Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Balonem nad szubienice

Jaros³aw Marek Rymkiewicz napisa³ esej historyczny o wieszaniu zdrajców w czasie powstania ko¶ciuszkowskiego, w maju i czerwcu 1794 roku. Opowiada, co zrobiono z tymi, którzy przyst±pili do targowicy, dzia³ali jako agenci carycy Katarzyny, bior±c od niej regularnie pieni±dze i zaszczyty (niektórym przedstawiono „kwity w³asn± ich rêk± podpisane”, znalezione w zdobytej ambasadzie rosyjskiej), nieprawnie przyw³aszczyli sobie tytu³y i publiczne fundusze. Pierwsze wieszanie poprzedzi³ s±d, odbyty pod naciskiem ludu. Czterech przywódców targowicy uznano za zdrajców i skazano na ¶mieræ. Drugie wieszanie, to czerwcowe, by³o ju¿ linczem. Powieszono wtedy wiêcej osób. Rymkiewicz pisze te¿ o wieszaniu w Krakowie i Wilnie.

Historia sprzed dwustu lat pokazuje, jak poradzono sobie wówczas, wbrew woli elit, z problemem zdrady narodowej. Trudno tu jednak o analogiê z dzisiejsz± Polsk± bez pope³niania anachronizmu, co czyniono wszelako przy okazji omawiania tej ksi±¿ki. Obraz ¶wiata ówczesnego cz³owieka i jego hierarchia warto¶ci, znaczenie pojêæ – nawet tych, które dzi¶ brzmi± tak samo, np. zdrada, honor, patriotyzm – s± tak ró¿ne. Podobnie jak wtedy brzmi tylko pojêcie „towarzystwo” (nale¿a³ do niego przede wszystkim król Stanis³aw August i nie poniós³ zas³u¿onej kary za propetersbursk± dzia³alno¶æ). Jest to wiêc tak¿e ksi±¿ka o tym, jak nie powsta³a „Polska na wieki zradykalizowana”. Choæ nadal, tak jak wówczas, z perspektywy „towarzystwa” nie da siê zrozumieæ, czym jest „pospólstwo”.

Terminowi temu po¶wiêca Rymkiewicz jeden z dygresyjnych rozdzia³ów, podobnie jak pierwszemu w Warszawie lotowi balonem, problemowi usuwania nieczysto¶ci z warszawskich ulic czy hecy na rogu Brackiej i Chmielnej, gdzie pokazywano walki zwierz±t. W opowie¶ciach tych bohaterk± jest topografia dawnej Warszawy. Ale bo te¿ wszystkie te dygresje, opowie¶ci o sklepie z atramentem, szuwaksem i trutk± na szczury, o wybuchu Wezuwiusza, opisanym w warszawskiej gazecie, i o perpetuum mobile, jakie skonstruowa³ Stanis³aw Trembecki, nie bez kozery s± przywo³ywane. I nie tylko po to, by odtworzyæ atmosferê, kontekst historyczny. Ksi±¿ka jest bowiem g³êboko aluzyjna.

Opowie¶æ Rymkiewicza ma swoich, przedstawionych w ¿ywych kolorach, bohaterów: Stanis³awa Augusta, pokazanego tu jako wyj±tkowa kanalia (autor wylicza tysi±ce dukatów wziêtych przez niego od Katarzyny), ksiêdza Ko³³±taja – postaæ dziwn±, za spraw± której przywo³any zostaje kontekst rewolucji francuskiej, warszawskiego kata Stefana Böhma i innych. Autor cytuje ówczesne gazety, pamiêtniki, korespondencjê dyplomatyczn±, rysunki. Pracowicie odtwarza realia, szuka miejsc, w których stanê³y szubienice. Wszystko chce zobaczyæ.

Ksi±¿ka przedstawia katalog pytañ, na które prawdopodobnie nigdy nie odpowiemy. Kto inspirowa³ wieszanie? Dlaczego powieszono tych, a nie innych zdrajców (by³o ich w warszawskich wiêzieniach stu kilkudziesiêciu)? Dlaczego pracowicie budowano szubienice, a nie rozszarpano kolaborantów na miejscu? Dlaczego ocala³ król?

Jest to esej o historii i jej badaniu, o faktach i wyobra¿eniach na temat przesz³o¶ci, napisany z dystansem, czasem ironi±, reporta¿ o sk³adaniu obrazu wydarzeñ z kawa³ków. To pisarstwo historyczne najwy¿szego lotu, próba wmy¶lenia siê i wczucia w przesz³o¶æ, ale jednocze¶nie z prawem interpretowania jej w dzisiejszych kategoriach.

Grzegorz Filip
Jaros³aw Marek Rymkiewicz, Wieszanie, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2007.

Biblioteki marzeñ

Co to jest: utrzymywana ze ¶rodków publicznych, przynosi spo³eczny po¿ytek, po¶redniczy w miêdzyludzkim komunikowaniu, pe³ni funkcje intelektualnego i edukacyjnego stymulatora, a nade wszystko jej us³ugi s± bezp³atne? Zagadka do najtrudniejszych nie nale¿y – to biblioteka. Definicja, rzecz jasna, tematu nie wyczerpuje. Biblioteka nie zajmuje siê przecie¿ wy³±cznie dystrybucj± istniej±cych tre¶ci. W jej dzia³alno¶ci mieszcz± siê inne przedsiêwziêcia. Biblioteka jest te¿ publicznym miejscem spotkañ tych, którzy z jej oferty korzystaj±. Co wiêcej, umo¿liwia spontaniczn± b±d¼ intencjonaln± wymianê opinii na okre¶lony temat. Potencjalny repertuar tej instytucji jest zatem rozleg³y: od wystaw, odczytów i spotkañ, przez formy klubowe i zespo³y zainteresowañ, po szczególnie kreatywne ró¿ne warianty publicznych dyskusji.

Wszystkie te dzia³ania wspó³tworz± i dope³niaj± „biblioteczn± warto¶æ naddan±”. Ale czym¿e ona jest? W ogólnym ujêciu to ka¿dy przyrost warto¶ci osi±gniêty w procesie pracy. W gospodarce, produkcji, handlu i us³ugach komercyjnych mo¿na j± wymierzyæ i wyceniæ. Poza t± sfer± – nie zawsze. Jednak warto¶æ naddana nieodmiennie jest wytworem pracy i my¶li ludzkiej, dlatego mo¿na j± kojarzyæ równie¿ z szeroko pojmowan± dzia³alno¶ci± biblioteczn±. Jacek Wojciechowski pisze o tym bardzo jasno: jest to przyrost spo³ecznych warto¶ci ¶wiadomo¶ciowych, ale osi±gniêtych tylko w wyniku korzystania z biblioteki. (…) Nie jest prawd± – pisze dalej – ¿e nie ma warto¶ci to, co niepoliczalne. Przeciwnie: niemierzalna warto¶æ naddana stanowi fundament bibliotekarstwa – okre¶la jego sens. Dlatego jest warta refleksji.

I rzeczywi¶cie, autor z zapa³em i zaanga¿owaniem przedstawia refleksje na temat wielu problemów szczególnie wa¿nych we wspó³czesnej my¶li bibliotekoznawczej, ale tak¿e w bie¿±cej i przysz³ej praktyce bibliotecznej. Precyzuje swoje koncepcje na tyle klarownie, ¿e ksi±¿ka powinna trafiæ do szerszego grona czytelników ni¿ tylko bibliotekarze i dokumentali¶ci, choæ do nich w pierwszej kolejno¶ci.

Biblioteka bowiem, za spraw± swoich pracowników, powinna przyuczaæ publiczno¶æ do korzystania z jej oferty. To wa¿ne, zwa¿ywszy ¿e 30 proc. absolwentów szkó³ nie umie pisaæ i czytaæ, tzn. czyta wolniej ni¿ mówi. Trudno zatem oczekiwaæ, ¿e wszyscy opanuj± sztukê pos³ugiwania siê komunikacj± elektroniczn±. Od bibliotek szkolnych i pedagogicznych trzeba oczekiwaæ doskonalenia w tym zakresie. Nacisk na rozwój elektroniczny i informatyzacjê sprawi, zdaniem autora, ¿e biblioteki stan± siê byæ mo¿e jedyn± forpoczt± komunikacji intelektualnej. Istniej±ce w sieci liternet i net art ju¿ teraz pilnie potrzebuj± bibliotecznego wsparcia. W sieci powstaj± digitalne galerie sztuki, na razie remediowane z rzeczywisto¶ci, ale coraz liczniej prezentuj±ce dzie³a tworzone intencjonalnie na no¶nik elektroniczny.

Autor zwraca te¿ uwagê na relaksacyjne zadania bibliotek, tak czêsto lekcewa¿one. Rozrywka nie musi byæ wszak trywialna. Zabaw± sprawiaj±c± przyjemno¶æ mo¿e byæ rozwi±zanie trudnego problemu. A taki wariant rozrywki jest bibliotekom bliski.

Wojciechowski pisze, ¿e jego publikacja ma s³u¿yæ takiemu kszta³towaniu publicznej dzia³alno¶ci, ¿eby w rezultacie powsta³o CO¦ u¿ytecznego spo³ecznie, czego bez bibliotek nie ma. Je¶li tylko nadzieje autora siê ziszcz±, powstan± biblioteki naszych marzeñ, czego sobie i Pañstwu gor±co ¿yczê.

Ma³gorzata Pawe³czyk
Jacek Wojciechowski, Biblioteczna warto¶æ naddana, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagielloñskiego, Kraków 2006.

¦wiêci mordercy

Kolejny kamieñ milowy w antropologii kultury, jedna z setki najwa¿niejszych w tej dziedzinie ksi±¿ek, które ukaza³y siê po drugiej wojnie ¶wiatowej, cytowana przez wielkie s³awy socjologiczne, odkrywcza, ale i burz±ca spokojne wody rozwa¿añ antropologicznych – Czysto¶æ i zmaza (tytu³ orygina³u: Purity and Danger. An Analysis of Concept of Pollution and Taboo) Mary Douglas – ukazuje siê w Polsce po czterdziestu latach od napisania. Jest to zapewne krótki czas w stosunku do prawie stuletniego opó¼nienia w t³umaczeniu Obrzêdów przej¶cia van Gennepa, ale nie jest te¿ wynikiem, którym polska nauka mog³aby siê chwaliæ.

Mary Douglas zajmuje siê w swej pracy problematyk± czysto¶ci w sensie religijnym i magicznym, ale te¿, co ciekawe, w sensie kulturowym i spo³ecznym, a na koñcu równie¿ fizycznym. Bo, jak siê okazuje, czysto¶æ nie jest jednoznaczna – to, co czyste fizycznie, nie musi byæ czyste magicznie czy religijnie, mo¿e byæ w pewnym stopniu czyste spo³ecznie, a w mniejszym – kulturowo. Brzmi to byæ mo¿e dziwnie, ale wystarczy prosty przyk³ad, by wykazaæ, ¿e tak w³a¶nie postrzega siê czysto¶æ i brud nawet w naszych, cywilizowanych spo³eczeñstwach. Jednym z jaskrawszych przyk³adów jest casus mordercy. Nawet bêd±cy czystym fizycznie, czyli pozbawionym, na przyk³ad, ¶ladów krwi na ubraniu czy skórze, pozostaje nieczysty religijnie (dla wierz±cych), dla wszystkich za¶ jest nieczysty spo³ecznie i kulturowo. Dla Majów jednak kap³an dokonuj±cy rytualnych mordów pozostawa³ na najwy¿szym poziomie czysto¶ci magicznej, religijnej i kulturowej wówczas, gdy spryskany by³ krwi± ofiar, a wiêc de facto by³ fizycznie brudny.

Dlaczego przytaczam takie przyk³ady? Pozwol± siê najlepiej zorientowaæ w tre¶ci i problematyce tej rozprawy. Badaczka zajê³a siê bowiem problemem czysto¶ci od podstaw, odrzucaj±c utarte, acz nies³uszne za³o¿enie, ¿e wszelkie zakazy i nakazy czysto¶ci sakralnej i magicznej wywodz± siê z niejasnych dla ludzi pierwotnych, ale przeczuwanych zasad higieny. Jako jedna z pierwszych zaznacza, jak wa¿na dla oddzielenia tego, co czyste, od tego, co skalane, jest religia. Ale nie zapomina dodaæ, ¿e to, co dla wyznawców jednej religii jest sacrum, dla wyznawców innej mo¿e byæ „g³upim zakazem, ograniczaj±cym wolno¶æ jednostki”.

I wreszcie, co najwa¿niejsze – w przeciwieñstwie do wielu antropologów, Mary Douglas nie ocenia, które kryterium czysto¶ci jest najlepsze, ale przyjmuje i opisuje je wszystkie bez kulturowych, religijnych czy cywilizacyjnych uprzedzeñ. Taki obiektywizm powinien byæ cech± nie tylko antropologa, ale i ka¿dego cz³owieka.

A ci, którym siê wydaje, ¿e w naszych wysoko ucywilizowanych spo³eczeñstwach nie wystêpuje ju¿ zmaza w znaczeniu magicznym, mog± byæ bardzo zdziwieni.

Anna Matraszek
Mary Douglas, Czysto¶æ i zmaza, t³um. Marta Bucholc, wstêp Joanna Tokarska−Bakir, Pañstwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2007, seria: Seria Antropologiczna.

Niepoprawny aksjolog

Henryk Elzenberg nie nale¿y do grona filozofów „popularnych”. Nikt nie przywo³uje jego imienia ani pogl±dów w debatach publicznych. A szkoda. Moim zdaniem, jest to jeden z najciekawszych my¶licieli XX w., który ¶mia³o realizowa³ swoje marzenia, choæ nie przysporzy³o mu to wielkiej s³awy.

By³ typem samotnika, dla którego samotno¶æ nie stanowi³a balastu. Zawsze podkre¶la³, ¿e najwa¿niejsze dla niego jest okre¶lenie, czym s± warto¶ci w naszym ¿yciu, jak± odgrywaj± rolê w naszym pojmowaniu rzeczywisto¶ci. By³ „niepoprawny”, gdy¿ sprzeciwi³ siê dominuj±cemu wtedy racjonalizmowi Szko³y Lwowsko−Warszawskiej. Taki niepokorny pozosta³ do koñca, nie potrafi³ ulec konformizmowi gwarantuj±cemu lepszy byt na tym ¶wiecie.

Niewiele jest naprawdê rzetelnych studiów omawiaj±cych pogl±dy Elzenberga. O dziwo, od kilku lat jest ich stosunkowo mniej ni¿ mog³oby siê wydawaæ. Dlatego na uwagê zas³uguje niewielki tom z cyklu My¶li i Ludzie po¶wiêcony najwiêkszemu aksjologowi polskiemu. Tym bardziej ¿e autorem monografii jest W³odzimierz Tyburski, profesor Uniwersytetu im. Miko³aja Kopernika w Toruniu, zajmuj±cy siê g³ównie aksjologi±, histori± filozofii i etyki polskiej.

Tych dwóch badaczy ³±czy wiele: miejsce zamieszkania, ukochany uniwersytet i przekonanie, ¿e bez okre¶lenia, czym jest warto¶æ, etyka czy estetyka dla ka¿dego z nas z osobna oraz dla ogó³u, nie warto w ogóle podejmowaæ dyskusji o jako¶ci ¿ycia w ¶wiecie. Dla Tyburskiego Elzenberg jest postaci± wielk±. Autor monografii nie ukry³ swego oczarowania pracami my¶liciela. Przedstawi³ krótki jego biogram, dziel±c go na poszczególne etapy dobrowolnej lub przymusowej zmiany miejsca zamieszkania, wskazuj±c przy okazji na cechy charakterologiczne, decyduj±ce o sposobie pracy uczonego.

W³odzimierz Tyburski podj±³ siê te¿ wcale nie³atwego zadania, jakim jest zwiêz³a, lecz ukazuj±ca meritum, prezentacja wybranych zagadnieñ stanowi±cych tre¶æ pism Elzenberga. Dlatego tym, którzy chcieliby poznaæ w „pigu³ce” podstawowe my¶li uczonego, polecam szczególnie rozdzia³y omawiaj±ce zagadnienia zwi±zane z aksjologi± ogóln± (m.in., co to jest Elzenbergowski ¶wiat warto¶ci, wed³ug jakich kryteriów je dzielimy, czym ró¿ni siê epistemologia warto¶ci od antropologii warto¶ci) i aksjologi± merytoryczn± (w sk³ad której wchodz± estetyka oraz etyka). Dla Elzenberga tak samo wa¿ne by³y problemy zwi±zane z bytem cz³owieka w ¶wiecie warto¶ci, co i z prze¿yciem estetycznym powsta³ym w chwili kontaktu z przyrod± i literatur±, skrytykowa³ on zarówno etykê hedonistyczn±, jak i etykê realizmu praktycznego.

Tyburski po¶wiêci³ uwagê równie¿ innemu, zdawa³oby siê ma³o znacz±cemu, aspektowi dzia³alno¶ci pisarskiej Elzenberga. Uczony zaskoczy³ czytelników form± zapisu swoich my¶li. W 1963 w wydawnictwie „Znak” po raz pierwszy ukaza³a siê ksi±¿eczka K³opoty z istnieniem. Aforyzmy w porz±dku czasu. Wtedy taki sposób opisu wydawa³ siê ujm± dla filozofa i nie by³ popularny w Polsce. Niektórzy zatem zlekcewa¿yli zapisane tam rozwa¿ania. A szkoda, gdy¿ ksi±¿ka ta jest najbardziej osobistym i zarazem jednym z najwa¿niejszych dzie³ Elzenberga, który poruszy³ tu istotne dla siebie zagadnienia zwi±zane z jako¶ci± istnienia cz³owieka w ¶wiecie.

Monika Szab³owska−Zaremba
W³odzimierz Tyburski, Elzenberg, Wydawnictwo Wiedza Powszechna, Warszawa 2006, seria: My¶li i Ludzie.

Warsztat nauk o edukacji

Jednym z podstawowych problemów, z jakim musi siê zmierzyæ badacz wspó³czesnej rzeczywisto¶ci edukacyjnej, jest wybór paradygmatu badawczego. Ze wzglêdu na mnogo¶æ klasyfikacji paradygmatów, czêsto nieprzejrzyste kryteria ich rozró¿niania i niejasn± specyfikê, nie jest to zadanie ³atwe, zw³aszcza dla osób pocz±tkuj±cych w tej dziedzinie. Dlatego szczególnie im polecam jedno z ostatnio wydanych opracowañ z zakresu metodologii nauk pedagogicznych. Publikacja ta stanowi pierwsz± czê¶æ trzytomowego dzie³a wybitnego i znanego polskiego pedagoga, twórcy licznych i wa¿kich tekstów z zakresu pedagogiki ogólnej i metodologii nauk pedagogicznych – prof. Janusza Gniteckiego.

Praca sk³ada siê z czterech poprzedzonych wstêpem rozdzia³ów, w których omówione zosta³y: geneza i to¿samo¶æ nauk pedagogicznych, orientacje metodologiczne i ogólne za³o¿enia nauk pedagogicznych, struktura nauk pedagogicznych i ich miejsce w systemie wspó³czesnych nauk oraz perspektywy i kierunki rozwoju nauk pedagogicznych.

W prezentacji poszczególnych tre¶ci autor zachowuje uk³ad chronologiczny, czyni±c punktem wyj¶cia ¼ród³a powstania nauk pedagogicznych, etapy rozwoju refleksji pedagogicznej na przestrzeni wieków, przedstawione na podstawie wielu ró¿nych, czêsto rozbie¿nych stanowisk, a tak¿e spory, kontrasty i antynomie w edukacji oraz sposoby ich prze³amywania.

W dalszej kolejno¶ci prof. Gnitecki dokonuje opisu i wyja¶nienia dwóch grup za³o¿eñ nauk pedagogicznych: antropologicznych, ontologicznych, aksjologicznych, epistemologicznych oraz metodologicznych podstaw wspó³czesnej pedagogiki, a tak¿e empirycznych, prakseologicznych i hermeneutycznych orientacji badawczych.

Nastêpna czê¶æ pracy obejmuje rozwa¿ania o strukturze nauk pedagogicznych. Autor rozpoczyna je od okre¶lenia istoty i sposobu istnienia rzeczywisto¶ci edukacyjnej, od tego bowiem, jak przekonuje, zale¿y ustalenie adekwatnej klasyfikacji nauk pedagogicznych, a tak¿e utworzenie odpowiednich kategorii wiedzy o edukacji. Dokonuje w tym celu krytycznej analizy i oceny wybranych ujêæ rzeczywisto¶ci edukacyjnej.

W ostatnim rozdziale autor próbuje okre¶liæ przysz³y stan nauk pedagogicznych w kategoriach warunków, mo¿liwo¶ci, perspektyw i kierunków ich rozwoju. Rozwa¿ania koñczy pytaniem o to, jaka pedagogika ogólna jest potrzebna i mo¿liwa. Sam udziela odpowiedzi: „oczywi¶cie pedagogika oparta na zasadzie ambiwalencji zrównowa¿onej i zasadzie asymetrii uspójnienia. Zasady te umo¿liwiaj± zrównowa¿enie sprzeczno¶ci oraz ich uspójnienie w ró¿nych sytuacjach edukacyjnych”.

Warto zwróciæ uwagê na przejrzyst± strukturê pracy oraz staranne opracowanie edytorskie. Odbiór wzbogacaj± schematy, wykresy i rysunki. Zastosowane wyró¿niki sprawiaj±, ¿e ³atwiej mo¿na odnale¼æ potrzebne i wa¿ne fragmenty.

Trzeba jednak zaznaczyæ, i¿ publikacja nie gwarantuje ³atwej lektury. Zrozumienie niektórych fragmentów wymaga przygotowania i intensywnej pracy intelektualnej, pog³êbionej refleksji oraz zmagania siê z otwartymi pytaniami i problemami.

Ksi±¿ka mo¿e byæ warto¶ciow± lektur± dla studentów i nauczycieli akademickich, a przede wszystkim dla autorów prac badawczych oraz tych pracowników naukowych, którzy chc± usystematyzowaæ i poszerzyæ swoj± wiedzê z omawianego zakresu.

Justyna Sikora
Janusz Gnitecki, Wstêp do ogólnej metodologii badañ w naukach pedagogicznych, T. 1: Status metodologiczny nauk pedagogicznych, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznañ 2006.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje