Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Wprowadzili¶my program monitoruj±cy obieg dokumentacji. Mam w komputerze podgl±d obiegu wszystkich wniosków i dokumentów. Ju¿ sama ¶wiadomo¶æ, ¿e szef to widzi, przynosi znakomite efekty. Wyeliminowane s± te¿ sytuacje, ¿e o czym¶ mo¿na zapomnieæ czy przeoczyæ.

Nie mamy nic do ukrycia

Rozmowa z prof. Tadeuszem Kaczorkiem,
przewodnicz±cym Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytu³ów

Mamy nowe kierownictwo Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego. Jedn± z pierwszych decyzji minister Barbary Kudryckiej by³o wycofanie przygotowanej nowelizacji ustawy „Prawo o szkolnictwie wy¿szym”. Pad³a zapowied¼ szerokiej dyskusji na temat tego, jak powinien wygl±daæ nasz system. Jakie zmiany, zdaniem Pana Profesora, s± konieczne?

– Moje do¶wiadczenie wskazuje, ¿e trzeba siê braæ za sprawy, które ¶rodowisko uznaje za naprawdê wa¿ne i mieæ dobrze przygotowane rozwi±zania. Jestem zwi±zany ze ¶rodowiskiem akademickim od ponad pó³ wieku i wiem, ¿e prawdziwy sukces odnosi siê wtedy, gdy zdecydowana wiêkszo¶æ ludzi uwa¿a dane dzia³ania za w³a¶ciwe. W zwi±zku z tym my¶lê, ¿e trzeba ustaliæ katalog spraw naprawdê wa¿nych. Zdecydowanie przestrzegam przed my¶leniem typu: trzeba to zrobiæ inaczej ni¿ dotychczas, ¿eby pokazaæ dzia³anie. Powinni¶my zmieniæ to, co jest ewidentnie niefunkcjonalne, a nie pokazywaæ, ¿e nasi poprzednicy robili co¶ ¼le i teraz nale¿y zrobiæ to inaczej. Jestem przekonany, ¿e w nauce i szkolnictwie wy¿szym rewolucje nie s± potrzebne. Zmiany powinny byæ ewolucyjne, stopniowe. Wa¿ne jest te¿, aby strategiczne kierunki by³y, po szerszej dyskusji, wyznaczone w stosunkowo w±skim gronie kilku osób.

A zatem, w jakich obszarach system takich zmian potrzebuje?

– Wydaje mi siê, ¿e uporz±dkowania i ponownego przemy¶lenia wymaga kwestia organizacji i finansowania nauki. To powinni¶my chyba zacz±æ od samej góry i w tym miejscu popieram propozycjê prof. Micha³a Szulczewskiego, przewodnicz±cego Rady Nauki, przedstawion± w grudniowym numerze „Forum Akademickiego”, aby – oprócz zespo³u doradczego ministra nauki, z³o¿onego z przedstawicieli ¶wiata nauki – stworzyæ siln± reprezentacjê ca³ego ¶wiata akademickiego i naukowego umocowan± przy premierze, tak aby kwestie nauki, innowacji, gospodarki opartej na wiedzy czy szkolnictwa wy¿szego mia³y odpowiedni± rangê. W jej sk³ad powinni wchodziæ wybieralni przewodnicz±cy g³ównych instytucji i organizacji naukowych. Jest tu ju¿ zreszt± precedens, poniewa¿ w³a¶nie Centralna Komisja jest instytucj± o takim statusie, a jej przewodnicz±cego powo³uje, spo¶ród dwóch kandydatów, premier.

A finansowanie nauki?

– Wzbudza ono sporo emocji, poniewa¿ dzielone ¶rodki s± bardzo skromne. Zw³aszcza je¶li porówna siê je z nak³adami na naukê w krajach wysoko rozwiniêtych. Zdecydowanie uwa¿am, ¿e w pierwszej kolejno¶ci powinny byæ finansowane badania daj±ce efekty gospodarcze. Oczywi¶cie finansowane powinny byæ tak¿e badania podstawowe.

W wielu g³osach, np. Rady Nauki, pojawia³ siê postulat, aby w obszarze badañ podstawowych g³ówne decyzje oddaæ w rêce Agencji Badañ Podstawowych, a nie ministra. I s³yszê, ¿e w tym kierunku maj± pój¶æ ministerialne zmiany w przygotowywanym projekcie ustawy.

– Jest jeden warunek: powinni tam trafiæ w³a¶ciwi ludzie, o wysokim morale, ciesz±cy siê w ¶rodowisku du¿ym zaufaniem. Ludzie, którym na sercu le¿y dobro polskiej nauki, a nie w³asne interesy, ambicje i kariera. To do¶æ patetyczne s³owa, ale jestem przekonany, ¿e maj± sens. Katalog problemów jest zreszt± do¶æ d³ugi. Nasz± bol±czk± s± niewykorzystywane mo¿liwo¶ci finansowania badañ ze ¶rodków europejskich. Du¿ym problemem jest te¿ wykorzystanie m³odej wykszta³conej kadry, a mamy jej coraz wiêcej, bo studia doktoranckie w ostatnim okresie bardzo siê rozbudowa³y. Je¶li my¶limy w kategoriach pañstwa, to powinni¶my dbaæ nie tylko o to, by m³odych ludzi wykszta³ciæ, ale tak¿e o to, by stworzyæ mechanizmy pozwalaj±ce wykorzystaæ ich wiedzê i umiejêtno¶ci w kraju. My¶lê, ¿e uregulowañ prawnych wymaga te¿ wiele kwestii zwi±zanych z tymi w³a¶nie studiami. Na przyk³ad stypendia doktoranckie, tak aby nie by³o sytuacji, ¿e uczelnia dostaje ¶rodki na te studia w ogólnej puli, ale doktoranci nie dostaj± stypendiów lub wrêcz – a znam takie sytuacje – s± na zasi³ku dla bezrobotnych. Musimy nauczyæ siê wykorzystywaæ talenty, bo to jest nasze bogactwo narodowe.

Pojawi³a siê ostatnio koncepcja bardzo dobrego finansowania najlepszych uczelni czy wydzia³ów, tak aby mog³y siê staæ okrêtami flagowymi polskiej nauki. Czy tak, jak wy³awiamy najlepsze talenty, powinni¶my te¿ wspieraæ najlepsze uczelnie b±d¼ wydzia³y, aby¶my byli konkurencyjni na rynku miêdzynarodowym?

– To jest s³uszny kierunek, ale lepiej powinny byæ finansowane nie ca³e uczelnie, a raczej najlepsze wydzia³y czy grupy badawcze. Uwa¿am natomiast, ¿e najlepsze uczelnie powinny móc, na odrêbnych warunkach, kszta³ciæ elity. Wy³oniona w drodze konkursu grupa 20−30 m³odych ludzi w kierunkach technicznych, ekonomicznych, ¶cis³ych, humanistycznych powinna mieæ szansê kszta³ciæ siê wed³ug zupe³nie innych programów. Po pierwszych 2−3 latach kszta³cenia, gdy opanuj± program, który pozosta³ym zajmuje 5 lat, powinni móc wybraæ szczegó³owy kierunek i tutora, który pozwoli³by im rozwin±æ talent. Je¿eli rozpoczynamy szersz± dyskusjê o kszta³cie systemu, to jest doskona³a okazja, aby stworzyæ warunki prawne i organizacyjne do takiego w³a¶nie kszta³cenia elit.

Wraca te¿ dyskusja o wprowadzeniu odp³atno¶ci za studia. Studia powinny byæ p³atne?

– To jest problem z³o¿ony. Z jednej strony uczelnie cierpi± na niedofinansowanie, ale z drugiej strony jest pytanie, czy nie stworzy to bariery finansowej dla mniej zamo¿nych. Jestem zdania, ¿e ludziom zdolnym, którzy pochodz± z rodzin mniej zamo¿nych czy z prowincjonalnych miejscowo¶ci, bezwzglêdnie musimy zapewniæ takie same szanse, jak tym, którym poszczê¶ci³o siê lepiej. Moi magistrowie czy doktoranci czêsto z takich rodzin siê wywodzili. Jednym z najzdolniejszych moich wychowanków, znajduj±cym siê dzi¶ w pierwszej dziesi±tce swojej dziedziny na ¶wiecie, by³ urodzony na wsi ch³opak, którego ojciec skoñczy³ 4 klasy szko³y podstawowej, a matka nigdy do szko³y nie chodzi³a. Niewykorzystanie talentu takich ludzi by³oby niewybaczalnym marnotrawstwem. Musimy zatem stworzyæ system, który takich diamentów nie zmarnuje, a wrêcz przeciwnie – oszlifuje je.

Powinni¶my wiêc wprowadziæ odp³atno¶æ czy nie?

– Nie mam gotowej recepty. Uzdolnionemu cz³owiekowi, który chce studiowaæ, pañstwo powinno zagwarantowaæ tak± mo¿liwo¶æ. My¶lê, ¿e trzeba by to jako¶ zró¿nicowaæ. Jestem za tym, aby wprowadziæ odp³atno¶æ, na stosunkowo niskim poziomie, dla tych, dla których nie by³oby to przeszkod± materialn±. Równocze¶nie uwa¿am, ¿e dla mniej zamo¿nych powinni¶my zbudowaæ rozs±dny system stypendialny b±d¼ kredytowy. Tu wzorem móg³by byæ system amerykañski, gdzie istnieje odp³atno¶æ, ale jest te¿ bardzo rozbudowany system kredytów i stypendiów. W Stanach mamy te¿ do czynienia z bardzo wa¿nym zjawiskiem – tam op³aca siê mieæ bardzo dobre wyniki w nauce, poniewa¿ takich studentów du¿e firmy zatrudniaj± „na pniu”. Dostaj± ju¿ na starcie pensje trzykrotnie wy¿sze ni¿ pozostali. Znam to z w³asnych do¶wiadczeñ i z relacji moich wychowanków, z których ponad trzydziestu robi kariery miêdzynarodowe.

Nam chyba jeszcze daleko do takiego wy³awiania najlepszych i przez to motywacji do nauki?

– Niestety, daleko. Mam propozycje ze ¶wiata, ¿e wezm± zdolnych m³odych ludzi, ale nie mam wcale – albo bardzo niewiele – takich propozycji z kraju.

Jaki mechanizm powinien zafunkcjonowaæ, aby to zmieniæ?

– To musi siê odbywaæ stopniowo. Mechanizm podstawowy – wszelkimi sposobami staraæ siê zwi±zaæ emocjonalnie Polaków, którzy wyjechali i zrobili karierê na ¶wiecie, proponuj±c im na przyk³ad wyk³ady w naszych uczelniach. Oni, funkcjonuj±c w naszych realiach, zaszczepi± ideê wspierania najlepszych. Efekty pracy tych najlepszych s± z regu³y wielokrotnie wy¿sze ni¿ ludzi przeciêtnych.

To my¶lenie jest coraz bardziej powszechne, na przyk³ad i Ministerstwo Nauki, i Fundacja na rzecz Nauki Polskiej uruchomi³y programy maj±ce ¶ci±gaæ polskich naukowców do kraju.

– Bo to jest bardzo dobry kierunek. W Polsce powoli tworz± siê warunki, które mog± byæ atrakcyjne dla tych, którzy st±d wyjechali. Problemem jest to, ¿e oni wyje¿d¿ali jako m³odzi ludzie, najczê¶ciej po doktoracie, a teraz wracaj±c maj± trudno¶ci z wpisaniem siê w nasz system, poniewa¿ nie maj± habilitacji. My, jako Centralna Komisja, takim wybitnym uczonym nadajemy polskie tytu³y naukowe profesora, pomimo ¿e nie maj± habilitacji. To powoduje, ¿e ci ludzie, maj±c 65 lat i id±c na emeryturê np. w Stanach Zjednoczonych, mog± u nas jeszcze przez 10 lat efektywnie pracowaæ, wykorzystuj±c swoje bogate do¶wiadczenie i niejako implementuj±c ¶wiatowe zwyczaje w polskiej nauce. Przeprowadzili¶my ju¿ dziesi±tki takich przewodów – by³em jednym z inicjatorów takiego podej¶cia. Procedura rozpoczyna siê tu od wniosku uczelni o zgodê na wszczêcie postêpowania o nadanie tytu³u bez habilitacji. My¶lê, ¿e to mo¿e byæ szeroka ¶cie¿ka pozyskiwania kadry naukowej. Uczelnie powinny wyszukiwaæ takich ludzi.

Ustawa dopuszcza te¿ mo¿liwo¶æ nadawania tytu³u polskim naukowcom bez habilitacji?

– Ta droga nie jest na razie szerzej przetarta i dotychczas mieli¶my niewiele takich przypadków.

Czy, choæby na bazie takich przyk³adów, powinni¶my dokonaæ znacz±cych zmian w ¶cie¿ce kariery naukowej? Do¶æ czêste s± g³osy, ¿e funkcjonuj±cy u nas model jest przestarza³y, zmusza do skupiania wysi³ku raczej na pokonywaniu szczebli kariery naukowej, w tym habilitacji, a nie na prawdziwej nauce, nie mówi±c o dydaktyce.

– Rozumiej±c te krytyczne g³osy uwa¿am, ¿e to, co przyjête w naszej tradycji – czyli doktorat, a po nim habilitacja i profesura zwieñczona tytu³em naukowym – powinno pozostaæ. Trzeba siê natomiast zastanowiæ, czy nie nale¿y upraszczaæ procedur formalnych. By³bym zdania, ¿e tak. Nale¿y eliminowaæ to, co nieistotne. Pierwszy krok ju¿ zosta³ zrobiony poprzez przekazanie kompetencji ostatecznego rozstrzygania o przyznaniu habilitacji radom jednostek, które takie kompetencje posiadaj±. Zdolny utalentowany cz³owiek powinien zrobiæ doktorat przed trzydziestk±, a najzdolniejsi robi± go jeszcze wcze¶niej – mój najm³odszy doktor mia³ 24 lata. Habilitacja przed 35. rokiem ¿ycia, a profesura w okolicach czterdziestki. Równocze¶nie powinien byæ spe³niony warunek, ¿e zdobywanie kolejnych stopni nie powinno zak³ócaæ pracy naukowej. Pracujesz, publikujesz i poddajesz siê corocznej ocenie specjalnej komisji powo³anej przez radê wydzia³u. Je¶li ona widzi, ¿e jest cz³owiek, który ma wystarczaj±cy dorobek, to wysuwa wniosek o nadanie mu stopnia doktora habilitowanego.

To obraz trochê wyidealizowany. Znam przypadki osób naprawdê zdolnych, z dorobkiem i nagrodami FNP, które us³ysza³y: „W naszym instytucie habilitacji pan/pani nie zrobi”. I to jest oczywi¶cie przejaw ograniczania konkurencji, a nie ocena poziomu kandydata.

– To absolutnie niedopuszczalne. Taki m³ody cz³owiek mo¿e zawsze zwróciæ siê o wyznaczenie innej rady wydzia³u posiadaj±cej takie uprawnienia. Byæ mo¿e warto by wprowadziæ te¿ do naszego systemu instytucjê mê¿a zaufania, która funkcjonuje np. w systemie niemieckim. Jest to kto¶ znany z bezwzglêdnego przestrzegania zasad etyki i niezale¿no¶ci s±dów, kto móg³by interweniowaæ w takich sprawach. Byæ mo¿e tak± rolê mog³yby pe³niæ senackie komisje etyki lub komisje powo³ywane dla monitorowania wprowadzania Kodeksu dobrych praktyk akademickich.

Porozmawiajmy teraz o Centralnej Komisji. Jak mo¿na podsumowaæ pierwszy rok jej dzia³alno¶ci w nowej kadencji? Co uda³o siê zrobiæ czy zmieniæ?

– Przede wszystkim mamy nowy statut. Wprowadzili¶my w nim szereg zaleceñ, jakie wysunêli, po zesz³orocznym przegl±dzie, inspektorzy Najwy¿szej Izby Kontroli. Uwagi najczê¶ciej dotyczy³y niedotrzymywania terminów albo braku uregulowañ co do procedur w niektórych sprawach. Chodzi zw³aszcza o dostosowanie statutu do uregulowañ, jakie wprowadzi³a ustawa Prawo o szkolnictwie wy¿szym z roku 2005. W gronie Centralnej Komisji jest wielu wybitnych prawników i, jak to bywa w takich sytuacjach, ka¿dy ma trochê odmienny pogl±d na te sprawy. Ale uda³o mam siê doj¶æ do konsensusu. Chcê powiedzieæ, ¿e ogólna ocena pracy CK by³a pozytywna, choæ – jak zawsze w przypadku oceny dokonywanej przez osoby z zewn±trz – pewne opinie bywa³y rozbie¿ne…

Na przyk³ad?

– Na przyk³ad przyjêli¶my, ¿e je¿eli uczony pracuj±cy od wielu lat w danej uczelni zrobi habilitacjê lub uzyska tytu³ profesora, to od tego momentu zaliczamy go do minimum kadrowego. Inspektorzy NIK reprezentowali stanowisko, ¿e powinno siê to liczyæ dopiero po roku od daty uzyskania stopnia doktora habilitowanego lub tytu³u profesora. Ale przyjêli¶my interpretacjê, ¿e nie wymagamy tego roku, je¶li to jest pracownik od dawna zatrudniony w tej uczelni. Intencj± wprowadzenia zapisu by³o to, ¿eby nie zatrudniaæ ludzi tylko dla spe³niania minimum kadrowego, a potem pozbywaæ siê ich z uczelni. Dotyczy³o to na przyk³ad naukowców zza naszej wschodniej granicy, tak aby wi±zali siê oni w sposób trwa³y z uczelniami. A zatem w intencjach ustawodawcy chodzi³o o inne sytuacje. Taka interpretacja zosta³a ostatecznie uznana przez inspektorów NIK. Generalnie muszê powiedzieæ, ¿e ta wymiana pogl±dów by³a dla nas bardzo po¿yteczna.

Co jeszcze siê zmieni³o?

– Do intensywniejszej pracy zaprzêgli¶my technikê komputerow±. Zrezygnowali¶my z wysy³ania dwustu kilkudziesiêciu listów zapraszaj±cych na posiedzenia poszczególnych sekcji. W tej chwili wszystko – z wyj±tkiem kilku przypadków sêdziwych profesorów – odbywa siê drog± elektroniczn±. To znakomicie skraca czas i zmniejsza koszty. Podj±³em te¿ jako zadanie, a wrêcz wyzwanie, usprawnienie pracy Komisji, a przede wszystkim skrócenie okresu rozpatrywania wniosków, zw³aszcza dotycz±cych uprawnieñ. Jeden z g³ównych zarzutów NIK dotyczy³ w³a¶nie przekraczania pó³rocznego terminu rozpatrywania takich spraw. To, o czym powiem, jest mo¿e nazbyt prozaiczne, ale znakomicie usprawni³o pracê Komisji. Wprowadzi³em zasadê, ¿e rada wydzia³u, która wystêpuje o uprawnienia np. do habilitowania, przysy³a nam wniosek w trzech, a nie, jak dotychczas, w jednym lub dwóch egzemplarzach. Dwa wnioski wysy³amy od razu do Rady G³ównej, poniewa¿ ona powo³uje dwóch recenzentów, a sami niezw³ocznie powo³ujemy trzeciego recenzenta. Je¶li proponowany recenzent podejmuje siê zadania, komputer po miesi±cu codziennie automatycznie przypomina mu, ile dni pozosta³o do ostatecznego terminu sporz±dzenia recenzji. W efekcie, po trzech miesi±cach mamy trzy wymagane recenzje. Wcze¶niej kolejni recenzenci pracowali na tym samym egzemplarzu, co czêsto skutkowa³o 9−miesiêcznym okresem recenzowania wniosku. Dziêki tym kilku prostym usprawnieniom sprawy, które trwa³y czêsto wiêcej ni¿ rok, udaje nam siê za³atwiæ w cztery miesi±ce. Wprowadzili¶my te¿ program monitoruj±cy obieg dokumentacji. Na swoim biurku mam w komputerze podgl±d obiegu wszystkich wniosków i dokumentów. I je¶li widzê na ekranie komputera, który mi to zreszt± specjalnie sygnalizuje, ¿e jaki¶ wniosek najdalej po trzech−czterech dniach nie jest skierowany do nastêpnego etapu, mogê uprzejmie zapytaæ osobê odpowiadaj±c± za to, dlaczego tego jeszcze nie uczyniono? Ju¿ sama ¶wiadomo¶æ, ¿e szef to widzi, przynosi znakomite efekty. Wyeliminowane s± te¿ sytuacje, ¿e o czym¶ mo¿na zapomnieæ czy przeoczyæ.

To jest jaki¶ zakupiony i przystosowany program?

– Nie by³o potrzeby kupowania. Mamy doskona³ych w³asnych informatyków.

Czy ten system obejmuje tak¿e sprawy zwi±zane z nadaniem tytu³u naukowego?

– Oczywi¶cie. Daty wp³ywu wniosku, recenzji, nawet daty skierowania wniosku do prezydenta, nadania tytu³u i wrêczenia nominacji.

A mo¿liwe jest siêgniêcie tak¿e wstecz i sprawdzenie wniosków z lat poprzednich?

– Tego na razie jeszcze nie ma, ale chcê systematycznie uzupe³niaæ te bazy, na razie od roku 2000. Ma³o tego, chcê, aby ta i inne bazy by³y dostêpne publicznie i aby ka¿dy po wej¶ciu na nasz± stronê internetow± mia³ do nich dostêp.

To ma³a rewolucja, bo takich praktyk nie by³o. Z tego, co wiem, poza baz± O¶rodka Przetwarzania Informacji, która w dostêpnej wersji zawiera tylko informacje ogólne, istnieje baza pracowników nauki bêd±ca w posiadaniu ministerstwa. Ale do niej nie maj± dostêpu, a przynajmniej do niedawna nie mieli, nawet rektorzy chc±cy sprawdziæ, w jakich jeszcze o¶rodkach ich pracownik liczony jest do minimum kadrowego.

– To co najmniej dziwna praktyka. Przecie¿ tu nie ma nic do ukrycia. W przypadku dzia³alno¶ci Centralnej Komisji deklarujê pe³n± jawno¶æ. Wszystko, co mo¿liwe, bêdzie dostêpne. To nie dotyczy dok³adnie wszystkich obszarów, poniewa¿ na przyk³ad dla dobra sprawy i unikniêcia nacisków nazwiska recenzentów musz± pozostaæ tajne do chwili podjêcia decyzji. Zdarzaj± siê tu przypadki naprawdê niepokoj±ce, a wrêcz zasmucaj±ce, kiedy nazwisko recenzenta gdzie¶ jednak wycieka i dzwoni do mnie jeden z profesorów – i to, paradoksalnie, nie po to, by wyraziæ poparcie dla tego wniosku, ale z opini±, ¿e on i koledzy chc±, by ten przypadek zaopiniowaæ negatywnie. Rêce opadaj±. To jest moralnie niedopuszczalne. Chcê podkre¶liæ jeszcze raz, ¿e wszêdzie tam, gdzie to mo¿liwe – tak¿e je¶li chodzi o sprawy zakoñczone – nie mamy nic do ukrycia. Chcemy tak¿e umie¶ciæ na naszej stronie internetowej najczê¶ciej zadawane pytania i odpowiedzi na nie oraz sprawiæ, by ka¿dy móg³ zadaæ dodatkowe pytanie. Bêd± te¿ dostêpne zasady sporz±dzania recenzji i opinii, referowania wniosków i innych regu³ postêpowania. Jednym s³owem: dobra organizacja i jawno¶æ.

Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje