Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





REGATY WYSOKICH ¯AGLOWCÓW

Henryk Hollender

Nim tekst ten siê uka¿e, po pomy¶le stworzenia „okrêtów flagowych” polskiej nauki pewno nie bêdzie ju¿ ¶ladu. Tak koñcz± siê akcje podejmowane zgodnie z enerdowskim powiedzonkiem „z kartofli – w kartofle, z kartofli – w kartofle”: wyci±gamy wiecznie nieza³atwione sprawy, po czym je raptownie porzucamy bez konkluzji, aby znowu je wyci±gn±æ przy jakiej¶ okazji i znowu schowaæ.

Skrzywi³a siê piêtna¶cie lat temu znajoma antropolo¿ka z National University of Singapore, kiedy zaproponowa³em jej wymienianie siê mailami – musia³aby chodziæ gdzie¶ tam do komputera, który ja mia³em na biurku. Pó¼niej rz±d Singapuru og³osi³, ¿e przerobi swoj± uczelniê na azjatycki Harvard. Moja uczona dosta³a komputer, ale sta³a siê zbyt wa¿na, ¿eby pisaæ maile. Dzi¶ znajdujê NUS na 19. miejscu w rankingu uczelni ¶wiata, opublikowanym w The Times Higher Education Supplement.

Takich jednak skoków do przodu nie robi siê czêsto. Mo¿e jest ³atwiej, gdy ma siê malutki kraj z jednym uniwersytetem, wizjê, determinacjê, gotowiznê, demokracjê cokolwiek... suwerenn±, a wokó³ ocean Chiñczyków i Hindusów. I zw³aszcza kogo¶, kto potrafi powiedzieæ: róbmy inaczej ch³opaki, a nastêpnie wej¶æ w szczegó³y. Pomys³ „okrêtów flagowych”, w tej w ka¿dym razie wersji, któr± poznali czytelnicy prasy, by³ zatrwa¿aj±co ubogi i niemy. Pracujemy wszak w uczelniach, o których wiadomo, ¿e s± lepsze i gorsze. Ocena jest trudna, ale jeszcze trudniej przyj±æ do wiadomo¶ci, ¿e ministerstwo nie potrafi jej dokonaæ. Nie sposób te¿ zgodziæ siê z pogl±dem, ¿e dotychczas nie by³o instrumentów, aby wskazaæ uczelnie wydajniejsze i szczodrzej je finansowaæ. Droga wolna! Ale co w³a¶ciwie ma stanowiæ kryterium: produktywno¶æ na g³owê (zatrudnionego) czy produktywno¶æ ca³ej uczelni? Jasne, ¿e wiêkszym ³atwiej byæ lepszymi i MIT w koñcu te¿ nie jest maleñstwem. Ale w wielkiej uczelni zawsze bêd± jednostki s³absze i silniejsze. W najbardziej renomowanych polskich uniwersytetach jako¶ utrzymuj± siê przecie¿ wydzia³y wyra¼nie gorsze od pozosta³ych. Niewielki elitarny uniwersytet o wyrównanym poziomie wska¼ników ze wszystkich swoich jednostek nie ma w Polsce szans; za chwilê siê oka¿e, ¿e ma za ma³o tzw. uprawnieñ, i ¿e powinien staæ siê akademi±, technikum, burs±. Jeste¶my w ¶rodku pewnej infantylnej zabawy: nie przysz³a medycyna do uniwersytetu, to przyjdzie uniwersytet do medycyny; kreujemy rzeczywisto¶æ poprzez dobór nazewnictwa, a to siê na cytowane publikacje nie prze³o¿y.

To mo¿e flagowi profesorowie? Niech lepsi bêd± jeszcze lepsi i lepiej op³acani, a resztê zrobi rynek. Do uczelni trzeba, jak powiada³ znajomy rolnik, „wpu¶ciæ samca”, czyli daæ sprawdzonemu profesorowi uposa¿enie i swobodê dzia³ania. Tacy bêd± siê skrzykiwaæ i restrukturyzowaæ wszystko wokó³; eliminowaæ bariery i przerabiaæ swoje instytucje na mod³ê singapursk±. Mo¿na w to wierzyæ, ale na ¶wiecie nie widaæ jako¶ najlepszych uniwersytetów zarz±dzanych przez badaczy, widaæ natomiast najlepsze uniwersytety zarz±dzane przez rady nadzorcze i zwierzchników, wynajmowanych na kilkana¶cie lat ciê¿kiej mened¿erskiej pracy. W ci±gu dwóch kadencji polskiego rektora ¿aden flagowiec nawet nie wci±gnie ¿agli. Ale strach zmieniaæ przepisy, je¶li siê nie ma gwarancji, czy w ogóle do skomponowania jest w Polsce taka rada nadzorcza, która bêdzie wiedzia³a, co to jest uniwersytet i czego oczekiwaæ od jego szefa. Poczynania ró¿nych rad operuj±cych w sferze kultury nie rokuj± tu najlepiej. Wspominam jednak o tym, aby zapytaæ nie¶mia³o, czy to nie jest tak, ¿e autonomiczna uczelnia spe³ni³a ju¿ w Polsce swoj± rolê i dalej mo¿e tylko byæ balastem.

No, ale za³ó¿my jednak, ¿e flagowce powstan± i bêd± produkowa³y... wysokie wska¼niki naukometryczne. To siê mo¿e i da zrobiæ, wystarcz± inwestycje w laboratoria, informacjê, repozytoria cyfrowe, i znalezienie ludzi, którzy lubi± i umiej± godziæ prowadzenie badañ z pisaniem. Czy jednak mo¿na pysznie publikowaæ, a smêtnie kszta³ciæ? Czy taka uczelnia znajdzie w sobie samej si³y do dalszego rozwoju? Przecie¿ te flagowce−figowce dalej bêd± mia³y np. indeksy, bo wpisano je po wieczne czasy do ustawy w art. 192! Indeks jest narzêdziem psychologicznego panowania nauczyciela nad studentem i w dobie komputeryzacji nic nie przemawia za jego pozostawieniem. Zlikwidujmy indeks i upewnijmy siê, ¿e student mo¿e b³yskawicznie i na ka¿dym etapie studiów otrzymaæ dokumentacjê uzyskanych zaliczeñ, bo tym siê gra na rynku pracy, nie tylko dyplomem. Dyplom jest raczej do tej czapeczki z farfoclami z reklamówek najtrzeciorzêdniejszych uczelni prywatnych. Taka likwidacja bêdzie przyczó³kiem zmiany. Jasne, ¿e ograniczonym, ale konkretnym.

A co tam s³ychaæ z trójstopniowo¶ci± studiów? Widzimy bakalaureaty – przepraszam: licencjaty – wprowadzane pospiesznie i z sarkaniem na vis maior; nie ma w nich niczego poci±gaj±cego, jest miniaturyzacja magisterium. Mo¿e by tak najpierw to uporz±dkowaæ? Czy licencjat to mo¿e byæ kompletny program, który siê koñczy i mo¿na przyst±piæ do innego programu? Na którym spotykaj± siê absolwenci ró¿nych programów, a nie protomagistrowie w pogoni za prawdziwym magisterium z tej samej dziedziny, z której robili licencjat? Wszêdzie s³yszê, ¿e ten pierwszy szczebel jest „zawodowy”, ale gdzie okre¶lono, na czym ta zawodowo¶æ ma polegaæ? Na hydrauliku? A je¶li pierwszy szczebel jest zawodowy, to drugi naukowy. Ale tu ko³o siê zamyka, bo wielce naukowe studia to my¶my ju¿ potrafili prowadziæ, tylko nauki jako¶ to nie ocali³o.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje