Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





W roku 1410, w imieniu króla Zygmunta, opowiadaj±cego siê po stronie zakonu, mediuje miêdzy Krzy¿akami i Jagie³³± (jeszcze tydzieñ przed Grunwaldem!). Pisze o tym D³ugosz, do¶æ obszernie omawia to Szajnocha.

Osobliwe losy Sêdzimirów (h. Ostoja)cz. II

Jerzy Sêdzimir

Do roku 1978 pisz±cy te s³owa by³ w urzêdowych dokumentach jedynie Sêdzimirem. Od tej daty jestem Ostoja Sêdzimirem. Zmianê tê wymog³a w³adza ludowa.

Tradycj± rodziny jest wymienianie Ostoi jedynie w metrykach chrztu i ¶lubów. Ró¿nego rodzaju ¶wiadectwa, dyplomy, legitymacje – brata, ojca, dziadka – zwiera³y jedynie nazwisko. Moja ¿ona dokonuj±c zmiany nazwiska przed³o¿y³a ¶wiadectwo ¶lubu. Otrzyma³a wiêc dowód osobisty jako Ostoja Sêdzimir. Dwadzie¶cia kilka lat pó¼niej wymieniali¶my nasze, trac±ce wa¿no¶æ, dokumenty. W nowych dowodach ja nadal by³em Sêdzimirem, ¿ona Ostoja Sêdzimirem. W zwi±zku z tym miêdzy urzêdnikiem i ¿on± wywi±za³ siê krótki dialog: – Ostoja to panieñskie nazwisko? – Nie. – Pierwszy m±¿? – Nie. Po wyja¶nieniu zaczê³a siê awantura. Zarzucono mi wieloletnie wprowadzanie w³adz w b³±d przez „zatajanie klasowo obcego pochodzenia”. Odebrano mi wydany ju¿ dowód osobisty. Nowy, zawieraj±cy „ujawnion± Ostojê”, otrzyma³em po kilku tygodniach.

Krótko potem opowiedzia³em to ojcu, z którym, wiele lat po wojnie, spotka³em siê w Anglii. Ogromnie ubawi³a go ta historia: „Pomy¶leæ, ¿e to komuni¶ci zmusili do u¿ywania herbu na co dzieñ!”.

Bronis³aw – dziadek

Urodzi³ siê w latach tysi±c osiemset siedemdziesi±tych we Lwowie. W ostatnich latach XIX wieku, bêd±c ju¿ oficerem armii austriackiej, zosta³ przyjêty do ekskluzywnej uczelni wojskowej w Wiedniu, szkol±cej przysz³ych sztabowców. Jednym z warunków przyjêcia by³o przedstawienie dokumentów dowodz±cych przynale¿no¶ci rodziny, co najmniej od kilku pokoleñ, do „szlachetnie urodzonych”. Przerwa³ studia i wyst±pi³ z wojska w zwi±zku z odmow± uzyskania wymaganej regulaminem zgody na ma³¿eñstwo ze sw± wybran± (Michalina Zwoliñska, moja babka). Przyczyn± odmowy by³o „nie do¶æ szlachetne urodzenie” (!).

A¿ do pierwszej wojny ¶wiatowej by³ kwestorem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Po jej wybuchu zosta³ zmobilizowany i mianowany komendantem szpitala wojskowego we Lwowie. Gdy zbli¿a³ siê front, otrzyma³ rozkaz, aby ewakuowaæ jedynie personel, pozostawiaj±c chorych i rannych. Odmówi³ wykonania tego rozkazu, polecaj±c lekarzom i pielêgniarkom pozostanie w szpitalu. Rosjanie wziêli go do niewoli, a pod koniec wojny, w ramach wymiany jeñców, przekazali Austriakom. Oskar¿ony o odmowê wykonania otrzymanego rozkazu (w warunkach frontowych!), stan±³ przed s±dem wojennym. Szczê¶liwie, zanim zapad³ wyrok, wojna dobieg³a koñca, a monarchia siê rozpad³a.

Zmar³ we Lwowie z pocz±tkiem lat dwudziestych.

Bronis³aw – ojciec(Lwów 1893 – Wellington 1984)

Krótko przed pierwsz± wojn± rozpocz±³ studia prawnicze w Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. (Studia przerwane przez wojnê, których kontynuacjê praktycznie uniemo¿liwia³y mu pe³nione pó¼niej obowi±zki. W roku 1937 zda³ koñcowe egzaminy i uzyska³ tytu³ magistra.) W czasie I wojny, ewakuowany wraz z matk± i m³odszymi braæmi Witoldem i Zbigniewem, szczê¶liwie unikn±³ wcielenia do armii austriackiej. Po powrocie trzej bracia bior± udzia³ w obronie Lwowa, a nastêpnie, jako ochotnicy, uczestnicz± w wojnie 1919−20.

W 1920 roku skierowano ojca do prac nad odbudow± struktur pañstwowych i samorz±dowych na terenie dawnego zaboru pruskiego – 1920 Toruñ, w 1922 zostaje mianowany starost± w Kartuzach. W ¶rodowisku nieco nieufnym wobec „przybyszy z zewn±trz” szybko zdobywa zaufanie i nawi±zuje dobre kontakty z miejscow± spo³eczno¶ci± kaszubsk±. W tym okresie rozpoczyna siê budowa portu w pobliskiej Gdyni. Osi±gniêciem ojca by³o przekonanie samorz±du powiatowego do pomys³u budowy elektrowni wodnej w pobliskich Rutkach, której g³ównym zadaniem by³aby dostawa energii elektrycznej do „powstaj±cej” Gdyni. Istniej±ce opory wynika³y z konieczno¶ci zaci±gniêcia znacznego kredytu oraz z pewnego niedowierzania w realno¶æ „budowy” Gdyni. Symbolicznym wyrazem uznania w³adz Gdyni by³o zwrócenie siê do ojca, aby w trakcie zaaran¿owanej uroczysto¶ci dokona³ pierwszego w³±czenia pr±du. Za¶wieci³y siê lampy, dop³yw energii elektrycznej u³atwi³ prace przy budowie portu. Ojciec nie przyj±³ jednak „bardziej konkretnego” dowodu wdziêczno¶ci w postaci dwu parcel na Kamiennej Górze (oferowanych za symboliczn± zap³atê, sprzeda¿ jednej z nich za cenê rynkow± mia³a op³aciæ budowê willi na pozosta³ej).

W czasie przewrotu majowego ojciec opowiedzia³ siê po stronie w³adz rz±dowych. Wkrótce potem zosta³ odwo³any ze stanowiska starosty. Miejscowe spo³eczeñstwo zorganizowa³o uroczyste i serdeczne po¿egnanie. Podczas tego spotkania wrêczono ojcu, jako wyraz wdziêczno¶ci za lata pracy dla powiatu kartuskiego, piêkn± srebrn± wazê z wyrytym na niej herbem Ostoja oraz odpowiednim tekstem. Waza ta jest jednym z zaledwie kilku przedmiotów ocala³ych z mieszkania rodziców w Stryju. Przekaza³em j± do Muzeum Kaszubskiego. Dziwnym zrz±dzeniem losu po latach przedwojennej peregrynacji po kraju oraz po osobliwych losach wojennych wróci³a do Kartuz.

Krótko potem, maj±c trzydzie¶ci kilka lat, ojciec zosta³ skierowany na emeryturê (!). Przeszed³ wówczas do pracy w strukturach samorz±dowych. By³ przewodnicz±cym (sekretarzem) Wydzia³u Powiatowego w Radziechowie, a od roku 1936 w Stryju pod Lwowem. Pod koniec wrze¶nia 1939 przedosta³ siê na Wêgry, gdzie pozosta³ do koñca wojny. Pracowa³ w Czerwonym Krzy¿u. Równocze¶nie dzia³a³ w strukturach naszego wywiadu. M.in. opracowywa³, analitycznie i syntetycznie, przekazywane mu z kraju du¿e ilo¶ci materia³ów. Opracowania te by³y nastêpnie przesy³ane naszym w³adzom w Londynie. Wkrótce po wkroczeniu wojsk sowieckich, zagro¿ony dekonspiracj± i aresztowaniem, przedostaje siê, ukryty w transporcie desek, do Austrii. Jest tu jednak nadal zagro¿ony, gdy¿ wspó³okupuj±cymi kraj s± w³adze sowieckie. Pos³uguj±c siê dostarczonymi mu fa³szywymi dokumentami przedostaje siê do strefy amerykañskiej. Ostatecznie emigruje do Nowej Zelandii, gdzie pozostaje do koñca ¿ycia.

Rozsta³em siê z ojcem w Stryju, 9 wrze¶nia 1939. Spotkali¶my siê ponownie po 40 (!) latach w Anglii, u zamieszka³ego tam po wojnie brata. Ojciec przyjecha³ z Nowej Zelandii, ja z kraju. Gdyby kto¶ powiedzia³ nam to w 1939 roku, uznaliby¶my zapewne, ¿e s± to chore majaczenia.

Bronis³aw – brat(Lwów 1919 – Chiny 1984)

Przyszed³ na ¶wiat 25 kwietnia 1919 w piwnicy kliniki usytuowanej na linii frontu walk polsko−ukraiñskich, nad któr± toczy³ siê pojedynek artyleryjski. Uczêszcza³ do szkó³ w Kartuzach, Toruniu, Lwowie i Radziechowie. W latach trzydziestych zorganizowa³ tam dru¿ynê harcersk± i by³ jej dru¿ynowym. Jako 15−letni ch³opiec, w wyniku uznania brawurowo przeprowadzonej przez niego akcji ratunkowej, zosta³ udekorowany rzadko nadawanym odznaczeniem pañstwowym – Medalem za Ratowanie Gin±cych.

W 1936 rozpocz±³ studia lekarskie na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. We wrze¶niu 1939 przedosta³ siê na Wêgry, a nastêpnie przez Jugos³awiê i Morze ¦ródziemne, do Francji. Bra³ udzia³ w walkach 1940 roku, uda³o mu siê nastêpnie przedrzeæ, wraz z oddzia³em, do jednego z portów na zachodzie Francji, a nastêpnie ewakuowaæ do Wielkiej Brytanii. Zosta³ wkrótce oddelegowany do powstaj±cego Polskiego Wydzia³u Lekarskiego w Edynburgu. Ukoñczy³ studia w 1943 roku. Rozpocz±³ specjalizacjê w zakresie neurochirurgii. W 1945 doktoryzowa³ siê w tej dziedzinie (MD), a nastêpnie, po z³o¿eniu dodatkowych trudnych egzaminów, zosta³ cz³onkiem ekskluzywnego Królewskiego Towarzystwa Chirurgów (Fellow of the Royal College of Surgeons). Kolejne szczeble kariery zawodowej przechodzi³ w Walton Hospital w Liverpoolu (senior registrar, nastêpnie consultant). By³ jedynym z zespo³u konsultantów tego szpitala, któremu powierzono prowadzenie zajêæ dydaktycznych na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu w Liverpoolu. Z jego inicjatywy Oddzia³ Neurochirurgii, którym kierowa³ w Walton Hospital, zosta³ uznany za „Associate Unit of Neurological Sciences” Uniwersytetu Liverpool. Wprowadza³ nowe, w wielu przypadkach w³asnego autorstwa, techniki operacji mózgu. Opublikowa³ na ten temat liczne artyku³y w czasopismach fachowych.

By³ zdecydowanie negatywnie nastawiony do w³adz w kraju. Stara³ siê jednak, aby stypendy¶ci z Polski byli kierowani do jego oddzia³u. Szereg naszych neurochirurgów, odbywaj±cych ten sta¿, z wdziêczno¶ci± wspomina jego pomoc i opiekê.

Po przej¶ciu na emeryturê wiele podró¿owa³, g³ównie po krajach Dalekiego Wschodu. Szczególnie interesowa³y go Chiny (nawet uczy³ siê chiñskiego). Zgin±³ tam tragicznie. Samochód, którym jecha³, zderzy³ siê czo³owo, podczas burzy piaskowej na obrze¿u pustyni Gobi, z pojazdem jakiej¶ ekspedycji geologicznej. Mia³o to miejsce w regionie, w którym podobno tygodniami nie pojawia siê ¿aden pojazd mechaniczny.

O tym, jakim by³ cz³owiekiem, mówi anonimowa (wiêc niekonwencjonalna i szczera) notatka, która ukaza³a siê, oprócz szeregu nekrologów w czasopismach fachowych, w jednej z gazet w Liverpoolu: „A fine man – WE ARE some former patients of the neurosurgeon Mr.C.B.Sedzimir, and we were shocked to read in your newspaper of his tragic death. We should like to express our sorrow at the passing of so fine a man. We had a high regard for his outstanding skill, but above all, he was loved for his kindness, understanding and for his unlimited interest in everyone of his patients. – The appreciation is small compared with our thoughts Some grateful patients”.

¦cibor ze ¦ciborzyc(podobno protoplasta rodu)

Paprocki (1) stwierdza, ¿e Sêdziwojowie i Sêdzimirowie „id± od ¦cibora s³awnego wojewody króla Ludwika”. O jego dziejach i czynach wiele pisze D³ugosz, najwiêcej informacji zawiera monografia Morawskiego (2). Jednak¿e ju¿ w po³owie XV wieku czê¶æ rodu Ostojów pos³uguje siê wy³±cznie imionami Sêdziwój lub Sêdzimir, przejmuj±cymi stopniowo rolê nazwiska. M.in. wskazuje na to edykt królewski (3), przychylaj±cy siê do pokornej pro¶by Sêdziwoja z £ukowicy (humiles petitiones maiestati nostrae pro facte nobilis Sandiuogi de Lukowicze) o przeniesienie dziedzictwa „Lukowicze” z prawa polskiego na magdeburskie. Zadziwiaj±ce jest, ¿e dokument ten wydano w sierpniu 1444 w Waradynie (in Waradino... Anno Domini quadringetesimo quadragesimo quarto), a wiêc na jakim¶ postoju w drodze pod Warnê, mniej wiêcej miesi±c przed bitw±!

Morawski twierdzi, ¿e na Wêgrzech dzia³a³o kolejno kilku ¦ciborów herbu Ostoja. Szajnocha (4) pisze: „Z siostr± króla polskiego Kazimierza, starsz± królow± wêgiersk± El¿biet± (¿on± Roberta ojca Ludwika) (...) wesz³o mnogo polszczyzny do Wêgier. We fraucymerze m³odej królewnej polskiej znajdowa³a siê córka jej stryjecznego brata, gniewkowska ksiê¿niczka El¿bieta, rodzona siostra W³adys³awa Bia³ego. (...) M³oda królowa wêgierska wyda³a j± za ksiêcia, czyli bana, podw³adnej Wêgrom Bo¶ni, Stefana Kostromancica. Z nowo po¶lubion± ksiê¿niczk± bo¶niack± rozszerzy³a siê polszczyzna po bo¶niackich obszarach s³owiañszczyzny. Towarzyszy³o tam ksiê¿niczce polskiej wielu Polaków, miêdzy innymi s³awny pó¼niej w dziejach wêgierskich m³ody ¦cibor syn wojewodzica poznañskiego.”

„Wa¿niejszy jest drugi ¦cibor, prawdopodobnie syn Sêdziwoja, który zjawia siê na dworze króla Zygmunta w 1386 roku. Otrzymuje zamek Beczko, który ogromnie rozbudowuje. W roku 1397 zostaje obergespanem pressburskim, wkrótce potem wojewod± siedmiogrodzkim. ¯onaty z Dobroch± (prawdopodobnie Polk±), wi±¿e swe losy z Wêgrami”. W przegranej bitwie z Turkami, pod Nikopolem, podobno uratowa³ królowi ¿ycie. Pó¼niej walczy o przywrócenie królowi w³adzy. Ranny w wielu bitwach. Zygmunt twierdzi, ¿e zawdziêcza mu zachowanie korony. W roku 1410, w imieniu króla Zygmunta, opowiadaj±cego siê po stronie zakonu, mediuje miêdzy krzy¿akami i Jagie³³± (jeszcze tydzieñ przed Grunwaldem!). Pisze o tym D³ugosz, do¶æ obszernie omawia to Szajnocha. Wkrótce potem napada Polskê, zajmuje S±cz. Szczê¶liwie zostaje pobity. W 1412 negocjuje, w imieniu króla, sprawê zastawu miast spiskich (Lubowla, Koszyce, Wyszehrad). Bierze udzia³ w soborze w Konstancji (w jego dokumentach jest wymieniany jako „ein Stieber von Polen”. Umiera w wieku 70 lat. Zostawia dwu synów, starszy zostaje biskupem Jegierskim, m³odszy dziedziczy Beczko i zostaje wojewod± siedmiogrodzkim. ¦cibor przyj±³ indygenat wêgierski, lecz szczyci³ siê polskim pochodzeniem i herbem.

W muzeum historycznym na zamku w Budapeszcie widzia³em wykonan± z czerwonego marmuru p³ytê nagrobn± ¦cibora. Widoczna jest na niej naturalnej wielko¶ci postaæ mê¿czyzny w zbroi, lecz bez he³mu, wspieraj±cego stopy na ma³ym lwie. Uzbrojenie stanowi± miecz, tkwi±ce w zewnêtrznej czê¶ci pochwy miecza dwa dziryty oraz w³ócznia. Na tarczy herbowej jest herb Ostoja (nieco zmodyfikowany – miêdzy pó³ksiê¿ycami, zamiast miecza widnieje krzy¿ – Osoria?). Wyrazista twarz, bez brody, lecz z niewielkim w±sem, bujne w³osy siêgaj±ce omal ramion. W górnym prawym rogu co¶ w rodzaju ozdobnej czapki. Tabliczka muzealna informuje: „Stibor kiralyi fokamaras siremleke 1430 as erek”.

¦cibor ufundowa³ kaplicê przy ko¶ciele ¶w. Katarzyny w Krakowie. Jest ona obecnie trudno dostêpna, gdy¿ zosta³a w³±czona do klauzury s±siaduj±cych z ko¶cio³em sióstr augustianek. Za ich zgod± mia³em mo¿no¶æ obejrzenia wnêtrza kaplicy. Ko¶ció³, w którym Austriacy ulokowali na wiele lat magazyny, uleg³ znacznej dewastacji. W kaplicy nie zachowa³o siê nic z dawnego wystroju. Jedynym ¶ladem przypominaj±cym fundatora s± umieszczone na XIX−wiecznym chórze dekoracyjne tarcze herbowe. Ka¿da z nich jest podzielona na cztery czê¶ci, z których dwie zajmuje Ostoja, pozosta³e dwie – g³owy gryfa (or³a?). Podobno stanowi± one odwzorowanie widocznych jeszcze pod koniec XIX w. fragmentów fresków.

Przedstawiony tekst korzysta z niewielkiej jedynie czê¶ci informacji zawartych w cytowanych, g³ównie wtórnych, ¼ród³ach. Czy dzieje ¦ciborów nie by³yby interesuj±cym tematem pracy doktorskiej?

1) B. Paprocki, Ogród Królewski, Praga 1599.

2) K. Morawski, ¦cibor ze ¦ciborzyc i Pippo Spano, Kraków 1907.

3) Kop. Kraków, Arch. Pañstw., Oddz. I, Castrensia Sandecensia, t. 108, s. 853 – 6. Wpis w dniu 31 lipca 1599 wg orygina³u przed³o¿onego przez szlach. Stanis³awa Sêdzimira. Tytu³: Oblata privilegii per nobilem Stanislaum Sendzimir.

4) K. Szajnocha, Jadwiga i Jagie³³o, Warszawa 1969.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje