Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Wydaje siê, ¿e konkurencja jest ostatni± rzecz±, której ¿ycz± sobie polscy uczeni i polscy organizatorzy nauki. Najlepszym na to dowodem jest brak ograniczeñ liczby stanowisk profesorskich w uczelniach i instytutach.

Liderzy i maruderzy

Adam £omnicki

Pó¼n± wiosn± i wczesn± jesieni± roku 2007 by³em jednym z ekspertów European Research Council, dzia³aj±c w jednym z jego 20 paneli, których zadaniem jest wybór pewnej liczby projektów badawczych do finansowania przez tê instytucjê. Dziêki temu dowiedzia³em siê nieco o sposobach organizacji i finansowania nauki w Europie. Co prawda, tak± wiedzê wydaj± siê mieæ wszyscy polscy badacze spotykaj±cy siê ze swymi zagranicznymi kolegami, ale udzia³ w panelu, który przydziela najwiêksze indywidualne granty europejskie, daje nieco inn± perspektywê i do¶wiadczenie, które polskim badaczom i organizatorom nauki mo¿e byæ przydatne.

Komisja Europejska przez swe agendy od lat finansuje ró¿nego rodzaju badania naukowe, prowadzone w krajach Unii Europejskiej. S± to tzw. programy ramowe, które okre¶laj±, jakie badania s± wa¿ne i winny byæ finansowane. W ten sposób to nie pojedynczy badacze ustalaj±, jakie problemy naukowe powinny byæ rozwi±zywane, ale decydenci powo³ywani przez Komisjê Europejsk±. Wielu europejskich uczonych uwa¿a³o i uwa¿a, ¿e nie jest to dobry system, a w ka¿dym razie nie powinien byæ jedynym sposobem finansowania nauki. Uniemo¿liwia on bowiem realizacjê nowych, niekonwencjonalnych idei, rodz±cych siê w g³owach m³odych badaczy. Aby takie niekonwencjonalne idee realizowaæ, nale¿y wybieraæ najlepsze projekty badawcze ze wzglêdu na ich jako¶æ, a nie ze wzglêdu na tematykê.

Po kilkuletnich staraniach ró¿nych europejskich ¶rodowisk naukowych uda³o siê utworzyæ ERC w ramach 7. Programu Ramowego i w roku 2007 rozpisaæ pierwszy konkurs na tzw. starting independent grants dla m³odych badaczy – dwa lata, ale nie pó¼niej ni¿ 9 lat po doktoracie. S± to imponuj±ce granty z bardzo ciekawymi za³o¿eniami. Po pierwsze, staraæ siê o nie mo¿e nie tylko obywatel krajów UE, lecz jakiegokolwiek kraju ¶wiata, pod warunkiem, ¿e wykonuj±c ten projekt bêdzie przebywa³ w jednym z krajów Unii lub krajów z ni± stowarzyszonych. Po drugie, s± to du¿e granty maksymalnie piêcioletnie, od 100 do 400 tysiêcy euro rocznie, umo¿liwiaj±ce przyjêcie do pomocy kilku doktorantów lub kilku osób po doktoracie oraz zakup i eksploatacjê odpowiedniej aparatury. Po trzecie, nie ma ¿adnych ograniczeñ w doborze tematyki badawczej – obejmuje ona wszystkie nauki ¶cis³e i humanistyczne, liczy siê tylko jako¶æ samego projektu, dotychczasowe osi±gniêcia jego autora i jako¶æ o¶rodka, w którym projekt ma byæ wykonywany. Pisa³em o tym szerzej w innym miejscu („Gazeta Wyborcza” z 1.02.2007).

Za takim, a nie innym sposobem finansowania badañ, kryje siê przekonanie, ¿e National Science Foundation i inne fundacje naukowe w USA, które przydzielaj± du¿e granty na indywidualne projekty badawcze, przyczyniaj± siê do szybszego postêpu w nauce ni¿ ten, który znamy w Europie. I je¶li Europa ma dorównaæ w nauce Stanom Zjednoczonym, to nie mo¿e ograniczaæ siê do ¶ci¶le okre¶lonego finansowania tematycznego w tzw. programach ramowych, ale musi finansowaæ indywidualnych badaczy z dobrymi pomys³ami.

daleko do czo³ówki

Jak wynika z pierwszego sprawozdania ERC, wiosn± 2007 roku wp³ynê³o 9167 wniosków o starting independent grants, z czego 8794 spe³nia³y warunki formalne i zosta³y zrecenzowane przez kilku cz³onków odpowiedniego panelu i dobranych recenzentów. W czasie sesji wiosennych wszystkie panele wybra³y 559 wniosków do drugiego, jesiennego etapu, a z pocz±tkiem pa¼dziernika na stronach ERC w Internecie pojawi³a siê wstêpna analiza wyników pierwszego etapu (http://erc.europa.eu/pdf/ erc−stg−statistics−stage1−20071001_en. pdf).

Warto popatrzeæ, jak w tej analizie kszta³tuje siê pozycja Polski. Otó¿ ze wszystkich dziedzin nauk ¶cis³ych, techniki i humanistyki z naszego kraju nap³ynê³o zaledwie oko³o 200 wniosków. W stosunku do liczby ludno¶ci jest to bardzo ma³o, mniej ni¿ z Bu³garii, Rumunii, nie mówi±c ju¿ o Wêgrzech, Czechach i S³owacji. Tak¿e porównuj±c liczbê badaczy w kraju, liczba ta nie daje nam wy¿szej pozycji, a jedynie w stosunku do nak³adów finansowych na naukê i rozwój przesuwa nasz kraj o kilka miejsc do przodu, ale i tak poni¿ej Czech, Chorwacji, Estonii, £otwy i Litwy, choæ powy¿ej Wêgier, z czego wynika, ¿e w tym ostatnim kraju finansowanie nauki jest proporcjonalnie znacznie lepsze ni¿ w Polsce.

Pozycja Polski wygl±da natomiast znacznie gorzej w¶ród 559 wniosków rozpatrywanych w drugim etapie, poniewa¿ s± tam Wêgry z 13 projektami, Czechy z dwoma i Bu³garia z jednym wnioskiem (z humanistyki), ale nie ma ani jednego zg³oszenia z Polski, ani z pozosta³ych by³ych „demokracji ludowych”. Mo¿na oczywi¶cie uznaæ, ¿e jeden lub dwa wnioski przyjête z jednego kraju w porównaniu z Polsk±, to przypadek, ale Wêgry z 13 zg³oszeniami przypadkiem ju¿ nie s±.

Jest rzecz± po¿yteczn± zdaæ sobie sprawê z pozycji polskiej nauki w Europie, ale powa¿nym b³êdem by³oby przypuszczenie, ¿e to wynik zmian, które nast±pi³y po roku 1989. Wrêcz przeciwnie, porównanie czêsto¶ci cytowañ i liczby publikacji naukowych w ró¿nych krajach (D.A. King, „Nature”, 15.07.2004) wskazuje, ¿e w Polsce nie tylko wzrasta liczba publikacji i ich cytowañ, bo to jest zjawisko powszechne, ale wzrasta udzia³ naszego kraju w tych liczbach. Oznacza to, ¿e nauka polska polepsza siê w ostatnich latach w stosunku do innych krajów (por.: A. £omnicki, „Tygodnik Powszechny”, 10.10.2004). Niestety, jak wynika z danych przedstawionych powy¿ej, postêp nie jest zbyt szybki i daleko nam do europejskiej czo³ówki.

Dwudziestu wspania³ych

Do panelu biologia ewolucyjna, populacyjna i ¶rodowiskowa przydzielono w pierwszym etapie 340 wniosków grantowych, z czego 5 pochodzi³o z Polski. Udzia³ naszego kraju jest zatem nieco mniejszy w tym panelu (1,47 proc.) ni¿ w ca³o¶ci (2,27 proc.), ale liczba 5 jest tak ma³a, ¿e trudno z niej wyci±gaæ daleko id±ce wnioski. Nic nie wskazuje na to, by dziedziny reprezentowane w tym panelu by³y w naszym kraju w gorszej sytuacji ni¿ inne dziedziny nauki. Wnioski te by³y recenzowane niezale¿nie przed spotkaniem w Brukseli przez co najmniej 4 osoby, które ocenia³y jako¶æ g³ównego wykonawcy w skali od 1 do 5 i w takiej samej skali jako¶æ projektu badawczego. Zatem ka¿dy wniosek by³ przez ka¿dego recenzenta oceniany w skali od 1 do 10, z tym ¿e na ka¿dym etapie oceny bardzo dbano, aby recenzenci nie pozostawali w konflikcie interesów: zwracano uwagê na zatrudnienie w tej samej instytucji co wnioskodawca, wspó³autorstwo publikacji i wszystko inne, co mog³oby wp³yn±æ na merytoryczn± ocenê wniosku.

Maj±c wiêcej ni¿ cztery oceny ka¿dego wniosku mo¿na by³o obliczyæ ¶redni± i odchylenie standardowe, tak aby w ci±gu trzech dni nie dyskutowaæ wszystkich 340 i wybraæ 20 najlepszych do drugiego etapu. W ten sposób odrzucono bez dyskusji wiêcej ni¿ po³owê wniosków o ¶redniej ocenie ni¿szej ni¿ 7,0 i ma³ej zmienno¶ci miêdzy ocenami poszczególnych recenzentów. I tu spotka³a mnie pierwsza przykro¶æ, poniewa¿ we wnioskach odrzuconych znalaz³y siê wszystkie aplikacje z by³ych krajów demokracji ludowej, w tym z Polski, z wyj±tkiem jednego wniosku z Wêgier. Panel w ci±gu dwóch dni sporów i dyskusji zredukowa³ liczbê najlepszych wniosków do 50, aby w trzecim dniu zredukowaæ je do 20, które przesz³y do drugiego jesiennego etapu.

Do drugiego etapu wnioskodawcy przes³ali znacznie szersze (16 stron) projekty i zostali zaproszeni do Brukseli na spotkanie z cz³onkami panelu. I to by³o dla mnie bardzo pouczaj±ce. Bo, co prawda, znamy naszych zagranicznych kolegów, mo¿emy w Internecie przeczytaæ ich CV i spis publikacji, ale nic tak du¿o o cz³owieku nie mówi, jak szczegó³owy, wymagany przez ERC opis dotychczasowych osi±gniêæ i przysz³ych zamierzeñ oraz 30−minutowa rozmowa z ka¿dym wnioskodawc±. Spotkali¶my zatem 20 osób, zwykle w wieku lat trzydziestu kilku, z bardzo du¿ymi osi±gniêciami. Mo¿e siê mylê, ale z zakresu biologii ewolucyjnej, populacyjnej i ¶rodowiskowej nie ma w naszym kraju nikogo o tak du¿ym wp³ywie na naukê. Ka¿dy wnioskodawca, z wyj±tkiem jednej osoby, mia³ od 2 do 9 prac publikowanych w „Science” lub „Nature”, nie licz±c „PNAS” i wielu prac w innych czasopismach z najwy¿szej pó³ki.

Usi³owa³em dociec, sk±d siê taka elita m³odych uczonych bierze i dlaczego nie s± to tylko Anglicy i Skandynawowie, ale tak¿e Finowie, Francuzi, Niemcy i Hiszpanie. Cz³onkowie panelu zadawali im czêsto pytanie: jaki o¶rodek w ¶wiecie reprezentuje najwy¿szy poziom w dziedzinie przez nich uprawianej i jakie widz± mo¿liwo¶ci wygrania konkurencji z tym o¶rodkiem? I nagle u¶wiadomi³em sobie, ¿e bior±c udzia³ w ocenie ró¿nych uczonych w naszym kraju nigdy takiego pytania nie s³ysza³em. Nikt nie wymaga, aby kandydat na doktora habilitowanego, profesora lub kierownika zak³adu zna³ najlepszy o¶rodek ze swej dziedziny w ¶wiecie i planowa³ go swymi badaniami przewy¿szyæ. Wszyscy siê ciesz±, gdy maj± kandydata znaj±cego osobi¶cie kogo¶ w Lipsku lub Amsterdamie, kandydata, który spêdzi³ rok w Berkeley lub Oxfordzie, publikuje czasem w pismach z listy filadelfijskiej i uchodzi w Polsce za ¶wiatowej s³awy uczonego. Bo aby zostaæ profesorem wystarcza czêsto miesiêczny pobyt w Bratys³awie, publikacje po angielsku w polskich czasopismach i koledzy w Lublinie lub Krakowie.

Odnoszê wra¿enie, ¿e przedstawianych nam kandydatów interesuje to, jakie zagadnienia naukowe s± najciekawsze i najwa¿niejsze i gdzie na ¶wiecie s± one najlepiej rozwi±zywane, aby samemu wzi±æ w tym udzia³. Temu celowi podporz±dkowuj± ca³e swe ¿ycie. Doktorat robili zwykle nie tam, gdzie studiowali. A je¶li komu¶ zdarzy siê doktorat w prowincjonalnym uniwersytecie hiszpañskim lub fiñskim, to zaraz potem wybiera siê tam, gdzie s± rzeczywi¶cie najlepsi w ¶wiecie badacze z jego dyscypliny i wkrótce publikuje z nimi jedn± albo dwie prace w „Nature” lub „Science”. Ale nie zagrzewa tam d³ugo miejsca i szuka jeszcze lepszych i ciekawszych o¶rodków ze swej dziedziny, tam te¿ dobrze publikuj±c. Zmienia czêsto miejsca pracy i nie wiadomo, w jaki sposób w rok lub dwa po doktoracie ma ju¿ nie tylko swoich w³asnych magistrantów, ale i doktorantów, czasem opiekuj±c siê nimi na odleg³o¶æ. Wkrótce jest zapraszany z wyk³adami na uniwersytety w innych miastach i w innych krajach, wchodzi do kolegiów redakcyjnych najlepszych czasopism. A to wszystko odbywa siê w takim tempie, ¿e w 5 lat po doktoracie, gdy czytamy opis jego ¿ycia i dzia³alno¶ci, trudno daæ mu ocenê ni¿sz± od maksymalnej 5.

Oczywi¶cie nie zawsze tak jest. W¶ród tych dwudziestu zdarzy³ siê badacz z 4 pracami w „Nature” lub „Science”, ale wszystkie zrobi³ we wspó³pracy z tym samym profesorem, którego nie ma w planie opu¶ciæ a¿ do emerytury i nie wiadomo, dlaczego stara siê o starting independent grant, bo nie wybiera siê byæ niezale¿nym, zanim jego profesor nie umrze, a teraz chce go tylko wspomóc dodatkowymi pieniêdzmi z tego grantu. Ale to s± wyj±tki, bli¿szy ¶redniej jest wnioskodawca 3 lata po doktoracie, z 9 pracami w „Science” i „Nature”, z grup± kilkunastu podlegaj±cych mu wspó³pracowników i dysponuj±cy ju¿ sum± 8 milionów euro z wszystkich dotychczas otrzymanych grantów. Od ERC chce jeszcze dodatkowo 2 miliony euro, bo stosowane przez niego metody s± bardzo kosztowne, a on chcia³by swe badania rozszerzyæ.

Cz³owieka z Polski zadziwia umiejêtno¶æ znajdowania bardzo zdolnych i bardzo silnie motywowanych m³odych ludzi, wysy³anie ich na koniec ¶wiata na sta¿e podoktorskie i obsypywanie du¿ymi pieniêdzmi na badania, je¶li tylko siê nieco wybij±. Jedyn± organizacj± w Polsce, która tak postêpuje, jest Fundacja na rzecz Nauki Polskiej, natomiast inne instytucje naukowe wydaj± siê byæ zajête swymi instytutami, prawami nadawania stopni swoim ludziom, dbaniem o swych w³asnych pracowników. Nie wiem, jak za³atwiaj± to w innych krajach, ¿e m³ody cz³owiek po doktoracie, je¶li tylko dobrze publikuje, dostaje granty pozwalaj±ce mu na przyjmowanie doktorantów i pomocników po doktoracie oraz zakupy drogiej aparatury. Nikt siê nie martwi, ¿e doktorat bez opieki profesora lub docenta bêdzie na niskim poziomie, a milion z³otych przeznaczony na badania przez m³odego doktora wpakuje mu na kark Centralne Biuro Antykorupcyjne.

kierunek bia³oru¶

Gdy mówiê to, o czym napisa³em, moim kolegom, odpowiadaj±, ¿e ich interesuje dokonywanie odkryæ naukowych, a nie konkurencja w nauce i wy¶cig szczurów. To spostrze¿enie by³oby bardziej przekonuj±ce, gdyby oni sami lub ich uczniowie mieli osi±gniêcia podobne do opisanej tu dwudziestki kandydatów. Nikt nie chce byæ szczurem, ale nie da siê ukryæ, ¿e postêp w nauce, a co za tym idzie – postêp cywilizacyjny i wysoki poziom nauczania uniwersyteckiego, nie jest mo¿liwy bez wyszukiwania ludzi najbardziej utalentowanych i dawania im szans rozwoju, a to bez konkurencji nie jest mo¿liwe. Przekona³a siê o tym Komisja Europejska i st±d opisany tu pomys³ grantów z ERC.

Wydaje siê, ¿e konkurencja jest ostatni± rzecz±, której ¿ycz± sobie polscy uczeni i polscy organizatorzy nauki. Najlepszym na to dowodem jest brak ograniczeñ liczby stanowisk profesorskich w uczelniach i instytutach. Gdy nasz cz³owiek dojrzeje do profesury, to wymy¶lamy ró¿ne powody, dla których nale¿y utworzyæ stanowisko profesora i zatrudniæ go na nim. W tym samym czasie Finowie i Szwedzi rozpisuj± konkurs z miêdzynarodow± komisj±, z³o¿on± z Anglików i Amerykanów, aby wybraæ najlepsz± osobê z dziesi±tek, je¶li nie setek kandydatów, którzy bez takiego konkursu nie maj± szans na profesurê. I taka ostra konkurencja dotyczy ca³ej dzia³alno¶ci naukowej. W podobny sposób Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego nie potrafi za³atwiæ zagranicznych recenzentów lub stworzyæ miêdzynarodowych zespo³ów do oceny projektów badawczych, a pieni±dze najchêtniej daje instytucjom, a nie indywidualnym badaczom z dobrymi pomys³ami. W ten sposób unikamy wy¶cigu szczurów i oddalamy siê coraz bardziej od naszych skandynawskich s±siadów, Finów czy Holendrów, zbli¿aj±c siê niebezpiecznie do Bia³orusi.

W ostatnim dniu drugiego etapu, gdy ju¿ zdecydowali¶my, kto dostanie grant na pewno, kto nie dostanie, a kto dostanie w zale¿no¶ci od pozosta³ych funduszy, w oczekiwaniu na samolot, który mia³em dopiero nastêpnego dnia, poszed³em obejrzeæ Brukselê. Budynki biurowe du¿e, podobne do warszawskich, rynek starego miasta, jego kawiarnie i restauracje podobne do krakowskich, samochody takie jak w ca³ej Polsce, tych samych marek i jako¶ci, sklepy podobne, niektóre z identycznym nazwami, produkty spo¿ywcze podobne, ludzie podobnie ubrani. Tylko poziom uprawiania nauki zupe³nie odmienny. I nie widaæ ¶wiate³ka w tunelu, aby¶my z organizacj± i finansowaniem nauki mieli ochotê wyj¶æ z okresu realnego socjalizmu.

Prof. dr hab. Adam £omnicki, biolog, pracownik Instytutu Ochrony Przyrody PAN oraz Instytutu Nauk o ¦rodowisku UJ.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje