Mia³em kiedy¶ zaszczyt rozmawiaæ z kierownikiem pewnej bardzo wa¿nej instytucji, profesorem prawa, którego dzia³alno¶æ i postawê darzy³em szacunkiem. Rozmowa toczy³a siê w efektownym nowym gmachu, tote¿ profesorowi przypomnia³ siê spór o budowê biblioteki uniwersyteckiej w jego rodzinnym Wroc³awiu. Jak pamiêtaj± niektórzy Czytelnicy, miejscowi informatycy oprotestowali inwestycjê, uzasadniaj±c to dostêpno¶ci± ¶rodków technicznych, umo¿liwiaj±cych archiwizowanie i penetrowanie tekstów ucyfrowionych. Ich zdaniem nowy budynek by³ niepotrzebny. Na profesorze argumenty te zrobi³y du¿e wra¿enie.
Odpowiedzia³em, ¿e biblioteki zajmuj± siê organizowaniem wiedzy i ¿e jest co organizowaæ. Poza tworzeniem przestrzeni, w której mogliby spotykaæ siê ludzie, biblioteki tworz± jeszcze przestrzeñ, w której spotykaj± siê pracownicy, albowiem zadania organizacyjne najlepiej realizowaæ w zespo³ach, w czym nie do koñca sprawdza siê system telepracy czy outsourcing. U¿y³em nawet terminu „biurowiec”, który zreszt± bardzo rozczarowa³ mojego rozmówcê.
Pó¼niej jego instytucjê spotka³a przykra przygoda. Opublikowano wyprowadzon± zeñ listê osób i okaza³o siê, ¿e jest to dokument nieczytelny. Tworz±c bazê danych, nie zdefiniowano tam porz±dnie poszczególnych pól, nie zadbano o kontrolê hase³, nie polikwidowano dubletów. Najwyra¼niej pracownicy instytucji nie chcieli byæ lokatorami ¿adnego tam biurowca, natomiast skwapliwie weszli w rolê stra¿ników sumienia. I byæ mo¿e nadal uwa¿aj±, wraz ze swoim nowym zwierzchnikiem, ¿e bazodanowe rzemios³o jest spraw± nieistotn±.
Choæ wiêc tamta instytucja to by³o raczej archiwum, biblioteki miewaj± zbyt podobne zbiory, by nie zapytaæ w tym miejscu ponownie, jakie s± ich zadania. Dzia³aj±c dla szerokiej publiczno¶ci, biblioteki nauczy³y siê wytwarzaæ bazy o do¶æ wyrafinowanej postaci, ale w koñcu biurowiec nie tylko robi bazy. Biblioteka uczelniana podlega zwykle prorektorowi do spraw nauki, poniewa¿ uwa¿a siê, ¿e jej dzia³alno¶æ ma charakter naukowy. Tymczasem z biblioteki tej korzystaj± prawie wy³±cznie studenci, i to wypo¿yczaj±c pewn± do¶æ zamkniêt± listê lektur. Móg³by zatem bibliotekê nadzorowaæ prorektor do spraw studenckich i czasem tak siê dzieje, na ogó³ jednak m±¿ ten zajmuje siê raczej rekrutacj±, samorz±dem, stypendiami i akademikami, a proces dydaktyczny, w³±czaj±c w to praktyki lekturowe, jest organizowany z grubsza przez ministerstwo, z cieñsza za¶ – przez wydzia³y.
Bez wzglêdu na obci±¿enie rutynowym ruchem dydaktycznym, biblioteki gromadz± ponadto zbiory dla uczonych. Warto wiedzieæ, na ile s± one wykorzystywane. Naukowiec reprezentuj±cy STM (science, technology, medicine) potrzebuje informacji z zewnêtrznego tekstu tylko w specyficznych fazach swojej pracy; na ogó³ czerpie j± z rzeczywisto¶ci empirycznej, któr± organizuje sobie w laboratorium, obserwatorium, klinice. Bibliotekarz naprzykrzaj±cy mu siê ze swoimi czasopismami i bazami jest dlañ jak brzêcz±ca mucha. Z drugiej strony, naukowiec nie zasilany informacj± na najwy¿szym poziomie czêsto dubluje cudze badania albo przedstawia do publikacji teksty, które nastêpnie odrzuc± recenzenci. Bardzo trudno tu o w³a¶ciwe proporcje i równowagê. Jest prawd±, ¿e przyrodnik nie chce siê skupiaæ na lekturze, ale jest tak¿e prawd±, ¿e to w³a¶nie on przeczytaæ musi. Artyku³ bez nawi±zañ wyra¿onych cytatami nie jest naukowy, jest literacki.
Z kolei humanista i badacz spo³eczeñstwa ma czêstokroæ swoje laboratorium w zbiorach bibliotecznych. S± to wszystkie materia³y, które traktuje jako ¼ród³a – w odró¿nieniu od opracowañ. Biblioteka jest zatem naukowa nie tylko dlatego, ¿e gromadzi naukowe ksi±¿ki i czasopisma, ale przede wszystkim dlatego, ¿e stwarza warsztat pracy empirycznej. Co nie znaczy, ¿e laboratorium jest tylko w bibliotece, w postaci rêkopisów, starych druków, zbiorów ikonograficznych i filmowych, dokumentów ¿ycia spo³ecznego, dawniejszych tekstów drukowanych itd. Jest jeszcze „teren”: wie¶ i miasto, stanowisko archeologiczne, nagrania i zapisy etnograficzne, dane statystyczne z zamkniêtych urzêdów czy otwartego Internetu. Co wiêcej, podzia³ na badania biblioteczne i terenowe mo¿na ³atwo znie¶æ, kupuj±c i pozyskuj±c ¼ród³a dla biblioteki, i to niekoniecznie w postaci tradycyjnej (np. spu¶cizn uczonych czy kompozytorów), ale tak¿e materia³ów powielanych, takich jak akta KGB na CD−ROM, oferowane przez pewnego renomowanego wydawcê.
Materia³y biblioteczne trzeba obj±æ bazami, bez wzglêdu na to, czy to ¼ród³a, czy opracowania. To samo dotyczy wielu obiektów znacz±cych, które pozostaj± poza bibliotek±. Gdzie link mo¿e siê przydaæ, tam powinien powstaæ, zacieraj±c ró¿nicê miêdzy tym, co zebrane, a tym, co tylko dostêpne. Zadania mno¿± siê i komplikuj±. Jest co robiæ; potrzeba na to przestrzeni, warunków i finansowania. Mówi±c w skrócie: biurowca. Instytut Pamiêci Narodowej publikuje kolejne katalogi; zobaczymy, jaka bêdzie ich jako¶æ. A gmach Biblioteki Uniwersyteckiej we Wroc³awiu wci±¿ jeszcze nie otworzy³ swoich podwojów.