Prof. dr hab. in¿. Bogus³aw Smólski (ur. 1947), specjalista w zakresie telekomunikacji, a szczególnie elektroniki mikrofalowej, interferometrii, techniki mikrofalowej oraz techniki urz±dzeñ radiolokacyjnych. Absolwent Wydzia³u Elektroniki WAT 1970, tam te¿ doktorat – 1977, habilitacja – 1981, profesura – 1992. Autor lub wspó³autor 5 podrêczników, ok. 90 artyku³ów i referatów naukowych oraz 8 patentów. Promotor 9 zakoñczonych rozpraw doktorskich. W latach 1985−93 dziekan Wydzia³u Elektroniki WAT. W latach 1993−2003 zajmowa³ w MON kierownicze stanowiska, zwi±zane z zarz±dzaniem i nadzorem nad projektami badawczymi. Cz³onek wielu towarzystw miêdzynarodowych i rad naukowych. W latach 2003−07 rektor Wojskowej Akademii Technicznej. Od 2004 cz³onek prezydium KRASP, a od 2005 przewodnicz±cy Komisji Nauki KRASP. W latach 2004−07 przewodniczy³ Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Wojskowych. Koordynator Konsorcjum Polskiej Platformy Technologicznej Systemów Bezpieczeñstwa oraz przewodnicz±cy Zespo³u Naukowo−Przemys³owego Rady Uzbrojenia MON do 2007. Od lutego do czerwca 2007 pe³nomocnik ministra obrony narodowej ds. reformy szkolnictwa wojskowego. Genera³ Wojska Polskiego w stanie spoczynku. Od 2007 cz³onek Prezydium Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej. Od 2 lipca 2007 dyrektor Narodowego Centrum Badañ i Rozwoju.
Ledwie kilka lat temu do¶æ powszechnie chwalono demokracjê uczonych, tworz±cych Komitet Badañ Naukowych i samorz±dnie rozdysponowuj±cych fundusze na badania. Pó¼niej efektywny mia³ byæ system decyzji ministra nauki, opartych na opiniach Rady Nauki. Ale po 3 latach jego obowi±zywania mamy kolejn± znacz±c± zmianê w organizacji finansowania nauki – utworzone zosta³o Narodowe Centrum Badañ i Rozwoju, które wraz z maj±c± powstaæ drug± agencj± bêd± rozdzielaæ fundusze. To jest ju¿ model optymalny?
– Obecnie kraje o znacz±cej pozycji na ¶wiecie powierzaj± zadania koordynacji projektów naukowych wyspecjalizowanym organizacjom. Takie rozwi±zania przynosz± znacznie lepsze rezultaty zw³aszcza w obszarach zwi±zanych bezpo¶rednio z u¿yteczno¶ci±, bezpieczeñstwem i komercjalizacj± uzyskanego produktu. Je¶li przyjrzeæ siê uwa¿nie funkcjonowaniu sfery badañ naukowych w Polsce, to nadal widaæ wiele jej wad, takich jak: znaczne rozdrobnienie instytucjonalne i merytoryczne, niski stopieñ wspó³pracy nauki z gospodark±, ma³a mobilno¶æ naukowców, niskie wspó³czynniki sukcesu na tle miêdzynarodowych programów badawczych. Wymienione czynniki powinny sukcesywnie ulegaæ poprawie, a powstanie Centrum ma s³u¿yæ osi±gniêciu tego celu.
Pocz±tkowo przewidywano, ¿e Narodowe Centrum Badawcze, zapisane w programie wyborczym Prawa i Sprawiedliwo¶ci, ma byæ sieci± instytutów badawczych i na przyk³ad mo¿e wch³on±æ instytuty PAN. Opinie w sprawie takiej wizji by³y podzielone. Ostateczna koncepcja jest jednak inna.
– Próby konkretyzacji zapisów i okre¶lenie ostatecznego kszta³tu Centrum trwa³y ponad rok, a koncepcja wykuwa³a siê w licznych dyskusjach z udzia³em zainteresowanych ¶rodowisk i partnerów spo³ecznych. Ostatecznie ustalono, ¿e NCBiR bêdzie wyspecjalizowan± agencj± odpowiedzialn± za finansowanie i zarz±dzanie badaniami naukowymi, nieposiadaj±c± swoich placówek badawczych. Aktualny system zarz±dzania nauk± bazuje g³ównie na aktywno¶ci ¶rodowiska naukowego, które wystêpuj±c wobec ministra nauki z wnioskami, zabiega o dofinansowanie w³asnych badañ. Jestem g³êboko przekonany, i¿ poza t± oczywist± i niezbêdn± form± wspieraj±c± swobodê badañ, konieczne jest uruchomienie du¿ych przedsiêwziêæ badawczych, wychodz±cych naprzeciw wyzwaniom, przed którymi stanie nasz kraj. Programów, które poprzez swój znacz±cy wymiar finansowy oraz transparentny i przejrzysty wybór na drodze konkursowej ich wykonawców, pozwol± na realizacjê pozosta³ych dobrze zdefiniowanych celów i priorytetów, przy uwzglêdnieniu dokonañ nauki ¶wiatowej.
Kolejni ministrowie, chc±c zmieniæ system finansowania badañ naukowych i prac rozwojowych, generowali kolejny rodzaj grantów: celowe, rozwojowe, zamawiane. To by³ zwrot w dobrym kierunku, ale wykonywano tylko pó³ kroku. Teraz bêdzie inaczej?
– Jestem przekonany, ¿e tak. Istnienie du¿ych projektów badawczych ma ten walor, ¿e zwiêksza prawdopodobieñstwo realizacji wa¿nych celów, daj±c jednocze¶nie mo¿liwo¶æ integrowania zespo³ów. Tym najlepszym w ¶rodowisku badaczy jest potrzebne poczucie uczestniczenia w ambitnych zadaniach. Istotne jest równie¿ dobre zarz±dzanie programami, korelacja wydatków na badania i infrastrukturê badawcz±, a tak¿e zmniejszenie marginesu badañ pozornych oraz promowanie najlepszych rozwi±zañ i zespo³ów badawczych.
Równolegle trwaj± prace nad powo³aniem drugiej instytucji odpowiedzialnej za podzia³ ¶rodków na badania, Agencji Badañ Podstawowych. Jak daleko s± zaawansowane?
– Ta druga agencja bêdzie finansowaæ wa¿ne dla nauki badania podstawowe. W za³o¿eniach mia³a ona powstaæ 1 stycznia przysz³ego roku, ale ze wzglêdu na okres zmian w parlamencie i rz±dzie nast±pi to zapewne nieco pó¼niej.
W zwi±zku z finansowaniem wieloletnich projektów strategicznych, które bêd± mog³y otrzymaæ w ci±gu kilku lat nawet do 100 mln z³, wzrasta rola osób okre¶laj±cych kierunki i cele aktywno¶ci naukowej. A co z rol± naukowców i ich badañ?
– Nie ma rozwoju nauki bez swobody badañ, ale i aktywno¶ci badaczy w zabieganiu o ¶rodki na ich realizacjê. To nies³ychanie wa¿ne i w ¿adnym razie nie chcemy tego obszaru zaniedbaæ. Du¿e projekty zwane strategicznymi, bêd± uwarunkowane realnymi potrzebami pañstwa, jak równie¿ stan± siê istotnym elementem integruj±cym ¶rodowiska naukowe wokó³ wa¿nych zadañ badawczych. Oprócz tego pozostan± w wiêkszo¶ci istniej±ce dotychczas formy, z tym ¿e jako zasadê ustawodawca przyj±³, i¿ realizatorzy bêd± wy³aniani w drodze konkursu. Winno to umo¿liwiæ wyselekcjonowanie projektów, w których poziom prowadzonych badañ umo¿liwi osi±gniêcie wyników konkurencyjnych wobec ju¿ istniej±cych.
Od lat mówi siê o braku polityki naukowej i gospodarczej pañstwa. Teraz ten obowi±zek ci±¿y na ministrze nauki i Radzie Nauki, ale spada w du¿ej mierze tak¿e na Centrum.
– Centrum stanie siê wykonawc± przyjêtej polityki naukowej. Trwaj± prace prowadzone przez Radê Nauki nad now± wersj± Krajowego Programu Ramowego o nazwie Krajowy Program Badañ Naukowych i Prac Rozwojowych. Poprzedni program by³ stosunkowo niekontrowersyjny, bowiem praktycznie wszyscy mogli siê w nim odnale¼æ. Teraz z szerokiego zbioru obszarów równowa¿nych wybrane zostan± priorytety do realizacji w najbli¿szym czasie. Rada Nauki zarekomenduje je ministrowi nauki. Z tego zbioru minister, bior±c pod uwagê opinie zespo³u interdyscyplinarnego, wybierze programy strategiczne na najbli¿sze 3−4 lata. Wówczas to NCBiR og³osi konkurs, na drodze którego wy³oniony zostanie dyrektor programu, a tak¿e sprecyzuje zadania programu i og³osi konkursy na ich realizatorów. Przewidujemy szeroki wspó³udzia³ partnerów przemys³owych, którzy mogliby nie tylko wspó³uczestniczyæ, ale tak¿e wspó³finansowaæ program na ró¿nych etapach jego realizacji. Dobrze zdefiniowane cele finalne programów z pewno¶ci± pomog± w aktywizacji ¶rodowisk producentów i instytucji finansowych.
Ma Pan do pomocy, jako dyrektor Centrum, powo³an± niedawno Radê, na czele której stan±³ rekomendowany przez KRASP prof. Janusz Rachoñ, rektor PG. On sam, jako laureat Nagrody Gospodarczej Prezydenta za opracowanie polskiego leku zapobiegaj±cego osteoporozie, jest dobrym przyk³adem zwi±zków nauki z gospodark±. Czy sposób powo³ania Rady poprzez desygnowanie cz³onków przez ró¿ne ¶rodowiska wzmacnia jej skuteczno¶æ?
– Sam sposób powo³ania Rady nie gwarantuje jeszcze jej skuteczno¶ci, ale poprzez szerokie spektrum do¶wiadczeñ i kompetencje poszczególnych cz³onków Rady na pewno jej sprzyja. Rada jest cia³em doradczym i mam nadziejê, ¿e dziêki swej ró¿norodno¶ci i merytorycznym opiniom, bêdzie znakomicie wspieraæ dzia³ania Centrum.
Jednym z g³ównych celów dzia³alno¶ci NCBiR ma byæ w³a¶nie zwiêkszenie wspó³pracy nauki z gospodark±. Centrum ma odpowiadaæ nie tylko za badania, ale tak¿e za komercjalizacjê i wdro¿enie ich wyników. Mówi±c w pewnym uproszczeniu, dotychczas minister dawa³ pieni±dze na badania i odbiera³ ich wyniki. Teraz ma to wygl±daæ zupe³nie inaczej. Te wyniki powinny znale¼æ zastosowanie w praktyce i Pan jest za to odpowiedzialny. Czy pojawi± siê nowe mechanizmy maj±ce to wesprzeæ?
– Rzeczywi¶cie, tworzony na przestrzeni ostatnich lat system oddzia³ywañ na komercjalizacjê wyników badañ nie jest do koñca spójny i nie obejmuje ca³o¶ci dzia³añ niezbêdnych do osi±gniêcia sukcesu. Przede wszystkim brakuje zapotrzebowania na innowacyjno¶æ ze strony naszych przedsiêbiorstw. Pamiêtajmy, ¿e w naszym kraju finansowanie badañ jest w przewa¿aj±cej mierze, w ponad 70 proc. finansowaniem bud¿etowym. W krajach europejskich ta proporcja jest dok³adnie odwrotna. Nie mówi±c ju¿ o wysoko¶ci nak³adów, które w Polsce siêgaj± zaledwie oko³o 0,6 proc. PKB, wobec 2−3 proc. PKB w licz±cych siê pañstwach w Europie.
W raporcie przygotowanym przez Komisjê Europejsk± w¶ród tysi±ca firm krajów UE finansuj±cych badania w 2005 roku ³±cznie na kwotê oko³o 113 miliardów euro – znajduj± siê zaledwie dwie firmy polskie: KGHM Polska Mied¼ i Telekomunikacja Polska z ³±cznymi wydatkami rzêdu 20 mln euro. Zestawienie to zapewne nie do koñca charakteryzuje aktywno¶æ naszych firm w finansowaniu badañ, jednak porównanie tych kwot sk³ania do refleksji. Po drugiej stronie, w ¶rodowisku nauki, te¿ bywa nie najlepiej. Powodów jest wiele, poczynaj±c od mentalnych. Na przyk³ad Amerykanie twierdz±, ¿e ¶rodowisko naukowe aktywnie uczestniczy w procesie transferu wiedzy, wówczas gdy badacz potrafi prezentacjê wyników swoich badañ podzieliæ na dwie równe czê¶ci. W jednej mówi o wadze odkrycia, ale tyle samo czasu potrafi po¶wiêciæ opisowi, jak to odkrycie wykorzystaæ. Dzi¶ w 90 procentach nasi naukowcy z regu³y mówi± jak rewelacyjne s± uzyskane wyniki, a tylko w 10 procentach o mo¿liwych ewentualnych zastosowaniach. Na szczê¶cie, ju¿ nie wszyscy.
Jak to zmieniæ?
– To oczywi¶cie nie jest ³atwe. W Uniwersytecie Stanford 12 lat zajê³o to, aby przy bardzo intensywnym kszta³ceniu kadry uniwersyteckiej w zakresie przedsiêbiorczo¶ci doj¶æ do zmiany sposobu my¶lenia. Przez ten okres budowano system sprzyjaj±cy przedsiêbiorczo¶ci i transferowi wiedzy. Chcia³bym, aby nam siê uda³o zmieniæ obecn± sytuacjê w znacznie krótszym czasie ale startujemy w warunkach o wiele trudniejszych ni¿ amerykañskie. Brakuje u nas na przyk³ad firm brokerskich, zajmuj±cych siê po¶rednictwem pomiêdzy nauk± a przemys³em, znaj±cych laboratoria uczonych, ale i potrzeby przemys³u. Stanowi± one pomost pomagaj±cy znale¼æ przemys³owi partnerów, a naukowcom wskazaæ, gdzie jest realne zapotrzebowanie na ich wyniki badañ.
Ale jak takie firmy wykreowaæ?
– Trzeba wspomagaæ i tworzyæ warunki dla tych mikroprzypadków, które ju¿ dzisiaj w Polsce wystêpuj±. Musimy im pomóc, ¿eby swoim przyk³adem zaczê³y zara¿aæ innych. Trzeba wzmocniæ system wspierania przedsiêbiorczo¶ci i komercjalizacji wyników badañ. Podniesienie innowacyjno¶ci gospodarki jest polsk± racj± stanu. Musi istnieæ bogate instrumentarium, a w tym fundusze i kredyty, do których bêd± mog³y siêgaæ osoby maj±ce dobre pomys³y. Dzi¶ ci±gle jeszcze nie ma spójnie dzia³aj±cego ³añcucha wspierania innowacyjno¶ci. Na razie sukcesywnie budowane s± jego elementy.
W¶ród zadañ Centrum jest te¿ kszta³cenie doktorantów i dba³o¶æ o m³od± kadrê. Jak to bêdzie realizowane?
– Ustawodawca na³o¿y³ na nas obowi±zek wspierania procesu mobilno¶ci kadry naukowej, a w szczególno¶ci m³odych naukowców. Mamy im zapewniæ jak najdogodniejsze warunki do rozwoju. Trzeba stworzyæ równie¿ mechanizm umo¿liwiaj±cy wyszukiwanie i wspieranie najlepiej rokuj±cych m³odych naukowców, którym z natury rzeczy zazwyczaj trudno przebiæ siê na czo³o rankingów. Musimy te¿ u³atwiaæ im udzia³ w krajowych i miêdzynarodowych programach badawczych. Obecnie minister nauki przekazuje NCBiR zadania zwi±zane z udzia³em Polski w projektach ERA−NET, ERA−NET PLUS oraz EUREKA i EUROSTARS.
Musimy mierzyæ siê z konkretnymi, aktualnymi problemami. Tak na przyk³ad od pewnego czasu w wielu krajach na ¶wiecie, w tym równie¿ w Polsce, obserwuje siê coraz mniejsz± ilo¶æ kandydatów na studia na kierunkach zwi±zanych z naukami ¶cis³ymi i technicznymi. Nadto wiadomo, ¿e ¶rodowisko polskich badaczy nie jest dostatecznie liczne i wymaga uzupe³nienia. I w tym obszarze Centrum widzi tak¿e mo¿liwo¶æ realizacji swojej misji.
Jak du¿± instytucj± bêdzie Centrum i jak bêdzie wygl±da³a jego struktura?
– W okresie najbli¿szych miesiêcy chcia³bym, aby Centrum osi±gnê³o zatrudnienie oko³o 50 osób. Rozpoczêli¶my ju¿ rekrutacjê. Liczba osób bêdzie wzrastaæ w zale¿no¶ci od przejêtych zadañ. Podobnie dostosowywana bêdzie struktura. Musimy stworzyæ profesjonalny zespó³ analiz. Obecnie oko³o 80 proc. technologii staje siê przestarza³e w ci±gu 10 lat, a zatem trzeba szybko reagowaæ na wyzwania. W procesie zarz±dzania du¿ymi projektami badawczymi chcemy zastosowaæ pewne novum, polegaj±ce na wy³onieniu w drodze konkursów dyrektorów programów, którym zaoferujemy kilkuletnie kontrakty.
A jakimi funduszami bêdzie dysponowa³o NCBiR?
– Zgodnie z ustaw± o zasadach finansowania nauki, bêdzie to nie mniej ni¿ 10 procent ¶rodków z bud¿etu pañstwa przeznaczonych na naukê, czyli w przysz³ym roku oko³o 400 milionów z³otych.
Wspomniane 10 procent i 400 milionów to nie by³oby zbyt du¿o, je¶li przyj±æ, ¿e to ma byæ zasadnicza zmiana sposobu finansowania.
– To dopiero pocz±tek. Je¶li zakres przekazanych nam zadañ bêdzie wiêkszy, zwiêkszeniu ulegn± tak¿e ¶rodki. W najbli¿szym czasie przewiduje siê uruchomienie kilku strategicznych programów. W ostatniej fazie konsultacji znajduje siê rozporz±dzenie ministra nauki o pomocy publicznej. Powstan± nowe mo¿liwo¶ci wsparcia dla przedsiêwziêæ badawczo−rozwojowych na rzecz gospodarki. Chcia³bym, aby wytworzy³ siê system akceptowany i zrozumia³y dla potencjalnych partnerów i beneficjentów wspó³pracy z Centrum. System, który bêdzie bardzo wysoko stawia³ poprzeczkê, je¶li chodzi o jako¶æ i przedmiot badañ, ale i dobrze zabezpiecza³ je organizacyjnie i finansowo. Mo¿emy m±drze czerpaæ z do¶wiadczeñ innych pañstw, oczywi¶cie tych do¶wiadczeñ, które da siê przenie¶æ na grunt polski. Mamy w Europie kilka dobrych modeli, m.in. fiñski i irlandzki. Ka¿dy z nich jest zwi±zany z realiami tych krajów. Tak na przyk³ad Finom ³atwiej by³o wykreowaæ priorytety, poniewa¿ startowali z innego poziomu rozwoju technologicznego. „Nokia” pojawi³a siê jako program dobrze zdefiniowany, ale poprzedzony bardzo skuteczn± i m±dr± strategi± przeznaczania przez szereg lat znacz±cych nak³adów na edukacjê.
Polskie ¶rodowisko badawcze dzia³a w du¿ym rozproszeniu. To nie jego wina, ale po czê¶ci do niedawna obowi±zuj±cego systemu finansowania nauki. Trudno siê dziwiæ, i¿ w sytuacji, w której brak by³o dobrze zdefiniowanych priorytetów i du¿ych przedsiêwziêæ badawczych, poszczególne zespo³y naukowe na w³asn± rêkê próbowa³y znale¼æ swoje miejsce w ¶wiecie badañ. I choæ czê¶ci z nich uda³o siê osi±gn±æ znakomite rezultaty, to pozosta³ jednak problem skali, która zwiêksza szansê na konkurowanie z najlepszymi. Powielanie rezultatów badañ, powsta³ych ju¿ gdzie¶ na ¶wiecie, jest byæ mo¿e fascynuj±ce, ale tak naprawdê wzmacnia jedynie pozycje eksperckie, nie daj±c szansy na prawdziwy rozwój.
Chcemy, aby du¿e programy odegra³y rolê kreuj±c±. ¯eby sk³ania³y do wspó³pracy, tworz±c platformê rzeczywistego, realnego wspó³dzia³ania poszczególnych zespo³ów badawczych. W ten sposób polska nauka zwiêkszy swoje mo¿liwo¶ci do konkurowania. Nie oznacza to, ¿e tylko du¿e zespo³y maj± szansê w tym wspó³zawodnictwie. S± równie¿ dziedziny, w których niewielkie grupy badawcze znakomicie znajduj± dla siebie miejsce na mapie ¶wiatowych osi±gniêæ naukowych czy technologicznych.
Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ