Okre¶lenie wspólnym mianem uczelni zawodowych szkó³, które kszta³c± na pierwszym oraz drugim stopniu kszta³cenia, czyli licencjackim i magisterskim, jest nietrafne i krzywdz±ce, bo uczelnie kszta³c±ce magistrów nie s± przecie¿ zawodowe. Funkcjonuj±ca wcze¶niej ustawa o wy¿szych szko³ach zawodowych mówi³a, ¿e uczelniami zawodowymi s± szko³y kszta³c±ce na poziomie licencjatu. Zmiana znaczenia tego okre¶lenia i rozci±gniêcie go tak¿e na uczelnie kszta³c±ce magistrów jest, moim zdaniem, b³êdem, zw³aszcza ¿e uczelnie te prowadz± tak¿e badania naukowe, czêsto znacz±ce. (...) Okre¶lenie zawodowe kojarzy siê raczej z tak zwanymi zawodówkami. Je¶li ju¿ u¿ywa siê okre¶lenia zawodowe, to powinno ono odnosiæ siê w³a¶nie do uczelni kszta³c±cych na poziomie licencjatu.
Rozmowa z prof. Jerzym Malcem, przewodnicz±cym Konferencji Rektorów Zawodowych Szkó³ Polskich
Nikt siê nie wtr±ca do mojej pracy, je¿eli wszystko dzia³a. Ca³y czas pracuj± tam moi uczniowie i partnerzy – wielu z nich to przybysze z Polski – a do tego przecie¿ realizujemy wspólne projekty z polskimi jednostkami. Zatem te pobyty nios± tak¿e co¶ dla Ameryki. Nie liczy siê, ile godzin cz³owiek siedzi za biurkiem, tylko, jakie s± efekty jego pracy. (...) Robiê to, co kocham. Realizujê swoje cele naukowe. To wci±ga jak hazard. Sukces motywuje. Czujê siê ca³y czas zmotywowany, ¿eby nie powiedzieæ kolokwialnie – podkrêcony t± rywalizacj±. W Ameryce nie prowadzê obecnie dzia³alno¶ci klinicznej i dlatego te¿ mam du¿o wiêcej czasu na pracê badawcz±. I co dla mnie wa¿ne – bêd±c w USA mogê promowaæ Polskê.
Z moich wieloletnich obserwacji jako nauczyciela akademickiego (i cz³onka komisji rekrutuj±cej na studia doktoranckie) wynika, ¿e grupa bardzo zdolnej m³odzie¿y jest stosunkowo nieliczna, a tych, którzy gotowi s± podj±æ siê trudu przygotowania rozprawy doktorskiej, jest jeszcze mniej. Trzeba zatem uruchomiæ mechanizmy wy³awiania talentów, opieki naukowej nad nimi oraz takiej polityki kadrowej, aby wybitny doktorat otwiera³ furtkê do dalszej pracy naukowej. (...) Istotne jest równie¿ to, aby uczelnie by³y zainteresowane w pozyskiwaniu najbardziej uzdolnionej m³odzie¿y, a zatrudniona na nich kadra nie obawia³a siê tzw. m³odych−zdolnych (...). Przy naszych realiach mo¿e to wygl±daæ na utopiê, ale przecie¿ w wielu krajach zachodnich sprawdza siê.
Stereotypy na temat duszpasterstw s± dwa. Pierwszy to wyniesiony przez wielu studentów i pracowników uczelni jeszcze z rodzinnych parafii obraz typowej oazy – grupy ludzi siedz±cych w kaplicy lub wokó³ ogniska i ¶piewaj±cych piosenki religijne do wtóru gitary. Drugi to wizja grupy „jajog³owych” (czy, jak to siê obecnie mawia, „wykszta³ciuchów”) rozmawiaj±cych o zawi³ych kwestiach teologicznych (w rodzaju: „Ile diab³ów mie¶ci siê na ³ebku od szpilki”). Nale¿y jednak u¶wiadomiæ sobie, ¿e DA odgrywaj± wa¿n± rolê w kszta³towaniu ¶rodowiska akademickiego, zarówno na poziomie studentów, jak i pracowników naukowych. Efekty dzia³alno¶ci DA s± szersze ni¿ zadania, które te wspólnoty sobie stawiaj±.
O funkcjach i zadaniach duszpasterstw akademickich pisze Marek Misiak