Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Wiêksze konto w banku oznacza, ¿e w poprzednim ¿yciu nagromadzili¶my odpowiednie zas³ugi, za które teraz odbieramy zap³atê. Wa¿ne jest, co z tymi pieniêdzmi zrobimy. Powinni¶my pamiêtaæ, ¿e od tego zale¿y jako¶æ naszego przysz³ego ¿ycia.

Wiedza jako ¼ród³o pieniêdzy

Rozmowa z prof. Krzysztofem Byrskim, orientalist±

Po co w Indiach kwitn± doliny krzemowe? Po co inwestowaæ w rozwój nauki, która i tak nie zmieni stylu ¿ycia hindusów?

– Nauka, tak jak my j± rozumiemy, jest dla hindusów kluczem raczej do zdobywania pieniêdzy, a nie m±dro¶ci. Hindusi przemierzaj± ¶wiat, by zdobyæ do¶wiadczenie i nauczyæ siê czego¶, co daje pieni±dze. Teraz s³u¿y temu najlepiej nowoczesna technologia. Rezultatem tego jest wiêc ¿ywio³owy rozwój najnowszych przedsiêwziêæ technologicznych, na przyk³ad w Bangalore.

Jak± funkcjê spe³niaj± pieni±dze w spo³eczeñstwie, w którym ca³e ¿ycie jednostki jest ju¿ okre¶lone w momencie urodzenia? Czy wiêksze konto w banku zmieni moj± karmê?

– Nie widzê tu ¿adnej sprzeczno¶ci. Wiêksze konto w banku – je¶li siê nam uda takie wygenerowaæ – oznacza po prostu, ¿e w poprzednim ¿yciu nagromadzili¶my odpowiednie zas³ugi, za które teraz odbieramy zap³atê. Wa¿ne jest, co z tymi pieniêdzmi zrobimy. Powinni¶my pamiêtaæ, ¿e od tego zale¿y jako¶æ naszego przysz³ego ¿ycia. Podobnie zainteresowanie przyziemnymi sprawami nie musi staæ w sprzeczno¶ci z duchowo¶ci±.

Eliade mówi³ o „obecno¶ci epifanicznej”, Pan podkre¶la duchowy wymiar egzystencji. Gdzie skrywa siê to sacrum? W spojrzeniach hindusów widzia³am tylko têsknotê za mamon±…

– Najstarsza tradycyjna indyjska refleksja religijno−filozoficzna powiada, ¿e wszystko co jest, jest ofiar±, ca³a ludzka egzystencja jest ofiar±. W tej ofierze ka¿dy cz³owiek ma do spe³nienia okre¶lon± rolê. Nie braæ udzia³u w ofierze, oznacza straciæ wszystko. S± wiêc równie¿ i tacy ludzie, którzy swoj± rolê w tej ofierze istnienia spe³niaj± zabiegaj±c o pieni±dze i w tym równie¿ mo¿e siê spe³niaæ owo sacrum. A kiedy siê dostrzega w oczach hindusów jedynie têsknotê za mamon±, to trzeba pamiêtaæ, ¿e mog± to byæ po prostu ludzie g³odni lub tacy, którym brakuje najbardziej niezbêdnych rzeczy. Warto te¿ pamiêtaæ, ¿e w Indiach cz³owiek – poza tym, ¿e jest elementem ¿ycia spo³ecznego, cz³onkiem wielopokoleniowej rodziny o ¶cis³ej hierarchii czy obywatelem – jest tak¿e powo³any do tego, by sobie u¶wiadomiæ, i¿ jest w swej istocie to¿samy z brahmanem – Absolutem, zgodnie ze znan± sentencj± „aham brahma’smi”.

Jak mo¿na byæ brahmanem w spo³eczeñstwie kastowym? Przecie¿ warto¶æ osoby jest wyznaczona przez miejsce, które zajmuje w hierarchii spo³ecznej.

– To w³a¶nie koncepcja spo³eczeñstwa kastowego mo¿e pokazaæ nam, jak wa¿na jest osoba w Indiach. Dzia³anie ka¿dego cz³owieka wynika z roli, jak± mu przydano w wielkiej ofierze istnienia i st±d ró¿ne s± funkcje spo³eczne i rytua³y czysto¶ci, ale ostateczny cel jest jeden – u¶wiadomienie sobie w³asnej to¿samo¶ci z brahmanem. W tym kontek¶cie jest mniej wa¿ne, kim jeste¶, co robisz, ile masz pieniêdzy. Wa¿ne jest, by¶ tak postêpowa³, aby u¶wiadomiæ sobie, ¿e „To ty jeste¶”. A to oznacza, ¿e wa¿niejsze od tego, jaki jest ¶wiat, jest to, ¿e wszystko istnieje niejako tylko dlatego, ¿e ty jeste¶. Bo od tego, jaki ty jeste¶, zale¿y kszta³t ¶wiata. Oczywi¶cie, mówimy tu o najwy¿szym poziomie refleksji i proszê siê nie dziwiæ, je¶li nawet wykszta³cony hindus nie bardzo bêdzie w tych sprawach kompetentny.

Kastowy system sprawia, ¿e rybak jest mniej wa¿ny ni¿ informatyk.

– Z perspektywy ¿ycia spo³ecznego – tak, z duchowej – nie. Kasta, w etymologicznym znaczeniu, oznacza dok³adnie to samo, co naród i w zasadzie nie powinna byæ odbierana jako element deprecjonuj±cy warto¶æ osoby. Choæ czêsto w praktyce spo³ecznej w³a¶nie tak jest odbierana. To dlatego zwesternizowane elity indyjskie oceniaj± system kastowy jednoznacznie negatywnie. Widaæ to w oficjalnych dokumentach agend przeprowadzaj±cych badania demograficzne, gdzie siê nie u¿ywa s³owa kasta, zastêpuj±c je s³owem wspólnota (community). Ale tych opracowañ nie mo¿na zrozumieæ bez tej kategorii, co zdaj± siê implicité zak³adaæ ich autorzy. Mam ¶wiadomo¶æ, ¿e jest to pewien rodzaj rozdwojenia ja¼ni. Jest ono wynikiem zdecydowanie negatywnych aspektów tego systemu. W koñcu to bramini w dawnych czasach uwa¿ali, ¿e je¶li s³owo Wedy wpadnie do ucha niepowo³anego, to trzeba to ucho gor±cym o³owiem wypaliæ. Co¶ z tej pogardy dla ni¿ej usytuowanych spo³ecznie pozosta³o do dzi¶. Ale proszê mi wskazaæ cywilizacjê, w której takich z³ogów pogardy nie ma zupe³nie.

W Indiach tradycyjny etos spo³eczny by³ zwi±zany z kast± i wiêkszo¶æ przeciwko temu siê nie buntuje. Tak samo jak w Europie nikt na powa¿nie nie buntuje siê przeciwko temu, ¿e jest synem czy córk± swojej matki i nale¿y do okre¶lonego narodu. Podmiotowo¶æ cz³owieka nie wyp³ywa z faktu urodzenia siê w jakim¶ narodzie czy ka¶cie, ale z faktu bycia dobrym cz³owiekiem.

Co to znaczy byæ dobrym cz³owiekiem?

– Nie ma jednej definicji, podobnie jak nie ma w Indiach jednej wizji jedynego Boga, o którym teksty objawione tej tradycji mówi±: „Jeden Byt wieszcze wielorako nazywaj±”. Punktem wyj¶cia jest przekonanie, ¿e w chwili, gdy z owej Jedni powsta³a wielo¶æ, ka¿dy element tej wielo¶ci obdarzony ¶wiadomo¶ci± jest dobry, gdy rozpozna swoj± to¿samo¶æ z ow± Jedni±. Mo¿e to uczyniæ i rybak, i informatyk, i gdy tak siê stanie, ka¿dy z nich osi±gnie wyzwolenie, czyli zdobêdzie mo¿liwo¶æ bycia jednocze¶nie po tej postrzegalnej stronie Bytu i po tej drugiej, niepostrzegalnej. ¯ycie wielu ludzi zdaje siê ¶wiadczyæ o tym, ¿e zasadnicz± cech± ¶wiata postrzegalnego jest wielo¶æ. Mo¿na by wszak¿e powiedzieæ, trawestuj±c s³ynn± formu³ê chrze¶cijañsk± o Trójcy ¦wiêtej: jeden jest Cz³owiek – Pan Stworzeñ (Purusza – Prad¼apati), ale w nieskoñczonej ilo¶ci osób.

Czyli ca³a ludzka egzystencja nakierowana jest tylko na samo rozpoznanie, które, jak s±dzê, spe³nia funkcjê samozbawienia.

– Tak. Hindusi wierz±, ¿e je¿eli odpowiednio prze¿yj± to ¿ycie, to poprawi± na przysz³o¶æ swoj± kondycjê. Zgodnie z koncepcj± reinkarnacji, mog± – poprzez bycie dobrym cz³owiekiem w aktualnym ¿yciu – diametralnie poprawiæ swoj± egzystencjê w przysz³ym. A oto jak wygl±da „przestrzeñ etyczna”, w której maj± realizowaæ to zadanie. Sk³ada siê ona z trzech sfer: sfery rozumu – ratio, sfery emocji – psyche i sfery bytowania materialnego. Pierwsza polega na takim prze¿yciu codzienno¶ci, by byæ w zgodzie z tym, co wiemy o rzeczywisto¶ci, w najbardziej nawet trywialnych sprawach. Czyli, na przyk³ad, gdy ¶wieci s³oñce, nale¿y w³o¿yæ kapelusz, ale równie¿ i w bardzo powa¿nych, bo gdy mam dziecko – dbam o nie i zapewniam mu najlepsze, mo¿liwe warunki. Ale przecie¿ i spacer w s³oñcu, i opieka nad dzieckiem s± ¼ród³em olbrzymiej rado¶ci. Wiêc te dzia³ania równie¿ wpisuj± siê w sferê emocji. Rado¶ci tej jednak by³oby trudno do¶wiadczyæ, gdyby brakowa³o nam ¶rodków do ¿ycia. Nale¿y wiêc zabiegaæ o wszystko, co s³u¿y po¿ytkowi i zapewnia nam dobrobyt w materialnym bytowaniu. Idea³em oczywi¶cie jest zachowanie harmonii pomiêdzy tymi trzema strefami. Powiem pani szczerze, ¿e mo¿e dlatego w Indiach o wiele wiêcej widzia³em ludzi biednych i szczê¶liwych ni¿ w Polsce bogatych i szczê¶liwych. Bo w³a¶nie z harmonijnego d±¿enia do spe³nienia siê w tych trzech sferach wynika ich u¶miech, mimo ¿e czyni± to w warunkach nad wyraz skromnych. U nas jakby wci±¿ nie dostrzega siê tego, ¿e satysfakcjê nale¿y czerpaæ z harmonii dobra, piêkna i materii, a nie z maksymalizacji jednego aspektu kosztem dwóch pozosta³ych.

W Indiach etyka polega na tym, ¿e ma siê ¿yæ w zgodzie z warunkami, które s± konsekwencj± tego, ¿e siê cz³owiek urodzi³ w tym, a nie w innym miejscu. Jak mo¿liwy jest rozwój, gdy nie mo¿na niczego zmieniæ? Fryzjer bêdzie mia³ synów fryzjerów, a krawiec – krawców.

– Europejczycy maj± oczywisty problem z zaakceptowaniem dziedziczenia kompetencji, ale proszê siê przyjrzeæ historii bardzo starego kontynentu indyjskiego. Otó¿ pismo zaczêto tam stosowaæ do przekazywania wiedzy dopiero w czasach nowo¿ytnych. Przedtem by³o ono obrazem albo rze¼b± tekstów, którym siê w tej postaci oddawa³o cze¶æ. Ca³a wiedza konieczna do w³a¶ciwego funkcjonowania w spo³eczeñstwie, co mia³o oczywi¶cie równie¿ wymiar religijny, by³a przekazywana w bezpo¶rednim kontakcie: nauczyciel mówi³ uczniowi, ojciec – synowi. Taki sposób przekazywania informacji by³ logiczn± i racjonaln± konsekwencj± owego braku zastosowania pisma do komunikowania siê i najbardziej optymalnie zapewnia³ w³a¶ciwe zdobywanie kompetencji, które z kolei umo¿liwia³y nale¿yte prze¿ycie swojego ¿ycia. A rozwój, o którym pani mówi, i tak siê sam dokonuje. Bo to, o czym mówi³em, nie oznacza braku gotowo¶ci do zmian. Choæ u wiêkszo¶ci hindusów ¶wiadomo¶æ przynale¿no¶ci do grup zwanych kastami jest mocno zakodowana, to i to powoli siê zmienia pod wp³ywem nowoczesnego trybu przekazywania kompetencji. Mam jednak¿e nadziejê, ¿e zmiany nie spowoduj± utraty istotnych warto¶ci tej cywilizacji, które ¶wiadcz± o jej wielko¶ci.

Tylko Gandhi nie ba³ siê zmian...

– Hindusi my¶l±, ¿e „zjedli wszystkie rozumy” i nie musz± siê niczego od nikogo uczyæ. Dla wielu ortodoksyjnych hindusów Gandhi by³ najgro¼niejszym wrogiem Indii. To dlatego z r±k jednego z nich straci³ ¿ycie.

Hindusi traktuj± Europejczyków jak „bia³e ma³py”. Dlaczego Europejczycy traktuj± hindusów jak przywódców duchowych?

– Oni akceptuj± swoje „ja”, swojego atmana, a my wci±¿ uciekamy przed sob±.

Pan przed sob± ucieka³ decyduj±c siê na studia orientalistyczne?

– My¶lê, ¿e by³em wyrazicielem pewnego nastroju panuj±cego w Europie i w ¶wiecie zachodnim, ¿e podró¿e kszta³c±, i ¿e nie wystarczy byæ tylko w jednym kraju, by wiedzieæ, jak nale¿y ¿yæ. Teraz, po ponad 14 latach pobytu w Indiach, wiem, ¿e to wszystko mo¿na uzyskaæ patrz±c w lustro. Odpowied¼ na nasze wszystkie problemy jest ukryta w nas. Indie nie s± lepszym ¶wiatem ni¿ Europa, mo¿na tam znale¼æ inny sposób rozumienia rzeczywisto¶ci. Jednym z wa¿niejszych punktów egzegezy wedyjskiej jest my¶l, ¿e wszystko, co jest, jest pokarmem i zjadaczem pokarmu, jest paliwem i ogniem. Tak± przemianê energii wywo³a³a pan¶wiadomo¶æ, zwana przez hindusów, miêdzy innymi, najpierw „Tym Jednym”, a pó¼niej brahmanem. Ona to, staj±c siê Cz³owiekiem – Panem Stworzeñ, rozpozna³a SIÊ (atmanam), w mojej, twojej i jego monadzie ¶wiadomo¶ci. Teraz my musimy równie¿ dokonaæ podobnego aktu i rozpoznaæ nasze SIÊ w „Tym Jednym”. Ot i tyle, i a¿ tyle!

Rozmawia³a Jola Workowska
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje