Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





BAJKA O SZKOLE

Leszek Szaruga

Niedaleko powsta³a szko³a wy¿sza. Prywatna. Powsta³a jakby z niczego, ale gdy bli¿ej siê przyjrzeæ – powsta³a na bazie. I zapewne po linii. „Po linii i na bazie” – to fraza, która w przesz³o¶ci by³a fraz± znacz±c±. I chyba wci±¿ jeszcze co¶ znaczy.

Co nale¿y uczyniæ, by stworzyæ szko³ê? Nale¿y przede wszystkim mieæ bazê. Mo¿e ni± byæ spó³ka, najlepiej wspierana przez inn± spó³kê. Takie spó³ki – których korzenie siêgaj± wczesnego okresu prywatyzowania peerelowskich instytucji – mog± siê pokusiæ o wykup dzia³ki pod budowê Szko³y Wy¿szej Czego¶ i Czego¶. Na dzia³ce nie buduje siê jednak szko³y, ale to nic – przecie¿ wszystko mo¿na jako¶ za³atwiæ i odkrêciæ.

Lecz szko³a mo¿e siê przydaæ, jest wszak doskona³ym szyldem, a mo¿e nawet przykrywk±. Po paru latach zatem Szko³a Wy¿sza Czego¶ i Czego¶ powstaje. Nie byle gdzie – w Warszawie, w samym centrum miasta. Slogan reklamowy jest poci±gaj±cy: „Studia w Centrum Warszawy”. Poniewa¿ jednak na wykupionej dzia³ce nie wybudowano szko³y, trzeba wynaj±æ pomieszczenia w centrum stolicy. Najlepiej w du¿ym budynku, z daleka widocznym, presti¿owym.

Ale to przecie¿ tylko pomieszczenia. Komisji Akredytacyjnej i Ministerstwu to nie wystarczy. Trzeba skompletowaæ kadrê, mo¿liwie wiarygodn±. Zatrudnia siê wiêc m³odego i zdolnego naukowca, który ma wizjê i jest przekonany, ¿e j± urzeczywistni. Zna siê i na Czym¶, i na Czym¶, ma znajomych wybitnych fachowców, kompletuje zatem ekipê i szko³a spe³nia warunki pozwalaj±ce jej rozpocz±æ dzia³alno¶æ.

W pewnym momencie uwagê naukowców zwraca interesuj±cy szczegó³. Jest nim tajemniczo¶æ ludzi finansuj±cych szko³ê. Pensje s± niskie, lecz umowy o dzie³o rekompensuj± niedostatki wynagrodzenia. To stary i dobry chwyt, tak¿e na fiskusa, korzystny dla wszystkich. Jak w dziennikarstwie: niska pensja + wysoka wierszówka (korzystniej opodatkowana). Pieni±dze wyp³acane s± przez ró¿ne spó³ki, nie przez sam± szko³ê, ale w koñcu któ¿ by na to zwraca³ uwagê – tym bardziej ¿e zespó³ ma poczucie misji. Interesuj±ce natomiast wydaje siê postêpowanie w³adz szko³y, które z ka¿dym z pracowników rozmawiaj± osobno, zawsze w atmosferze dyskrecji. Rozmowy dotycz± nie tylko wynagrodzeñ, ale i wzajemnych stosunków miêdzy pracownikami. Po uwa¿nym przeczytaniu umowy mo¿na odkryæ, i¿ pracodawca (kto nim jest naprawdê?) zastrzega sobie, ¿e nawet po rozwi±zaniu umowy o pracê przez czas jaki¶ nie wolno udzielaæ informacji o szkole. Za udzielanie informacji grozi pozew s±dowy. Wiêcej – okazuje siê, ¿e o sprawach szko³y nie wolno rozmawiaæ ze studentami szko³y.

Tymczasem po wakacjach m³ody i zdolny naukowiec, którego mianowano rektorem szko³y, dowiaduje siê, ¿e szko³a zatrudni³a nowego pracownika, którym jest profesor. Profesor w zamierzch³ych ju¿ czasach by³ bardzo wysokim funkcjonariuszem pewnej Partii. Czê¶æ pracowników szko³y, wraz z rektorem, jest nie tylko zaskoczona, ale uznaje, i¿ niekoniecznie chce, by Profesor by³ ich koleg±. Nie pasuje ani do wizji m³odego i zdolnego naukowca, wci±¿ jeszcze rektora szko³y, ani do do¶æ sympatycznej atmosfery, jaka przed wakacjami tu panowa³a. Teraz panuje pewna, ¿e siê tak wyra¿ê, dezorientacja, która pog³êbia siê w chwili, gdy finansuj±ce szko³ê w³adze pod pierwszym lepszym pretekstem zwalniaj± z pracy m³odego i zdolnego naukowca, najlepiej dyscyplinarnie. Jego miejsce zajmuje m³ody i zdolny naukowiec, który funkcjonuje po linii i na bazie. Owa baza ma mocne fundamenty w ¶rodowisku wywodz±cym siê z pewnej Partii. W ramach nowatorskich posuniêæ nowego rektora pojawia siê ¶wietlana perspektywa, obiecuj±ca, ¿e nowy rok akademicki otworzy wyk³ad inauguracyjny Wa¿nej Osoby. Okazuje siê, ¿e Wa¿na Osoba to prominentny funkcjonariusz w³adz Stanu Wojennego.

Niektórym pracownikom szko³y wpada wiêc do g³owy pomys³, w istocie prosty jak konstrukcja cepa. Pracownicy a¿ siê dziwi±, ¿e wcze¶niej podobna idea im do g³ów nie wpad³a. Istot± bowiem owej idei jest skorzystanie z Internetu. Wyszukiwarki chêtnie podaj± szczegó³y dotycz±ce spó³ek, które stanowi± oparcie szko³y – oczywi¶cie, nie s± to szczegó³y do¶æ szczegó³owe, lecz wystarczaj±, by nasi bohaterowie zdali sobie sprawê z faktu, ¿e uwik³ali siê w nie do koñca jasny Uk³ad. Byæ mo¿e nawet bior± nie¶wiadomie udzia³ w jakim¶ podejrzanym procederze, maj±cym swe oparcie w ¶rodowisku operuj±cym grubymi milionami i wpisanym w powik³an± sieæ spó³ek nie cofaj±cych siê przed mataczeniem, zacieraniem ¶ladów, wszelkim mo¿liwym krêtactwem. Niektóre z tych spó³ek, powi±zanych mniej lub bardziej ze spó³kami stanowi±cymi bazê naszej szko³y, wykupuj± grunty w Warszawie i w innych miastach Polski, na niektórych z owych gruntów dokonuj± za¶ rozbiórek dotychczas stoj±cych tam zabudowañ, by w ich miejsce stawiaæ przynosz±ce olbrzymie dochody budowle projektowane przez znanych w ¶wiecie architektów. W tych budowlach metr kwadratowy powierzchni mo¿e kosztowaæ nawet 20 000 z³.

Co ma z tym wszystkim wspólnego Szko³a Wy¿sza Czego¶ i Czego¶? To dobre pytanie. Jedno nie ulega w±tpliwo¶ci – szko³a jest z owymi spó³kami powi±zana. Nie wprost, lecz to przecie¿ nieistotne. Do¶æ, ¿e jako¶ wspó³tworzy ów System. Na zakoñczenie tej bajki powiem, ¿e gdybym by³ dziennikarzem ¶ledczym, z pewno¶ci± bym siê tym tematem zaj±³. Po co? Dla kariery, oczywi¶cie.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje