¬le pojêta samorz±dno¶æ te¿ prowadzi czêsto do degeneracji. Samo ¶rodowisko nie umia³o wprowadziæ procesu dynamicznych zmian. Swoj± drog±, nie mo¿na pytaæ ró¿nych gremiów, czy chc± zmian, i to jeszcze wymagaj±cych wiêkszego wysi³ku. To zreszt± nie dotyczy tylko naszego ¶rodowiska, ale ka¿dej grupy zawodowej – tak samo górników, jak i prawników czy nauczycieli. Niemal ka¿da zmiana ingeruje w przywileje tych ¶rodowisk, przez co staje siê niepopularna. Po prostu trzeba je umiejêtnie wprowadzaæ, bior±c za nie odpowiedzialno¶æ. Nasza w³adza polityczna by³a przez lata na tyle s³aba, ¿e uprawia³a politykê typu: „miejcie ten swój samorz±d, ale my trzymamy kasê i nie bêdziemy zbyt szczodrze ni± szafowaæ”. Politycy nigdy nie widzieli rozwoju Polski przez pryzmat nauki.
Choæ w Polsce praca uczonego i profesora cieszy siê w spo³eczeñstwie najwy¿szym presti¿em, to powi±zanie nauki i szkolnictwa wy¿szego z potrzebami spo³eczno−gospodarczymi jest u nas bardzo mizerne. Trzeba tu zauwa¿yæ, ¿e taki zwi±zek jest cech± charakterystyczn± krajów wysoko rozwiniêtych, a czêsto tak¿e szybko siê rozwijaj±cych. (...) Nauka w Polsce wywi±zuje siê bardzo s³abo z roli progospodarczej, o czym ¶wiadcz± m.in. bardzo niskie warto¶ci liczbowe udzia³u wyrobów wysokich technologii w eksporcie (ok. 3 proc.), czy te¿ bardzo niski wska¼nik patentowania.
Prof. Leszek Kaczmarek kre¶li najwa¿niejsze cele, jakie stoj± dzi¶ przed polityk± naukow± w Polsce
W Kirgistanie oko³o 30 proc. ma³¿eñstw zawartych zostaje poprzez porwanie. Wynika to st±d, ¿e zwyczaj ten, przez badaczy czêsto sprowadzany do roli prze¿ytku, jest nie tylko powszechny, ale wrêcz prze¿ywa swój rozkwit. Wedle badañ socjologicznych, obecnie tylko ok. 25 proc. porwañ odbywa siê za zgod± kobiety. Dzieñ, który powinien byæ, i zwykle bywa, jednym z najszczê¶liwszych w ¿yciu, dla prawie co czwartej kobiety w Kirgistanie jest koszmarem. (...) Chcia³abym przedstawiæ ogólny zarys tego kontrowersyjnego fenomenu. Jest on bowiem niezwyk³y nie tylko ze wzglêdu na swoj± powszechno¶æ, ale i charakter: na to, jak wpisana weñ jest przemoc i jak sam wpisany jest w zawi³y kontekst praw rz±dz±cych spo³eczno¶ci±.
Na tradycyjnych piêcioletnich studiach magisterskich kurs historii literatury by³ rozpisany na 5 lat. Wprowadzenie formu³y 3+2 jest zatem jednoznaczne z realizacj± programu w zaledwie 3 lata. To zadanie karko³omne. I w prostej linii prowadz±ce do ciêæ. – Zmniejszona liczba godzin na ka¿dy przedmiot wymusi³a ograniczenia materia³owe – przyznaje dr hab. Jolanta Kowalewska−D±browska, zastêpca dyrektora ds. nauki Instytutu Filologii Polskiej w Uniwersytecie Gdañskim. Je¶li jednak studia nie maj± byæ swoim zaprzeczeniem, wymogi co do podstawowych umiejêtno¶ci analizowania i rozumienia zjawisk literackich i jêzykowych nie mog± siê zmniejszyæ. Dlatego studentom jest po prostu trudniej.
O kontrowersjach, jakie budzi realizacja systemu boloñskiego w¶ród polonistów, pisze Beata Maj