Jest Pan od stycznia przewodnicz±cym Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej. To ju¿ trzecia kadencja Komisji. Gdzie jest dzi¶ polska akredytacja?
– Ostatnie lata dzia³ania Komisji, ale tak¿e wielu innych instytucji: ministerstwa, Rady G³ównej, KRASP, znacz±co uporz±dkowa³y nasz system szkolnictwa wy¿szego. Okres burzliwego rozwoju, a równocze¶nie wielu zjawisk niekorzystnych, wrêcz patologii, czêstego chodzenia na skróty, mamy ju¿ na szczê¶cie za sob±, choæ jeszcze sporo jest do zrobienia. Zosta³y wypracowane regu³y i standardy, a ich przestrzeganie staje siê powoli norm± dla wszystkich. Wypracowujemy te¿ coraz precyzyjniejsze regu³y akredytacji. Przed nami nowe zjawiska, jak umiêdzynarodowienie szkolnictwa wy¿szego, podniesienie jego poziomu czy ni¿ demograficzny. Generalnie jeste¶my obecnie na etapie refleksji, a przed nami korekta ca³ego systemu.
Równolegle z przewodniczeniem komisji pe³ni Pan bardzo wiele innych funkcji: senatora RP, dziekana Kolegium Analiz Ekonomicznych w Szkole G³ównej Handlowej, prezesa Akademickiego Zwi±zku Sportowego, cz³onka Prezydium Polskiego Komitetu Olimpijskiego, prezesa Fundacji Promocji i Akredytacji Kierunków Ekonomicznych, przewodnicz±cego kapitu³y rankingów „Rzeczypospolitej” i „Perspektyw” – a chyba i tak nie wszystkie wymieni³em. Czy da siê solidnie sprawowaæ wszystkie te funkcje?
– By³em przez sze¶æ lat rektorem SGH, a wcze¶niej prorektorem i dziekanem. To naprawdê s± funkcje wymagaj±ce dobrej organizacji. Pe³ni±c je, nauczy³em siê efektywnie zarz±dzaæ swoim czasem. Koncentrujê siê na zadaniach i rezultatach, a nie na „byciu w pracy”. Czê¶æ z tych funkcji – np. w PKOl czy choæby FPAKE – to w gruncie rzeczy funkcje honorowe, które nie zajmuj± a¿ tak wiele czasu. Inne, jak np. prezesowanie AZS, to zarz±dzanie instytucjami, które s± na tyle dobrze zorganizowane i maj± na tyle dobr± kadrê kierownicz±, ¿e potrzebne jest tam tylko oko szefa.
A jeszcze inne – jak bycie senatorem – te¿ nie jest czasoch³onne, bo ostatnio Senat mia³ przerwê w obradach…
– Mieli¶my przerwê w obradach plenarnych, co wcale nie znaczy, ¿e nie pracowa³y komisje i zespo³y, a w Senacie nic siê nie dzia³o. Tu media nie do koñca rzetelnie przekaza³y rzeczywisty obraz. To nie jest zreszt± wyj±tkowy przypadek, charakteryzuj±cy obecn± kadencjê. Jak policzono, w ci±gu dwóch lat minionej, szóstej kadencji Senatu, by³o takich przypadków osiem. Wracaj±c do spraw pe³nionych funkcji, my¶lê, ¿e z powodzeniem jestem w stanie im podo³aæ i z po¿ytkiem wykorzystywaæ moje dotychczasowe do¶wiadczenia. Dodam, trochê ¿artem, ¿e mieszkam w centrum Warszawy i nie tracê czasu np. na dojazdy.
Nowy sk³ad Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej wzbudzi³ w ¶rodowisku sporo emocji. Pojawi³y siê uwagi, ¿e znaczna czê¶æ osób nie ma do¶wiadczenia w dzia³alno¶ci akredytacyjnej, zbyt wielu cz³onków reprezentuje szko³y niepubliczne, a wiele wa¿nych kierunków jest niereprezentowanych.
– My¶lê, ¿e te zastrze¿enia i obawy s± nieuzasadnione. Kilka lat temu, kiedy powstawa³a PKA, praktycznie nikt nie mia³ do¶wiadczeñ i zdobywano je stopniowo, a dzi¶ rezultaty wdra¿ania akredytacji s± dobre. Po prostu wszyscy siê uczymy. W ponad 20 proc. sk³ad komisji jest „stary”, wiêc nie ma tu zerwania ci±g³o¶ci. Wiêkszo¶æ uczelni przechodzi³a ju¿ wielokrotnie akredytacjê, a wiêc do¶wiadczenie mo¿na by³o zdobywaæ nie tylko poprzez dzia³alno¶æ w komisji. Co do reprezentatywno¶ci kierunków, to je¶li mamy ich 118, a cz³onków PKA mo¿e byæ do 80 (dotychczas jest ich 75), to nie jest mo¿liwe, by wszystkie kierunki by³y reprezentowane. Natomiast co do nadreprezentatywno¶ci uczelni prywatnych, to skoro jest ich ponad 300, prêdzej mo¿na by mówiæ o ich niedoreprezentatywno¶ci.
I nie ma Pan ¿adnych obaw?
– Niech sama osoba prof. Zbigniewa Marciniaka, mojego znakomitego poprzednika, bêdzie tu najlepszym przyk³adem. Zostaj±c przed trzema laty szefem PKA, te¿ nie mia³ szerszych do¶wiadczeñ na polu akredytacyjnym, czy to w komisjach ¶rodowiskowych, czy w PKA, a po trzech latach pracy jego dzia³alno¶æ i przeze mnie, i przez bardzo wiele innych osób oceniana jest bardzo wysoko. Prof. Marciniak, wraz z poprzednim sk³adem komisji, w którym tak¿e by³em, przygotowa³ zreszt± bardzo warto¶ciow± publikacjê – raport podsumowuj±cy akredytacjê PKA na kilkudziesiêciu najwa¿niejszych kierunkach. Jakie jest wra¿enie po przeczytaniu tego raportu? Niejednolito¶æ systemów pracy poszczególnych zespo³ów. A zatem wszyscy siê dopiero wdra¿amy. Wypracowano w ubieg³ym roku tak¿e ogólne standardy oceny. W sytuacji, kiedy takie standardy istniej±, o wiele ³atwiej bêdzie nowym cz³onkom komisji wej¶æ w procedury. Na pocz±tku kadencji rozpoczêli¶my ca³± seriê szkoleñ, a sk³ady komisji wizytuj±cych s± tak konstruowane, aby na ich czele znajdowali siê do¶wiadczeni, „starzy” cz³onkowie PKA. Sam je¿d¿ê obecnie, jako szef zespo³ów oceniaj±cych kierunki ekonomiczne w wytypowanych uczelniach. My¶lê, ¿e takie w³a¶nie uczenie przez keysy jest dobrym rozwi±zaniem.
S³ysza³em o pomy¶le, aby nie powo³ywaæ od razu ca³ego sk³adu Komisji, po to, by po wyborach rektorskich i dziekañskich w uczelniach wykorzystaæ osoby, które maj± du¿e do¶wiadczenie organizacyjne i przygotowanie merytoryczne, a koñcz± swe kadencje.
– To dobry pomys³, ale wybory ostatecznie rozstrzygn± siê w wielu uczelniach dopiero w kwietniu i maju, a sk³ad komisji zmienia³ siê 1 stycznia. Na dodatek minimalny sk³ad to z definicji ustawowej 60 osób. Zatem tak naprawdê trudno w praktyce zrealizowaæ ten zamys³. Limit cz³onków nie jest zreszt± wyczerpany i bêdziemy sugerowaæ Pani Minister, aby uzupe³nienia dotyczy³y takich w³a¶nie osób. Tu, moim zdaniem, b³±d le¿y te¿ w zapisach ustawy, która przes±dza, ile jest zespo³ów kierunkowych i jaka jest minimalna liczba ich cz³onków – musi ich byæ co najmniej 5. Wiadomo, ¿e z racji liczby jednostek, które s± oceniane przez poszczególne zespo³y, ilo¶æ pracy jest w nich bardzo ró¿na.
Jedn± z podstawowych regu³ przyjêtych w pracy Komisji jest zasada, ¿e ocenie PKA podlegaj± kierunki, na których odby³ siê ju¿ pe³ny cykl kszta³cenia. Mnie od lat wydaje siê, ¿e powstaje tu luka w systemie kontroli jako¶ci, poniewa¿ w praktyce oznacza to, i¿ Komisja odwiedzi nowo powsta³y kierunek najwcze¶niej za 3−4 lata w przypadku studiów licencjackich i 5−6, gdy dotyczy to jednolitych studiów magisterskich. A co w tym czasie?
– Trzeba oceniaæ produkt, a nie proces nauczania w trakcie jego realizacji.
To tylko jedno z mo¿liwych podej¶æ. Co z rzeczywist± kontrol±, co siê tam przez te cztery czy sze¶æ lat dzieje?
– PKA, zgodnie z ustaw±, ma oceniaæ spe³nienie warunków w momencie dopuszczania do kszta³cenia, a pó¼niej jego jako¶æ, a do tego potrzebne s± np. prace dyplomowe, a wiêc musi siê to odbywaæ po pe³nym cyklu kszta³cenia. Ocena w trakcie nie by³aby ocen± jako¶ci, tylko ocen± formaln±. To zreszt±, co siê w uczelniach dzieje, nie jest poza kontrol±. Czuwa przecie¿ ministerstwo. Wymaga ono np. informacji o ka¿dej zmianie sk³adu kadry stanowi±cej minimum kadrowe. Powinna te¿ funkcjonowaæ powszechnie dostêpna baza danych, gdzie mo¿na by weryfikowaæ przep³yw kadry. Taka baza w ministerstwie istnieje, ale niestety nie jest na bie¿±co uzupe³niana i na dodatek PKA nie ma do niej bie¿±cego dostêpu.
Czêsto podnoszony by³ problem tego, ¿e dzia³ania Komisji bywaj± uznaniowe i stosowane s± kryteria nieformalne, np. wymaganie, aby specjalizacje profesorów firmuj±cych dany kierunek pokrywa³y ca³e spektrum dziedziny naukowej. Czy co¶ tu siê zmienia?
– Od lipca ubieg³ego roku mamy uchwa³ê Prezydium PKA precyzuj±c± wymagane specjalno¶ci naukowe dla danej dziedziny. Istnieje pe³na lista wszystkich mo¿liwych kierunków i s± tam podane wymagane specjalno¶ci profesury.
Czy ta lista jest upubliczniona?
– Tak, wszystkie uchwa³y prezydium s± dostêpne na stronie Komisji (www.pka.edu.pl). To przysparza nam pracy, poniewa¿ kontrolowani maj± podstawê do odwo³añ – kilka dni temu mia³em tak± w³a¶nie wizytê jednego z rektorów – ale uwa¿am, ¿e to czyni system bardziej przejrzystym.
Podnoszona jest te¿ kwestia oceny tego, czy dorobek profesora jest wystarczaj±cy do uznania jego specjalizacji. Tu te¿ rodz± siê kontrowersje.
– Rzeczywi¶cie, ten problem pojawia³ siê stosunkowo czêsto. Podobnie jest zreszt± nie tylko w pracach komisji, ale np. w przypadku dorobku potrzebnego do habilitacji czy profesury. Wtedy równie¿ pada pytanie, czy wystarczy jeden wa¿ny artyku³ na rok, czy konieczne s± co najmniej trzy? I w jakich czasopismach? Tu praktyki ró¿nych gremiów s± rozmaite. Zawsze jest to ocena subiektywna i tego siê nie ustrze¿emy. My¶lê, ¿e powoli tak¿e i w tym zakresie wypracowujemy powszechne standardy i ten problem bêdzie znika³.
Jest Pan, jak ju¿ powiedzieli¶my, szefem FPAKE, czyli instytucji, która powo³a³a jedn± z akredytacyjnych komisji ¶rodowiskowych. W ostatnich latach zacie¶ni³a siê wspó³praca miêdzy komisjami ¶rodowiskowymi skupionymi w Komisji Boloñskiej Konferencji Rektorów Akademickich Szkó³ Polskich a PKA. Ale to raczej wspó³praca szkoleniowa, konferencyjna, dotycz±ca wymiany do¶wiadczeñ. Istnieje oczekiwanie, zw³aszcza w¶ród osób zwi±zanych z akredytacj± ¶rodowiskow±, aby by³a ona uznawana za wystarczaj±c± do prowadzenia kierunku. Czy tak siê stanie?
– Tak mo¿e siê staæ, ale to nie jest najbli¿sza przysz³o¶æ. Aby to by³o mo¿liwe, musieliby¶my zbudowaæ spójny system i dokonaæ akredytacji komisji ¶rodowiskowych. Tak jak PKA poddaje siê zewnêtrznej akredytacji europejskiej, tak konieczne by by³o ocenienie komisji ¶rodowiskowych. Mam przekonanie, ¿e one nie s± jednakowe, poniewa¿ nie wszystkie akredytacje ¶rodowiskowe s± tak samo rzetelnie prowadzone. Innym dowodem na niespójno¶æ w dzia³aniu naszego systemu akredytacji jest to, ¿e np. akredytacji FPAKE nie podda³y siê kierunki ekonomiczne prowadzone w uniwersytetach i politechnikach.
Istnieje do¶æ powszechne przekonanie, ¿e aby system by³ czytelny, to PKA, przyznaj±c akredytacjê, powinna dawaæ prawo jazdy, a komisje ¶rodowiskowe, nazwijmy to, za¶wiadczenie dla dobrych i do¶wiadczonych kierowców. Ale niestety tak nie jest. Mam wra¿enie, ¿e w wielu uczelniach panuje aprioryczne przekonanie, ¿e one s± dobre i trzeba to tylko potwierdziæ. Czasem akredytacje ¶rodowiskowe s± trochê jak recenzje kole¿eñskie. Ciekaw jestem, ile kierunków nie otrzyma³o akredytacji ¶rodowiskowych w tak nielicznych grupach, jak choæby kierunki rolnicze czy kierunki w pañstwowych uczelniach ekonomicznych? By³y ju¿ przypadki, ¿e kierunki posiadaj±ce akredytacje ¶rodowiskowe otrzymywa³y jedynie oceny warunkowe PKA. Co zrobiæ, aby system by³ bardziej wymagaj±cy i na dodatek czytelny?
– Pamiêtajmy, ¿e wci±¿ jeste¶my na pocz±tku ca³ego procesu akredytowania i byæ mo¿e dlatego nie wszystkie kwestie s± wystarczaj±co klarowne. Przy nadawaniu akredytacji ¶rodowiskowych jako¶æ powinna byæ zdecydowanie wy¿sza ni¿ akredytacja PKA, przeprowadzana zgodnie z minimalnymi przepisami okre¶lonymi przez ministra na podstawie ustawy.
Jak zatem powinien wygl±daæ docelowy system dzia³alno¶ci akredytacyjnej?
– Wed³ug mnie, docelowo PKA powinna siê zajmowaæ akredytacj± instytucji, a akredytacj± kierunków i programów – komisje ¶rodowiskowe. Przyznajê, ¿e to jest bardzo daleko id±cy postulat i oczywi¶cie wymaga on zmiany ustawy. Moja wizja ca³o¶ci systemu szkolnictwa wy¿szego jest zreszt± tak¿e du¿o bardziej liberalna ni¿ funkcjonuj±ca obecnie. Uwa¿am, ¿e zamiast dyplomu pañstwowego powinny funkcjonowaæ jedynie dyplomy poszczególnych uczelni. To rynek decydowa³by o ocenie jako¶ci, zatrudniaj±c absolwentów. Konsekwentnie – stopnie i tytu³y by³y nadawane przez uczelnie, a nie przez pañstwo.
S³owem daleko id±cy liberalizm.
– Zdecydowanie tak. Ale prawdziwych libera³ów nie³atwo dzi¶ znale¼æ i dlatego system wygl±da tak, jak wygl±da.
W zapowiadanej obecnie reformie edukacji na poziomie ¶rednim, za któr± w MEN odpowiada wspominany ju¿ przez nas prof. Zbigniew Marciniak, pojawi³ siê ciekawy pomys³, aby pierwszy rok liceum by³ wspólny, a po nim nastêpowa³ wybór profilu i kierunkowe zró¿nicowanie nauczania przygotowuj±ce do studiów. My¶lê, ¿e to powinno byæ rozwi±zanie szerzej wykorzystywane tak¿e w szkolnictwie wy¿szym, bo przecie¿ maturzysta ma umiarkowane pojêcie o ró¿nicach w kierunkach studiów. Podobne zasady funkcjonuj± ju¿ w SGH czy w Politechnice Wroc³awskiej, gdzie zaczyna siê od studiów w uczelni, a dopiero po semestrze czy pierwszym roku nastêpuje wybór kierunku.
– Niestety, nie da siê tego w prosty sposób wprowadziæ we wszystkich uczelniach, bo tu potrzebne jest pokrewieñstwo kierunków – SGH „ca³a” jest uczelni± ekonomiczn±. Trzeba by to robiæ np. w ramach wydzia³ów czy szkó³ w uczelni. Dodatkowo stosunkowo krótki trzyletni okres kszta³cenia licencjackiego nie sprzyja takiemu podej¶ciu. Ale by³oby to dobre rozwi±zanie. Wymaga jednak zmian ustawowych.
Skoro jeste¶my przy zmianach ustawowych, to jest Pan tak¿e cz³onkiem powo³anego przez Pani± Minister zespo³u, który ma okre¶liæ kierunki zmian w nauce i szkolnictwie wy¿szym. Czego mo¿na siê spodziewaæ po jego pracach?
– Zespó³, a w nim dwie grupy robocze – jedna zajmuj±ca siê nauk±, druga szkolnictwem wy¿szym – pracuj± bardzo intensywnie, spotykaj±c siê przez dwa miesi±ce co tydzieñ i dyskutuj±c ró¿ne pomys³y. Jeste¶my obecnie na etapie scalania tych pomys³ów.
S³ysza³em, ¿e niektóre z nich s± daleko id±ce, wrêcz rewolucyjne, jak na nasze warunki, np. zniesienie habilitacji, choæ w zamian jest tam mowa o uprawnieniu do prowadzenia nauczania i doktoratów. To bêdzie zasadnicza zmiana systemu?
– To s± na razie wnioski zg³oszone w zespo³ach, a dopiero przed nami dalsza praca, pozwalaj±ca stworzyæ spójny model. Jak to w takich sytuacjach bywa, propozycje czêsto nie s± spójne, a nawet bywaj± sprzeczne. I jest ich bardzo wiele. Sam raport z pracy grupy zajmuj±cej siê szkolnictwem wy¿szym, zawieraj±cy tylko has³a, liczy kilkana¶cie stron i musi przej¶æ przez wspólne sito ca³ego zespo³u. Jeste¶my jeszcze przed uzgodnieniem ostatecznej wizji zmian. Propozycje mo¿na uporz±dkowaæ w dwóch grupach. Po pierwsze, dotycz± one korekt ju¿ istniej±cych rozwi±zañ oraz usterek dostrze¿onych w ustawach, a po drugie – zmian strukturalnych. Te zmiany to m.in. w³a¶nie uproszczenie ¶cie¿ki awansu naukowego, umocnienie roli konwentu czy wprowadzenie oceny naukowej nie co 4 lata, a co 2. Propozycji s± dziesi±tki i mog± siê one sk³adaæ na kierunki zmian, ale póki co nie s± jeszcze spójne i ustrukturyzowane. Na pe³n± koncepcjê musimy poczekaæ.
Zatem czekamy. A teraz inny temat – stulecie AZS. Kiedy zostawa³ Pan rektorem SGH na drug± kadencjê, ¶rodowisko obieg³a informacja, ¿e wyzwa³ Pan kontrkandydatów na pojedynek w basenie p³ywackim. Pojedynek siê odby³ – choæ nie wszyscy kandydaci wystartowali – i oczywi¶cie to Pan go wygra³, jako by³y p³ywak i zawodnik AZS SGH oraz Legii Warszawa. Rozumiem, ¿e sportowe do¶wiadczenia z m³odo¶ci zostaj± na ca³e ¿ycie.
– Uprawianie sportu kszta³tuje charakter. Ta aktywno¶æ rzeczywi¶cie zostaje na ca³e ¿ycie. Jeste¶my dumni z jubileuszu stulecia. AZS jest najstarsz±, a obecnie tak¿e najliczniejsz± polsk± organizacj± studenck±. To instytucja, która praktycznie jako jedyna osta³a siê ze starego systemu organizacyjnego sportu. Ale to jest chlubny wyj±tek. Zniknê³y LZS−y, kluby wojskowe, gwardyjskie – AZS pozosta³. Pozosta³, bo jest potrzebny. To fantastyczne, ¿e istnieje 250 klubów uczelnianych, dzia³aj±cych zarówno w uczelniach publicznych, jak i niepublicznych. Uprawia w nich sport ponad 50 tys. studentów. S± kluby du¿e, jak w Uniwersytecie Warszawskim, które licz± ponad 1000 cz³onków i organizuj± dziesi±tki zawodów, ale s± te¿ takie, do których nale¿y po kilkana¶cie osób, a ich dzia³alno¶æ jest skromna. Najwa¿niejsze, ¿e ka¿dy, kto ma tak± potrzebê, mo¿e uprawiaæ sport i kszta³towaæ nie tylko cia³o, ale w³a¶nie charakter.
Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ