Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





System awansu polskich nauczycieli akademickich w ostatnim okresie jest przedmiotem licznych analiz. Kontestuj±cy go oceniaj±, ¿e w wiêkszo¶ci przypadków opó¼nia on przebieg kariery, a nawet j± ogranicza.

Jakie elity?

Leszek A. Dobrzañski

W polskim ¶rodowisku naukowym toczy siê ¿ywa dyskusja nad mo¿liwymi ¶cie¿kami kariery naukowej. Ci nauczyciele akademiccy, którzy obecnie zajmuj± stanowiska profesorów zwyczajnych w polskich uniwersytetach, w zdecydowanej wiêkszo¶ci przeszli takie same koleje kariery. Po ukoñczeniu studiów z tytu³em zawodowym magistra lub równorzêdnym i po wykonaniu pracy doktorskiej w ci±gu kilku lat pracy na stanowisku asystenta, uzyskali stopieñ naukowy doktora. Stosunkowo rzadko mieli sposobno¶æ uczestniczyæ w studiach doktoranckich, co by³o zwi±zane wówczas z ca³kowitym oderwaniem od pracy nauczycielskiej. Po nastêpnych kilku−kilkunastu, a nawet po dwudziestu kilku latach pracy, zwykle na stanowisku adiunkta, wykonali i obronili pracê habilitacyjn±, a po zaakceptowaniu ca³ego postêpowania przez Centraln± Komisjê ds. Stopni i Tytu³ów uzyskali najwy¿szy stopieñ naukowy doktora habilitowanego.

Ostatnio Centralna Komisja wyznacza dwóch recenzentów w tym postêpowaniu i nie wymaga ono nastêpnego zatwierdzenia przez ni±. Upraszcza to zatem nieco procedurê, chocia¿ zwykle jej nie przyspiesza, a niektórzy nawet twierdz±, ¿e polepsza jako¶æ wykonywanych prac habilitacyjnych, choæ nie ma na to przekonywaj±cych dowodów.

Najczê¶ciej po nastêpnych kilku latach i spe³nieniu dodatkowych wymagañ, zwykle zwi±zanych ze zgromadzeniem odpowiedniego dorobku publikacyjnego w czasopismach o ¶wiatowym obiegu, mo¿na byæ mianowanym przez rektora na stanowisko profesora nadzwyczajnego. Przez pewien czas te nominacje poprzedza³o mianowanie przez ministra na stanowisko docenta. Intensywna praca przez kolejnych kilka lat, wypromowanie nie mniej ni¿ dwóch doktorów, opublikowanie monografii ksi±¿kowej i artyku³ów w czasopismach o ¶wiatowym obiegu stwarzaj± podstawy do uzyskania tytu³u naukowego profesora, nadawanego przez Prezydenta RP. Po kolejnych kilku latach i wykazaniu siê nowymi osi±gniêciami w zakresie kszta³cenia kadr naukowych i publikacji naukowych mo¿na by³o uzyskaæ z r±k ministra nominacjê na stanowisko profesora zwyczajnego.

Przed rokiem 1992 przyznawany by³ przez Prezydenta RP, a jeszcze wcze¶niej przez Radê Pañstwa, drugi tytu³ naukowy profesora zwyczajnego. Obecnie, od kilku miesiêcy, mianowanie na stanowisko profesora zwyczajnego nale¿y do kompetencji rektora. Zwykle wymagania te pokonuj± i stanowisko profesora zwyczajnego uzyskuj± kandydaci ponad 50−letni, chocia¿ niektórzy maj± znacznie ponad 60, a nawet ok. 70 lat, aczkolwiek wyj±tkowo zdarzali siê równie¿ tacy, którzy mieli 35−40 lat.

Krytyka systemu awansu

Ten system awansu polskich nauczycieli akademickich w ostatnim okresie jest przedmiotem licznych analiz. Kontestuj±cy go – a jest ich wielu i g³ównie nale¿± do nich ludzie m³odzi, którzy nie osi±gnêli szczytów kariery akademickiej – oceniaj±, ¿e w wiêkszo¶ci przypadków opó¼nia on przebieg kariery, a nawet j± ogranicza. Podkre¶la siê krytycznie zbyt wiele szczebli tej kariery oraz zbyt wielkie nak³ady czasu i energii ponoszone przez kandydatów na pokonywanie administracyjnych wymogów dotycz±cych uzyskiwania kolejnych stopni, tytu³u oraz stanowisk akademickich. Kwestionuje siê potrzebê habilitacji, istnienia Centralnej Komisji oraz nadawanie tytu³u profesora przez prezydenta. Istniej± równie¿ zarzuty, ¿e jest to system korporacyjny, nie dopuszczaj±cy do awansu ludzi niepokornych i unikaj±cych koterii. Jako wzór podaje siê natomiast przyk³ady z niektórych krajów, gdzie wystarcza wykonanie pracy doktorskiej i zgromadzenie pewnej liczby publikacji, aby zaj±æ stanowisko profesora, przyznawane przez rektora macierzystego uniwersytetu. Jest to proste i rzekomo efektywne, i najpewniej nie ma znaczenia, ¿e s³abe i nieuznane uczelnie nadaj± te stanowiska s³abo przygotowanym kandydatom. Z kolei zwolennicy istniej±cego systemu broni± go podkre¶laj±c, ¿e zapewnia on wyra¼ne kryteria awansu naukowego, w miarê wyrównane w ca³ym kraju kryteria dotycz±ce stopnia naukowego doktora habilitowanego, dziêki kurateli sprawowanej przez Centraln± Komisjê, które gwarantuj± powszechne utrzymywanie wysokiego poziomu wymagañ, a przyznawanie tytu³u naukowego profesora przez prezydenta jest nobilitacj± dla ca³ego ¶rodowiska naukowego, a zw³aszcza dla nominowanych kandydatów. Podkre¶la siê przy tym, ¿e celem dzia³ania dobrych naukowców jest poznawanie prawdy i wykonywanie badañ naukowych, a w konsekwencji szerokie publikowanie ich wyników w miêdzynarodowych czasopismach naukowych, a nie strata czasu na pokonywanie kolejnych szczebli kariery naukowej. To dzieje siê w ich przypadku niejako przy okazji.

Komu przyznaæ racjê?

Zatem kto ma racjê? Najpewniej i jedni, i drudzy. Ka¿dy przecie¿ ma swoje do¶wiadczenie. O ile pierwszy pogl±d w skrajnych przypadkach mo¿e prowadziæ do obni¿enia wymagañ i dopuszczenia ludzi nieodpowiednio przygotowanych do samodzielnej aktywno¶ci naukowej i, w konsekwencji, do b³êdów w kreowaniu m³odej kadry naukowej, o tyle drugi pogl±d, jako konserwatywny, mo¿e ograniczaæ inicjatywê m³odych badaczy i zniechêcaæ ich do kariery akademickiej, nie dopuszczaj±c jednak przez mnogo¶æ prób do nieuzasadnionego awansu ludzi, którzy przypadkowo znale¼li siê w ¶rodowisku naukowym.

Tym, którzy trafili do nauki nie z przypadku, ¿aden z tych modeli szczególnie nie przeszkadza. Mo¿na przecie¿ prowadziæ ciekawe badania, publikowaæ ich wyniki, na tej podstawie wykonaæ pracê doktorsk± i nastêpnie habilitacyjn±, a wizyta w pa³acu prezydenckim, najczê¶ciej w towarzystwie najbli¿szych, z pewno¶ci± mo¿e byæ bardzo wa¿nym wydarzeniem w historii rodziny. Nie powinny jednak wystêpowaæ dodatkowe wymagania i utrudnienia przy zajmowaniu stanowisk akademickich. Warto natomiast rozwa¿yæ, aby analogicznie jak w innych przypadkach, gdy nominacji dokonuje prezydent (np. sêdziów, generalicji), konsekwentnie wprowadziæ dla profesorów tytularnych przej¶cie w stan spoczynku po zakoñczeniu aktywno¶ci zawodowej, a nie obowi±zek zwolnienia ich z pracy w zwi±zku z osi±gniêciem wieku emerytalnego. Dyskusja trwa, a ustawodawca winien j± zakoñczyæ ustanowieniem jednoznacznego i trwa³ego prawa.

co z doktorantami?

Ostatnio, z inicjatywy ministra nauki, rozszerzono zakres tej dyskusji. Od co najmniej 15 lat podstawowy strumieñ dop³ywu m³odych kandydatów do ¶rodowisk naukowych stanowi± s³uchacze studiów doktoranckich. Trójstopniowy jednolity system kszta³cenia, wdra¿any od kilku lat w ca³ej Europie, obejmuje te studia jako trzeci stopieñ kszta³cenia. W Polsce uczestniczy w nich obecnie ponad 30 tys. osób, a zak³ada siê, ¿e w ci±gu najbli¿szych lat ich liczba powinna wzrosn±æ do 100 tys. Z pewno¶ci± wymaga to równie¿ szczególnej i szczegó³owej analizy. O ile poprzednio mo¿na by³o uwa¿aæ ten typ studiów za elitarny, o tyle obecnie, a zw³aszcza w najbli¿szej przysz³o¶ci, ich egalitaryzm wymaga nowych rozwi±zañ. Pewne jest, ¿e nie wszyscy ich absolwenci znajd± zajêcie w ¶rodowisku naukowym, zatem ich celem nie mo¿e byæ wykonanie pracy doktorskiej, jako potwierdzaj±cej uzyskanie stopnia naukowego. Ustalono wiêc, ¿e absolwenci uzyskuj± za¶wiadczenie o ukoñczeniu tych studiów i niekoniecznie musz± wykonywaæ naukow± pracê doktorsk±.

Jakie s± zatem powody podejmowania takich studiów? Z jednej strony, poszczególne osoby d±¿± do podwy¿szenia poziomu w³asnego wykszta³cenia oraz zwiêkszenia osobistych szans na rynku pracy. Z drugiej strony, poszczególne podmioty gospodarcze operuj±ce na tym rynku dokonuj± selekcji kandydatów do coraz trudniejszych zadañ zawodowych, poszukuj±c najlepiej wykszta³conych i przygotowanych do tego celu absolwentów. W XIX w. francuski filozof August Comte opracowa³ podstawy podzia³u nauki na dyscypliny. Z pewno¶ci± sprzyja³o to wówczas jej rozwojowi, jednak sta³o siê równocze¶nie przyczyn± utworzenia licznych obszarów wiedzy miêdzy tymi dyscyplinami, których rozwój w wielu przypadkach zosta³ zaniedbany. Jest to z pewno¶ci± jedn± z przyczyn dynamicznego podejmowania w wieku XXI interdyscyplinarnych i wielodyscyplinarnych problemów naukowych. To z kolei musi znajdowaæ odzwierciedlenie w tematyce podejmowanych studiów doktoranckich.

szeroko i interdyscyplinarnie?

A zatem, czy kszta³ciæ szeroko i interdyscyplinarnie, a przez to powierzchownie, czy wrêcz przeciwnie – w±sko i g³êboko? Wydaje siê, ¿e to nie jest alternatywa. Seneka mawia³: „Ucz siê nie po to, ¿eby¶ wiedzia³ wiêcej, ale ¿eby¶ wiedzia³ lepiej”. To z pewno¶ci± dotyczy wszystkich naukowców, a wiêc tak¿e tych, którzy wykonaj± prace doktorskie, by w ten sposób rozpocz±æ karierê akademick± i potwierdziæ swe kompetencje naukowe. Z pewno¶ci± bez trudu mo¿na sobie wyobraziæ, ¿e studia trzeciego stopnia innych s³uchaczy mog± przygotowywaæ do aktywno¶ci in¿ynierskiej, mened¿erskiej, przemys³owej, administracyjnej, samorz±dowej, wojskowej lub dyplomatycznej. Mog³oby równie¿ chodziæ o wykszta³cenie osób o bardzo wysokich kompetencjach do sprawowania misji o wa¿nym znaczeniu dla interesów pañstwa i spo³eczeñstwa. W tych przypadkach wysokie kwalifikacje nie wymagaj± potwierdzenia przez uzyskanie stopnia naukowego.

Przy takim podej¶ciu mo¿na siê pogodziæ z egalitarnym charakterem studiów doktoranckich, lecz równocze¶nie mo¿na wyznaczyæ pole do elitarnego kszta³cenia najwybitniejszych absolwentów studiów drugiego stopnia. Dotyczy to, z jednej strony, naukowców, którzy przez aktywny udzia³ w badaniach naukowych twórczo rozwijaj± swoje umiejêtno¶ci i kompetencje, ale równocze¶nie wnosz± istotny wk³ad do rozwoju uprawianej dyscypliny naukowej, uzyskuj±c stopieñ naukowy doktora. Z drugiej strony, ci, którzy maj± byæ przygotowani do sprawowania wa¿nych misji wymagaj±cych interdyscyplinarnego wykszta³cenia, mogliby uczestniczyæ w praktycznych dzia³aniach w obranym obszarze aktywno¶ci, udowadniaj±c przygotowanie do podejmowania samodzielnych dzia³añ i przejmowania pe³nej odpowiedzialno¶ci za ich skutki. To oczywi¶cie wymaga innego dyplomu ni¿ doktorat w dziedzinie nauki (potwierdzaj±cego uzyskanie stopnia naukowego), choæ równorzêdnego, potwierdzaj±cego wysokie kompetencje poza sfer± nauki i uzyskanie odpowiedniego stopnia zawodowego. Precedens ju¿ jest. Ustanowiono przecie¿ doktorat w dziedzinie sztuki. Nale¿y post±piæ analogicznie ustanawiaj±c doktoraty w innych dziedzinach, np. administracji pañstwowej, dyplomacji, wojskowo¶ci, in¿ynierii, aktywno¶ci przemys³owej lub mened¿erskiej, nie nazywaj±c ich jednak stopniami naukowymi, a zarezerwowanymi dla absolwentów studiów trzeciego stopnia, którzy wykonali odpowiedni± pracê (choæ nie naukow±), upowa¿niaj±c± do uzyskania tak wysokiego stopnia zawodowego.

co z elit±?

Najlepsi absolwenci spo¶ród wymienionych grup stanowiæ bêd± elity. Nale¿y ich wspieraæ w podejmowanych dzia³aniach przez odpowiedni i preferencyjny, lecz konkursowy, system grantów, sta¿y naukowych i zawodowych oraz dostêp do wielokierunkowego kszta³cenia w kraju i za granic±, lecz bez segregacji na lepszych i gorszych ju¿ u zarania studiów trzeciego stopnia, a dopiero po wykazaniu osi±gniêæ w czasie ich trwania. Wydaje siê, ¿e istniej±ca sieæ uczelni akademickich oraz instytucji naukowych wystarcza do podjêcia takich dzia³añ, bez potrzeby tworzenia specjalnych i nowych instytucji. Nale¿y jednak rozwa¿yæ, która z tych jednostek uzyska uprawnienia do nadawania poszczególnych stopni zawodowych, zwi±zanych z ukoñczeniem studiów trzeciego stopnia i jaki organ administracji bêdzie te uprawnienia przyznawa³.

Problem jest ciekawy, nowatorski i z pewno¶ci± wart ¿ywej dyskusji w ¶rodowisku naukowym. Dyskusja na ten temat podjêta ju¿ zosta³a na forum Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego. My¶li przedstawione w niniejszym artykule maj± charakter w pe³ni autorski, lecz zosta³y zainspirowane roboczym materia³em przygotowanym przez min. Micha³a Seweryñskiego, jego wyst±pieniem na posiedzeniu Rady G³ównej w styczniu 2007 roku oraz dyskusj±. Z pewno¶ci± wniesione wtedy konstruktywne propozycje i szybkie decyzje podjête przez ustawodawcê mog± oddzia³aæ na losy wielu ambitnych m³odych Polaków, a oryginalno¶æ propozycji mo¿e stanowiæ wk³ad Polski do kszta³towania systemu edukacyjnego na trzecim stopniu kszta³cenia akademickiego w Europie.

Prof. dr hab. in¿. Leszek A. Dobrzañski, specjalista w dziedzinie budowy i eksploatacji maszyn oraz in¿ynierii materia³owej, jest dyrektorem Instytutu Materia³ów In¿ynierskich i Biomedycznych Politechniki ¦l±skiej w Gliwicach. Od 2006 roku cz³onek Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje