Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje



« Poprzedni artyku | Nastpny artyku »


Przenikliwe i prorocze

Zmyli mnie Wodzimierz Bolecki, znakomity badacz twrczoci Gustawa Herlinga−Grudziskiego i Jzefa Mackiewicza, bom myla, e dostan krytyk literack, a otrzymaem publicystyk. Autor prbuje wprawdzie zadrwi z nawiedzonej krytyki zachodniej, zwanej „inn krytyk”, a bdcej de facto publicystyk kulturaln, spoeczn, polityczn, historyczn, postkolonialn, mniejszociow itp., przewrotnie wpisujc swoj ksik w ten wanie nurt, ale to tylko chwyt. Krytyki literackiej tu niewiele, na piciuset z gr stronach mamy za to krytyk zjawisk przestrzeni publicznej w Polsce, objtych zainteresowaniem w dwch momentach: na pocztku lat 90. i w roku 2005.

Czy si t ksik rozczarowaem? Przeciwnie. Jest pasjonujca. Ujcie w klamr obserwacji pocztku i koca III RP daje znakomity efekt: wida przyczyny a potem skutki, fundamenty i wyrosy na nich kolawy gmach. Wida te niestety niezmienno pewnych postaw i pogldw. Najciekawsza jest rodkowa cz ksiki – Szkice na wszelki wypadek, publikowane w londyskim „Pulsie” w latach 1989−93. Ich dominant jest nieufno do wczesnych, optymistycznych zawoa o kocu komunizmu i uparte tumaczenie, czym powinna by, a czym nie jest demokracja. Sowo to byo na ustach wszystkich, przy czym tumaczono nam, e nie powinnimy si spiera, e droga jest ju wytyczona. Bolecki pracowicie przekonywa, e nic si 4 czerwca nie skoczyo, e to tylko zmiana wagonu, a nie pocigu, e mnstwo pracy przed nami, e czeka nas debata na wiele tematw, a demokracja nie polega na udawaniu bezkonfliktowoci, lecz na rozwizywaniu konfliktw. Pokazywa, e polityka traktowana jest jako przeduenie ycia towarzyskiego. Obnaa demagogi. Widzia dokadnie wiele zaoycielskich bdw postkomunistycznej Polski, ktre wywoay pniej splot negatywnych zjawisk niepoddajcych si eliminacji.

Z przenikliwych i czsto proroczych szkicw Boleckiego wyania si obraz pastwa, jakie mielimy w latach 90.: autorytetw powicajcych si dla sprawy, zamiast politykw rozwizujcych problemy, obraajce si na siebie towarzystwa zamiast partii politycznych, manichejski podzia na dobrych i zych, brak debaty o ksztacie ustroju zastpionej doranymi manewrami taktycznymi itd. Widzimy te inteligencj, grup spoeczn, ktrej najtrudniej przeci ppowin czc z PRL. Dlatego ksik t czyta si z gorycz, e poszlimy za „demokratycznie zacofanymi” elitami, za przekonaniem, e elity „s od programowania i rzdzenia, a spoeczestwo od popierania elit”.

Bolecki – krytyczny obserwator zjawisk politycznych i spoecznych, ostry polemista, dyskutujcy z autorami absurdw, jakie nam fundowano, niemal zawsze szed pod prd i dzi okazuje si, e mia racj. Takie te s szkice z roku 2005.

Istotnym rysem publicystyki Boleckiego jest jej stanowczy, ale spokojny ton, przeciwstawianie si wszelkim skrajnociom, dziennikarskiej histerii, ktrej wiele byo i jest w sferze publicznej. Bolecki spokojnie pyta: jakie polowanie? jakie czarownice? jakie „kopanie lecego”? jakie zagroenie demokracji? jacy „chorzy z nienawici”? Drwi z tych, ktrych nieustannie ogarnia koniunkturalne „przeraenie”, ktrzy wci mantruj: „boj si tego”, „boj si owego”. Z perspektywy czasu wida przecie cynizm tych zakl.

Lektur ksiki zakca niestety nadmiar bdw literowych, niedostrzeonych przez anonimowego redaktora, majcego te problemy z przecinkami i z pisowni „nie” (niewane, nieyjcy, niewiele – piszemy razem).

Grzegorz Filip
Wodzimierz Bolecki, Inna krytyka, Towarzystwo Autorw i Wydawcw Prac Naukowych UNIVERSITAS, Krakw 2006, seria: Krytyka XX wieku.

Szczcie ubogich

Tytu ksiki Alexandra von Schnburga brzmi jak tytu poradnika typu Jak zrobi fortun w weekend. Ale to nie jest poradnik dla przyszych milionerw. Mona powiedzie, e tre ksiki oparta jest na zaoeniu, e „inni maj gorzej”, nawet (a waciwie: zwaszcza) gdy s bogaci. I cho czasem irytuje moralizatorstwo, a autor zbytnio rozwleka niektre rozwaania, fragmenty ksiki s naprawd ciekawe. Jest to niewtpliwie zasuga wcigajcego, gawdziarskiego stylu niemieckiego dziennikarza pochodzcego z zamonej rodziny, ktra, jak pisze, „biednieje ju od kilkuset lat”. To, zdaniem autora, daje mu prawo radzi, jak uboe, czujc si zarazem bogatym. Schnburg chce pokaza nie tylko, e aby by szczliwym, nie trzeba mie zasobnego konta, ale take przedstawia problemy wynikajce z posiadania pienidzy. Wielu bogaczy jest w gruncie rzeczy biedakami, poniewa cigle im co przeszkadza: a to jedwabna koszula nie zostaa dobrze wyprasowana, a to burmistrz zapomnia pozdrowi, a to szofer pachnie czosnkiem i tak dalej, i tak dalej. Dlatego wrd ludzi zamonych tylu jest nieszczliwych. Schnburg opisuje np. bogate maestwo, ktre wybudowao tak luksusowy dom i zgromadzio w nim tyle cennych rzeczy, e firma ubezpieczeniowa zgodzia si ubezpieczy ich majtek tylko pod warunkiem, e kto zawsze bdzie w domu. Tak wic ludzie ci stali si winiami swego bogactwa. Prawdziwa sztuka to umiejtno – po pierwsze – rozpoznawania rzeczy naprawd piknych, a po drugie – dozowania ich w taki sposb, by czerpa jak najwicej – pisze Schnburg. Dlatego rezygnacja stanowi warunek przyjemnoci. (...) im bardziej jestemy kapryni i uzalenieni od przedmiotw, tym jestemy biedniejsi. (...) Ta ksika bdzie wsparciem w doskonaleniu sztuki ycia przeciwko konsumpcyjnemu szalestwu. Rzeczywicie, daje do mylenia i skania do powstrzymania si od pdu za bogactwem. Ale proponuj czyta j rwnie jako zbir interesujcych opowieci oraz rozwaa napisanych z du dawk humoru i niekoniecznie od razu przenosi si, wzorem Diogenesa, do beczki.

Autor zaczyna od opowiadania o tym, jak straci prac, i to w momencie, gdy roztaczaa si przed nim wizja wielkiej kariery i bogactwa. Nie mia jednak wraenia, ktre towarzyszyo jego kolegom zwalnianym w tym samym czasie – e postpiono z nim „szczeglnie paskudnie”. Zdaniem autora, „nieludzkie zwolnienia” wygldaj inaczej. Londyska agencja ubezpieczeniowa informowaa swoich pracownikw o utracie pracy SMS−em, inna ogosia alarm przeciwpoarowy, a cz pracownikw, ktrzy opucili budynek, ju nie moga do niego wrci, bo nie dziaay karty chipowe.

Na kocu ksiki znajdziemy osobliwy sowniczek, z takimi pojciami, jak kawior, metro czy rolls−royce. Z niektrych mona wyczyta porady, gdzie tanio kupowa (np. na pchlim targu), zatrzyma si podczas podry (autor wylicza nawet konkretne pensjonaty), jak podrowa (Podre kolej. Dla wspczesnego czowieka czsto jedyna okazja, by przez kilka godzin posiedzie spokojnie w jednym miejscu).

Schnburg przy okazji przytaczania biografii takich osb, jak Damien Hirst, Vladimir Nabokov czy Helmut Berger, snuje rozwaania na temat dzisiejszego spoeczestwa. Niekiedy s to trafne analizy, ale zazwyczaj wyciga powszechnie znane wnioski i powtarza truizmy. Jeeli zatem szuka wartoci tej ksiki, to raczej nie w cudownej recepcie na ycie, ktr w niej zawarto, ale wanie w barwnych opowieciach. A refleksja i tak przyjdzie sama.

JZJ
Alexander von Schnburg, Pikne ycie bez pienidzy. Jak bez grosza sta si bogatym, tum. Maciej Misiorny, pastwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2006.

Prosument w sieci

Piotr abicki postanowi pokaza, jak ksztatuje si nasza codzienno w zwizku z eksplozj nowoczesnych technologii. Analiza obejmuje Internet, banki oraz telewizj. Kiedy autor mwi o nowych technologiach w Internecie, wspiera si spostrzeeniami, jakie poczyni na przestrzeni dwch lat regularnej lektury witryn internetowych branowych pism. Wnioski na temat pracy webmastera wyciga z analizy ankiet przeprowadzonych w grupie ponad 60 osb. Gdy pisze o bankowoci, a dokadniej o ksztatowaniu wizerunku bankw, drobiazgowo opisuje reklamy, jakimi bombardowano nas kilka lat temu. Ksice nie mona zatem zarzuci powierzchownoci. To prba rzetelnej analizy zjawiska.

Najpierw autor kreli oglny widok rzeczywistoci technologicznej. Pisze o eksplozji ignorancji – sytuacji, w ktrej czowiek, nie nadajc za cigle nowymi informacjami, traci zdolno pojmowania otoczenia. Zwraca uwag na powstawanie nowych systemw spoecznych, w ktrych wyznacznikiem egzystencji i oparciem dla niej staje si niekoczce si nabywanie zbdnych gadetw. Znajdujemy tu take zakorzeniony ju chyba w naszej wyobrani obraz funkcjonowania wspczesnego czowieka w ramach pewnego spektaklu. Zacieraj si granice rzeczywistoci, a technologie wprowadzaj nas w ten wiat uudy szybko i bezbolenie. Zaczynamy y na poy w wiecie wirtualnym.

W ksice znajdziemy ciekawe okrelenie wspczesnego konsumenta. Dzi jest to „prosument” – osoba konsumujca, a jednoczenie gotowa do produkcji. To klient, ktry dziki nowoczesnym technologiom wchodzi w interakcj ze wiatem multimediw dajcych mu mnstwo moliwoci, a zarazem oplatajcych go swoist sieci. Autor mwi te o „kulturze bajerw” – dodatkw i gadetw, niejednokrotnie wcale nieuywanych, lecz wiadczcych o statusie ich posiadacza oraz jego technologicznym zaawansowaniu.

Rzeczywisto internetow abicki opisuje przez pryzmat ludzi, ktrzy tworz witryny internetowe. Poszukuje odpowiedzi na pytanie, czy webmasterzy to artyci czy rzemielnicy, kreli pole ich dziaania. Podstawowy wniosek, jaki pojawia si w wietle tych rozwaa, dotyczy funkcji penionych przez te osoby – webmaster jawi si jako spoeczny plug−in nowych technologii komunikacyjnych. To on wprowadza uytkownika Internetu w wiat nowych technologii i rozwiza.

Cz traktujca o bankowoci jest najsabszym ogniwem. Owszem, spostrzeenia dotyczce zmian w ksztatowaniu wizerunku bankw w kontekcie rozwoju nowych technologii s ciekawe, ale opisy reklam i rozwiza marketingowych mog nuy. Jednak najwaniejszy zarzut, cho niezawiniony przez autora, dotyczy braku aktualnoci. W cigu kilku lat od powstania ksiki sporo si zmienio. Bankowo internetowa to adna nowinka, a strategia zbliania do klienta, ktra na pocztku obecnej dekady bya nowoci, dzi jest sztandarowym punktem kampanii reklamowych kadego banku. Lektura tego rozdziau moe uwiadomi, jak szybko przyzwyczajamy si do zmian technologicznych.

Ciekawy jest rozdzia powicony telewizji. Znajdziemy tu m.in. podzia na paleotelewizj i neotelewizj. Ta pierwsza, dzi w formie skarlaej, miaa przekazywa informacj i szerzy wiedz. Ta druga ma przycign widza, utrzyma go przy sobie i uwiadomi mu, jak wielu rzeczy potrzebuje do ycia i – choby to byy mieci – nakoni go do ich kupna.

Beata Maj
Piotr abicki, Technologiczna codzienno. Internet – Bank – Telewizja, posowie Kazimierz Krzysztofek, Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2007, seria: Obyczaje – Prawo i Polityka – ycie Codzienne.

Wale w Warszawie

To wydarzenie wzbudzio sensacj. Bo te i byo wyjtkowe. Rok temu do Zatoki Gdaskiej przypyn wieloryb i, ku zaskoczeniu obserwatorw, pody w gr Wisy. Najpierw do Grudzidza, pniej przez tam we Wocawku, a na koniec znalaz si w stolicy. Kolejne dni morderczej walki wieloryba z prdem rzeki mogli ledzi czytelnicy jednej z gazet. Cho historia bya wyssana z palca, wielu w ni uwierzyo. Fikcja staa si rzeczywistoci. Oto jak wspczesne media mog wpywa na postawy, emocje i zachowania ludzi.

W spoeczestwie informacyjnym kontakt z mediami jest w zasadzie nieodzowny. Bo te i trudno si bez nich obej. W drodze do pracy – radio, pniej przez cay dzie – Internet, wreszcie wieczorem – gazety i telewizja. Statystyczny Niemiec kadego dnia korzysta z mediw przez 501 minut. Polak pewnie niewiele mniej. Psycholodzy susznie zaoyli, e ten kontakt musi pozostawia jaki lad.

Pierwszym ciekawym spostrzeeniem byo to, e ludzie chtniej ogldaj i czytaj wiadomoci ze ni dobre. Te drugie w zasadzie mao kogo interesuj. Media sprytnie wic manipuluj pragnieniem sensacji. A odbiorcy celowo i wiadomie to wykorzystuj. eby przyku uwag widza, a jeszcze lepiej – nie straci go, potrzeba… 10 sekund. Jeli po tym czasie nie przeczymy si na inny kana, producenci programu mog witowa sukces. A e tak zazwyczaj jest, pokazuj badania, w ktrych przewaajca cz widzw ma tendencje do ogldania raz wybranego programu. „Skacz po kanaach”, owszem, ale jedynie w przerwach reklamowych. Kt z nas zreszt tego nie robi? Tak czyni ju niemal poowa modszej widowni i blisko czwarta cz rodzicw.

To zjawisko, zwane zappingiem, ma swoje gbsze podoe. Wstrt do reklam bierze si z ich powtarzalnoci. To nuy. W mediach szukamy za rozrywki jedynej w swoim rodzaju. W kocu jestemy „spoeczestwem nastawionym na doznania”. A skoro tak, to potrzeba nam cigle nowych bodcw. Moe to by choby… pragnienie lku. Ochota na lk rodzi si w wyniku uwiadomienia sobie istnienia innego, realnego i zewntrznego zagroenia, czemu osoba dobrowolnie si poddaje w nadziei, e bdzie ona moga przetrwa to niebezpieczestwo i pokona zwizany z nim strach – pisze autor. I tak wanie si dzieje. Widz ogldajcy w domu horror – najlepiej na ekranie o jak najwikszej przektnej (to dodatkowo pobudza) – zdaje sobie spraw ze swojej sytuacji. Wie, e nie grozi mu adne niebezpieczestwo, ale poba si przecie nie zaszkodzi.

Te medialne iluzje to nie tylko rozrywka, ale, niestety, rwnie informacja. Wielo kanaw, jakie pozostaj ju teraz w zasigu pilota, nie przekada si bowiem na to, e mamy wiksz wiedz na temat otaczajcego nas wiata. Po obejrzeniu wszystkich moliwych serwisw nie da si ich zapamita. Jak si pozby tego informacyjnego stresu? Jedyny sposb to chyba wyczenie odbiornika.

O telewizji Peter Winterhoff−Spurk, profesor psychologii Uniwersytetu w Saarbrcken, pisze najwicej. Bo te to medium, jak adne inne, przyciga uwag badaczy. Ale nie tylko w nim umiejtno wychwycenia fikcji przydaje si na co dzie. W innym wypadku koczy si tak, jak ze zdjciem wieloryba na okadce. A wanie, co si z nim stao? C, po kilku dniach medialnej nagonki zwierz nie wytrzymao. A moe to inwencja dziennikarzy si wyczerpaa? Grunt, e ssak znikn z amw gazety i wicej ju si tam nie pojawi. Za to wkrtce obwieszczono kolejn sensacj – znaleziono jezioro pene… wdki.

(karma)
Peter Winterhoff−Spurk, Psychologia mediw, tum. Piotr odyga OSB, Wydawnictwo WAM, Krakw 2007.

Powracajca fala za

Hannah Arendt zaliczana jest do grona najwikszych mylicieli XX w. Jej rozwaania zawsze skupiay si wok tematyki moralnej. Wypowiadaa wprost swoje sdy zwizane z kondycj etyczn wspczesnego czowieka, a e byy one czasem dalekie od przyjtych wzorw, wywoyway burze krytyki. Jak bardzo przeywaa to sama autorka, wida w ostatnim tomie jej niepublikowanych wczeniej artykuw.

Dla polskiego czytelnika, lecz chyba nie tylko, Arendt pozostanie przede wszystkim autork Korzeni totalitaryzmu. Jej osoba zawsze bdzie kojarzona z problematyk zwizan z ocen sytuacji czowieka zniewolonego przez systemy totalitarne. Arendt pozostawia bogat spucizn literack i wydawaoby si, e ju nic nowego nie moe doda. Jednak oto udostpniono polskiemu odbiorcy, mona by rzec, ostatnie sowa autorki, ktra ponownie nie pozwolia spokojnie zasn zmczonym ludzkim umysom.

Zaskoczya mnie szczero Arendt w odkrywaniu intymnych uczu. Znam jej publikacje dostpne w Polsce. Nie ukrywaa w nich nigdy swojego zaangaowania w omawiane kwestie, tego te wymagaa od czytelnika. Po raz pierwszy jednak autorka opowiedziaa o sobie i swoich uczuciach zwizanych z odbiorem jej dzie. Synna ksika Eichmann w Jerozolimie wywoaa ogromny oddwik w wiecie. Bya krytykowana przez rne rodowiska. Arendt dokadnie opisaa zaistnia wtedy sytuacj i przedstawia zarzuty, jakie jej postawiono. Dopiero dzi moemy si przekona, jak bardzo poczua si osamotniona i wrcz odtrcona. Arendt nie ukrya rozgoryczenia oraz alu, ktry w niej si narodzi. Pozostaa sama, nawet przyjaciele si od niej odwrcili, gdy goszone przez ni pogldy nie odpowiaday oczekiwaniom wikszoci czytelnikw. To niezrozumienie i osamotnienie towarzyszyo jej ju do ostatnich chwil ycia. Okazao si, e za wierno swoim pogldom musiaa zapaci wysok cen.

Oczywicie w swoich artykuach Arendt wysza poza zapis osobistych przey. Podkrelam jednak mocno ten aspekt, gdy w ten sposb autorka odkrya wasny osd recepcji jej publikacji.

Tematem dominujcym w tym zbiorze jest powtrne rozliczenie si z histori XX w., szczeglnie z tymi jej wydarzeniami, ktre doprowadziy do eskalacji narodowych ruchw. Arendt na nowo postawia pytania o filozofi moraln przyjt przez wspczesnego czowieka, o odpowiedzialno, grzech milczenia i zaniechania, jakim jest „przedawnienie” ludobjstwa. Arendt po raz kolejny zburzya harmoni powsta pod wpywem codziennych trudw oraz radoci. Odejcie od przeszoci jest grzechem, za ktry zapac przysze pokolenia. Jeli teraz nie okrelimy jasno swojego moralnego stanowiska wobec za, to sami zostaniemy przez nie zniszczeni, stwierdzia. Takie sowa zmuszaj do refleksji, tym bardziej e przywoane przykady, np. dyrektyw rzdu Hitlera decydujcych o statusie czowieka w „nowym pastwie” lub opis relacji pomidzy rzdem faszystowskim a Watykanem, wywouj wiele emocji.

Jak zwykle Arendt dya do obiektywizacji opisu. Musz przyzna, i wielokrotnie ulega jednak uczuciom, jakie zapewne coraz mocniej wypeniay jej umys i serce. Moe upywajcy czas oraz narastajce dowiadczenia upewniay j, i trzeba pielgnowa przeszo, gdy atwo o niej zapominamy. Moe po prostu si baa, bymy nie popenili kolejnego grzechu zaniechania wobec samych siebie.

Monika Szabowska−Zaremba
Hannah Arendt, Odpowiedzialno i wadza sdzenia, red. i wprow. Jerome Kohn, tum. Wojciech Madej, Mieczysaw Gody, pos. Piotr Nowak, wydawnictwo Prszyski i S−ka, Warszawa 2006.

Krajobraz rany

Wojciech Kudyba naley do badaczy literatury polskiej, ktrzy przejli si jej nurtem metafizycznym oraz chrzecijaskimi korzeniami. W drugiej poowie XX w. zniszczono powszechn niegdy wiadomo, e utwory literackie s niezrozumiae bez uwzgldnienia znajomoci Biblii, historii Kocioa, myli religijnej. Kudyba stawia poezj w wymiarze dziejw Zbawienia. Nie oznacza to, e znajduje w liryce atw egzemplifikacj poj religijnych i teologicznych rozstrzygni lub podpowiedzi. Zajmujc si wierszami Janusza S. Pasierba, uwidacznia trudn stron wiary, nadziei, mioci. Nie poda tropami, ktre wyznaczya swoista, miniona ju, moda na „poezj kapask”. Nie odczytuje poetyckich znacze poprzez role spoeczne, odgrywane przez ksidza.

Poezja znanego eseisty, historyka sztuki, teologa, yjcego w latach 1929−93, jest interpretowana jako egzystencjalna „lektura symboli”. To pozwala nie tylko zaprzeczy posdzeniom twrczoci Pasierba o „reportaowo”, chd, jednowymiarowo, niepoetycko itd., ale jednoczenie odkry dramatyzm jego poezji. Kudyba skonstruowa jej logiczn i przekonujc wykadni. Wskaza na to, e bohater liryczny Pasierba przekazuje dowiadczenia egzystencjalno−duchowe, uwikane „w sie sprzecznoci” i naznaczone gbok melancholi. Czowiek ze wiata tej poezji przebywa w sytuacjach granicznych. Zwieczeniem tego toku mylenia jest odsonicie „teodramatu”, ktry wypowiada si poprzez „krajobraz rany” i „ran grzechu”. „Rana” jest znakiem usunicia si, unienia Boga. Zdaniem badacza, wiersze Pasierba potwierdzaj szczeglnie intensywne rozgrywanie si teodramatu w naszej wspczesnoci.

Poetycka formua wiary Pasierba znajduje si, wedug autora, na przeciwlegym biegunie tej, ktr znamy z pocieszajcej, wiadomie naiwnej, ufnej liryki ks. Jana Twardowskiego. Cakiem zasadne jest zatem postawienie osobowoci twrczej Pasierba w rzdzie poetw, ktrych „klasycyzm” czy si z „tragicznym wymiarem rzeczywistoci”. Na podstawie wierszy Kudyba rekonstruuje dowiadczenia religijne, ktre od strony egzystencji okrela wicej negatyww ni pozytyww. Wiara w Boga nie minimalizuje dokuczliwoci ludzkiego istnienia – jego trudy nie id jednak na marne. „Poczucie antynomicznoci wiata”, „dramat winy”, „melancholijna wiadomo absurdu istnienia” prowadz ku odkupieniu. Jak pisze autor: S dowodem osobliwego „bankructwa” idei ludzkiej samowystarczalnoci, wiadectwem egzystencjalnego kryzysu, ktry – przyzywa Boga. Rana wiata jest w teologicznej interpretacji artysty ran grzechu, jednak wanie grzech, a nie nasza doskonao, stanowi w poetyckiej antropologii Pasierba co, co decyduje o naszym egzystencjalnym otwarciu wobec Boga−ktry−ocala.

Co prawda monografia Kudyby nie jest jedyn ksik o poezji Pasierba (ukazao si ich dotychczas 6), ale jest syntetyzujcym i miarodajnym opisem struktury i przesania jego twrczoci poetyckiej. Staranno o logik i moc dowodow wywodu uzupeniona jest skrztnie zgromadzon bibliografi.

Obaw autora, e monografia jako gatunek wypowiedzi literaturoznawczej wyczerpaa si, nie podzielam. Jego ksika dostarcza argumentw na to, e nauka o literaturze nie powinna rezygnowa z uj monograficznych lub – jeli nie mona inaczej – prb monografizujcych.

Zbigniew Chojnowski
Wojciech Kudyba, Rana, ktra przyzywa Boga. O twrczoci poetyckiej Janusza St. Pasierba, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawa II, Lublin 2006, seria: Literatura Wspczesna – Pisarze i Problemy.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje