Czy gazeta uczelniana powinna by miejscem na debat o sprawach akademickich, tych wewntrzuczelnianych i tych szerszych – oglnopolskich, europejskich, wiatowych? Oczywicie, e powinna, chciaoby si odruchowo odpowiedzie, przecie to pytanie retoryczne. No to zadajmy nieco inne: Czy gazety uczelniane s miejscem rzeczywistej debaty? Tu ju chyba odpowiedzi twierdzcej nie udzielilibymy bez wahania. A moe nawet powiedzielibymy: rzadko.
Na wrzeniowym zjedzie redaktorw gazet akademickich zainicjowana zostaa dyskusja na ten wanie temat: „Czy gazeta uczelniana jest miejscem na debat?”. Biorcy w niej udzia rektorzy warszawskich uczelni do zgodnie twierdzili, e duo oczekuj od swoich gazet – take debaty, a nawet krytyki. Mwili te, e nigdy nie ingeruj w ich tre.
Wydawa by si mogo, e gdy zestawimy kultur akademick i wysokie standardy, jakie chcielibymy, aby obowizyway w rodowisku, to powinno by poza sporem, e gazeta jest miejscem na informacje, ale te na dyskusj, wrcz na debat. Jest te oczywicie kwestia odpowiedzialnoci redaktorw gazet za poziom tej debaty i za to, aby nie przeksztaci pisma w narzdzie krytyki ekipy rektorskiej. Niestety, z lektury wikszoci gazet uczelnianych wiemy, e proza ycia jest inna – debaty tam nie ma. Uczelniana gazeta czsto bywa po prostu biuletynem albo kronik ycia uczelni lub, co gorsza, w przewaajcej czci archiwum rektorskich dokona. Dyskusji, polemik, gosw krytycznych tam nie uwiadczysz. I nie jest to kwestia wizji redakcji, a wynik sugestii wadz uczelni, co w gazecie powinno i moe si ukazywa, a co nie.
Tymczasem gazeta uczelniana jest wasnoci caej spoecznoci akademickiej. Na jej czele przez 4 lata stoi rektor i on t spoecznoci kieruje, ale gazeta jest wasnoci caej spoecznoci i miejsce na debat tam by musi. Warto o tym pamita.
Andrzej wi