Od¶wie¿y³em sobie niedawno lekturê „Buszuj±cego w zbo¿u” J.D. Salingera, ale nie o dojrzewaniu wra¿liwej m³odzie¿y chcê tu mówiæ ani te¿ o zawartej w tej powie¶ci krytyce kultury masowej, lecz o pisaniu na maszynie. Pamiêtaj± Pañstwo, w jaki sposób bohater powie¶ci, Holden Caulfield, usi³uje zdobyæ pieni±dze na nowojorsk± eskapadê? Chce sprzedaæ w internacie maszynê do pisania. Trudno mu jednak znale¼æ kupca, bo tak± maszynê ma ka¿dy uczeñ tej szko³y. Wszyscy oni pisz± eseje z wielu przedmiotów i oddaj± je nauczycielom w maszynopisie. S± wczesne lata piêædziesi±te, Ameryka. Mo¿emy byæ pewni, ¿e Holden Caulfield i jego koledzy nie pukaj± jednym palcem, jak pó³ wieku pó¼niej ich polscy rówie¶nicy. Amerykañsk± m³odzie¿ uczono ju¿ wtedy maszynopisania, czyli bezwzrokowego stukania dziesiêcioma palcami.
Dzi¶ maszyny do pisania ogl±daæ mo¿na w muzeum techniki. Mamy komputery, na których piszemy... jednym palcem. Jednym palcem lekarz wystukuje mi recepty, jednym palcem pani w kasie wymêcza bilety, jednym palcem nasi studenci pukaj±, niekiedy im zadawane, prace pisemne.
Amerykanie s± tacy przyziemni. Tanie amerykañskie komputerki−zabawki dla kilkulatków zawieraj± program pomagaj±cy w nauce pisania na klawiaturze. U nas – du¿o gadania o spo³eczeñstwie informacyjnym, ale pisania przyspieszaj±cego wymianê informacji nikt uczyæ nie ma zamiaru. W szko³ach wprowadzono informatykê, przedmiot, który wpaja instrukcjê obs³ugi Windowsa, Worda, Excela, uczy korzystania z komputera... z wyj±tkiem klawiatury.
To jeszcze jedna sfera, w której brak umiejêtno¶ci odziedziczony ze szko³y obni¿a poziom uniwersytetu. W politechnikach wprowadzono kiedy¶ dodatkowe kursy z matematyki, by wyrównaæ braki. Mo¿e uniwersyteckie szkolenia w maszynopisaniu przyczyni³yby siê do podniesienia atrakcyjno¶ci niektórych kierunków?
Grzegorz Filip