Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Porwanie s³u¿y przede wszystkim zawarciu ma³¿eñstwa i jego przebieg podporz±dkowany jest celowi, którym jest zdobycie ¿ony; nie zawsze mo¿na mówiæ o rytualizacji tej „tradycji”.

Kryzysowe narzeczone

Joanna Mroczkowska

Czo³pon−Ata, miasto rozci±gniête na stokach gór schodz±cych do jeziora Isyyk−kul, znanego na ca³± Azjê Centraln± o¶rodka wczasowego. W centrum, nad jeziorem znajduj± siê uzdrowiska, wy¿ej – rozpadaj±ce siê bloki, domki z niewypalonej gliny, ¿ó³te piaszczyste drogi. Jest te¿ ³±ka usiana tysi±cami kamieni. Byæ mo¿e niektóre z nich pokryte s± staro¿ytnymi petroglifami, byæ mo¿e da³oby siê te¿ miêdzy nimi znale¼æ nagrobki koczuj±cych tu w ¶redniowieczu ludów. Ca³o¶æ stanowi kompleks muzealny pod patronatem UNESCO, ale zaraz obok widoczne s± ruiny fabryki, a wokó³ pas± siê owce. Od razu widaæ, ¿e jeste¶my gdzie¶ w sercu postsowieckiej Azji.

Kieruje siê ku nam kobieta, która okazuje siê bileterk±. Opowiada nam trochê o sobie: mieszka tu z mê¿em, sama pochodzi z miasta Karako³. Pewnie przeprowadzi³a siê tu pani po ¶lubie? – No tak… po ¶lubie, takim ¶lubie… po prostu jak mnie ukrad³. Przyjecha³am tu na studenck± praktykê. By³ ju¿ ostatni wieczór, nastêpnego dnia mieli¶my wracaæ do domu. Spacerowa³y¶my z dziewczynami po mie¶cie. Podjecha³ do nas samochód. Tak szybko, nawet nikt nie zd±¿y³ krzykn±æ. Nie widzia³am go nigdy przedtem i tyle. P³aka³am przez ca³e 9 miesiêcy… a¿ urodzi³ siê syn. Teraz jest ju¿ dobrze, mamy dwoje dzieci…

Po porwaniu tylko zadzwonili do rodziców, którzy nie mieli jak przyjechaæ po córkê, mieszkali za daleko. Tydzieñ pó¼niej rodzina ¶wie¿o upieczonego mê¿a zawioz³a im ka³ym – tzw. op³atê za ¿onê, co zamknê³o i przypieczêtowa³o sprawê.

Bileterka rozmawia³a z nami jeszcze chwilê, ale wkrótce musia³a i¶æ dalej. „Uwa¿ajcie na ¿mije miêdzy kamieniami!”

Tak zwane suche fakty

W Kirgistanie oko³o 30 proc. ma³¿eñstw zawartych zostaje poprzez porwanie. Wynika to st±d, ¿e zwyczaj ten, przez badaczy czêsto sprowadzany do roli prze¿ytku, jest nie tylko powszechny, ale wrêcz prze¿ywa swój rozkwit. Wedle badañ socjologicznych, obecnie tylko ok. 25 proc. porwañ odbywa siê za zgod± kobiety. Dzieñ, który powinien byæ, i zwykle bywa, jednym z szczê¶liwszych w ¿yciu, dla prawie co czwartej kobiety w Kirgistanie jest koszmarem.

Suche liczby uprzytomniaj± paradoksalno¶æ tego zjawiska: w 19 proc. zbadanych przypadków porywacz by³ dla kobiety cz³owiekiem zupe³nie obcym, widzianym czêsto po raz pierwszy w ¿yciu. Co jeszcze bardziej szokuj±ce: mimo ¿e ok. 75 proc. porwañ odbywa siê wbrew woli kobiety, 54 proc. mê¿czyzn deklarowa³o wobec porywanych mi³o¶æ. Swoich porywaczy kocha³o 28 proc. kobiet.

Chcia³abym przedstawiæ ogólny zarys tego kontrowersyjnego fenomenu. Jest on bowiem niezwyk³y nie tylko ze wzglêdu na swoj± powszechno¶æ, ale i charakter: na to, jak wpisana weñ jest przemoc i jak sam wpisany jest w zawi³y kontekst praw rz±dz±cych spo³eczno¶ci±. Nie sposób uchwyciæ jego istoty bez osadzenia w sieci praw rodzinnych, roli kobiety i mê¿czyzny, a tak¿e w pewnym sposobie opisywania ¶wiata, opartym na tradycji i szacunku.

Tradycja

Ludzie, z którymi rozmawia³am o porwaniach, wyra¿ali siê o nich ró¿nie. Zdarza³y siê sformu³owania potêpiaj±ce: „to dziki obyczaj”, ale te¿ stwierdzaj±ce fakt: „u Kirgizów siê porywa, tak± mamy tradycjê”. Opisywanie w tych kategoriach tak czêsto spotykanego zjawiska ma ³atwe do nazwania ¼ród³a, ale i nieuchronne konsekwencje. Istnieje pamiêæ o porwaniach w przesz³o¶ci jako o faktycznych wydarzeniach, istnieje równie¿ przekonanie, ¿e porwania zawsze by³y elementem kultury kirgiskiej. Okre¶lanie ich tradycj± jest te¿ spu¶cizn± kultury radzieckiej: ka¿dy z licznych narodów ZSRR mia³ prawo do w³asnej tradycji, zbioru nieszkodliwych osobliwo¶ci, które urozmaicaj± ¿ycie w ogromnym kraju, jednocze¶nie nie zagra¿aj±c jego jedno¶ci.

Porwania kobiet, poprzez mówienie o nich jako o tradycji, s± postrzegane w specyficzny sposób. Z jednej strony jawi± siê jako niewinne zabawy, z drugiej – istnieje przekonanie, ¿e istnia³y one niejako a priori, ¿e wystêpuje naturalny zwi±zek pomiêdzy byciem Kirgizem a porwaniami, zawarty w pozornie tylko banalnym stwierdzeniu: „Tak u nas po prostu jest”. Jak pisa³ Pierre Bourdieu w Mêskiej dominacji, to w³a¶nie prze¶wiadczenie o naturalno¶ci porz±dku stanowi o jego przekazie i odtworzeniu w kolejnych pokoleniach. Przekonanie, ¿e „taki jest porz±dek rzeczy” usprawiedliwia i czyni oczywistymi relacje w³adzy, jakie wytwarza porwanie.

Jak wygl±da typowe porwanie?

Mimo aury tradycyjno¶ci, trudno odpowiedzieæ na to pytanie. Porwanie s³u¿y przede wszystkim zawarciu ma³¿eñstwa i jego przebieg podporz±dkowany jest celowi, którym jest zdobycie ¿ony; nie zawsze mo¿na mówiæ o rytualizacji tej „tradycji”. Porwaniem mo¿e byæ zarówno umówienie siê z partnerk± i wspólna podró¿ do o niczym nie wiedz±cych rodziców pana m³odego, jak i zaplanowane w tajemnicy uprowadzenie dziewczyny, na któr± czeka ju¿ przysz³a rodzina, przyjêcie weselne oraz mu³³a. Mo¿na jednak spróbowaæ opisaæ najczê¶ciej wystêpuj±ce elementy porwania.

Wszystko przewa¿nie planuje siê wcze¶niej, zwykle z kolegami, ale czêsto równie¿ z ca³± rodzin±, która sama namawia syna, by wreszcie znalaz³ sobie ¿onê (nierzadko osob± najbardziej obstaj±c± przy porwaniu jest zreszt± matka ch³opca).

W samym porwaniu pomagaj± najczê¶ciej koledzy, rzadziej krewni, krewne lub kole¿anki. Nie wypada tylko, aby uczestniczy³ w nim mê¿czyzna ju¿ ¿onaty. W porwaniu raczej nie powinny te¿ braæ udzia³u dziewczêta, choæ zdarza siê, ¿e „pan m³ody” zabiera swoj± kole¿ankê lub kuzynkê, czy to, by podkre¶liæ, ¿e przyje¿d¿a w dobrych zamiarach, czy te¿, by pomog³a w uprowadzeniu oszukuj±c dziewczynê, prosz±c j± na przyk³ad, by wysz³a na chwilê przed dom.

Ofiara zostaje zwykle porwana z ulicy, gdy wraca ze szko³y czy z pracy. Podbiega do niej kilku ch³opców i si³± wci±ga do samochodu. Czêst± form± jest te¿ oszukanie dziewczyny, np. proponuj±c jej podwiezienie, które faktycznie okazuje siê porwaniem, lub umawiaj±c siê z ni± na imprezê, która okazuje siê byæ jej ¶lubem.

Porwan± zawozi siê do rodziców pana m³odego lub jego krewnych. Tam wita j± ca³a rodzina, zwykle przygotowana ju¿ na tê sytuacjê. Przysz³a te¶ciowa wita pannê m³od± u progu, obsypuj±c j± s³odyczami (by ¿ycie by³o s³odkie) i czêstuj±c mas³em (by by³o obfite i bogate). Narzeczona powinna pok³oniæ siê te¶ciowej na znak szacunku, a te¶ciowa – na³o¿yæ jej na g³owê bia³± chustkê, która jest symbolem zawarcia ma³¿eñstwa. Czynno¶æ ta, zwykle konwencjonalna, w przypadku porwania bywa bardzo dramatyczna. W delikatnej z pocz±tku perswazji te¶ciowej zaczyna braæ udzia³ coraz wiêcej osób, wokó³ dziewczyny gromadz± siê starsze krewne „narzeczonego” (którym powinna okazaæ szacunek). Coraz natarczywiej przekonuj± j±, ¿e taki jest w³a¶nie los kobiety, ¿e one same go do¶wiadczy³y, opisuj± pana m³odego w superlatywach, obiecuj±, ¿e bêdzie jej tu dobrze.

Istotny jest tutaj kontakt fizyczny – kobiety naciskaj± na dziewczynê, chc±c na³o¿yæ jej bia³± chustê. Przewa¿nie nie dochodzi do aktów przemocy, ale sama przewaga fizyczna i przyt³aczaj±ca obecno¶æ tylu osób mo¿e przekonaæ ofiarê. Nie mo¿na jednak przemilczeæ tego, ¿e zdarzaj± siê przypadki zmuszania do zgody biciem, a nawet gwa³tów.

Je¿eli dziewczyna wyrazi w koñcu zgodê na ¶lub, reszta uroczysto¶ci odbywa siê jak podczas ka¿dego innego wesela. Pannê m³od± sadza siê w czê¶ci pokoju oddzielonej bia³± zas³onk±, zwan± töszök, gdzie wraz z odwiedzaj±cymi j± co jaki¶ czas kobietami ze swojej nowej rodziny spêdzi ca³± ceremoniê, a potem, ju¿ sama lub z mê¿em, najbli¿szych kilka dni.

Samego obrzêdu dokonuje mu³³a. Do du¿ego naczynia nalewa siê wody, nad nim duchowny odmawia modlitwê. M³odzi sk³adaj± sobie przysiêgê wierno¶ci, a potem po kolei pij± ³yk wody, przypieczêtowuj±c tym samym wypowiedziane s³owa. Nastêpnie z tego samego naczynia pij± wszyscy ¶wiadkowie – na tym etapie ceremonii jest to ju¿ tylko najbli¿sza rodzina m³odej pary.

Do¶æ niejednoznaczn± rolê odgrywa rodzina dziewczyny. Rodzina ch³opca powinna powiadomiæ j± porwaniu. Wtedy te¿ kto¶ z rodziny panny m³odej (ale nie sami rodzice) powinien pojechaæ do domu narzeczonego, by dowiedzieæ siê, czy zgadza siê ona na ¶lub.

Krewni dziewczyny powinni sprawdziæ, w jakim domu przyjdzie jej zamieszkaæ, kim s± pan m³ody i jego rodzice. To w³a¶nie krewni dziewczyny s± jej najwiêksz± szans± na unikniêcie ¶lubu. Nale¿y jednak podkre¶liæ, ¿e zabranie dziewczyny z domu porywacza jest raczej rzadkie. Rodzinê dziewczyny czêsto powiadamia siê o porwaniu dopiero wtedy, gdy ta wyrazi³a zgodê na ¶lub. Nawet gdy krewni przyjad± na czas, mog± uznaæ, ¿e jest on osob± dla dziewczyny odpowiedni± i wtedy czêsto to w³a¶nie oni bêd± nak³aniaæ j± do zgody na ma³¿eñstwo. Moi rozmówcy szacuj±, ¿e „interwencja” rodziny dziewczyny koñczy siê jej powrotem do domu jedynie w jednym przypadku na dziesiêæ.

Dlaczego zostaj±?

Jak zatem dochodzi do tego, ¿e tyle porwanych godzi siê w koñcu na pozostanie? Dlaczego krewni decyduj± siê na „ratowanie” m³odszej kuzynki tylko w skrajnych przypadkach?

¯eby zrozumieæ po³o¿enie, w jakim znajduje siê porwana i jej rodzina, trzeba zdaæ sobie sprawê z kluczowej roli, jak± w ¿yciu spo³ecznym Kirgizów odgrywaj± kategorie wstydu i szacunku; s± to pojêcia wa¿ne – ¿ycie, szczególnie rodzinne, bywa postrzegane g³ównie w tych w³a¶nie kategoriach.

M³oda dziewczyna winna jest szacunek starszym. Dlatego w³a¶nie, gdy okazuje siê, ¿e porwan± trudno przekonaæ, do akcji przystêpuj± najstarsi w domu. K³ad± siê na progu, mówi± dziewczynie, ¿e aby wyj¶æ, musi „po nich przej¶æ”. Strasz± kl±tw± i faktycznie j± rzucaj±, gdy dziewczyna ucieka: ma nigdy nie mieæ mê¿a albo trafiæ na alkoholika, jej ¿ycie ma byæ nieszczê¶liwe, jej dzieci maj± urodziæ siê kalekie.

Ale szacunek nale¿y okazywaæ przede wszystkim swoim rodzicom; najgorsze, co dziewczyna mo¿e zrobiæ, to przynie¶æ sobie i im wstyd. Pojêcie wstydu jest nieroz³±cznie po³±czone z pojêciem czysto¶ci, dziewictwa. Dziewczyna, która przenocuje w domu pana m³odego, postrzegana jest jako kobieta, która „by³a ju¿ z mê¿em”. Przynosi wielk± hañbê swojej rodzinie, która dawniej czêsto nie przyjmowa³a jej z powrotem. Teraz dzieje siê tak rzadziej, ale szanse na powtórne zam±¿pój¶cie takiej dziewczyny s± mniejsze.

Chocia¿ wiêc porwana, która nie chce siê zgodziæ na za³o¿enie chusty, ca³± noc spêdzi raczej na szarpaninach ze swoj± potencjaln± te¶ciow±, jedyn± dla niej szans± jest wydostaæ siê z domu, dok±d j± zawieziono, przed zmrokiem. Tylko w ten sposób ma mo¿liwo¶æ zachowaæ, i tak ju¿ nadszarpniêty, status „czystej”, nadaj±cej siê na ¿onê kobiety. Przede wszystkim dlatego, ¿e jest to dla przera¿onej, stale pilnowanej i zwykle bardzo m³odej dziewczyny zadanie bardzo trudne; wybrn±æ z tej sytuacji udaje siê tylko nielicznym „narzeczonym”.

mo¿na przywykn±æ

Asel ma 24 lata, jest sklepikark±. Siedzimy u niej w kiosku na pod³odze. Z trudem mie¶cimy siê tam we trójkê. Jemy cebulê, któr± usma¿y³a nam na przeno¶nej kuchence i s³uchamy opowie¶ci.

– Mieli¶my taki przypadek: ch³opak chodzi³ z dziewczyn±, gdzie¶ ko³o miesi±ca. Ona by³a ze wsi. I pojechali raz po ni±, a w domu powiedzieli: „Przygotujcie jedzenie, zar¿nijcie barana”. W domu zaczêli siê przygotowywaæ. I pojechali, ale ta dziewczyna jako¶ siê dowiedzia³a, ¿e j± tego dnia bêd± kra¶æ. I uciek³a, wyjecha³a, jak siê okaza³o. Oni czekali ca³y dzieñ! Ca³y dzieñ czekali! Pod jej dom podjechali i siedzieli. A z domu obok co jaki¶ czas wychodzi³a dziewczyna, wodê nosi³a. A oni czekaj±. A¿ tak mówi±: „Ju¿ pó¼no, co mamy robiæ?! Dziewczyny nie ma. A w domu czekaj±!” I mówi± do tego narzeczonego: „S³uchaj, a ta dziewczyna, co tak ca³y czas wychodzi… podoba ci siê?” A on na to: „No dobra”. I wziêli j± i ukradli! I ¿yj± ze sob± ju¿ cztery lata. Tylko póki co nie maj± dzieci.

I dobrze ¿yj±?

– Tak. U nas, to ja tak my¶lê, ¿e jak siê ukradnie, to siê charakterami upodobniaj±, z¿ywaj± siê ze sob±. A tak to bywa na przyk³ad, my tak ze sob± chodzimy, chodzimy, potem siê ¿enimy, i potem ró¿ne s± problemy – i mamy siê nawzajem dosyæ. A tak to, okazuje siê, mo¿na przywykn±æ do siebie... Tak sobie my¶lê. Ale tak naprawdê to chyba tak nie jest, prawda?

Mgr Joanna Mroczkowska, doktorantka w Instytucie Slawistyki PAN, jest absolwentk± miêdzynarodowych stosunków politycznych w SGH oraz etnografii w UW.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje