Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



Ksi±¿ki


Wystarczy³by sam deser

Pietro Citati rozpoczyna Izrael i islam analiz± Ksiêgi Rodzaju. Ju¿ na pierwszej stronie pisze, ¿e wszystko zostaje owiane w niej tajemnic±, g³ównie za spraw± narratora, mówi±cego jedynie, ¿e przed POCZ¡TKIEM co¶ by³o, jaki¶ bli¿ej nieokre¶lony chaos istniej±cy poza czasem. Nic bardziej konkretnego nie jeste¶my w stanie sobie wyobraziæ, gdy¿ wymyka siê to naszej percepcji i interpretacji, bo bez pomocy czasu nasz umys³ nie potrafi my¶leæ – tak twierdzi Citati.

Mojej percepcji i interpretacji wymyka siê natomiast nie tylko pierwotne tohu−wã−bohu, ale i ca³a ksi±¿ka Citatiego, która tworzy jaki¶ zamazany, niezrozumia³y obraz tradycji ¿ydowskiej i muzu³mañskiej. Autor dotyka tutaj zbyt wielu tematów naraz, wyrywaj±c je jednocze¶nie z kontekstów, których pró¿no siê domy¶laæ nie dysponuj±c gruntown± wiedz± dotycz±c± judaizmu i islamu. Trudno siê te¿ nie zastanawiaæ, jakim kryterium kierowa³ siê pisarz dobieraj±c poszczególne teksty do tego zbioru. Odpowied¼ wydaje siê tym trudniejsza, ¿e zasada spójno¶ci czy korelacji miêdzy poszczególnymi esejami w³a¶ciwie nie obowi±zuje.

Citati podzieli³ ksi±¿kê na trzy czê¶ci: Pocz±tki, Pod znakiem islamu i Boskie iskry. W pierwszej, w eseju po¶wiêconym Ksiêdze Rodzaju, Citati prezentuje dwie przeciwstawne opowie¶ci o stworzeniu cz³owieka, które dzieli od siebie wiele stuleci. Wniosek, jaki wyci±ga z tych antytetycznych historii, brzmi nastêpuj±co: Bóg jest zarazem bardzo odleg³y i bardzo bliski; cz³owiek jest boski i nieskoñczenie ma³y, stworzony z niczego i ulepiony z ziemi; kobieta jest niezale¿na od mê¿czyzny i tworzy z nim „jedno cia³o”. Czegó¿ chcieæ wiêcej! W Pocz±tkach porusza te¿ problemy zawarte w Ksiêdze Koheleta, bior±c na warsztat wstrz±saj±c± dla ¶wiata ¿ydowskiego marno¶æ nad marno¶ciami. Dalej przechodzi do Ksiêgi Tobiasza, która stanowi w Biblii swoisty zakamarek, gdzie warto siê zatrzymaæ.

Drug± czê¶æ ksi±¿ki rozpoczyna esej po¶wiêcony At−Tabariemu, pobo¿nemu muzu³maninowi i jego gigantycznemu dzie³u, w którym objawi³, w jaki sposób dwie cywilizacje religijne, bezsensownie dzi¶ walcz±ce, spl±tane s± ze sob± niczym dwa drzewa ³±cz±ce siê korzeniami. Ta czê¶æ zbioru roztacza przed nami równie¿ do¶æ niejasny obraz ba¶niowego ¶wiata Ksiêgi tysi±ca i jednej nocy i Rozmowy ptaków – jak pisze Citati – najs³ynniejszego mistycznego poematu wszech czasów.

Ostatnia czê¶æ mog³aby siê obroniæ, gdyby zosta³a wydana samodzielnie. W obecnym kszta³cie ma ona jedynie charakter dope³niaj±cy, a szkoda, bo zestawienie portretów pisarzy pochodzenia ¿ydowskiego – oczywi¶cie w wersji uzupe³nionej i poszerzonej o inne sylwetki – stanowi³oby interesuj±c± pozycjê na rynku polskim. A tak autor po ma³o strawnym daniu g³ównym zaserwowa³ nam zaskakuj±co udany deser w postaci krótkich szkiców, dotycz±cych sylwetek Josepha Rotha, Simone Weil, Hannah Arendt i wielkiego Brunona Schulza. Ten ostatni mieszka³ w ma³ym mieszkanku z siostr± chor± na nerwy, dwoma siostrzeñcami, z których jeden cierpia³ na melancholiê, z ob³±kan± kuzynk± i gromad± kotów. Dom by³ zatem wype³niony neuroz± i ob³êdem, jak ul. Sam Schulz, zamkniêty w wiêzieniu swojego domu wariatów, ¿y³ w bierno¶ci i skrytym pragnieniu samodestrukcji – usi³owa³ znikn±æ na neutralnym tle ¶cian. Jednak na stronach Sklepów cynamonowych czy Sanatorium Pod Klepsydr± nie ma prawie ¶ladu jego depresji i wiecznego poczucia winy. To fascynuj±ca postaæ i doskona³y przyk³ad na to, ¿e literatura mo¿e wyrównaæ wszystkie braki i niedostatki naszego ¿ycia: zast±piæ nam egzystencjê, której nie prze¿yli¶my, mi³o¶æ, z której zrezygnowali¶my, podró¿, której nie odbyli¶my, szczê¶cie, o którym nie ¶mieli¶my nawet marzyæ.

Ma³gorzata Pawe³czyk
Pietro Citati, Izrael i islam. Boskie iskry, t³um. Joanna Ugniewska, Spó³dzielnia Wydawnicza czytelnik, Warszawa 2006, seria: Pejza¿e Kultury.

Politycy te¿ swój jêzyk maj±

Jêzykowi polityki trudno odmówiæ swoistego kolorytu. Pokazuje to analiza wyst±pieñ programowych polskich premierów, jakiej dokona³a Anna Siewierska−Chmaj.

Dlaczego akurat exposé, a nie wywiady telewizyjne czy wiece wyborcze? To proste. W tych drugich jest bowiem za du¿o demagogii, propagandy, jednym s³owem tego, co wyborca chce us³yszeæ. Tymczasem w bardziej sformalizowanej wypowiedzi, jak± jest exposé, mo¿na dostrzec prawdziwe intencje autora. Tu premier mówi dok³adnie to, co chce powiedzieæ.

Siewierska−Chmaj zwraca uwagê na trzy podstawowe aspekty: warto¶ciowanie, metaforykê i s³owa sztandarowe. W¶ród tych ostatnich ciekawym przyk³adem jest „sprawiedliwo¶æ”. Dla wielu polityków to s³owo−klucz, daj±ce przyzwolenie na dzia³anie. W imiê sprawiedliwo¶ci w latach 40. parcelowano dwory i upañstwawiano fabryki bez odszkodowania, a w latach 90. – niektóre z nich reprywatyzowano. W pierwszym wypadku by³a to sprawiedliwo¶æ spo³eczna, w drugim – dziejowa. I za ka¿dym razem, co warte zauwa¿enia, „sprawiedliwo¶æ”, przynajmniej w za³o¿eniu nadawcy, ma pozytywne znaczenie. Tak jak i inne wyrazy: „pokój”, „wspó³praca” czy „bezpieczeñstwo”. Z kolei „kryzys” czy „bezrobocie” wystêpuj± zazwyczaj nacechowane negatywnie. Te konotacje siê nie zmieniaj±. Jedyny wyj±tek to „komunizm”, który w ka¿dym z omawianych okresów zmienia³ nacechowanie, w III RP znów nabieraj±c wyra¼nie pejoratywnego znaczenia.

Wydawaæ siê mo¿e nieprawdopodobne, ale postrzegany jako prosty w tre¶ci, ubogi w formie i banalny w przekazie jêzyk polityki jest niemal tak samo nasycony metaforyk±, jak jêzyk poezji czy literatury. Mistrzem w stosowaniu przeno¶ni by³ Ignacy Paderewski, lubi³ je te¿ Edward Osóbka−Morawski. O ile pierwszy celowa³ jednak w metaforach wysokiego stylu („walczyli za Polskê, o ni± i dla niej rycerze s³owa, barw i d¼wiêków, szermierze my¶li, nauki i wiedzy”), o tyle ten drugi operowa³ s³ownictwem na bardzo niskim poziomie (grzêzawisko, opary, bagno, zaraza, jad).

W ostatnich latach premierzy najczê¶ciej u¿ywaj± metafory drogi. Jak podkre¶la autorka, nacisk k³ad± jednak na d³ugo¶æ, otwarto¶æ tej drogi, a nie, jak w PRL, na to, ¿e jest ona jedyn±, ¿e nie ma od niej odwrotu. Pojawia siê równie¿ metafora gry, a nawet sportu, przy czym ciekawym spostrze¿eniem jest to, ¿e ta ostatnia by³a ulubion± przeno¶ni± propagandy III Rzeszy.

W ksi±¿ce sporo miejsca po¶wiêcono równie¿ warto¶ciowaniu. Pierwsze exposé II RP a¿ kipia³o warto¶ciami. Pojawi³y siê w nim wiara, mi³o¶æ, rado¶æ, nadzieja, duma, szczê¶cie, podziw... Z czasem, choæ nadal warto¶ci nadawa³y wyrazisto¶ci tekstowi exposé, zaczêto siêgaæ po te na³adowane negatywnie. W III RP korzysta³ z nich czêsto Jan Olszewski.

Na koniec Siewierska−Chmaj dokonuje ciekawego zestawienia ilo¶ciowego s³ów „ojczyzna”, „naród”, „spo³eczeñstwo” w tre¶ci exposé. Choæ wystêpowa³y one w wiêkszo¶ci przemówieñ, to z ró¿nym natê¿eniem i w rozmaitych znaczeniach. Tak jak ró¿na by³a te¿ i d³ugo¶æ wyst±pieñ. Rekordzista Józef Cyrankiewicz czyta³ 29 stron, ale np. Boles³aw Bierut tylko 4.

W podsumowaniu autorka zaznacza, ¿e spo¶ród wszystkich exposé dominuj±c± formu³± by³o przedstawianie priorytetów, czyli g³ównych zadañ rz±du. W przemówieniach ostatnich lat doszed³ nowy w±tek, a mianowicie krytyka poprzedników.

Dodatkow± atrakcj± jest do³±czona do ksi±¿ki p³yta CD z wybranymi tekstami exposé z lat 1919−2004.

(karma)
Anna Siewierska−Chmaj, Jêzyk polskiej polityki. Politologiczno−semantyczna analiza exposé premierów Polski w latach 1919−2004, wy¿sza szko³a informatyki i zarz±dzania z siedzib± w Rzeszowie, Rzeszów 2006.

Czy czeka nas los dinozaurów?

¦wiat powsta³ w ci±gu 6 dni. Wielkie ko¶ci, które nie mog³y nale¿eæ do ¿adnego ¿yj±cego wspó³cze¶nie zwierzêcia, to, jak wiadomo, ko¶ci smoków, które zg³adzili dzielni szewcy b±d¼ wype³niaj±cy swe ¶luby rycerze. A cz³owiek, jako najlepsze z bo¿ych stworzeñ, ma obowi±zek rz±dziæ ¶wiatem i braæ z niego wszystko, co mu jest potrzebne. Tak powszechnie uwa¿ano jeszcze 200 lat temu. Ale wiek XIX zmieni³ wszystko. Stulecie to przynios³o nie tylko rewolucjê przemys³ow±, ale i naukow±.

Wyginiêcie dinozaurów jest dzi¶ powszechnie znanym faktem, ale jeszcze kilka stuleci temu nie wiedziano nawet o ich istnieniu. Nawet dzi¶ nie ka¿dy wie, ¿e zag³ada dinozaurów nie by³a jedynym masowym wymieraniem w historii Ziemi. Nie by³a nawet najwiêkszym. Kredowe wymieranie, które mia³o miejsce 65 mln lat temu i dotyczy³o dinozaurów, objê³o tylko 16 proc. istniej±cych gatunków. Najwiêksza masowa zag³ada w dziejach Ziemi zdarzy³a siê pod koniec paleozoiku, ok. 250 mln lat temu, i objê³a ponad po³owê istniej±cych gatunków organizmów ¿ywych.

Co do przyczyn wyginiêcia dinozaurów naukowcy nie s± zgodni. Pojawia siê wiele hipotez: dramatyczne och³odzenie klimatu, epidemie, niedo¿ywienie, paso¿yty, walki wewn±trzgatunkowe, wyjadanie jaj dinozaurów przez ssaki, uderzenie wielkiego meteorytu, epidemie wirusa HIV przyby³ego z kosmosu czy pojawienie siê ro¶lin okrytozal±¿kowych, których pêdy mia³y mniej b³onnika i spo¿ywanie ich wywo³a³o u dinozaurów... ¶miertelne zatwardzenie. Wobec takiej mnogo¶ci za³o¿eñ coraz wiêcej uczonych opowiada siê za hipotez± wieloprzyczynowo¶ci – kilka czynników destruktywnych z³o¿y³o siê na masow± zag³adê dinozaurów.

Oczywi¶cie, jak zaznacza autor, proces wymierania trwa³ zapewne wiele stuleci czy tysi±cleci, byæ mo¿e nawet tak d³ugo, jak istnieje gatunek homo sapiens, a nawet o wiele d³u¿ej. Ale dla istniej±cej od ponad 5 mld lat Ziemi jest to zaledwie chwila. Podobnie jak istnienie naszego gatunku.

Jakiekolwiek by³y przyczyny poprzednich wielkich wymierañ, nie zosta³y one wywo³ane przez ¿aden z istniej±cych i dominuj±cych gatunków. Teraz niestety sytuacja wygl±da inaczej. Mamy do czynienia z masowym zanikaniem ekosystemów i bytuj±cych w nich organizmów, a przyczyna tego tkwi w nadmiernej eksploatacji planety przez cz³owieka. To nasz gatunek, korzystaj±c z w³asnej inteligencji, wyniszcza ¶wiat w zastraszaj±cym tempie. W ci±gu ostatnich zaledwie 15 lat w wyniku od³owów spad³a o 80 proc. biomasa oceanów. Przez ostatnich kilkana¶cie lat wskutek ludzkiej dzia³alno¶ci ginê³o kilka gatunków zwierz±t i ro¶lin dziennie, zw³aszcza tych o wysokiej specjalizacji dotycz±cej po¿ywienia, temperatury czy czysto¶ci powietrza. W ci±gu kilkunastu najbli¿szych lat liczba ta dojdzie do kilkuset gatunków dziennie. W najbli¿szej przysz³o¶ci doprowadzi to do kolejnego masowego wymierania, które przetrwa zaledwie ok. 1/3 istniej±cych dzi¶ organizmów ¿ywych. Przetrwaj± organizmy oportunistyczne – ³atwo przystosowuj±ce siê do zmian ¶rodowiska, ¿ywi±ce siê „resztkami z ludzkiego sto³u”, o ma³ych rozmiarach i du¿ym tempie reprodukcji: karaluchy, muchy, szczury. No i oczywi¶cie cz³owiek, który zniszczywszy jeden ¶wiat w rekordowym tempie, ju¿ szuka innych do kolonizacji.

Anna Matraszek
Tony Hallam, Ewolucja i zag³ada. Wielkie wymierania i ich przyczyny, t³um. Marcin Ryszkiewicz, Wydawnictwo Prószyñski i S−ka, Warszawa 2006, seria: Na ¦cie¿kach Nauki.

Wspólna gramatyka

W jaki sposób cz³owiek uczy siê jêzyka ojczystego? Dlaczego ka¿da istota ludzka w zadziwiaj±co krótkim czasie osi±ga kompetencjê jêzykow±? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytanie znajduje swoje odzwierciedlenie w ró¿nych dziedzinach nauki, takich jak: filozofia, psychologia, neurologia, informatyka czy wreszcie lingwistyka kognitywna.

Dla Platona uczenie siê to wywo³anie przez odpowiednie bod¼ce oraz rozpoznawanie wcze¶niej znanych struktur (kognitywnych). Najistotniejsze zatem staj± siê procesy i mechanizmy tworz±ce oraz przetwarzaj±ce struktury jêzykowe w toku mówienia, pisania i rozumienia. Mecnerowi nie chodzi tu o obserwacjê i klasyfikacjê obiektów czy poszukiwanie pewnych regularno¶ci, które prowadz± do analizy struktur jêzykowych oraz typologii jêzyków samych w sobie. Jest to bardziej wnikniêcie w strukturê ludzkiego umys³u, jego zdolno¶ci do kombinatoryki nieuporz±dkowanych elementów.

Jak podkre¶la autor, biologia cz³owieka ma inne w³a¶ciwo¶ci ni¿ ¶wiat nieo¿ywiony, a „umys³ cz³owieka nie jest jedynie sieci± neuronów w mózgu”. Cz³owiek jest w stanie tworzyæ i rozumieæ zdania, których wcze¶niej nie s³ysza³. Jednak trudno siê zgodziæ z za³o¿eniem, ¿e zdania s± przechowywane w pamiêci w gotowej postaci, chocia¿by z powodu ograniczonej pojemno¶ci pamiêci umys³u. U¿ywanie jêzyka jest twórcze i zorganizowane. Tym samym autor ukazuje konieczno¶æ istnienia zasad sk³adniowych, które umo¿liwiaj± tak wysoce wyspecjalizowane i z³o¿one porozumiewanie siê, jak komunikacja miêdzyludzka.

Mecner przyjmuje tu pojêcie gramatyki uniwersalnej jako genetycznie zaprogramowanego rdzenia systemu jêzykowego, wspólnego dla wszystkich jêzyków naturalnych. Badania nad jêzykami naturalnymi s± wiêc prób± poznania prawid³owo¶ci gramatyki umys³u.

Podejmuj±c siê rozwa¿añ na temat gramatyki uniwersalnej, autor odnosi siê do gramatyki generatywnej w ujêciu Chomsky’ego. Zdolno¶æ jêzykowa wed³ug Chomsky’ego jest mechanizmem, który na podstawie wybiórczych wypowiedzi osób z otoczenia s³yszanych w dzieciñstwie umo¿liwia przysz³emu u¿ytkownikowi jêzyka przyswojenie sobie gramatyki dowolnego jêzyka w okre¶lonym biologicznie czasie. Gramatyka uniwersalna jest to stan pocz±tkowy, w który wyposa¿ony jest tylko cz³owiek. Tym samym autor przyjmuje krytyczn± postawê wobec teorii adaptacjonizmu i neodarwinizmu. Istoty sk³adni jêzyka naturalnego nie da siê wyja¶niæ za pomoc± dopasowania d¼wiêku, rozwoju narz±dów mowy cz³owieka oraz przeobra¿ania siê form jêzykowych. Adaptacjonizm, jako kierunek neodarwinistyczny, uwzglêdniaj±cy wybór form silniejszych, czê¶ciej stosowanych, o oszczêdniejszej kombinatoryce, nie potrafi wyja¶niæ w sposób precyzyjny mo¿liwo¶ci tworzenia nieograniczonej liczby zdañ w danym jêzyku. Zdolno¶æ jêzykowa cz³owieka jest zatem ¶ci¶le zwi±zana z w³a¶ciwo¶ciami jego umys³u, a nie z ich wyborem.

Mi³± niespodziank± dla odbiorcy bêdzie zapewne napisany w bardzo przejrzysty sposób s³ownik terminów, którymi pos³uguje siê autor. Na podkre¶lenie zas³uguje te¿ to, ¿e materia³ empiryczny oraz sprawdzanie adekwatno¶ci przedstawianych teorii dotycz± wy³±cznie jêzyka polskiego, a nie s± powielaniem wzorców jêzyków obcych.

Ksi±¿ka wzbudza tym wiêksze zainteresowanie, ¿e jest pierwsz± tak obszern± prac± po¶wiêcon± jêzykowi i jêzykoznawstwu polskiemu w odniesieniu do najnowszych pomys³ów, szeroko dyskutowanych w krêgach przoduj±cych uczelni w ¶wiecie.

Anna Pilarski
Pawe³ Mecner, Elementy gramatyki umys³u, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2005.

Zalety i zaniechania

Ka¿de rzetelne kompendium wiedzy ma oczywist± wielostronn± warto¶æ, co redaktorzy pierwszego tomu S³ownika pisarzy ¶l±skich przypominaj± we wstêpie. Jednak¿e ju¿ w tej introdukcji znajduj± siê pominiêcia i uniki, które zmniejszaj± wiarygodno¶æ tej publikacji. Nie zostaj± tu wstêpnie wyja¶nione takie kluczowe pojêcia, jak „literatura ¶l±ska” czy „¶l±ski pisarz”. Redaktorzy ka¿± nam wierzyæ na s³owo, ¿e takie zjawiska s± zrozumia³e same przez siê. Tak czy inaczej, publikacja ta zawiera artyku³y has³owe, obejmuj±ce ¿yciorysy i dorobek pi¶mienniczy autorów pochodz±cych ze ¦l±ska, a dzia³aj±cych od czasów najdawniejszych do pierwszej po³owy XIX w.

Badania regionalistyczne dodatkowo, ze wzglêdu na ograniczony zasiêg terytorialny i mniejsz± liczbê zainteresowanych ich wynikami, wymagaj± precyzji i rzetelno¶ci. A poza wszystkim, ta publikacja zapowiada tomy nastêpne. Redaktorzy zatem powinni okre¶liæ zasady opracowywania bio− i bibliograficznego artyku³ów has³owych, jak to jest przyjête w naukowych edycjach typu s³ownikowego.

Niew±tpliw± zalet± S³ownika jest to, ¿e gromadzi w jednym wydawnictwie 58 sylwetek poetów, pisarzy, kronikarzy, kaznodziejów, t³umaczy, publicystów pochodz±cych ze ¦l±ska. Obok bardziej znanych, spopularyzowanych przez polskich regionalistów ¶l±skich, wystêpuj± ci, którzy zbli¿yli siê w wiêkszym stopniu do protestantyzmu i kultury niemieckiej. S± to z jednej strony np.: Norbert Bonczyk, Juliusz Ligoñ, Józef Lompa, a z drugiej np. Joseph von Eichendorff. Nie opracowano sylwetek „¶l±skich poetów barokowych”.

Z przedstawionych biogramów wy³ania siê mozaika losów, które wiod³y wybitnych przedstawicieli humanistyki ¶l±skiej przeró¿nymi drogami. Zdarza³y siê konwersje z katolicyzmu na protestantyzm, ale i sytuacje odwrotne. ¦l±scy pisarze, w zale¿no¶ci od czasu, miejsca, mocodawców, aktualnych procesów politycznych i kulturowych, sporów religijnych, pos³ugiwali siê ³acin±, niemczyzn±, polszczyzn±, gwar± ¶l±sk±, jêzykiem czeskim lub s³owackim. Nierzadko byli poliglotami. Ich ¿yciowe szlaki prowadzi³y niekiedy poza region: do Królewca, Gdañska, Wilna, Krakowa, do miast niemieckich i czeskich. Jakkolwiek wielu z nich wi±za³o siê ¶ci¶lej ze stronami rodzinnymi, z o¶rodkami we Wroc³awiu, Byczynie, Bytomiu, Kluczborku, Ole¶nicy itd.

Autorzy artyku³ów has³owych czêstokroæ podkre¶laj±, ¿e ¶l±scy pisarze dawniejszych wieków na ogó³ nie odgrywali wyj±tkowej roli w historii literatury. W tym kontek¶cie bardzo pozytywnie wyró¿nia siê XVII−wieczna postaæ i twórczo¶æ poety Johanna Schefflera, znanego bardziej jako Angelus Silesius. Oddzia³a³ m.in. na poezjê Adama Mickiewicza.

W S³owniku zaznacza siê dba³o¶æ o geograficzne i wewnêtrzne zró¿nicowanie ¦l±ska. Jak przysta³o na regionalistów tego obszaru kulturowego, widz± oni specyfikê Górnego, Dolnego czy Cieszyñskiego ¦l±ska (szkoda, ¿e zarys tych odmienno¶ci nie znalaz³ siê we wstêpie). Zawirowania dziejowe sprawi³y, ¿e ka¿de z tych terytoriów rozwija³o siê w nieco odmienny sposób.

Redaktorzy tomu wywi±zali siê z zadania polegaj±cego na „ukazaniu wielokulturowo¶ci i wielojêzyczno¶ci ¶l±skich twórców literatury”. Jednak¿e nie w ka¿dym przypadku zrealizowano cel drugi, aby przedstawiæ i uporz±dkowaæ „aktualny stan wiedzy”. Zaniechania te s± o tyle trudne do wybaczenia, ¿e nastêpna edycja S³ownika powstanie nie tak prêdko.

Zbigniew Chojnowski
S³ownik pisarzy ¶l±skich. Tom 1, pod red. Jacka Leszczyny i Dariusza Rotta, Wydawnictwo uniwersytetu ¶l±skiego, Katowice 2005, seria: Prace Naukowe Uniwersytetu ¦l±skiego w Katowicach.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje