Diagram I: ¦rednia liczba prac naukowych publikowanych rocznie w wybranych o¶rodkach naukowych w dziesiêcioleciach bezpo¶rednio przed i po przemianie ustrojowej w Europie Centralnej
W amerykañskim systemie dotowania nauki, coraz chêtniej przyjmowanym przez inne kraje, zarówno aktywno¶æ naukowa (mierzona liczb± publikacji), jak i s³awa (mierzona liczb± cytowañ), maj± bardzo du¿e znaczenie. W tej perspektywie h jest wiêc wygodnym parametrem oceny dzia³alno¶ci naukowej, szczególnie w przypadku naukowców o d³ugim sta¿u. Wspó³czynnik h mo¿e byæ ¼ród³em chwa³y, ale i przekleñstwem. Na zjazdach i spotkaniach naukowych badacze z du¿ym h krocz± dumnie, z podniesionym czo³em, a ci z ma³ym h przemykaj± siê chy³kiem, ze spuszczon± g³ow±. I na nic nie zda siê nadymanie czy próba sztucznego powiêkszania h. Bezlitosne komputery, obs³uguj±ce scjentometryczne bazy danych, takie jak WEB OF SCIENCE czy SCOPUS, zaraz takiego oszusta wykryj± i skieruj± na w³a¶ciwe mu miejsce w hierarchii naukowej. Naukowców o h > 100 nazwaæ mo¿emy „królami nauki”, tych maj±cych h > 70 – „ksi±¿êtami nauki”. Badacze o h > 50 to „hrabiowie nauki”, a ci o h > 40 – „wicehrabiowie”. H < 40 po prostu mieæ nie wypada.
Ta hierarchiczno¶æ nauki z ca³± moc± uderzy³a w najstarszego z autorów, podczas jego niedawnej wyprawy do jednego z miasteczek w Dordonii. Tam w³a¶nie serdeczny przyjaciel autora, lubie¿ny 49−letni profesor chemii, ¿eni³ siê z 27−letni± doktorantk± swojego kolegi. Na weselu zebra³a siê ¶mietanka francuskiej socjety naukowej – prawie sami hrabiowie i wicehrabiowie nauki. Rozmieszczenie przy stole weselnym by³o ¶ci¶le hierarchiczne – im mniejsze h, tym dalej od pañstwa m³odych. Autor powinien by³ wiêc znale¼æ siê na koñcu sto³u, gdy¿ jego h by³o prawie najmniejsze na sali, ledwie tylko przekracza³o h najmniej godnego z zaproszonych. Jednak na skutek d³ugoletniej za¿y³o¶ci z panem m³odym posadzony zosta³ prawie na czele sto³u, w otoczeniu hrabiów nauki i ich ma³¿onek. Onie¶mielony du¿ymi h s±siadów prowadzi³ z nimi p³ochliw± konwersacjê. Ju¿ pod koniec uroczysto¶ci s±siad o najwiêkszym h – powa¿ny kandydat na cz³onka Akademii Francuskiej – zapyta³ autora o ocenê kulinarnych warto¶ci uczty weselnej. Autor zaduma³ siê na d³u¿ej. Nale¿y tutaj podkre¶liæ, ¿e pan m³ody by³ i jest wielkim znawc± francuskiej kuchni. Autor spodziewa³ siê wiêc uczty wspania³ej i je¶li chodzi o dania wcale siê nie przeliczy³. Ale wino! Wino podane do przystawek i dania g³ównego okaza³o siê ¶redniej klasy, takie jakie autor zazwyczaj serwuje mniej wa¿nym lub mniej lubianym go¶ciom. Dopiero do serów podano wino niezwyk³e. Wino, którego bukiet przyjemnie dra¿ni³ nozdrza autora, a ka¿dy ³yk pie¶ci³ jego przewód pokarmowy, mocno zniszczony latami korzystania ze sto³ówki Politechniki Warszawskiej i wódk± wypit± w okresie ostro¿nej walki z komunizmem. Po chwili zadumy autor odpowiedzia³: ze wzglêdu na wino uroczysto¶æ przypomina mu wesele w Kanie Galilejskiej, gdzie najpierw podano pod³e wino, a dopiero pod koniec uczty wy¶mienite. I tu zaskoczenie, luminarz francuskiej nauki komentarza nie zrozumia³. Wychowany w bezbo¿nej Francji przez komunizuj±cych rodziców, nigdy nie s³ysza³ o cudzie przemiany wody w wino. Co wiêcej, tej swojej nieznajomo¶ci najwa¿niejszego dzie³a literatury chrze¶cijañskiej wcale siê nie wstydzi³. I wtedy autor z ca³± moc± u¶wiadomi³ sobie, na czym polega wy¿szo¶æ polskiej profesury nad francusk±. W Polsce podobna ignorancja kompromitowa³aby nie tylko powa¿nego kandydata na cz³onka PAN, ale nawet absolwenta studiów licencjackich w Wy¿szej Szkole Zawodowej im. Profesora Jarosza w Jaros³awiu.
Podczas pobytu w dordoñskim miasteczku autor zatrzyma³ siê w starym XVIII−wiecznym hotelu, który pod koniec XIX wieku zmieni³ nazwê na Hôtel de France et de Russie, dla uczczenia tygodniowego w nim pobytu kochanki nastêpcy tronu, a pó¼niejszego cara Miko³aja II. Angielska w³a¶cicielka hotelu wspaniale ³±czy tradycjê z nowoczesno¶ci±, podaj±c na przywitanie angielsk± herbatê w salonie i zachwalaj±c wliczony w cenê pokoju dostêp do Internetu. Bêd±c pod wra¿eniem potêgi naukowej go¶ci weselnych, zaraz po powrocie do hotelu autor czym prêdzej zasiad³ wiêc do komputera i po³±czy³ siê z pozosta³ymi wspó³autorami, proponuj±c im wspó³pracê w wykorzystaniu baz WEB OF SCIENCE i SCOPUS w celu statystycznego opracowania danych dotycz±cych popularno¶ci prac pochodz±cych z najwa¿niejszych polskich o¶rodków naukowych i porównania z wybranymi o¶rodkami zagranicznymi. Wyniki tego opracowania, obejmuj±cego ostatnie dziesiêciolecie PRL, jak i czasy III Rzeczpospolitej, przedstawiamy w niniejszym artykule. Oprócz pokazania szeregu danych statystycznych, ma on równie¿ odpowiedzieæ na pytanie, czy prawdziwe s± czêste w Warszawie opinie o za¶ciankowo¶ci krakowskiej nauki i odwrotnie – czy zasadne s± twierdzenia krakowian, wroc³awian i poznaniaków, ¿e Warszawa jest co prawda polityczn± stolic±, ale naukow± prowincj±?
Diagram II: Procentowy udzia³ publikacji z afiliacj± danego o¶rodka naukowego w ca³kowitej populacji polskich publikacji naukowych, wyznaczony dla trzech przedzia³ów czasowych.Termin „Kujawy” oznacza o¶rodki naukowe w Toruniu i Bydgoszczy, termin „¦l±sk” – o¶rodki w Katowicach, Gliwicach, Zabrzu i Sosnowcu.
W czasach PRL nauka polska by³a dostrzegalna, ale jej wk³ad do nauki ¶wiatowej, mierzony liczb± publikacji, nie by³ imponuj±cy. Jak wyra¼nie widaæ na diagramie I, produkcja naukowa ca³ej Polski by³a ni¿sza ni¿ produkcja Filadelfii – o¶rodka naukowego o ¶redniej wielko¶ci i ¶redniej reputacji w Stanach Zjednoczonych. Z kolei Warszawa wyra¼nie ustêpowa³a Pradze i Budapesztowi. Po rozpadzie „obozu pañstw socjalistycznych” liczba polskich publikacji zaczê³a dynamicznie wzrastaæ, Polska szybko dogoni³a Filadelfiê, a Warszawa wyprzedzi³a Budapeszt i Pragê. Te dwa ostatnie miasta jakby nie zauwa¿y³y zburzenia muru berliñskiego i ich dynamika rozwoju nauki prawie nie wzros³a po zmianie ustrojowej.
Warszawa wypada nie¼le w ¶wietle powy¿szej statystyki, jest to jednak o¶rodek, który zdecydowanie góruje nad innymi o¶rodkami naukowymi w Polsce, zarówno gdy chodzi o liczbê publikacji, jak i ich popularno¶æ. W ostatnim 25−leciu obserwuje siê jednak pozytywny, choæ bardzo powolny, trend wyrównywania siê potencja³u naukowego na obszarze Polski. Udzia³ trzech tradycyjnie silnych o¶rodków naukowych (Warszawa, Wroc³aw, £ód¼) w polskiej produkcji naukowej powoli maleje za spraw± przede wszystkim ¦l±ska, ale te¿ Lublina, Kujaw, Bia³egostoku i Szczecina. Z tradycyjnie silnych o¶rodków naukowych trendowi spadkowemu nie podlega tylko Kraków, którego udzia³ ro¶nie (diagram II).
Warszawa dominuje w produkcji naukowej, bo Polska jest krajem centralistycznym i w stolicy mie¶ci siê wiêcej ni¿ w innych miastach instytucji naukowych i pracuje wiêksza liczba naukowców. Nie musi to jednak oznaczaæ, ¿e publikacje warszawskie znajduj± wiêkszy odd¼wiêk w ¶wiecie naukowym ni¿ prace z innych miast. Postanowili¶my sprawdziæ cytowalno¶æ prac z ró¿nych o¶rodków, wyznaczaj±c ¶redni± liczbê cytowañ na artyku³ w trzech ró¿nych przedzia³ach czasowych od 1982 do 1994 r. Zatrzymali¶my siê na roku 1994, gdy¿ po 12 latach od opublikowania ¶redni przyrost cytowañ, liczony na publikacjê, jest ju¿ niewielki. Wyniki przedstawia diagram III.
Ró¿nice w ¶redniej cytowalno¶ci artyku³ów nie s± du¿e. Najrzadziej cytowane prace, czyli te ze Szczecina i Wroc³awia, osi±gaj± ok. 60 proc. cytowalno¶ci prac liderów, tzn. Krakowa i Warszawy. Zastanawia niska pozycja Wroc³awia, któr± mo¿na wyt³umaczyæ mniejszym udzia³em publikacji biomedycznych w ca³kowitej ilo¶ci prac, a w³a¶nie te prace w ka¿dym kraju maj± najwiêksz± cytowalno¶æ. Wska¼nik ¶redniej cytowalno¶ci nale¿y traktowaæ z wielk± ostro¿no¶ci±, gdy¿ jego warto¶æ silnie zale¿y od rodzaju dzia³alno¶ci naukowej prowadzonej w danym mie¶cie i silnie faworyzuje te o¶rodki, w których dominuj± nauki biomedyczne. Pisa³ o tym szczegó³owo prof. A.K. Wróblewski („Zagadnienia naukoznawstwa” nr 1−2/2002).
Je¶li porównaæ ¶redni± cytowalno¶æ prac polskich i prac z reprezentatywnych o¶rodków zagranicznych, to oka¿e siê, ¿e Warszawa i Kraków s± porównywalne z Budapesztem, a Gdañsk z Prag±. Zauwa¿yæ mo¿na równie¿, ¿e dystans pomiêdzy „rekordzist± ¶wiata” (Cambridge, USA) a czo³owymi polskimi o¶rodkami, bardzo du¿y na pocz±tku lat 80. ubieg³ego stulecia, znacz±co zmala³ w latach 90. (diagram IV).
Wspó³czynnik Hirscha, h, mo¿na obliczyæ nie tylko dla danego naukowca, ale równie¿ dla prac pochodz±cych z danego miasta, opublikowanych w wybranym okresie. Pokusili¶my siê o jego wyznaczenie dla analizowanych 11 polskich o¶rodków naukowych. O ile ¶rednia cytowalno¶æ artyku³ów z afiliacj± warszawsk± i krakowsk± jest zbli¿ona, to jednak liczba bardzo popularnych artyku³ów pochodz±cych z Warszawy jest znacznie wiêksza ni¿ artyku³ów krakowskich (porównaj diagramy III i V). W badanych przedzia³ach czasowych h Warszawy oscyluje wokó³ 90, Krakowa – wokó³ 70. Te dwa o¶rodki góruj± nad pozosta³ymi, jednak ró¿nica pomiêdzy Warszaw± i Krakowem a ostatnimi na li¶cie Bia³ymstokiem i Szczecinem wyra¼nie zmala³a na pocz±tku lat 90.
Na koñcu postanowili¶my omówiæ najpopularniejsze artyku³y ze wszystkich badanych o¶rodków naukowych za okres 1981−2000. Takie podej¶cie powinno przysporzyæ „Forum Akademickiemu” czytelników, bo zbli¿y je nieco do kolorowych tygodników, takich jak „Viva”, „Sukces” czy „Twój Styl”. Nie podamy jednak nazwisk autorów publikacji, a jedynie szczegó³y pozwalaj±ce na ich identyfikacjê.
Diagram III: ¦rednia liczba cytowañ na artyku³ wyznaczona dla prac opublikowanych w trzech ró¿nych przedzia³ach czasowych
Nie ma wyra¼nej grupy „liderów cytowañ”, nie powtarzaj± siê nazwiska autorów najpopularniejszego artyku³u roku . W badanym okresie artyku³ami roku by³y prace z dziedziny nauk fizycznych (9), biologicznych i medycznych (5), chemicznych (3), technicznych (2) i matematycznych (1). ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 538, w okresie 1991−2000 – 968.
W¶ród najpopularniejszych publikacji roku przewa¿aj± artyku³y z dziedziny nauk biomedycznych (10) i fizycznych (9, w tym 2 z astronomii). Jest równie¿ jedna praca z geologii. Kraków jest jedynym o¶rodkiem, gdzie w¶ród najpopularniejszych artyku³ów roku nie ma prac z chemii, nie s± reprezentowane równie¿ dwie istniej±ce w tym mie¶cie uczelnie techniczne: AGH i PK. W¶ród autorów jest wyra¼ny lider. Jest to jeden z krakowskich cz³onków PAN i laureatów nagrody FNP, którego nazwisko pojawia siê czterokrotnie w¶ród najpopularniejszych prac z afiliacj± krakowsk±. ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 308, w okresie 1991−2000 – 388.
W¶ród najpopularniejszych prac roku nie ma takiej ró¿norodno¶ci tematycznej, jak w Warszawie. Wygl±da na to, ¿e w tym mie¶cie dominuj± biochemia, medycyna i chemia, gdy¿ a¿ 14 najpopularniejszych prac roku dotyczy biochemii i nauk biomedycznych, 5 nauk chemicznych, a tylko 1 nauk fizycznych. ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 307, w okresie 1991−2000 – 215.
Nauki biomedyczne (13) i chemiczne (7) dominuj± jeszcze bardziej ni¿ w Poznaniu. W latach 80. w¶ród autorów najpopularniejszych publikacji roku przewa¿ali pracownicy jednej instytucji – Centrum Badañ Molekularnych i Makromolekularnych PAN, a szczególnie jeden jej przedstawiciel – cz³onek PAN i równocze¶nie laureat nagrody FNP, którego nazwisko powtarza siê czterokrotnie. W latach 90. dominacjê tê przerwali naukowcy zarówno Akademii Medycznej (obecnie Uniwersytetu Medycznego), jak i Politechniki oraz Uniwersytetu. Autorem najpopularniejszego artyku³u z afiliacj± ³ódzk± z okresu 1981–2000 jest lekarz – laureat nagrody FNP (1090 cytowañ). ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 217, w okresie 1991−2000 – 221.
Lubelscy autorzy najczê¶ciej cytowanego artyku³u roku to g³ównie biolodzy i przedstawiciele nauk biomedycznych (15). Wyró¿nia siê w¶ród nich naukowiec zwi±zany zawodowo zarówno z Instytutem Medycyny Wsi, jak i Akademi± Medyczn± – autor 5 najpopularniejszych prac. Pozosta³e artyku³y opublikowali chemicy (3) i fizycy (2). ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 192, w okresie 1991−2000 – 142.
11 najpopularniejszych prac roku dotyczy nauk biomedycznych i biologii, przy czym znacznie czê¶ciej pojawia siê afiliacja Instytutu Onkologii w Gliwicach ni¿ ¦l±skiej Akademii Medycznej. A¿ 4 najpopularniejsze prace opublikowali przedstawiciele nauk technicznych, co jest ewenementem w skali krajowej. Pozosta³e artyku³y opublikowali chemicy (3) i fizycy (2). ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 164, w okresie 1991−2000 – 180.

Diagram IV: ¦rednia liczba cytowañ na artyku³ wyznaczona dla wybranych o¶rodków naukowych w Polsce i na ¶wiecie (dane dotycz± prac opublikowanych w trzech ró¿nych przedzia³ach czasowych)
Gdañsk jest interesuj±cym przypadkiem, gdy¿ ¶rednia cytowalno¶æ najpopularniejszego artyku³u roku w okresie 1991−2000 by³a ponad dwukrotnie wy¿sza ni¿ w okresie 1981−1990; jest to najwiêkszy przyrost w Polsce. 11 najpopularniejszych prac roku dotyczy nauk biomedycznych, przy czym autorem 6 z nich jest gdañski laureat nagrody FNP i cz³onek PAN. Nauki chemiczne reprezentuje 5 prac, a fizyczne 4. Wy³±cznymi autorami 3 prac fizycznych s± prawdopodobnie cz³onkowie jednej rodziny – profesor, doktor habilitowany i doktor o tym samym nazwisku (wg Informatora Nauki Polskiej). ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 128, w okresie 1991−2000 – 296.
Podobnie jak w przypadku Wroc³awia, najczê¶ciej cytowanymi artyku³ami dziel± siê po równo biomedycy, chemicy i fizycy (po 6). Do tego zbioru do³±czaj± matematycy (2). To ostatnie jest godne podkre¶lenia, gdy¿ na ogó³ prace matematyczne maj± ma³o cytowañ. ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981–1990 – 92, w okresie 1991–2000 – 110.
11 najpopularniejszych prac roku dotyczy nauk biomedycznych, 8 nauk chemicznych, a 1 matematycznych. ¦rednia liczba cytowañ najpopularniejszego artyku³u roku: w okresie 1981−1990 – 68, w okresie 1991−2000 – 108.

Diagram V: Wspó³czynnik h wybranych o¶rodków naukowych w Polsce (dane dotycz± prac opublikowanych w trzech ró¿nych przedzia³ach czasowych)
Podsumowuj±c, z danych statystycznych wynika, ¿e na przestrzeni ostatnich 25 lat wystêpuje bardzo powolne, ale wyra¼nie widoczne zjawisko wyrównywania siê potencja³u naukowego na obszarze Polski. Powoli zmniejsza siê równie¿ ró¿nica pomiêdzy potencja³em naukowym polskich o¶rodków i czo³owych centrów naukowych na ¶wiecie. Zgodnie z oczekiwaniami, w¶ród najpopularniejszych prac z polsk± afiliacj±, dominuj± prace biomedyczne, w Warszawie i Krakowie konkuruj± z nimi (z sukcesem!) prace z dziedziny nauk fizycznych.
Prof. dr hab. in¿. Adam Proñ, chemia i fizykochemia polimerów, pracownik Komisariatu ds. Energii Atomowej w Grenoble oraz Katedry Chemii i Technologii Polimerów Politechniki Warszawskiej. Laureat Nagrody FNP w dziedzinie nauk technicznych. Dr in¿. Halina Szaty³owicz, chemia fizyczna, pracownik Zak³adu Chemii Fizycznej PW. Dr in¿. Janusz Zachara, chemia nieorganiczna, pracownik Katedry Chemii Nieorganicznej i Technologii Cia³a Sta³ego PW.