Istnieje zapewne wiele studiów i teorii psychologiczno−socjologicznych na temat tolerancji. Jedno jest pewne: nietolerancji towarzyszy na ogó³, a mo¿e nawet zawsze, deficyt wyobra¼ni, jako sk³adnika inteligencji. Cz³owiek ma³o inteligentny nie potrafi sobie wyobraziæ, ¿e mo¿na inaczej odczuwaæ, prze¿ywaæ, wierzyæ ni¿ on. W jego prymitywnym rozumowaniu albo kto¶ jest na przyk³ad odwa¿ny, heteroseksualny, bogobojny i przez to godny szacunku, albo boja¼liwy, homoseksualny, heretyk i zas³uguje na pogardê. W jego ciasnym umy¶le nie mie¶ci siê, ¿e odwaga nie jest jednowymiarowa, a orientacja seksualna i wiara nie zale¿± od dobrej woli.
We¼my strach. Ja na przyk³ad nie potrafiê wzbudziæ w sobie lêku przed wizyt± u dentysty, ale ju¿ przy wchodzeniu na kopiec Ko¶ciuszki w Krakowie odczuwam niepokój. Czy przez to jestem lepszy lub gorszy od tego, który nie ma lêku wysoko¶ci, ale za to mdleje przy borowaniu zêba? Pytania takie mo¿na mno¿yæ. Wystarczy przy tym uruchomiæ odrobinê wyobra¼ni, aby uwolniæ siê od towarzysz±cego im warto¶ciowania.
Wystarczy sobie wyobraziæ, ¿e homoseksuali¶cie podoba siê mêska pupa tak samo jak heteroseksuali¶cie damska, aby zrozumieæ, ¿e ludzie ci zasadniczo niczym siê od siebie nie ró¿ni±. Z estetycznego punktu widzenia, zwa¿ywszy na usytuowanie i funkcje tej czê¶ci cia³a, ich preferencje s± jednakowo irracjonalne. To, ¿e ze wzglêdów prokreacyjnych natura, lub inna si³a sprawcza, wyposa¿y³a wiêkszo¶æ osobników w upodobania heteroseksualnie, nie jest niczyj± zas³ug± ani win±.
Chyba najbardziej irracjonalna, a zarazem tragiczna w skutkach jest nietolerancja religijna. Podobno w ca³ej historii ludzko¶ci najwiêcej ludzi zginê³o z powodu wojen religijnych. Zdumiewaj±ce jest jak wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy, ¿e wyznawana religia nie zale¿y od jej wyznawców tylko od tego, w jakiej kulturze oni wzrastali. Albo ¿e nie mo¿na byæ wierz±cym lub niewierz±cym na w³asne ¿yczenie. Je¿eli ludzie religijni wierz±, ¿e wiara jest b³ogos³awieñstwem lub darem od Boga, to powinni niewiernym wspó³czuæ zamiast ich potêpiaæ.
Wszystko to prowadzi do wniosku, ¿e – wbrew powszechnemu przekonaniu – tolerancja nie jest w³a¶ciwo¶ci± osobnicz± natury moralnej, lecz intelektualnej. Tym samym jej poziom i zasiêg spo³eczny zale¿± bardziej od wykszta³cenia ni¿ wychowania.