak jzyk poezji czy literatury. Mistrzem w stosowaniu przenoni by Ignacy Paderewski, lubi je te Edward Osbka−Morawski. O ile pierwszy celowa jednak w metaforach wysokiego stylu („walczyli za Polsk, o ni i dla niej rycerze sowa, barw i dwikw, szermierze myli, nauki i wiedzy”), o tyle ten drugi operowa sownictwem na bardzo niskim poziomie (grzzawisko, opary, bagno, zaraza, jad).
W ostatnich latach premierzy najczciej uywaj metafory drogi. Jak podkrela autorka, nacisk kad jednak na dugo, otwarto tej drogi, a nie, jak w PRL, na to, e jest ona jedyn, e nie ma od niej odwrotu. Pojawia si rwnie metafora gry, a nawet sportu, przy czym ciekawym spostrzeeniem jest to, e ta ostatnia bya ulubion przenoni propagandy III Rzeszy.
W ksice sporo miejsca powicono rwnie wartociowaniu. Pierwsze expos II RP a kipiao wartociami. Pojawiy si w nim wiara, mio, rado, nadzieja, duma, szczcie, podziw... Z czasem, cho nadal wartoci nadaway wyrazistoci tekstowi expos, zaczto siga po te naadowane negatywnie. W III RP korzysta z nich czsto Jan Olszewski.
Na koniec Siewierska−Chmaj dokonuje ciekawego zestawienia ilociowego sw „ojczyzna”, „nard”, „spoeczestwo” w treci expos. Cho wystpoway one w wikszoci przemwie, to z rnym nateniem i w rozmaitych znaczeniach. Tak jak rna bya te i dugo wystpie. Rekordzista Jzef Cyrankiewicz czyta 29 stron, ale np. Bolesaw Bierut tylko 4.
W podsumowaniu autorka zaznacza, e spord wszystkich expos dominujc formu byo przedstawianie priorytetw, czyli gwnych zada rzdu. W przemwieniach ostatnich lat doszed nowy wtek, a mianowicie krytyka poprzednikw.
Dodatkow atrakcj jest doczona do ksiki pyta CD z wybranymi tekstami expos z lat 1919−2004.
wiat powsta w cigu 6 dni. Wielkie koci, ktre nie mogy nalee do adnego yjcego wspczenie zwierzcia, to, jak wiadomo, koci smokw, ktre zgadzili dzielni szewcy bd wypeniajcy swe luby rycerze. A czowiek, jako najlepsze z boych stworze, ma obowizek rzdzi wiatem i bra z niego wszystko, co mu jest potrzebne. Tak powszechnie uwaano jeszcze 200 lat temu. Ale wiek XIX zmieni wszystko. Stulecie to przynioso nie tylko rewolucj przemysow, ale i naukow.
Wyginicie dinozaurw jest dzi powszechnie znanym faktem, ale jeszcze kilka stuleci temu nie wiedziano nawet o ich istnieniu. Nawet dzi nie kady wie, e zagada dinozaurw nie bya jedynym masowym wymieraniem w historii Ziemi. Nie bya nawet najwikszym. Kredowe wymieranie, ktre miao miejsce 65 mln lat temu i dotyczyo dinozaurw, objo tylko 16 proc. istniejcych gatunkw. Najwiksza masowa zagada w dziejach Ziemi zdarzya si pod koniec paleozoiku, ok. 250 mln lat temu, i obja ponad poow istniejcych gatunkw organizmw ywych.
Co do przyczyn wyginicia dinozaurw naukowcy nie s zgodni. Pojawia si wiele hipotez: dramatyczne ochodzenie klimatu, epidemie, niedoywienie, pasoyty, walki wewntrzgatunkowe, wyjadanie jaj dinozaurw przez ssaki, uderzenie wielkiego meteorytu, epidemie wirusa HIV przybyego z kosmosu czy pojawienie si rolin okrytozalkowych, ktrych pdy miay mniej bonnika i spoywanie ich wywoao u dinozaurw... miertelne zatwardzenie. Wobec takiej mnogoci zaoe coraz wicej uczonych opowiada si za hipotez wieloprzyczynowoci – kilka czynnikw destruktywnych zoyo si na masow zagad dinozaurw.
Oczywicie, jak zaznacza autor, proces wymierania trwa zapewne wiele stuleci czy tysicleci, by moe nawet tak dugo, jak istnieje gatunek homo sapiens, a nawet o wiele duej. Ale dla istniejcej od ponad 5 mld lat Ziemi jest to zaledwie chwila. Podobnie jak istnienie naszego gatunku.
Jakiekolwiek byy przyczyny poprzednich wielkich wymiera, nie zostay one wywoane przez aden z istniejcych i dominujcych gatunkw. Teraz niestety sytuacja wyglda inaczej. Mamy do czynienia z masowym zanikaniem ekosystemw i bytujcych w nich organizmw, a przyczyna tego tkwi w nadmiernej eksploatacji planety przez czowieka. To nasz gatunek, korzystajc z wasnej inteligencji, wyniszcza wiat w zastraszajcym tempie. W cigu ostatnich zaledwie 15 lat w wyniku odoww spada o 80 proc. biomasa oceanw. Przez ostatnich kilkanacie lat wskutek ludzkiej dziaalnoci gino kilka gatunkw zwierzt i rolin dziennie, zwaszcza tych o wysokiej specjalizacji dotyczcej poywienia, temperatury czy czystoci powietrza. W cigu kilkunastu najbliszych lat liczba ta dojdzie do kilkuset gatunkw dziennie. W najbliszej przyszoci doprowadzi to do kolejnego masowego wymierania, ktre przetrwa zaledwie ok. 1/3 istniejcych dzi organizmw ywych. Przetrwaj organizmy oportunistyczne – atwo przystosowujce si do zmian rodowiska, ywice si „resztkami z ludzkiego stou”, o maych rozmiarach i duym tempie reprodukcji: karaluchy, muchy, szczury. No i oczywicie czowiek, ktry zniszczywszy jeden wiat w rekordowym tempie, ju szuka innych do kolonizacji.
W jaki sposb czowiek uczy si jzyka ojczystego? Dlaczego kada istota ludzka w zadziwiajco krtkim czasie osiga kompetencj jzykow? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytanie znajduje swoje odzwierciedlenie w rnych dziedzinach nauki, takich jak: filozofia, psychologia, neurologia, informatyka czy wreszcie lingwistyka kognitywna.
Dla Platona uczenie si to wywoanie przez odpowiednie bodce oraz rozpoznawanie wczeniej znanych struktur (kognitywnych). Najistotniejsze zatem staj si procesy i mechanizmy tworzce oraz przetwarzajce struktury jzykowe w toku mwienia, pisania i rozumienia. Mecnerowi nie chodzi tu o obserwacj i klasyfikacj obiektw czy poszukiwanie pewnych regularnoci, ktre prowadz do analizy struktur jzykowych oraz typologii jzykw samych w sobie. Jest to bardziej wniknicie w struktur ludzkiego umysu, jego zdolnoci do kombinatoryki nieuporzdkowanych elementw.
Jak podkrela autor, biologia czowieka ma inne waciwoci ni wiat nieoywiony, a „umys czowieka nie jest jedynie sieci neuronw w mzgu”. Czowiek jest w stanie tworzy i rozumie zdania, ktrych wczeniej nie sysza. Jednak trudno si zgodzi z zaoeniem, e zdania s przechowywane w pamici w gotowej postaci, chociaby z powodu ograniczonej pojemnoci pamici umysu. Uywanie jzyka jest twrcze i zorganizowane. Tym samym autor ukazuje konieczno istnienia zasad skadniowych, ktre umoliwiaj tak wysoce wyspecjalizowane i zoone porozumiewanie si, jak komunikacja midzyludzka.
Mecner przyjmuje tu pojcie gramatyki uniwersalnej jako genetycznie zaprogramowanego rdzenia systemu jzykowego, wsplnego dla wszystkich jzykw naturalnych. Badania nad jzykami naturalnymi s wic prb poznania prawidowoci gramatyki umysu.
Podejmujc si rozwaa na temat gramatyki uniwersalnej, autor odnosi si do gramatyki generatywnej w ujciu Chomsky’ego. Zdolno jzykowa wedug Chomsky’ego jest mechanizmem, ktry na podstawie wybirczych wypowiedzi osb z otoczenia syszanych w dziecistwie umoliwia przyszemu uytkownikowi jzyka przyswojenie sobie gramatyki dowolnego jzyka w okrelonym biologicznie czasie. Gramatyka uniwersalna jest to stan pocztkowy, w ktry wyposaony jest tylko czowiek. Tym samym autor przyjmuje krytyczn postaw wobec teorii adaptacjonizmu i neodarwinizmu. Istoty skadni jzyka naturalnego nie da si wyjani za pomoc dopasowania dwiku, rozwoju narzdw mowy czowieka oraz przeobraania si form jzykowych. Adaptacjonizm, jako kierunek neodarwinistyczny, uwzgldniajcy wybr form silniejszych, czciej stosowanych, o oszczdniejszej kombinatoryce, nie potrafi wyjani w sposb precyzyjny moliwoci tworzenia nieograniczonej liczby zda w danym jzyku. Zdolno jzykowa czowieka jest zatem cile zwizana z waciwociami jego umysu, a nie z ich wyborem.
Mi niespodziank dla odbiorcy bdzie zapewne napisany w bardzo przejrzysty sposb sownik terminw, ktrymi posuguje si autor. Na podkrelenie zasuguje te to, e materia empiryczny oraz sprawdzanie adekwatnoci przedstawianych teorii dotycz wycznie jzyka polskiego, a nie s powielaniem wzorcw jzykw obcych.
Ksika wzbudza tym wiksze zainteresowanie, e jest pierwsz tak obszern prac powicon jzykowi i jzykoznawstwu polskiemu w odniesieniu do najnowszych pomysw, szeroko dyskutowanych w krgach przodujcych uczelni w wiecie.
Kade rzetelne kompendium wiedzy ma oczywist wielostronn warto, co redaktorzy pierwszego tomu Sownika pisarzy lskich przypominaj we wstpie. Jednake ju w tej introdukcji znajduj si pominicia i uniki, ktre zmniejszaj wiarygodno tej publikacji. Nie zostaj tu wstpnie wyjanione takie kluczowe pojcia, jak „literatura lska” czy „lski pisarz”. Redaktorzy ka nam wierzy na sowo, e takie zjawiska s zrozumiae same przez si. Tak czy inaczej, publikacja ta zawiera artykuy hasowe, obejmujce yciorysy i dorobek pimienniczy autorw pochodzcych ze lska, a dziaajcych od czasw najdawniejszych do pierwszej poowy XIX w.
Badania regionalistyczne dodatkowo, ze wzgldu na ograniczony zasig terytorialny i mniejsz liczb zainteresowanych ich wynikami, wymagaj precyzji i rzetelnoci. A poza wszystkim, ta publikacja zapowiada tomy nastpne. Redaktorzy zatem powinni okreli zasady opracowywania bio− i bibliograficznego artykuw hasowych, jak to jest przyjte w naukowych edycjach typu sownikowego.
Niewtpliw zalet Sownika jest to, e gromadzi w jednym wydawnictwie 58 sylwetek poetw, pisarzy, kronikarzy, kaznodziejw, tumaczy, publicystw pochodzcych ze lska. Obok bardziej znanych, spopularyzowanych przez polskich regionalistw lskich, wystpuj ci, ktrzy zbliyli si w wikszym stopniu do protestantyzmu i kultury niemieckiej. S to z jednej strony np.: Norbert Bonczyk, Juliusz Ligo, Jzef Lompa, a z drugiej np. Joseph von Eichendorff. Nie opracowano sylwetek „lskich poetw barokowych”.
Z przedstawionych biogramw wyania si mozaika losw, ktre wiody wybitnych przedstawicieli humanistyki lskiej przernymi drogami. Zdarzay si konwersje z katolicyzmu na protestantyzm, ale i sytuacje odwrotne. lscy pisarze, w zalenoci od czasu, miejsca, mocodawcw, aktualnych procesw politycznych i kulturowych, sporw religijnych, posugiwali si acin, niemczyzn, polszczyzn, gwar lsk, jzykiem czeskim lub sowackim. Nierzadko byli poliglotami. Ich yciowe szlaki prowadziy niekiedy poza region: do Krlewca, Gdaska, Wilna, Krakowa, do miast niemieckich i czeskich. Jakkolwiek wielu z nich wizao si cilej ze stronami rodzinnymi, z orodkami we Wrocawiu, Byczynie, Bytomiu, Kluczborku, Olenicy itd.
Autorzy artykuw hasowych czstokro podkrelaj, e lscy pisarze dawniejszych wiekw na og nie odgrywali wyjtkowej roli w historii literatury. W tym kontekcie bardzo pozytywnie wyrnia si XVII−wieczna posta i twrczo poety Johanna Schefflera, znanego bardziej jako Angelus Silesius. Oddziaa m.in. na poezj Adama Mickiewicza.
W Sowniku zaznacza si dbao o geograficzne i wewntrzne zrnicowanie lska. Jak przystao na regionalistw tego obszaru kulturowego, widz oni specyfik Grnego, Dolnego czy Cieszyskiego lska (szkoda, e zarys tych odmiennoci nie znalaz si we wstpie). Zawirowania dziejowe sprawiy, e kade z tych terytoriw rozwijao si w nieco odmienny sposb.
Redaktorzy tomu wywizali si z zadania polegajcego na „ukazaniu wielokulturowoci i wielojzycznoci lskich twrcw literatury”. Jednake nie w kadym przypadku zrealizowano cel drugi, aby przedstawi i uporzdkowa „aktualny stan wiedzy”. Zaniechania te s o tyle trudne do wybaczenia, e nastpna edycja Sownika powstanie nie tak prdko.