Z prof. Wojciechem Suskim rozmawia³am w Instytucie Niskich Temperatur i Badañ Strukturalnych na wroc³awskich Niskich £±kach, gdzie placówka nie tak dawno znalaz³a now± siedzibê. S³uchaj±c opowie¶ci o rodzinie przyby³ej po wojnie ze zrujnowanej Warszawy do niewiele mniej zrujnowanego miasta nad Odr±, przypomina³am sobie w³asne „pionierskie” dzieciñstwo w krêgu wspólnoty akademickiej, któr± do roku 1951 stanowi³y uniwersytet i politechnika, nie rozbite jeszcze na mniejsze uczelnie przez powojenn± w³adzê. Rodzice moi i mego rozmówcy prze¿ywali te pierwsze lata w gor±czkowym wznoszeniu na gruzach laboratoriów, klinik, bibliotek, sal wyk³adowych, domów studenckich. W utwierdzaniu uniwersyteckiej tradycji przeniesionej ze Lwowa i Warszawy.
Który¶ ju¿ raz znalaz³am potwierdzenie tego, i¿ owo zaanga¿owanie polskich inteligentów, którym druga wojna ¶wiatowa przepo³owi³a ¿ycie, przekre¶laj±c niejedn± ambicjê i pozbawiaj±c niejednej satysfakcji, w odbudowê fundamentów dzia³ania uniwersytetu jako miejsca przekazywania podstawowych warto¶ci – by³o najw³a¶ciwsz± dla tego ¶rodowiska form± oporu przeciwko zniewoleniu.
Polska dru¿yna szablistów, która zdoby³a br±zowy medal na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w 1932 r. Stoj± od lewej: Jerzy Zabielski, Marian Suski, Adam Papée, W³adys³aw Dobrowolski, W³adys³aw Segda. Siedz±: Tadeusz Friedrich, trener Bela Szombathely, Leszek Lubicz−Nycz.
Pierwszym profesorem w rodzinie Suskich by³ Marian, ojciec dzisiejszego prof. Wojciecha i jego brata, równie¿ profesora. Rodzina to w pierwszym pokoleniu mieszczañska, ojciec pracowa³ jako kasjer kolejowy. Antenaci, pieczêtuj±cy siê herbem Pomian, zubo¿eli po powstaniu styczniowym i ze wsi przywêdrowali do Kielc – rodzinnego dla dwu pokoleñ miasta, sk±d urodzony w 1905 r. Marian ruszy³ po naukê i... sportowe sukcesy do stolicy.
We Wspomnieniach profesora, opublikowanych przez Oficynê Wydawnicz± Politechniki Wroc³awskiej w r. 2002, czytam o pierwszej samodzielnej, a wa¿nej decyzji podjêtej w niepodleg³ej Polsce – przez nastolatka, który ju¿ ¶wiadomie prze¿y³ wojnê ¶wiatow±: „Atmosfera ta (rado¶æ z powstania Polski – M.B.), jak równie¿ wspomnienie z uroczysto¶ci ods³oniêcia popiersia Tadeusza Ko¶ciuszki, w czasie których g³oszono chwa³ê Szko³y Rycerskiej, któr± Naczelnik ukoñczy³, podsunê³y mi my¶l wst±pienia do istniej±cych od 1919 r. Korpusów Kadetów, których jednego z wychowanków widywa³em na ulicach Kielc w okresie wakacyjnym.”
Od r. 1920 patriotyzm Mariana Suskiego dojrzewa³ w toku edukacji wojskowej, kontynuowanej w warszawskiej Oficerskiej Szkole In¿ynierii, któr± ukoñczy³ – z pierwsz± lokat± – w r. 1927, prze¿ywaj±c wcze¶niej dramatyczny podzia³ w¶ród kolegów w dniach zamachu majowego.
Podporucznik Suski, maj±c przydzia³ do pu³ku radiotelegraficznego w lasach ko³o Zegrza, zapisa³ siê na Wydzia³ Elektryczny Politechniki Warszawskiej, poprzedzaj±c studia wakacyjn± prac± w Zak³adach Teletechnicznych na Pradze. Wa¿ne to szczegó³y dla dalszej drogi przysz³ego profesora, gdy¿ mówi± o dobrze przemy¶lanym, konsekwentnym d±¿eniu do zaspokojenia g³êbokich i trwa³ych zainteresowañ. Dzieli³ je z pasjami sportowymi, w¶ród których szermierka zajê³a rych³o miejsce najpierwsze. Po sukcesach na mistrzostwach wojskowych i ogólnopolskich w r. 1932 pojecha³ na X Olimpiadê w Los Angeles, a cztery lata pó¼niej walczy³ szabl± na igrzyskach w Berlinie.
Opisuj±c tê drogê trudno oddzieliæ badania naukowe od praktyki in¿ynierskiej, jak± by³o konstruowanie nowoczesnych typów radiostacji dla potrzeb wojska. W r. 1929 Ministerstwo Spraw Wojskowych wys³a³o Mariana Suskiego na roczne studia do paryskiej École Supérieure d’Électicité, jedynego miejsca w Europie, gdzie wówczas wyk³adano radiotechnikê na poziomie akademickim.
W Drugiej Rzeczypospolitej by³a to wiedza ogromnie potrzebna – budowali¶my nowoczesne pañstwo, zrasta³y siê nierówne pod wzglêdem cywilizacyjnym obszary trzech zaborów. £±czno¶æ radiowa mia³a s³u¿yæ komunikacji spo³ecznej i zapewniaæ bezpieczeñstwo.
Ceniony ju¿ wtedy autor prototypów radiostacji zosta³ w r. 1932 skierowany do Biura Badañ Technicznych Wojsk £±czno¶ci na warszawskiej Pradze. Dwa lata pó¼niej nawi±za³ ¶cis³± wspó³pracê z utworzonym przez prof. Janusza Groszkowskiego Pañstwowym Instytutem Telekomunikacji.
Wrzesieñ 1939 sta³ siê dramatyczn± i, jak siê okaza³o, g³êbok± cezur± w ¿yciu ca³ego pokolenia „urodzonych w niewoli”, którzy ju¿ zd±¿yli dowie¶æ, ¿e s± zdolni prze¿yæ i twórczo wyzyskaæ odzyskan± wolno¶æ ojczyzny. Ojciec mojego wroc³awskiego gospodarza kierowa³ ³±czno¶ci± w Dowództwie Obrony Warszawy utrzymuj±c, jak d³ugo siê da³o, dzia³anie sto³ecznej radiostacji. Otrzyma³ Krzy¿ Walecznych.
Po kapitulacji trafi³ do niemieckiego oflagu, gdzie ws³awi³ siê i zas³u¿y³ skonstruowaniem radioodbiornika, z czê¶ci przerzuconych zza drutów, który pozwala³ jeñcom s³uchaæ komunikatów wojennych.
Liczna, z¿yta i wspieraj±ca siê wzajemnie rodzina, jak± pañstwo Suscy – Marian i Julia z M¶cichowskich, lekarz stomatolog – mieli w Warszawie, rozproszy³a siê po powstaniu. Dom, gdzie mieszkali przed wojn±, by³ w gruzach. A Polska znów potrzebowa³a przemys³u radiotechnicznego i u progu nowej epoki nie by³o jeszcze wiadomo, jak zupe³nie inaczej bêd± traktowani zas³u¿eni dla budowania jego podstaw in¿ynierowie.
Marian Suski w kwietniu 1946 roku, jak pisze we Wspomnieniach, „zosta³ obywatelem Dolnego ¦l±ska” – na ca³e dalsze ¿ycie. Jako delegat Zjednoczenia Przemys³u Radiotechnicznego bada³ mo¿liwo¶ci uruchomienia poniemieckich fabryk, w których ocala³a (od rabunku Armii Czerwonej) czê¶æ urz±dzeñ, a nastêpnie organizowa³ produkcjê. Jednocze¶nie pracowa³ w Politechnice Wroc³awskiej, prowadz±c badania i kszta³c±c liczne powojenne roczniki studentów.
Urodzony w 1936 pierworodny syn, dzisiejszy prof. Wojciech, wspomina wroc³awskie dzieciñstwo jako „czas biedny, kiedy ojciec by³ bardzo zapracowany, a jego i trójkê m³odszych dzieci wychowywa³a g³ównie matka” – te¿ zreszt± pracuj±ca zawodowo. „Wisia³ nad nami ci±g³y stres” – wspomina. Ojciec, gorliwy katolik, przed wojn± dzia³acz Sodalicji Mariañskiej, pó¼niej rad parafialnych, Towarzystwa Przyjació³ KUL, po pa¼dzierniku 1956 wspó³za³o¿yciel Klubu Inteligencji Katolickiej, miewa³ rozliczne przykro¶ci i mimo du¿ego dorobku naukowego nie móg³ zajmowaæ stanowiska wy¿szego ni¿ adiunkt a¿ do po³owy lat sze¶ædziesi±tych, kiedy zosta³ profesorem nadzwyczajnym. Nastêpny awans, tytu³ profesora zwyczajnego, spotka³ go pod koniec drogi naukowej – w 1974 roku. Stres rodziny potêgowa³y czêste przes³uchania zwi±zane g³ównie z pobytem w „generalskim oflagu” Murnau, podczas których funkcjonariusze usi³owali wymusiæ zeznania obci±¿aj±ce ró¿nych wspó³wiê¼niów. Dzia³alno¶æ szermiercza, czê¶ciej wtedy w roli trenera i sêdziego, napotyka³a sprzeciwy w³adz i dokuczliwe przeszkody w wyjazdach na zawody za granic±.
Wojciech Suski, po studiach chemicznych i doktoracie uzyskanym w PWr. w 1965, d³ugo nie móg³ wyje¿d¿aæ za granicê. Dopiero przeniesienie do PAN, pod skrzyd³a wp³ywowego wówczas mistrza W³odzimierza Trzebiatowskiego otworzy³o mu drogê, utwierdzaj±c w przekonaniu, ¿e nie straci³ bardzo wiele rezygnuj±c z marzenia o konstruowaniu samolotów, na który to kierunek ze swoim pochodzeniem na pewno by siê nie dosta³. Fizykê, sugerowan± przez ojca, m³ody cz³owiek sytuowa³ ni¿ej od studiów in¿ynierskich, pomy¶la³ wiêc na starcie o fizykochemii cia³a sta³ego, nie przewiduj±c jeszcze tak wielkich odkryæ, jak choæby pó³przewodniki.
Jeszcze przed dyplomem zosta³ asystentem. Jako adiunkt pojecha³ do Pittsburgha, gdzie nawi±za³ wiele cennych i owocnych pó¼niej kontaktów. Po powrocie zrobi³ habilitacjê w Warszawie, zostaj±c wkrótce zastêpc± dyrektora Instytutu Niskich Temperatur i Badañ Strukturalnych, który powsta³ w 1966.
Prof. Suski m³odszy (jest jeszcze najm³odszy profesor w rodzinie) zajmuje siê zwi±zkami uranu, dok³adniej: ferromagnetyzmem wodorku uranu. Odkrycie tej w³asno¶ci by³o spor± sensacj±. Nastêpna to stwierdzenie, i¿ towarzyszy jej nadprzewodnictwo, co wcze¶niej wydawa³o siê sprzeczno¶ci±. Laikowi, jak ja, musi wystarczyæ stwierdzenie, ¿e jest to trop wiod±cy ku lepszemu poznaniu budowy i cech materii.
Tadeusz Suski urodzony w 1946 przeby³, inaczej ni¿ jego ojciec, drogê z rodzinnego Wroc³awia do Warszawy. Wzorem ojca za¶ m³odszy syn te¿ wybra³ nauki ¶cis³e – tak szeroko trzeba to okre¶liæ, gdy¿ obaj bracia prowadz± badania na rozleg³ym pograniczu fizyki, chemii oraz specjalno¶ci bardziej in¿ynierskiej: elektroniki.
Tadeusz przeszed³ szybko etapy kariery akademickiej. Pracuje w Instytucie Wysokich Ci¶nieñ PAN, zajmuj±c siê pó³przewodnikami, specjalnie azotkiem galu, najbardziej dzi¶ „obiecuj±cym” po¶ród materia³ów pó³przewodz±cych. W zespole prof. Suskiego uda³o siê otrzymaæ azotek galu, w postaci monokrystalicznej, w cienkich warstwach, na po¿±danym pod³o¿u, co wszystko razem jest nies³ychanie wa¿ne dla dalszych starañ o uzyskanie efektu laserowego w tym materiale. S± to badania „pierwszej linii w fizyce cia³a sta³ego” – prowadz± je uczeni w wiod±cych o¶rodkach m.in. Stanów Zjednoczonych i Japonii.
Prof. Wojciech Suski powiedzia³ mi, ze najlepszego przyjaciela ma w bracie, choæ ¿aden z nich nie jest samotnikiem, a wychowali siê w domu pe³nym serdecznych znajomych rodziców. Po ojcu wziêli upodobania sportowe. Starszy uprawia³ szermierkê, obaj je¿d¿± na nartach, chodz± po górach, odbywaj± razem rodzinne wyprawy do obcych miast, a tam razem zwiedzaj± muzea.
G³êbsz± warstwê tej wspólnoty stanowi mocno ugruntowane w domu przekonanie, co jest dobre w otaczaj±cym ¶wiecie, a czemu nale¿y siê przeciwstawiæ.
Historia nie dyktowa³a ich pokoleniu tak dramatycznych zadañ, jakie by³y udzia³em prof. Suskiego seniora. W podstawowych wyborach mieli wyra¼ny i jednoznaczny wzór – w marcu 1968 po¶ród strajkuj±cych studentów by³ Tadeusz, a ojciec towarzyszy³ im, ¿eby chroniæ przed represjami. Oczywiste by³o pó¼niej opowiedzenie siê po stronie „Solidarno¶ci” w Sierpniu, tak samo jak dla ojca odmowa przyjêcia odznaczenia pañstwowego, gdy w³adze odmawia³y zarejestrowania zwi±zku.
Znaczn± rolê w formowaniu postaw m³odych Suskich przypisuje mój rozmówca szkole, której dyrektor by³ „cz³owiekiem zasad niewzruszonych”, co oddzia³ywa³o nawet na ¿arliwych ZMP−owców. Licealne przyja¼nie przetrwa³y czêsto do dzisiaj, ewenementem s± trzykrotne ka¿dego roku spotkania absolwentów, po¶wiadczaj±ce intelektualny i duchowy wymiar tej wspólnoty.
Jedna córka Mariana Suskiego posz³a ¶ladem matki na stomatologiê. Druga wybra³a AWF (echo zami³owañ sportowych?) i jest wyk³adowc± kultury fizycznej w politechnice, gdzie jej bratanica prowadzi lektorat jêzyka angielskiego.
Bracia profesorowie czasem wyrzucaj± sobie niedostatek aktywno¶ci spo³ecznej, jakiej przyk³adem by³, do ¶mierci w 1993 r., ich ojciec. Zadania inteligencji Wojciech formu³uje lapidarnie: „W sytuacjach, gdy trzeba powiedzieæ tak, inteligent musi g³o¶no powiedzieæ tak. A gdy trzeba powiedzieæ nie, musi, jeszcze g³o¶niej, powiedzieæ Nie!” Tê powinno¶æ przekazuj± swoim dzieciom i uczniom.