Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Hodujemy sobie ¿mijê na w³asnym ³onie – my¶la³am ze z³o¶ci±, czytaj±c informacjê o kolejnym udokumentowanym przypadku zapalenia p³uc u dzieci, spowodowanym „niewinn±” bakteri±.

Czy bakterie lubi± czekoladê?

Aleksandra Ziembiñska

Z nauk± jest trochê tak, jak z poszukiwaniem przygód. Masz ustabilizowane ¿ycie, wykonujesz codziennie swoje obowi±zki, czasem nawet odnosisz wra¿enie, ¿e nic siê nie dzieje i tak ju¿ pozostanie. Ale spróbuj tylko wychyliæ nos poza swoje podwórko, a naukowa przygoda dopadnie ciê na pierwszym zakrêcie. Tak w³a¶nie by³o ze mn±. Na moj± pierwsz± podró¿ w nieznane czeka³am w dwudziestostopniowym mrozie, bo przeznaczenie, w postaci autokaru do Danii, spó¼nia³o siê dobre 4 godziny. Pierwszy raz wyje¿d¿a³am za granicê na d³u¿ej ni¿ dwa tygodnie i, co tu kryæ, by³am przera¿ona. Na szczê¶cie nie sama. By³o nas troje.

„Ty, zobacz, wiedzia³a¶?” – £ukasz puka³ mnie nerwowo w ramiê za ka¿dym razem, kiedy znalaz³ w czytanym artykule jak±¶ now± informacjê. Dla mnie zdobywanie nowej wiedzy zaczê³o siê w³a¶ciwie ju¿ od samego tytu³u. Haemophilus parainfluenzae. Tak, co¶ kiedy¶ s³ysza³am o takiej bakterii, ale to by³ influenzae, sk±d ta para– na pocz±tku? Jaka¶ pomy³ka w druku? Tak± nazwê mikroorganizmu przeczyta³am w tytule widniej±cym na ok³adce cienkiej ksi±¿eczki zawieraj±cej wszystko, co student zaczynaj±cy pracê w laboratorium mikrobiologii medycznej powinien wiedzieæ o obiekcie badañ. Za oknem pada³ ¶nieg z deszczem, a my, w co najmniej wiosennych nastrojach, zaczynali¶my wycieczkê po laboratorium. Tam by³o wszystko na wyci±gniêcie rêki, mo¿na by³o wszystkiego dotkn±æ. Ma³o tego, mo¿na by³o tego u¿yæ i nie s³yszeæ: „Uwa¿aj! Nie ruszaj, bo to drogie!”. Po prostu raj. Sam profesor oprowadza³ nas po swoim królestwie, pokazuj±c, w jaki sposób czego u¿ywaæ. Po ponaddwugodzinnej wêdrówce ka¿de z nas uda³o siê do akademika obci±¿one spor± ilo¶ci± makulatury do weekendowego czytania. Od tego siê zawsze zaczyna.

Kolorowe komórki

By³ poniedzia³ek, a ja mia³am wra¿enie, ¿e znam tego obrzydliwego Haemophilusa od urodzenia. Dos³ownie, poniewa¿ ta bakteria ¿yje sobie w zgodzie z nami od momentu naszego pojawienia siê na ¶wiecie. Szczególnie obficie wystêpuje na b³onach ¶luzowych jamy ustnej i gard³a. Niby niegro¼na, a jednak okazuje siê, ¿e w sprzyjaj±cych warunkach mo¿e spowodowaæ zapalenie gard³a, p³uc, a nawet opon mózgowych! Krótko mówi±c, hodujemy sobie ¿mijê na w³asnym ³onie – my¶la³am ze z³o¶ci±, czytaj±c informacjê o kolejnym udokumentowanym przypadku zapalenia p³uc u dzieci, spowodowanym t± „niewinn±” bakteri±.

Plan by³ taki: pobiera siê wymazy z gard³a, jêzyka i wewnêtrznej strony policzka patyczkiem do wymazów. Tak uzyskany materia³ bakteriologiczny wk³ada siê nastêpnie do p³ynnej po¿ywki, która pozwala na wyp³ukanie mikroorganizmów, dziêki czemu otrzymujemy zawiesinê nieuszkodzonych komórek. Potrzebne s± nam ¿ywe bakterie, aby wysiaæ je na zamykane naczynko zwane p³ytk± Petriego, zawieraj±ce tzw. pod³o¿e selektywne. O co chodzi? Bakteria, ¿eby rosn±æ, potrzebuje pokarmu, tak jak my. Pod³o¿a s± mieszanin± niezbêdnych dla niej sk³adników pokarmowych. Je¿eli u¿yjemy pod³o¿a, na którym ro¶nie wiêkszo¶æ bakterii, niewiele osi±gniemy, poniewa¿ w eksperymencie interesuje nas konkretny gatunek. Musimy wiêc przeprowadziæ selekcjê mikroorganizmów, czyli dodaæ do pod³o¿a takie sk³adniki, które umo¿liwi± wzrost badanym bakteriom, hamuj±c jednocze¶nie rozwój wszystkich innych.

„Tego siê nie je!” – dosta³am po ³apach od Tove, naszej techniczki, w chwili, gdy próbowa³am – jak na prawdziwego czekoladoholika przysta³o – wsadziæ palec w steryln± p³ytkê, na której smakowicie po³yskiwa³a ni mniej ni wiêcej tylko roztopiona Milka. Okazuje siê, ¿e pod³o¿em do izolacji Haemophilus parainfluenzae jest agar czekoladowy. No proszê, kto by pomy¶la³, ¿e bakterie te¿ lubi± czekoladê! Nazwa tego medium pochodzi od smakowitego wygl±du, na który da³am siê nabraæ. Do pod³o¿a dodaje siê krew wo³ow±, która jest ¼ród³em niezbêdnych do rozwoju tych bakterii aminokwasów. Ca³o¶æ po¿ywki zestala siê agarem, substancj±, która po podgrzaniu jest p³ynna, ale w temperaturze pokojowej przemienia siê w cia³o sta³e. Komórki krwi s± tu jednak rozbite w wyniku ich podgrzania, przez co pod³o¿e przybiera barwê br±zow±, co na g³adkiej agarowej p³ytce wygl±da jak czekolada. Uzyskan± zawiesinê bakterii trzeba wysiaæ na medium. W tym celu umieszcza siê objêto¶æ p³ynu, porównywaln± z g³ówk± zapa³ki, na agarze i rozmazuje równomiernie po jego powierzchni. P³ytki hoduje siê w temperaturze nieco ni¿szej od temperatury cia³a, poniewa¿ w ustach ci±gle robimy sobie przeci±gi mówi±c, jedz±c czy ziewaj±c. Ale to nie koniec, poniewa¿ aby uzyskaæ pewno¶æ, ¿e pracujemy na czystym szczepie, czyli tylko jednym gatunku bakterii, nale¿y przesiaæ pojedyncze kropeczki bakterii zwane koloniami, na czyste p³ytki z agarem, u¿ywaj±c metalowego drucika zwanego ez±. Z regu³y po dwukrotnym powtórzeniu procedury mo¿emy mieæ pewno¶æ, ¿e uzyskali¶my czyst± hodowlê.

Po uporaniu siê z posiewami przyszed³ czas na mikroskop. ¯eby dostrzec bakterie w mikroskopie ¶wietlnym, nale¿y odpowiednio wybarwiæ ich struktury. Pod koniec XIX wieku duñski uczony Gram opracowa³ stosowan± do dzi¶ metodê barwienia bakterii. Jak to zrobi³? Otó¿ wiedzia³, ¿e ¶ciana komórkowa bakterii zbudowana jest ze zwi±zku zwanego murein±. Jak siê okaza³o, zwi±zek ten mo¿e budowaæ dwa ró¿ne w strukturze rodzaje ¶cian – bardzo grub±, w której sk³ad wchodz± tylko ³añcuchy mureiny lub du¿o cieñsz±, te¿ mureinow±, ale le¿±c± w przestrzeni pomiêdzy wewnêtrzn± i zewnêtrzn± b³on±, które chroni± j± przed wp³ywem niekorzystnych czynników. Ró¿nice w budowie ¶ciany narzucaj± ró¿n± reakcjê na barwniki, którymi na ni± dzia³amy. Uczony potraktowa³ mieszaninê bakterii na szkie³ku mikroskopowym barwnikiem o nazwie fiolet krystaliczny, ale poniewa¿ w komórkach chronionych zewnêtrzn± b³on± mureina jest ukryta, barwnik nie przy³±czy³ siê do ³añcuchów tego zwi±zku i nie zabarwi³ komórki na fioletowo. Tylko grubo¶cienne komórki bez dodatkowych os³on uzyska³y fioletowe zabarwienie. Dopiero kiedy wyp³uka³ mieszaninê alkoholem i potraktowa³ barwnikiem o innej strukturze chemicznej, zwanym fuksyn±, uzyska³ zabarwienie komórek, w których mureina by³a dodatkowo chroniona. Tak uda³o mu siê dokonaæ obowi±zuj±cego do dzi¶ podstawowego podzia³u bakterii na gramdodatnie, czyli te, które barwi± siê na fioletowo, i gramujemne, które uzyskuj± kolor ró¿owy dopiero po zadzia³aniu na nie fuksyn±. Dziêki temu najpowszechniej stosowanemu barwieniu mo¿emy zobaczyæ kszta³t bakterii. Id±c ¶ladem Grama postanowi³am równie¿ obejrzeæ moj± jêzykow± florê bakteryjn±. Ubrudziwszy zlew i siebie wszystkimi mo¿liwymi barwnikami popêdzi³am do mikroskopu. No proszê, gramujemne, bo ró¿owe, i do tego pa³eczki. Mam ju¿ podstawowe wyniki identyfikacji. Czas na testy biochemiczne.

Dziwaczny biotyp

Identyfikacja biochemiczna opiera siê na w³a¶ciwo¶ciach metabolicznych bakterii. Mówi±c pro¶ciej, ka¿da bakteria karmi siê jedynie okre¶lonymi zwi±zkami chemicznymi i w zale¿no¶ci od kombinacji takich „dañ” mo¿na utworzyæ profil biochemiczny gatunku. Nie powinno nas to dziwiæ, poniewa¿ ju¿ 150 lat temu Anthelme Brillar−Savarin napisa³: „Powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jeste¶”. Z bakteriami jest tak samo. W probówkach podajemy im ró¿ne rodzaje substancji, bêd±ce potencjalnymi „przysmakami”, mieszaj±c je jednocze¶nie z barwnikami, aby obserwowaæ po zmianie koloru, czy bakteria „zjada” u¿yty w te¶cie zwi±zek. Je¶li nastêpuje zmiana barwy p³ynu w probówce, test ma wynik dodatni, je¶li mieszanina pozostaje nietkniêta, analiza jest ujemna. Je¶li nie mamy zupe³nie pojêcia, z jakim mikroorganizmem mamy do czynienia, identyfikacja opiera siê na dziesi±tkach testów. W naszym eksperymencie wystarczy³y cztery analizy, by potwierdziæ „to¿samo¶æ” badanych organizmów i przyporz±dkowaæ je do biotypu, podgrupy wewn±trz gatunku.

Nie wyobra¿acie sobie, ile czasu zajmowa³o nam przygotowanie tych wszystkich probówek, korków, barwników i pod³o¿y. Ale siê op³aca³o. Po dwóch tygodniach przelewania, przesiewania, hodowania i sprawdzania testów uzyskali¶my pierwsze interesuj±ce wyniki. Znale¼li¶my biotyp, który nie pasowa³ do ¿adnego opisu. Prawdziwa gratka dla mikrobiologa! Nietypowe szczepy przesiali¶my na krwisty agar. W odró¿nieniu od agaru czekoladowego, komórki krwi w tym medium nie zosta³y wcze¶niej rozbite, dlatego agar ma ¿ywy czerwony kolor. Po co takie kombinacje? Otó¿ na agarze z rozbitymi komórkami krwi nie mo¿emy obserwowaæ tzw. hemolizy, czyli rozpadu czerwonych cia³ek krwi w wyniku dzia³ania ró¿nych czynników (w tym przypadku toksyn bakteryjnych). Je¶li interesuje nas, czy badane bakterie s± gro¼ne dla zdrowia, musimy sprawdziæ ich zdolno¶æ do powodowania takich objawów. Okaza³o siê, ¿e ten „dziwny Haemophilus” biotyp V ma zdolno¶ci hemolityczne, co objawia³o siê tworzeniem bezbarwnych stref agaru wokó³ kolonii bakterii. Kto wie, mo¿e ten szczep jest odpowiedzialny za zapalenie p³uc tych biednych dzieci, o których czyta³am? Trzeba to koniecznie sprawdziæ. Tylko jak?

¯elki pod pr±dem

Nasz profesor zasta³ nas w pokoju w pozach my¶licieli, wisz±cych nad zeszytami pe³nymi notatek. Próbowali¶my znale¼æ metodê, która pozwoli nam sprawdziæ, czym ró¿ni siê biotyp V typowy od nietypowego. Po wys³uchaniu obszernego raportu, profesor powiedzia³ tylko jedno zdanie: „Zajrzymy tym bakterzyskom w DNA”. Jak to w DNA? – pomy¶la³am z przera¿eniem, poniewa¿ wtedy nie mia³am pojêcia, jak siê to robi i do tego nieca³y miesi±c wcze¶niej nauczy³am siê obs³ugiwaæ automatyczn± pipetê. Ale w dzisiejszej biologii bez analiz materia³u genetycznego siê nie obejdzie. Na szczê¶cie dla chc±cego nic trudnego. Profesor kaza³ nam namno¿yæ te dziwne szczepy w p³ynnej po¿ywce i zwirowaæ tak, ¿eby uzyskaæ kuleczkê osadu bakterii na dnie probówki. Taki osad nastêpnie trzeba by³o zawiesiæ w specjalnym agarze. Mieszaninê bakterii i agaru umieszcza siê w foremkach wielko¶ci dra¿etek gumy do ¿ucia i otrzymuje siê co¶ w rodzaju prze¼roczystych ¿elek Haribo, zawieraj±cych ca³e komórki bakterii. Po co? Nic prostszego. Je¶li chce siê badaæ materia³ genetyczny (DNA−kwas dezoksyrybonukleinowy) czystego szczepu, nale¿y unieruchomiæ ca³e komórki w³a¶nie w takiej ¿elce. U³atwia to procedury „odzierania” DNA znajduj±cego siê we wnêtrzu komórki z os³on i czyszczenia go z resztek komórkowych za pomoc± serii p³ukañ w ró¿nych zwi±zkach chemicznych. Otrzymujemy w ten sposób oczyszczony DNA unieruchomiony agaroz±.

Jak wiadomo, DNA sk³ada siê z 4 rodzajów cegie³ek, które u³o¿one w ró¿nej kolejno¶ci tworz± d³ugie nici. ¯eby porównaæ, czy kolejno¶æ u³o¿enia tych cegie³ek ró¿ni siê w przypadku bakterii identycznych na pierwszy biochemiczno−mikrobiologiczny rzut oka, trzeba je poci±æ enzymami restrykcyjnymi. Te enzymy, to nic innego, jak molekularne no¿yczki, które rozpoznaj± okre¶lony tylko dla siebie uk³ad elementów sk³adowych DNA i przecinaj± go w tym miejscu. Je¶li DNA dwóch bakterii ró¿ni siê, enzymy potn± go w ró¿nych miejscach, poniewa¿ rozpoznawana przez nie sekwencja bêdzie zlokalizowana gdzie indziej (patrz rys.). Uzyskamy wtedy ró¿nej wielko¶ci kawa³ki DNA. Tak± ¿elkê, zawieraj±c± pociêty materia³ genetyczny, umieszcza siê z kolei w du¿ym kawa³ku ¿elu agarozowego, a ten w aparacie wype³nionym buforem, czyli ciecz± utrzymuj±c± sta³e warunki reakcji zwanej elektroforez±. Jak sama nazwa wskazuje, reakcja zwi±zana jest z dzia³aniem pr±du. DNA, jako na³adowane ujemnie, bêdzie wêdrowa³o w ¿elu w kierunku elektrody dodatniej. Przeciskaj±c siê przez struktury ¿elu, poszczególne kawa³ki pociêtego DNA bêd± siê od siebie oddzielaæ, tworz±c charakterystyczne dla szczepu wzory, porównywane potem komputerowo. Nie uwierzycie, ale analizuj±c wzory DNA po elektroforezie znale¼li¶my zupe³nie nowy biotyp!

Do Danii zawita³a piêkna wiosna. By³ czerwiec, kiedy unosz±c w ramionach raport z naszej mikrobiologicznej dzia³alno¶ci jecha³am do domu. Mog³am tam zostaæ, ale zdecydowa³am siê wróciæ do Polski, poniewa¿ tu jest moje miejsce. I miejsce mojej nauki.

W badaniach wszystko mo¿e byæ naprawdê proste, wystarczy w to uwierzyæ. Czêsto s³yszê opinie, ¿e za granic± jest lepiej. W chwilach zw±tpienia te¿ zaczynam czasem tak my¶leæ. Ale przecie¿ trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie p³otu. A w koñcu to od nas zale¿y, jak± trawê posiejemy w swoim ogródku i jak bêdziemy o ni± dbali.

Mgr Aleksandra Ziembiñska, biolog, jest doktorantk± w Katedrze Biotechnologii ¦rodowiska Politechniki ¦l±skiej. Artyku³ otrzyma³ wyró¿nienie honorowe w konkursie „Forum Akademickiego” Skomplikowane i proste. M³odzi uczeni o swoich badaniach (2007).
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje