Pocz±tek roku jest doskona³± okazj± do refleksji i postanowieñ na przysz³o¶æ. Rozwa¿ania o niej zawsze zajmowa³y szczególne miejsce w filozofii oraz w ¿yciu duchowym cz³owieka. Wyobra¼nia, któr± siê pos³ugujemy, pozwala³a od wieków budowaæ wiarygodne modele tego, co ma siê wydarzyæ, a logiczne rozumowanie, przypisane istotom my¶l±cym, by³o szans± na przewidywanie konsekwencji rozgrywaj±cych siê zdarzeñ. Indukcja, której sztukê posiad³ cz³owiek na drodze swojego rozwoju, pozwoli³a mu na po³±czenie dwóch wa¿nych elementów: przyczyny z konsekwencjami. To zreszt± sta³o siê fundamentem ka¿dej tworzonej prognozy. Taka zdolno¶æ do posiadania chocia¿by szcz±tkowej wiedzy o tym, co prawdopodobnie mo¿e siê wydarzyæ, jest wa¿nym elementem ewolucji ludzko¶ci.
Pocz±tek XXI w. stwarza wielk± szansê dla eurofuturologii. Staje siê ona wielkim problemem naukowym, gospodarczym, politycznym i kulturowym. Tak± tezê lansuje prof. Antoni Kukliñski, cz³onek Prezydium Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus”. Europa nie ma chyba innego wyj¶cia, jak tylko nadrobiæ ogromne zaleg³o¶ci w materii przewidywañ przysz³o¶ci. Amerykanie postawili na ni± i wygrali. Nie planuj± niczego w „ciemno”, a decyzje strategiczne oparte s± na dog³êbnej analizie tego, co by³o, jest i mo¿e byæ. Na Starym Kontynencie my¶limy zupe³nie inaczej. ¯yjemy chwil± i tera¼niejszo¶ci±. Naukowcy ostrzegaj±: brak spojrzenia w przysz³o¶æ zem¶ci siê na nas wszystkich, a koszty zaniedbañ bêd± tak du¿e, ¿e bankructwa nie da siê unikn±æ. Straty, jakie powstan±, nie daj± siê nawet oszacowaæ. I jeszcze jedno: warto korzystaæ ze sprawdzonych wzorców. Futurologia chiñska od wieków odnosi siê do sztuki my¶lenia strategicznego. Efekty widaæ ju¿ bardzo wyra¼nie, np. w gospodarce. W roku 2000 udzia³ Chin w strukturze ¶wiatowego PKB wynosi³ 4 proc., a w 2050 roku bêdzie to ju¿ 28 proc. Zatem najwy¿szy czas zrozumieæ tu, w Europie, ¿e przysz³o¶æ zaczyna siê od jutra.
W latach 90. XX wieku w strukturach UE funkcjonowa³a Cellue Perspective, która by³a sponsorem wielu bardzo ciekawych studiów po¶wiêconych przysz³o¶ci Europy. Niestety dzi¶, po likwidacji tego cia³a, w Komisji Europejskiej nie istnieje ¿aden zintegrowany system my¶lenia eurofuturologicznego. Prof. Kukliñski uwa¿a to za ogromny b³±d. W czerwcu 2006 r. Rada UE podjê³a inicjatywê uruchomienia przez Komisjê Europejsk± we wspó³pracy z krajami cz³onkowskimi, prac nad wizj± Europy w perspektywie 2050 roku. W uchwale Rady UE czytamy: „Komisja powinna rozwin±æ konkretn± i realistyczn± wizjê Unii Europejskiej i jej drogi do osi±gniêcia trwa³ego rozwoju w perspektywie nastêpnych 50 lat”. Rada UE wskaza³a wiêc na konieczno¶æ nakre¶lenia przysz³o¶ci Europy opartej na jasno sprecyzowanych, d³ugodystansowych celach. Realizacja tej wizji powinna siê spe³niaæ etapami wed³ug ¶ci¶le okre¶lonego planu.
I nie ma w tym ¿adnej z³ej konotacji historycznej przywo³uj±cej w pamiêci socjalistyczne planowanie roz³o¿one na piêciolatki. Ma to byæ m±dre inwestowanie w dziedziny, które gwarantuj± rozwój i spo³eczny dobrostan.
Nie sposób w tym miejscu nie zauwa¿yæ wk³adu polskiej nauki w eurofuturologiê. Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”, któremu przewodniczy prezes PAN prof. Micha³ Kleiber, podj±³ tê europejsk± inicjatywê i przyst±pi³ do jej realizacji w 2007 roku.
Profesor Uniwersytetu Warszawskiego Antoni Kukliñski, prezes Polskiego Towarzystwa Wspó³pracy z Klubem Rzymskim, zak³ada realizacjê dwóch koncepcji dla Starego Kontynentu, koncepcji odwo³uj±cych siê do naszej wiedzy, wyobra¼ni i woli oraz g³êbokich tradycji intelektualnych Europy.
Pierwsza z nich jest scenariuszem ostrzegawczym Oswalda Spenglera. Zak³ada zmierzch Europy postrzegany w kontek¶cie zmierzchu cywilizacji zachodniej. Nasz kontynent znajdzie siê, wed³ug tej wizji, na peryferiach i marginesie XXI wieku. Bêdziemy tylko podmiotem, a nie przedmiotem zainteresowania innych. Omin± nas globalne wyzwania, a nurt wa¿nych dla ¶wiata spraw w sferze polityki i ekonomii skieruje siê poza Europê. Zacznie siê powolne i nieuniknione umieranie Starego Kontynentu i jego obywateli.
Drugi scenariusz zak³ada wiêcej optymizmu dla Europejczyków. Opiera siê na konstruktywistycznej wizji Leonarda da Vinci i przewiduje dla Europy rolê silnego centrum decyzyjnego. Niestety, prof. Kukliñski daje tej idei ma³e szanse powodzenia. No có¿, pomarzyæ zawsze warto.
Prof. Zdzis³aw Sadowski z UW, honorowy przewodnicz±cy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, zastêpca przewodnicz±cego Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus”, uwa¿a, ¿e to, co bêdzie siê dzia³o z Europ±, zale¿y od procesów ogólno¶wiatowych. Prawdziwe bowiem problemy globu i jego przysz³o¶ci zale¿± od kszta³towania siê ogólnej sytuacji ekologicznej, demograficznej i spo³ecznej.
Przyk³ady nasuwaj± siê same. Otó¿ instytucje europejskie rozbudzaj± w nas niepokój zwi±zany z mo¿liwo¶ci± przejêcia kontroli nad ¶wiatem przez o¶rodki azjatyckie. Dla USA oznacza³oby to utratê hegemonii ¶wiatowej, a dla Europy wyra¼ne zmniejszenie jej udzia³u w gospodarce ¶wiatowej. Zdrowy rozs±dek podpowiada proste rozwi±zanie: przyj±æ za priorytet ogólne wspó³dzia³anie, a destruktywn± rywalizacjê rozrzuconych po ¶wiecie centrów decyzyjnych wpisaæ w niebyt. Tylko czy ten argument jasnego my¶lenia wspó³czesnej cywilizacji wystarczy? Na to pytanie nie ma dzi¶ niestety odpowiedzi.
Dr Andrzej Karpiñski, prof. w Szkole Wy¿szej „Olympus”, cz³onek Prezydium Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus”, sugeruje kilka strategicznych wniosków. Uwa¿a, ¿e nale¿y d±¿yæ do zmian globalnych, polegaj±cych na: zwiêkszeniu jako¶ci ¿ycia i lepszym zaspokojeniu potrzeb zbiorowych, szerszym rozwoju sektora publicznego i zdecydowanym zwiêkszeniu dostêpno¶ci do edukacji i negocjacji spo³ecznych. Dr Karpiñski sugeruje równie¿ podjêcie skutecznych dzia³añ maj±cych na celu zlikwidowanie zró¿nicowania wewnêtrznego Europy, spowodowanego dysproporcjami w PKB.
W tej sytuacji wielkiego znaczenia nabiera problem modernizacji strukturalnej Europy i zniesienia jej zapó¼nieñ w stosunku do Stanów Zjednoczonych Ameryki czy Japonii. Wed³ug opinii dr. Karpiñskiego, je¶li Stary Kontynent pójdzie drog± tych zmian, ma szansê na wypracowanie sobie pozycji ¶wiatowego lidera w kreowaniu trendów w nauce i technice, podobnie jak zrobi³a to kiedy¶ Kalifornia. Je¿eli pope³nimy jednak grzech zaniechania i uwierzymy, ¿e Europa obroni siê sama, to czeka nas los ¶wiatowego cmentarzyska, na którym dopalaæ siê bêd± jedynie ¶wiat³a dawniejszych fortun finansowych i intelektualnych.
Trudno jest my¶leæ o jakichkolwiek zmianach, gdy w sposób naturalny Europa umiera na staro¶æ – chorobê rozwiniêtych cywilizacji XXI wieku. Krótko mówi±c, k³ania siê demografia. Do 2050 roku o 80 mln zmniejszy siê jej potencja³ ludno¶ciowy. W tym samym czasie ludno¶æ ¶wiata mo¿e wzrosn±æ do 9,1 mld, czyli o 50 proc. w stosunku do 2000 r. Na Starym Kontynencie zacznie brakowaæ r±k do pracy i jego rola w gospodarce ¶wiatowej sprowadzona zostanie do marginalnego znaczenia. Gdy na³o¿ymy na to brak inwestycji w naukê i nowe technologie, to katastrofê mamy gotow±. Konieczna zatem jest aktywna i skuteczna polityka ludno¶ciowa, bowiem walka idzie o szekspirowskie „byæ albo nie byæ” oraz by tego pytania nie postawiæ zbyt pó¼no.
Kolejn± spraw± do rozwi±zania, bez której przysz³o¶æ ekonomiczna Europy nie ma szans na sukces, jest inwestycja w najbardziej rozwijaj±ce siê technologie skojarzone, tzw. converging technologies. Obejmuj± one technologie informacyjne, nanotechnologiê i biotechnologiê. Obecna pozycja Europy jest w nich wyj±tkowo s³aba. W ogólnej liczbie patentów w dziedzinie nanoelektroniki udzia³ Japonii wynosi 51 proc., USA 24 proc., a Europy tylko 8 proc. Europa potrzebuje do ¿ycia tlenu w postaci natychmiastowego skierowania strumienia inwestycji w teleinformatykê, telefoniê komórkow±, programowanie komputerowe, w rozwój produkcji sprzêtu do wytwarzania energii ze ¼róde³ odnawialnych czy opracowywanie nowych leków i aparatury medycznej.
Warto zauwa¿yæ, ¿e w perspektywie 2050 roku Europa stanie w obliczu wielkiej konkurencyjno¶ci na rynkach ¶wiatowych ze strony Chin i Indii. Prognozy zak³adaj±, ¿e za 50 lat udzia³ tych pañstw w ¶wiatowym PKB mo¿e wynosiæ prawie 45 proc., a w eksporcie 35 proc. W ¶wietle takich prognoz konieczna jest ju¿ dzi¶ modernizacja gospodarki europejskiej i bardzo szybka likwidacja opó¼nieñ. Trzeba zrezygnowaæ z produkcji towarów drogich i o ¶redniej jako¶ci technicznej. Ich cena, kszta³towana przez wysoki poziom p³ac i wysok± pracoch³onno¶æ procesu tworzenia, skazuje je w przysz³o¶ci na przegran± w konkurencyjno¶ci cenowej z wyrobami chiñskimi czy indyjskimi.
Prof. Wojciech Lamentowicz z Wy¿szej Szko³y Miêdzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Politycznych w Gdyni, cz³onek Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus”, zwraca uwagê na kilka faktów zwi±zanych z procesem globalizacji. Europa i Unia mog± zacz±æ cierpieæ na deficyt zdolno¶ci adaptacyjnych i regulacyjnych zwi±zanych w³a¶nie z globalizacj±. Powodów tych braków szukaæ trzeba w zjawiskach, które ju¿ teraz tocz± siê w Europie. Jest to m.in. kryzys instytucjonalny Unii, zwi±zany z coraz mniejszym poparciem dla rozszerzania siê wspólnoty o nowych partnerów. Problematyczna staje siê wizja przyjêcia Turcji, Ukrainy czy pañstw Zakaukazia. Brak nie tylko wizji strategiczno−cywilizacyjnych, ale równie¿ charyzmatycznych przywódców, kre¶l±cych przysz³o¶æ Starego Kontynentu.
Europa prze¿ywa kryzys demokratycznej legitymizacji w³adzy. Obywatela coraz mniej interesuje polityka, spada frekwencja wyborcza, obni¿a siê zaufanie do partii i instytucji politycznych. Badania statystyczne mówi±, ¿e tylko 17 proc. Europejczyków ufa partiom w swoich krajach. Problemy ekologiczne, a przede wszystkim wysokie tempo ocieplania siê klimatu i powolne tempo redukcji zanieczyszczeñ, pog³êbiaj±cy siê deficyt s³odkiej wody oraz narastaj±ce k³opoty z zaopatrzeniem w energiê ze ¼róde³ kopalnych – to kolejne wyzwania przysz³o¶ci, które wymagaj± rozwi±zañ. Do tego dodajmy problemy z to¿samo¶ci± kulturowo−religijn± Unii oraz ryzyko terroryzmu motywowane poczuciem dyskryminacji przez radykalne skrzyd³a tradycji islamskiej. Do tej pory Europa rozwi±zywa³a pojedynczo nawet trudne sprawy, prze³amuj±c nastêpuj±ce po sobie kryzysy. Teraz mamy ogromny pakiet zadañ do natychmiastowego i jednoczesnego za³atwienia. Czy wystarczy nam si³, m±dro¶ci i skuteczno¶ci w dzia³aniu?
Prof. Antoni Kamiñski z UW ostrzega, ¿e nadal, niestety, kontynuujemy dotychczasowe zasady my¶lenia i dzia³ania. Rz±dy pañstw UE skupiaj± siê na w±sko pojêtych interesach w³asnych lub kieruj± siê urazami z przesz³o¶ci i nie s± w stanie wyj¶æ poza ten zakres. Czy to dobrze wró¿y Staremu Kontynentowi? Chyba nie, ale wierzyæ nale¿y w biologiczn± si³ê przetrwania masy i ¿ycia oraz w to, ¿e do 2050 roku jest jeszcze trochê czasu na refleksjê i dzia³ania.