Prof. dr hab. in¿. Micha³ Kleiber (ur. 1946) jest specjalist± z zakresu mechaniki i informatyki. Ukoñczy³ studia na Wydziale In¿ynierii L±dowej PW (1968) oraz matematykê na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki UW (1971). Doktorat 1972, habilitacja 1978, prof. nadzwyczajny 1984, prof. zwyczajny 1989. Zajmuje siê mechanik± nieliniow±, metodami numerycznymi oraz zastosowaniem symulacji komputerowych w badaniach. Jest autorem b±d¼ wspó³autorem ponad 200 prac naukowych oraz 6 ksi±¿ek. Laureat wielu nagród (m.in. Nagrody FNP 2001 w zakresie nauk technicznych). Liczne stypendia i sta¿e zagraniczne. Wieloletni pracownik, a od roku 1995 dyrektor Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN. Jest doktorem h.c. Politechniki Lubelskiej, Politechniki Krakowskiej oraz Politechniki w Darmstadt. W latach 2001−05 minister nauki. Od grudnia 2006 prezes PAN. Spo³eczny doradca Prezydenta RP ds. nauki. Przedstawiciel Polski w Europejskiej Radzie Badañ (ERC).
Panie Profesorze, jest Pan przedstawicielem Polski w Europejskiej Radzie Badañ (European Research Council). To nowa mo¿liwo¶æ zdobywania pieniêdzy europejskich. Czy potrafimy z niej skorzystaæ?
– Europejska Rada Badañ Naukowych, powsta³a w lutym 2007 roku, w pewnym sensie jest uzupe³nieniem 7. Programu Ramowego. Tworzy j± 22 wybitnych europejskich uczonych. Finansuje najlepsze indywidualne projekty badawcze. Programy ramowe funkcjonuj± w Unii od dziesi±tków lat, ale ostatnie lata to okres sporej ich krytyki. Idea, aby finansowaæ przede wszystkim badania maj±ce zastosowanie praktyczne i ¿eby nie by³o mo¿liwo¶ci finansowania badañ podstawowych, z punktu widzenia tradycji europejskiej, by³a trudna do zaakceptowania dla wielu uczonych. Ca³e dziedziny by³y przez to wykluczone z mo¿liwo¶ci starania siê o ¶rodki.
Krytykowane by³y te¿ biurokracja i trochê sztucznie tworzone konsorcja.
– To prawda. W programach ramowych panowa³a straszna biurokracja. Ich prowadzenie i rozliczanie to ca³a sztuka, a decyzje zapadaj± czêsto po pó³tora roku od z³o¿enia wniosku, co z punktu widzenia partnerów przemys³owych jest trudne do przyjêcia. Bud¿et programów ramowych w zestawieniu ze zsumowanymi bud¿etami 27 krajów Unii, to tylko 5 proc. ca³o¶ci nak³adów na naukê – ca³y 7.PR to trochê ponad 54 mld euro na 7 lat – czyli tak naprawdê o europejskiej nauce decyduj± narodowe systemy finansowania, a nie programy ramowe. One s± oczywi¶cie wa¿ne, poniewa¿ pokazuj±, jak siê zabieraæ do podzia³u ¶rodków, sprzyjaj± wspó³pracy, tworz± wzorce metodologiczne.
W ró¿nych gremiach europejskich uczonych od lat rodzi³a siê koncepcja, aby wzorem agencji badawczych, funkcjonuj±cych w prawie wszystkich krajach europejskich i w Stanach Zjednoczonych, finansowaæ, tak¿e na poziomie UE, badania podstawowe. Przy projektowaniu 7.PR utworzono 4 programy, z których 3 odpowiadaj± temu, co by³o dotychczas, a 1 jest kompletnie nowy. Dodatkowo ten czwarty program, nazwany IDEAS, postanowiono oddaæ w rêce uczonych. Powsta³ 5−osobowy komitet nominacyjny, z³o¿ony z osób powszechnie szanowanych, na czele którego stan±³ Anglik, lord Chris Patten, który wcze¶niej by³ komisarzem UE ds. zagranicznych, gubernatorem Hongkongu, a obecnie jest prezydentem Oksfordu.
Komitet zwróci³ siê do europejskich organizacji naukowych, w tym m.in. narodowych akademii nauk i organizacji dyscyplinowych, o wytypowanie kandydatów. Spo¶ród zg³oszonych, zrywaj±c z zasad± reprezentatywno¶ci narodowej, wybrano 22 osoby. Z nowych krajów cz³onkowskich w jej sk³ad wchodz± tylko przedstawiciele Czech, Wêgier i moja skromna osoba. Zg³osi³a mnie European Universities Association, co – poniewa¿ nie jestem uto¿samiany z uczelni± – by³o dla mnie zaskakuj±ce, ale i satysfakcjonuj±ce.
Rada jest gronem indywidualno¶ci, ale i autorytetów. Zasiada w niej 7 noblistów. Po wyborze, przez pó³tora roku – zbieraj±c siê na 3−4 dni w miesi±cu – prowadzili¶my debatê, jak powinna funkcjonowaæ ERC. Jednocze¶nie dyskutowali¶my z Komisj± Europejsk±, która mia³a swoj± wizjê tego programu, a tak¿e z Parlamentem Europejskim. Tu jest pewien czu³y punkt, bowiem niepowodzenie tego programu potwierdzi³oby na wiele lat tezê, ¿e nauk± nie powinni kierowaæ naukowcy. Bud¿et ERC to 15 proc. ca³ego bud¿etu programów ramowych, tzn. oko³o 7,8 mld euro, czyli ¶rednio ok. 1 mld rocznie. Przyjêli¶my regu³ê, ¿e na razie siê uczymy, wiêc przez pierwsze 3 lata bêdzie on trochê ni¿szy, by na koniec wzrosn±æ.
Czym przyjête zasady ró¿ni± siê od dotychczas stosowanych?
– Uznali¶my, ¿e do oceny projektów nie wolno stosowaæ innych kryteriów ni¿ wy³±cznie dotycz±ce jako¶ci projektu – uwzglêdniaj±c tu osi±gniêcia badacza i sam± tre¶æ projektu – nie ma zatem tzw. wymiaru europejskiego czy parytetów narodowych. Mia³em z tym du¿y problem. Z naszej perspektywy to jest rozwi±zanie niekorzystne, poniewa¿ je¶li w jakim¶ konkursie jest 50 projektów z Oksfordu, 50 z Cambridge, i podobnie z jeszcze kilku o¶rodków, to projektom polskim mo¿e byæ bardzo trudno siê przebiæ. Uda³o mi siê przeforsowaæ koncepcjê jako¶ci w czasie, czyli uwzglêdnienia czynnika rozwoju kadry i rozwoju potencja³u naukowego w krajach s³abszych naukowo. Staraj±c siê przeciwdzia³aæ wystêpuj±cej w wielu krajach niesamodzielno¶ci m³odych uczonych, przyjêli¶my te¿, ¿e jedna trzecia ca³ego bud¿etu bêdzie przeznaczona wy³±cznie dla ludzi m³odych. Nie ma tak¿e ¿adnych priorytetów dziedzinowych, a granty s± finansowo naprawdê znacz±ce, do kilku milionów euro. Oceniane s± dwustopniowo – na podstawie skróconego wniosku do drugiego etapu przechodzi 2−3 razy tyle projektów, co ostatecznych grantobiorców. S± elastyczne i to autor projektu decyduje, czy robi go w gronie kilkuosobowym, czy kilkudziesiêcioosobowym. Novum jest tak¿e to, ¿e grant idzie za grantobiorc±, czyli mo¿na go przenie¶æ do innego o¶rodka. I wreszcie niezmiernie wa¿na zasada, ¿e o te granty mog± siê staraæ tak¿e badacze z ca³ego ¶wiata, byleby swoje badania prowadzili w o¶rodkach jednego z krajów UE. Postanowili¶my te¿ zapomnieæ o dyscyplinach akademickich i odwo³aæ siê do 7 obszarów nauk. To jest prze³omowe podej¶cie, poniewa¿ wymusza interdyscyplinarno¶æ. Moja satysfakcja polega te¿ na tym, ¿e zaakceptowano pomys³y, które w du¿ej mierze s± zbie¿ne z tym, co my¶lê i co próbowa³em wprowadzaæ jako minister nauki.
Jak na razie, ta szansa jest s³abo wykorzystywana – w konkursie, który zosta³ rozstrzygniêty, nasze wyniki by³y bardzo s³abe. Do drugiego etapu przesz³y tylko 4 polskie projekty, a ¿aden z nich nie uzyska³ finansowania.
– W ubieg³ym roku odby³ siê tylko jeden konkurs – w³a¶nie dla m³odych uczonych. Przewidywali¶my, ¿e rozdysponowanych zostanie ok. 350 grantów. Na 9167 wniosków 219 pochodzi³o z Polski, ale – co niepokoj±ce – znaczna ich czê¶æ jako miejsce realizacji grantu wskazywa³a instytuty zachodnie. Do drugiej tury, w której uczestniczy³o ok. 560 wniosków, przesz³y ju¿ tylko 4 polskie wnioski, a w¶ród laureatów, niestety, nie by³o ¿adnego z nich. To oczywi¶cie smuci i jest sygna³em, ¿e wiele w polskiej nauce trzeba jeszcze zmieniæ.