U¿ytkowanie informacji przez studentów traci charakter akademicki. Rozkwita nowa, kompilacyjna kultura studiowania. W jej ramach po¿±dana informacja to taka, która niczym puzzle uzupe³nia zunifikowane potrzeby.
Kompilacyjna kultura studiowania to sposób my¶lenia, system warto¶ci, przekonañ i oczekiwañ oraz wynikaj±cych st±d zachowañ w trakcie u¿ytkowania ¼róde³ informacji, polegaj±cych na niedostrzeganiu lub pomijaniu zwi±zków logicznych zawartych w tych ¼ród³ach i zastêpowaniu ich kompilacj±.
Natura procesu zdobywania wiedzy powoduje, ¿e zachodzi on w warunkach chwiejnej równowagi miêdzy poczuciem satysfakcji wynikaj±cym ze zrozumienia problemu, a¿ do negatywnych emocji powodowanych uczeniem siê na pamiêæ, a w konsekwencji spadku motywacji i unikania aktywno¶ci. Kultura organizacyjna wspó³czesnej dydaktyki akademickiej sprawia, ¿e znaczna czê¶æ studentów nigdy nie zaznaje rado¶ci studiowania, pozostaj±c tylko w stanie wiêkszej lub mniejszej determinacji w d±¿eniu do zdobycia dyplomu. To w³a¶nie grupa „zdeterminowanych” jest najwiêkszym konsumentem i producentem kompilowanej informacji. Mo¿na zrozumieæ, ¿e ten sposób korzystania z informacji wybieraj± studenci, których Gra¿yna ¦wiatowy zalicza do klasy „odpornych na wiedzê”, natomiast szkoda, ¿e uczestnicy procesu dydaktycznego kszta³tuj± taki typ kultury u¿ytkowania informacji, który czêsto pozbawia satysfakcji równie¿ tych, którzy s±dzili, ¿e studia to czas rozwoju intelektualnego.
Nauczyciele akademiccy czyni± wiele dla unifikowania potrzeb informacyjnych studentów, zniechêcaj±c ich tym samym do korzystania z dzie³ oryginalnych. Kwitnie produkcja skryptów, przewodników, poradników i tym podobnej „uzdatnionej” informacji, gdzie wiedza jest skompilowana wed³ug schematu: „jedynie s³uszne pytania – jedynie s³uszne odpowiedzi” i nie chodzi tu bynajmniej o jakie¶ formy jej cenzurowania. Rzecz w tym, aby procesu przyswajania wiedzy nie zaburza³y dylematy czy w±tpliwo¶ci. Opracowuje siê jednolite, czêsto rygorystycznie przestrzegane, instrukcje pisania prac semestralnych czy dyplomowych. W dydaktyce akademickiej nie ma ju¿ prawie miejsca na dyskusjê, a przecie¿ wiêkszo¶æ naszej wiedzy pochodzi z kontaktów interpersonalnych anga¿uj±cych uczestników emocjonalnie i intelektualnie. Podobnie naturalnym zachowaniem jest zadawanie pytañ przez tych, co mniej wiedz±, tym, co wiedz± wiêcej. System kszta³cenia akademickiego jako¶ dziwnie zmierza w tym kierunku, ¿eby okazji do stawiania pytañ by³o jak najmniej, a dydaktyka ho³duje zasadzie „mówi³ dziad do obrazu…”
Ci±gle doskonalone systemy wyszukiwania powoduj±, ¿e informacja staje siê coraz bardziej relewantna, lecz, jak pokazuj± badania, zawsze istnieje grupa wiecznie niezadowolonych z rezultatów swoich wyszukiwañ. Tê grupê stanowi± „kompiluj±cy”. Aby ich jako¶ jednak zachêciæ do korzystania z zasobów bibliotecznych, buduje siê proste systemy wyszukiwawcze, np. bazy zawieraj±ce zestawy niezbêdnych ¼róde³. S³owem kluczowym jest tu nazwa dyscypliny, z której trzeba zdaæ egzamin.
Studenci, przyswajaj±c obowi±zuj±ce regu³y u¿ytkowania informacji, tak¿e je aktywnie wspó³tworz±. W¶ród „kompiluj±cych” ceniona jest np. umiejêtno¶æ szybkiego monta¿u informacji z internetowych fragmentów na zadany temat, ale robi± to ju¿ nieliczni, bo wiêkszo¶æ poszukuje gotowych opracowañ. Bywa, ¿e ten sam „gotowiec” jest kilkakrotnie diametralnie ró¿nie oceniany przez tego samego wyk³adowcê i ju¿ nikogo to nie dziwi. Z zasobów biblioteki „kompiluj±cy” korzystaj± niechêtnie, po¿yczaj±c g³ównie podrêczniki, a czytelniê odwiedzaj± jedynie wtedy, gdy nale¿y przeczytaæ zadany artyku³. Rzadko bowiem traktuj± ¼ród³a informacji w sposób instrumentalny, czyli jako narzêdzia s³u¿±ce rozwi±zywaniu problemów. G³ówny wysi³ek koncentruj± na poszukiwaniu fragmentów, które mo¿na wkleiæ do kompilowanego zasobu. Czêsto odczuwaj± niechêæ czy wrêcz lêk przed korzystaniem z us³ug biblioteki, powodowany ma³± odporno¶ci± na pojawiaj±ce siê rozbie¿no¶ci miêdzy zapytaniem informacyjnym a rezultatem wyszukiwania b±d¼ na niejednoznaczno¶ci na etapie korzystania z informacji. Je¶li im przyjdzie korzystaæ z „nieuzdatnionych” ¼róde³, nie zwracaj± uwagi na przypisy, bo te sugeruj± symultaniczny sposób korzystania ze ¼róde³ informacji, którego, jako u¿ytkownicy informacji zatomizowanej, nie doceniaj± lub uwa¿aj± za stratê czasu.
1. Niska warto¶æ dydaktyki jako kryterium oceny uczelni.
2. Wiruj±ce otoczenie. Obserwacja otaczaj±cej rzeczywisto¶ci, prowadzona ponadto z perspektywy pewnego kompleksu dydaktyki akademickiej w stosunku do sfery produkcyjnej, powoduje czêsto bezkrytyczne przejmowanie do dydaktyki sposobów radzenia sobie z narastaj±c± zmienno¶ci±, stosowanych w praktyce gospodarczej. To, co jest skuteczne w sferze praktyki, nie zawsze dobrze s³u¿y sferze edukacji. Trudno przecie¿ standaryzowaæ twórcze my¶lenie czy rozwijaæ je korzystaj±c z gotowych procedur. W imiê po¶piechu namys³, w±tpliwo¶ci, badanie, sceptycyzm, refleksyjno¶æ i w konsekwencji rozumienie, s± wypierane przez zapamiêtywanie czy kompilacjê, bo na to potrzeba znacznie mniej czasu.
3. Komercjalizacja dydaktyki. Miejsce dawnych profesorów zaprz±tniêtych ide±, zajmuj± wyk³adowcy skoncentrowani na formie. Forma zajêæ dydaktycznych musi byæ „atrakcyjna”, tj. odporna na w±tpliwo¶ci, tezy wyk³adu w punktach, rozwi±zanie problemu najlepiej za pomoc± algorytmu, to wszystko przyprawione przejrzyst± klasyfikacj± i precyzyjnymi wnioskami. Tym sposobem studenci karmieni s± zgrabnie skonstruowanymi koncepcjami, kupuj±c produkty marketingowe zamiast umiejêtno¶ci tworzenia wiedzy.
4. Niedostatek sprawstwa. Brak poczucia kontroli nad procesem zdobywania wiedzy to stan wysoce destrukcyjny, dlatego jest czêsto kompensowany ucieczk± w dzia³ania pozorowane, o których tu mowa. Jednak ignorowanie dylematów czy sprzeczno¶ci powoduje, ¿e tak „posklejana” wiedza co rusz potyka siê o rzeczywisto¶æ, nie maj±c ¿adnej mocy wyja¶niaj±cej.
5. Relacje z praktyk±. Dzia³ania praktyczne ujawniaj± szczegó³y w dydaktyce pomijane, bo ich rozwi±zywanie jest irytuj±ce, zaburza koncepcjê czy klarowno¶æ wywodu, niszczy wy³aniane prawid³owo¶ci, rodzi w±tpliwo¶ci, zmusza do korekty itp. W obu tych sferach nie wszystko da siê wt³oczyæ w sztywne ramy procedur. W praktyce du¿o jest krz±taniny wokó³ problemów, poniewa¿ nale¿y je rozpatrywaæ z ca³ym dobrodziejstwem inwentarza, ucz±c siê radzenia sobie ze szczegó³ami. To samo w dydaktyce zawiera siê w znanym, choæ niedocenianym, pojêciu – troskliwo¶æ intelektualna.
Czas akademicki jest najlepszym okresem, kiedy mo¿na badaæ rzeczywisto¶æ, poniewa¿ opu¶ci³o nas roztargnienie wieku dzieciêcego, a jeszcze nie dopad³ po¶piech charakterystyczny dla okresu aktywno¶ci zawodowej. Szkoda, ¿e ten cenny czas bywa marnowany.