Wykres A, pokazuje jak móg³by wygl±daæ ranking jednostek z „grupy jednorodnej N9 – nauki medyczne” na podstawie statystki, a wykres B jak wygl±da³ w rzeczywisto¶ci. Na osi Y przedstawiono liczbê jednostek uzyskuj±cych ten sam proc. punktacji. Na osi X – jednostki uzyskuj±ce okre¶lony proc. ca³kowitej punktacji. Analizuj±c grupê N9, dokonano standaryzacji, która polega³a na tym, ¿e suma punktów uzyskanych przez jednostki, wziêta zosta³a za 100 proc., a nastêpnie policzono proc. udzia³u ka¿dej badanej jednostki.
Przeprowadzona analiza dystrybucji pokaza³a istnienie krzywej bimodalnej.
Wykres A: Mediana (M) = 1,48 proc., 25 proc. jednostek naukowych uzyska³o punktacjê poni¿ej 1,07 proc. (grupa V), a 75 proc. punktacjê ni¿sz± ni¿ 1,87 proc. Liczby rzymskie – propozycje grup rankingu, liczby arabskie – liczba jednostek w danej grupie. Wykres B. Ta sama analiza z podzia³em na grupy wg ministerstwa (liczby rzymskie), liczby arabskie – liczba jednostek w danej grupie.
Wyniki ministerialnej kategoryzacji placówek badañ medycznych nape³ni³y mnie niema³ym zdumieniem, rezygnacj± i zw±tpieniem w swoje zdrowe zmys³y. Nie najlepsze jednostki okaza³y siê bowiem najlepszymi, a najlepsze zajê³y dalsze pozycje. Postanowi³em jednak przeanalizowaæ ten ranking punkt po punkcie, u¿ywaj±c do tego celu równie¿ statystyki.
Na tej podstawie wydaje siê, ¿e nauka w naszym kraju bawi czê¶ciowo w rzeczywisto¶ci wirtualnej. Czy w normalnej codzienno¶ci mo¿na sobie wyobraziæ, aby np. po sezonie rozgrywek ligi pi³ki no¿nej kto¶ og³osi³, ¿e o kolejno¶ci dru¿yn decyduj± zasady stosowane w pi³ce rêcznej? Jest to niemo¿liwe, ale w wirtualnej rzeczywisto¶ci naszej nauki (to taka rzeczywisto¶æ, w której ka¿dy ma np. trzy ¿ycia i przenika przez ¶ciany) tak siê w³a¶nie sta³o. Warunki rankingu dotyczy³y bowiem poprzedniego czterolecia, kiedy nikt nie wiedzia³, jakie bêd± zasady.
Podstaw± rankingu by³a: a) aktywno¶æ jednostki naukowej, b) jej dzia³alno¶æ naukowa, c) zastosowania praktyczne tej dzia³alno¶ci. Aktywno¶æ naukowa mierzona by³a m.in. liczb± zdobytych stopni naukowych. Jest to ³atwo sprawdzalne i tutaj ranking trzyma³ siê rzeczywisto¶ci. W punkcie b), w którym chodzi³o o jako¶æ pracy naukowej mierzonej poprzez odpowiedniki impact factor prac, które jednostka opublikowa³a, w stosunku do liczby jej pracowników naukowych, ¶wiat wirtualny dawa³ o sobie znaæ. Okaza³o siê, ¿e jednostki naukowe nie wiedz±, ilu maj± pracowników (pomy³ki dochodzi³y do 50 proc.!), nie wiedz±, co to jest publikacja naukowa, rado¶nie zaliczaj±c do niej abstrakty prac czy komunikaty zjazdowe. Na szczê¶cie, w dobie powszechnego dostêpu do Internetu i przez to do ca³ej informacji naukowej, punkt ten by³ ³atwy do zweryfikowania i w koñcu poprawnie zrealizowany. Tutaj ¶wiat wirtualny przegra³. Da³ jednak o sobie znaæ w punkcie c), gdzie wpisywano do¶æ dowolne i trudne do zweryfikowania dane. Punkt ten mia³ znaczny wp³yw na ostateczne wyniki rankingu, on to bowiem spowodowa³, ¿e jednostki nie najlepsze sta³y siê najlepszymi.
Ostateczne wyniki zosta³y ocenione przez komitety naukowe. Nie by³oby w tym nic dziwnego, gdyby ich cz³onkowie nie pracowali w ocenianych jednostkach. Czy mo¿na sobie wyobraziæ sêdziego, który rozstrzyga w sprawie swojej w³asnej czy najbli¿szej rodziny? Gigantyczny konflikt interesów okaza³ siê tu nieunikniony i oczywisty. Nie by³o w tym winy cz³onków komitetów, których wybierano w powszechnym g³osowaniu, bo to ministerstwo postawi³o ich w roli sêdziów. Wirtualny ¶wiat nauki da³ o sobie znaæ w tym punkcie z ca³± moc±. W efekcie 50 proc. placówek w dziedzinie nauk medycznych zosta³o zaliczonych do pierwszej (najwy¿ej ocenianej) grupy. Podobnie sta³o siê w innych dziedzinach nauki. W efekcie tego podej¶cia, jednostki rzeczywi¶cie najlepsze w pierwszej grupie rankingu dosta³y tyle samo pieniêdzy, co poprzednio, a liczne jednostki z „ogona” tej grupy nawet 2 czy 3 razy wiêcej ni¿ w latach poprzednich. Typowe socjalistyczne dzielenie biedy po równo, ca³kowicie zaprzeczaj±ce idei rankingu, który mia³ wy³oniæ najlepsze jednostki i lepiej je dofinansowaæ. Ta s³uszna idea w wirtualnej rzeczywisto¶ci zosta³a kompletnie wypaczona.
Przeprowadzona analiza statystyczna rankingu ku mojemu zdumieniu wykaza³a, ¿e uzyskano zupe³nie sensowne wyniki. Analiza dystrybucji pokaza³a istnienie bimodalnej krzywej, z median± = 1,48 proc., 25 proc. otrzyma³o punktacjê < 1,07 proc., a 25 proc. < 1,876 proc. Okaza³o siê zatem, ¿e nawet niedoskonale przeprowadzony ranking da³ w efekcie ciekawe wyniki, które powinny doprowadziæ do wyodrêbnienia grupy 7 jednostek w kategorii 1, 13 w kategorii 2, 11 w kategorii 3, 10 w kategorii 4 i 20 w ostatniej (patrz: wykres A). ¦wiat wirtualny jest przedstawiony na wykresie B i odzwierciedla rzeczywiste wyniki rankingu. Widaæ tutaj ca³kowit± dowolno¶æ w dzieleniu jednostek na grupy, z ogromn± sk³onno¶ci± do zaliczania ich do grupy pierwszej. Okaza³o siê, ¿e z 61 jednostek blisko po³owa (29) zosta³a sklasyfikowana w kategorii 1, tj. jednostek najlepszych, 10 zaliczono do kategorii 2, 9 do 3, 10 do 4 i 3 do 5. Powodowa³o to du¿e rozproszenie i zmniejszenie finansowania jednostek najlepszych, a w kategorii 1 znalaz³y siê jednostki jako¶ciowo bardzo ró¿ne. Efekt by³ zatem odwrotny do zamierzonego. Podobne proporcje dotyczy³y zreszt± innych dzia³ów nauki.
Co nale¿y robiæ w przysz³o¶ci, by unikn±æ takich b³êdów? ¦wiat nauki nale¿y urealniæ. Po pierwsze, warunki rankingu musz± byæ znane w momencie rozpoczêcia. Tutaj ministerstwo posz³o w dobrym kierunku i obecnie niektóre zasady (punktacja za publikacje) znane s± ju¿ w po³owie meczu. Po drugie, nale¿y zrezygnowaæ z punktacji za aktywno¶æ jednostki, jest ona wynikiem jej dzia³alno¶ci naukowej. Po trzecie, dzia³alno¶æ naukowa powinna byæ nadal oceniana wed³ug „punktów impaktowych czasopism”. Niestety, punktacja taka ocenia jedynie warsztat naukowy, zupe³nie nie okre¶la jako¶ci pojedynczych publikacji, te z ³atwo¶ci± mog± byæ oceniane na podstawie wspó³czynnika H (patrz: Hirsch J.E., PNAS, 2005, 102, 16569−72). Wspó³czynnik H równy jest liczbie publikacji cytowanych co najmniej h razy. H = 30 oznacza, ¿e 30. z kolei publikacja, je¿eli uszeregowane by³y one w kolejno¶ci uzyskanych cytowañ, cytowana by³a nie mniej ni¿ 30 razy. Wspó³czynnik ten mierzony jest automatycznie w bazach Scopus czy ISI Web of Knowledge. Czas jego wyznaczania mierzony jest w sekundach i nadaje siê znakomicie do oceny jako¶ci publikacji pojedynczych naukowców, ca³ych jednostek naukowych, dziedzin nauki, a nawet ca³ych pañstw. Na przyk³ad wspó³czynnik H Polski za lata 2000−07 wynosi 122, Ukrainy 64, Szwecji 207. W przypadku uczelni mo¿na wprowadziæ „poprawkê na nauczanie” – je¶li uczelnia po¶wiêca na to 50 proc. czasu, to jej wynik za dzia³alno¶æ naukow± by³by mno¿ony przez 2.
Po czwarte, nale¿y zrezygnowaæ z wirtualnego punktu c), chyba ¿e chodzi jedynie o jednostki zajmuj±ce siê dzia³alno¶ci± praktyczn±. Jednostki badawczo−rozwojowe powinny byæ oceniane wy³±cznie na podstawie wyników w zakresie dzia³alno¶ci praktycznej, która zdecydowanie nie powinna byæ miernikiem jako¶ci pracy uczelni. Po pi±te, do ustalania rankingu nale¿y zatrudniæ 2−3 niezale¿nych statystyków, którzy w ci±gu miesi±ca, za odpowiednim wynagrodzeniem, opracuj± wyniki rankingu w sposób zgodny z zasadami statystyki.