Prof. dr hab. Waldemar T³okiñski (ur. 1945) – profesor nauk humanistycznych, lekarz. Specjalno¶ci: jêzykoznawstwo stosowane, komunikacja spo³eczna i kliniczna, neurolingwistyka, neurologia, psycholingwistyka, rehabilitacja, zdrowie publiczne. Studia: filologia polska w UMK – 1968, dr U£ – 1970, habilitacja UAM – 1975, tytu³ profesorski UG – 1989. Dyplom lekarza medycyny AMG Gdañsk – 1983, specjalizacja I stopnia z neurologii – 1985, specjalizacja II stopnia z rehabilitacji – 1989. Promotor 36 doktorów i ponad 250 magistrów. Liczne sta¿e zagraniczne i cz³onkostwo w instytucjach naukowych. Publikacje: 6 monografii, 6 ksi±¿ek pod autorsk± redakcj±, 180 rozpraw i artyku³ów naukowych. Dziekan Wydzia³u Nauk Spo³ecznych UG – 1989−96, cz³onek CK 1997−99. Rektor Ateneum – Szko³y Wy¿szej w Gdañsku oraz profesor Instytutu Politologii UG. Od 1 wrze¶nia 2008 przewodnicz±cy KRZaSP.
We wrze¶niu rozpoczê³a siê druga kadencja w³adz Konferencji Rektorów Zawodowych Szkó³ Polskich. Zosta³ Pan jej przewodnicz±cym. Jakie bêd± obecnie najwa¿niejsze kierunki dzia³alno¶ci Konferencji?
– My¶lê, ¿e mo¿emy mówiæ o kontynuacji i ci±g³o¶ci prac Konferencji, poniewa¿ zmiana kadencji w³adz nie musi przecie¿ oznaczaæ zmiany kierunku dzia³alno¶ci. Wiêkszo¶æ problemów szkolnictwa niepañstwowego pozostaje wci±¿ aktualna. Oczekiwania w stosunku do nowych w³adz s±, jak to zwykle bywa, znaczne, st±d te¿ nasze intensywne prace od pocz±tku kadencji. Te oczekiwania wynikaj± z tego, co dzieje siê w szkolnictwie wy¿szym od wielu lat. Nowa ekipa ministerialna rozpoczê³a do¶æ szerokie zmiany – pocz±wszy od kwestii finansowania nauki, poprzez kwestie strukturalne, rozwoju kadry naukowej, drogi awansu nauczycieli akademickich, a¿ po programy studiów w zwi±zku z realizacj± procesu boloñskiego. Przygl±damy siê tym pomys³om i opiniujemy projekty, które resort nauki i szkolnictwa wy¿szego nam przesy³a.
Ilu cz³onków liczy dzi¶ Konferencja?
– Rozes³ali¶my jeszcze raz zaproszenia do wszystkich uczelni zawodowych i szacujê, ¿e jest to dzi¶ oko³o 260 szkó³.
Wszystkich uczelni zawodowych mamy oko³o 330. To ¶rodowisko nigdy nie by³o mocno zintegrowane, a bywa³o wrêcz podzielone. Mam wra¿enie, ¿e proces rozdrobnienia dzi¶ jest jeszcze bardziej widoczny, a chêæ wspólnego dzia³ania nie jest powszechna. Na ostatnim posiedzeniu KRZaSP reprezentowanych by³o 80 uczelni.
– To jest, moim zdaniem, szersza tendencja, dotycz±ca wielu obszarów ¿ycia spo³ecznego. Lata gremialnego wspólnego dzia³ania mamy powoli za sob±. W dyskusji publicznej podejmuje siê wielkie tematy, które budz± emocje, ale w praktyce niewiele z tego wynika. ¦rodowisko akademickie jest bardzo skore do dyskusji i przedstawiania ró¿nych racji, ma te¿ czêsto ró¿ne interesy i sztuk± jest znale¼æ jaki¶ modus vivendi. Staramy siê, ¿eby KRZaSP reprezentowa³a interesy wszystkich uczelni zawodowych.
Tak¿e pañstwowe uczelnie zawodowe zosta³y przypisane do tej w³a¶nie Konferencji, ale w praktyce okaza³o siê, ¿e s± one osobn± grup± uczelni i funkcjonuj± jako konferencje stowarzyszone z Konferencj± Rektorów Akademickich Szkó³ Polskich.
– ¯ycie potrafi czasem zaskoczyæ ustawodawcê. Sytuacja tej – licz±cej 35 uczelni – grupy jest specyficzna. Stworzy³y one, na zasadzie stowarzyszenia, w³asn± konferencjê i s± dodatkowo stowarzyszone z KRASP. ¦wiadczy to tylko o tym, ¿e podzia³ na uczelnie zawodowe i akademickie jest nieadekwatny do rzeczywisto¶ci. Pomijam kwestie jêzykowe i sposób spo³ecznego odbioru nazwy „szko³y zawodowe”, bo to brzmi raczej jak zawodówki, a nie wy¿sze uczelnie, ale wyra¼nie widaæ, ¿e podstawowy podzia³ biegnie wzd³u¿ linii uczelnie pañstwowe – uczelnie niepañstwowe.
Przez uczelnie niepubliczne do¶æ powszechnie krytykowany jest ten w³a¶nie podzia³ na uczelnie zawodowe i akademickie. Jak, wed³ug Pana, nale¿a³oby to zdefiniowaæ?
– Nale¿a³oby dokonaæ podstawowego, moim zdaniem, podzia³u ze wzglêdu na w³asno¶æ – na uczelnie pañstwowe i niepañstwowe. Przecie¿ akademickie s± wszystkie uczelnie i nie zmieni tego wprowadzanie sztucznych kryteriów. Proces boloñski mówi o trzech stopniach kszta³cenia, a nie o uczelniach akademickich i nieakademickich. Uczelnia ma uprawnienia do nadawania tytu³u magistra i jest nieakademicka? To co najmniej dziwne. Gdyby jeszcze o pe³ni akademicko¶ci – ale tu, podkre¶lam, sam termin jest nieszczê¶liwy – ¶wiadczy³o uprawnienie do nadawania stopnia doktora habilitowanego, czyli pierwszego stopnia samodzielnego, a nie stopnia doktora, mogliby¶my jako¶ to zrozumieæ.
Mo¿e trzeba by wtedy mówiæ o uczelniach autonomicznych?
– To rozró¿nienie kiedy¶ istnia³o i odnosi³o siê do du¿ych uczelni posiadaj±cych odpowiedni± liczbê samodzielnych pracowników. Podkre¶lam – zdecydowanie niedobry jest podzia³ na uczelnie akademickie i nieakademickie. Niedobre jest te¿ s³owo zawodowe. My kszta³cimy studentów zarówno pierwszego cyklu – licencjatów, jak i cyklu drugiego, czyli magistrów.
Nazwa „uczelnie zawodowe” to konsekwencja ustawy z 1997 roku, która odwo³ywa³a siê do niemieckich fachhochschulen i zak³ada³a, ¿e ich absolwenci po licencjacie bêd± przygotowani do podjêcia pracy. Praktyka pokaza³a, ¿e wiêkszo¶æ z nich chce kontynuowaæ studia i zrobiæ magisterium. Podobnie dzieje siê zreszt± w innych krajach.
– Dzi¶ nazwa „uczelnie zawodowe” jest nietrafna, bo obejmuje np. szko³y maj±ce prawo do przyznawania tytu³u magistra. Podstawowe pojêcia i rozró¿nienia wprowadza proces boloñski, a on pojêcia uczelnie zawodowe czy nieakademickie zupe³nie nie zna. Jest to trochê postawione na g³owie – wbrew naturze stworzono filozofiê dywergencji. Tytu³ magisterski ma po¶wiadczaæ zdobycie wiedzy ogólnej, a licencjat szczegó³owej, zawodowej. Powinno byæ odwrotnie. Podstawowe kszta³cenie powinno byæ ogólne i dopiero w miarê up³ywu lat, dojrzewania samopoznania, okre¶lania w³asnych mo¿liwo¶ci i zainteresowañ winna nastêpowaæ specjalizacja. Tak jest w przypadku kszta³cenia lekarzy i nikt siê temu nie dziwi. Lekarz zaczyna od rzeczy ogólnych i w miarê up³ywu lat zdobywa coraz wiêksz± specjalizacjê.
Naszym zdaniem, podstawowe rozró¿nienie obowi±zuj±ce w szkolnictwie wy¿szym nie wi±¿e siê z nadawaniem stopnia doktora i uznaniem takich uczelni za akademickie, ale z mo¿liwo¶ci± wype³niania misji akademickiej i organizacj± szko³y, na co wp³yw ma oczywi¶cie statut. Szkolnictwo niepañstwowe jest w sytuacji, kiedy za³o¿yciele kszta³tuj± statut, chocia¿ oczywi¶cie musi on odpowiadaæ odpowiednim ramom prawnym i wymogom zawartym w ustawie. W±ski margines swobody, jaki pozostawiaj± unormowania prawne, decyduje jednak o tym, ¿e w szkolnictwie niepañstwowym da siê jednak du¿o rzeczy zrobiæ o wiele szybciej i sprawniej. Ten sektor jest bardziej czu³y na to, co siê wokó³ dzieje i odpowiada zapotrzebowaniom rynku.
Czêsto w dyskusjach w tym ¶rodowisku podnoszona jest w³a¶nie kwestia statusu za³o¿ycieli uczelni. To oni, zdaniem przedstawicieli tego ¶rodowiska, powinni je reprezentowaæ. Jednak to rektor przewodzi spo³eczno¶ci uczonych.
– To jest dla naszego ¶rodowiska jedna z kluczowych spraw. W uczelniach niepublicznych to za³o¿yciele tak naprawdê decyduj± w nich o najwa¿niejszych sprawach. Jednak w ustawie w³a¶ciwie nie funkcjonuj± i to rektorzy s± reprezentantami uczelni. Ustawa posz³a tu w z³ym kierunku, próbuj±c ujednolicaæ rozwi±zania w obu sektorach. Akurat w tym przypadku to jest b³êdne rozwi±zanie. W uczelniach pañstwowych w³a¶cicielem jest pañstwo, a w uczelniach prywatnych jest nim w³a¶nie za³o¿yciel. Rektor jest tylko zatrudnionym przez niego urzêdnikiem. Pojawiaj± siê te¿ ograniczenia i restrykcje dotycz±ce sposobu powo³ywania rektorów jako organów jednoosobowych – dotycz± kategorii wiekowych czy pracy na pierwszym etacie. To powinno byæ ju¿ tylko domen± uczelni, a nie regulacji ustawowych.
Jakie s± podstawowe postulaty ¶rodowiska uczelni niepublicznych?
– Do podstawowych postulatów naszego ¶rodowiska nale¿y realizacja koncepcji bonu edukacyjnego, który umo¿liwia³by, chocia¿by przy czê¶ciowej odp³atno¶ci, podjêcie przez studentów uczelni niepublicznych studiów stacjonarnych. Jest to kwestia, o któr± dopominali¶my siê wielokrotnie w minionej kadencji w³adz KRZaSP i która nabiera podstawowego dla nas znaczenia tak¿e w obecnej kadencji. Dyskusja wokó³ podzia³u ¶rodków na edukacjê studenck± nie jest kwesti± polityki wzbogacenia kieszeni za³o¿ycieli uczelni, jak to siê czasem próbuje nag³a¶niaæ, ale elementem podstawowej sprawiedliwo¶ci przy podziale ¶rodków bud¿etowych. Podkre¶lmy, ¿e jest to postulat zg³aszany przede wszystkim przez ¶rodowisko studenckie naszych uczelni. Nasi studenci czuj± siê dyskryminowani, poniewa¿ nie maj± szansy, tak jak ich koledzy z uczelni pañstwowych, studiowaæ bezp³atnie. A oni czy ich rodzice tak samo przecie¿ p³ac± podatki.
Ale pada czasem argument, ¿e by³yby to w³a¶nie pieni±dze dla uczelni, czyli de facto dla jej za³o¿yciela – osoby cywilnej b±d¼ spó³ki.
– To jest argument nieprawdziwy, poniewa¿ my sami postulujemy, aby te pieni±dze otrzymywa³ student i móg³ z nich op³acaæ czesne w wybranej przez siebie uczelni. Poza tym dobrze wiemy, ¿e pocz±tki szkolnictwa niepañstwowego by³y ró¿ne, ale w tej chwili ¶wiadomo¶æ za³o¿ycieli uczelni niepublicznych jednoznacznie wskazuje na ukierunkowanie zagospodarowania ewentualnego zysku. Te pieni±dze nie id± do spó³ki, tylko pozostaj± w szkole na cele dydaktyczne. Przypadki, gdy dzia³o siê inaczej, koñczy³y siê prokuratur± i s±dem i mamy je ju¿ dawno za sob±. To jest po prostu umo¿liwienie m³odzie¿y podjêcia studiów, szczególnie tym osobom, które przez ci±gle zmieniaj±cy siê system rekrutacji nie maj± szans dostaæ siê na uczelnie pañstwowe. Problem rekrutacji jest zreszt± szerszy, poniewa¿ widaæ wyra¼nie, ¿e oceny na ¶wiadectwach nie zawsze s± porównywalne, a obecny system ka¿e bazowaæ wy³±cznie na nich, bez dodatkowych egzaminów czy innych sprawdzianów. Pozostaje ca³a du¿a grupa kandydatów, dla których mo¿liwo¶æ rozpoczêcia studiów w innym miejscu ni¿ tradycyjne o¶rodki akademickie jest ogromn± szans± zdobycia kwalifikacji zawodowych, zdobycia wykszta³cenia i szans± na inne ¿ycie. Pamiêtajmy, ¿e uczelnie niepañstwowe musz± siê utrzymaæ z czesnego i maj± niewielki margines mo¿liwo¶ci przeznaczania ¶rodków pozyskiwanych od studentów na szersz± akcjê stypendialn±. Pomimo to w wiêkszo¶ci naszych uczelni istnieje stypendium socjalne, ale rzeczywi¶cie dotyczy ono bardzo ma³ego odsetka osób w najtrudniejszej sytuacji materialnej. Pamiêtajmy te¿, ¿e ¶rodki pozyskiwane z czesnego musz± byæ wydatkowane tak¿e na infrastrukturê, dzia³alno¶æ badawcz± i naukow±, zakup ksi±¿ek, a nie tylko na pensje nauczycieli. Obecnie bardzo wyra¼nie s³ychaæ g³os ¶rodowiska studenckiego w kwestii zrównania praw studentów stacjonarnych obu typów uczelni.
Ilu jest studentów stacjonarnych w uczelniach niepublicznych?
– Przesz³o 200 tysiêcy. I tego g³osu lekcewa¿yæ nie mo¿na.
Jakie jeszcze postulaty ma ¶rodowisko uczelni niepublicznych?
– Zdecydowanie uwa¿amy, ¿e oba sektory powinny byæ równo traktowane. Chocia¿by w przypadku zrównania praw rektorów. Dzi¶ ustawa np. nakazuje rektorowi uczelni niepublicznej, ¿eby by³a to dla niego praca na pierwszym etacie, gdy tymczasem dla rektora pañstwowej szko³y zawodowej mo¿e byæ to praca na drugim etacie.
Ale to uczelnie niepañstwowe maj± np. przywilej zatrudniania profesury o piêæ lat d³u¿ej, bo do 75. roku ¿ycia.
– Tak, ale pamiêtajmy, ¿e s± to uczelnie m³ode i nie mia³y szans dorobiæ siê w³asnej kadry, a ustawa narzuca czasem, moim zdaniem, zbyt restrykcyjne i niewprowadzaj±ce ¿adnego zró¿nicowania limity kadry. Je¶li uczelnia dopiero rozpoczê³a kszta³cenie na danym kierunku i ma, dajmy na to, tylko pierwszy rok s³uchaczy, to trudno w niej zatrudniæ tak± sam± kadrê, jak dla kszta³cenia na 5 latach. A ustawa tego wymaga, nie wprowadzaj±c ¿adnych elastycznych rozwi±zañ. Mam nadziejê, ¿e w dyskusjach nad zmianami ustawy zostanie to uwzglêdnione.
To, na szczê¶cie, coraz mniejszy margines, ale nadal zdarzaj± siê przypadki nieprawid³owo¶ci, np. rekrutacji w innych zupe³nie miastach ni¿ opiewa ministerialne zezwolenie przez jedn± z uczelni ³ódzkich czy piastowania stanowiska rektora przez osobê, wobec której orzeczono plagiat. Jest te¿ sprawa poziomu nauczania – okre¶lanego jako kupowanie dyplomów. Co Konferencja robi w tych kwestiach?
– To jest du¿y problem tak¿e dla nas, poniewa¿ takie przypadki k³ad± siê cieniem na opinii o ca³ym ¶rodowisku. Wielokrotnie ju¿, tak¿e na ostatnim spotkaniu KRZaSP, sami artyku³owali¶my wobec przedstawicieli ministerstwa konieczno¶æ usuniêcia tych nieprawid³owo¶ci. Niestety, brakuje narzêdzi, które pozwoli³yby na skuteczne przecinanie takich spraw. W nowej ustawie takie narzêdzia zdecydowanie powinny siê znale¼æ. Co do poziomu nauczania, to nasze uczelnie podlegaj± ocenie Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej i wiem, ¿e oceny warunkowe czy niedostateczne wcale nie s± czêstsze ni¿ w uczelniach pañstwowych.
Polska ma najwy¿sz± w Europie liczbê uczelni, dodatkowo rozpocz±³ siê w¶ród kandydatów ni¿ demograficzny. Czy w tej sytuacji nie nale¿a³oby my¶leæ o ³±czeniu uczelni zawodowych?
– Rzeczywi¶cie stoj± przed nami powa¿ne problemy z tym zwi±zane. Te procesy s± nieuniknione, ale jednocze¶nie zale¿ne od mobilno¶ci w³adz uczelni, oceny zysków dla funkcjonowania szko³y, stopnia ryzyka czy utraty samodzielno¶ci.
Ma powstaæ strategia rozwoju szkolnictwa wy¿szego. Jakie bêd± d³ugofalowe postulaty ¶rodowiska uczelni niepublicznych na najbli¿sze lata?
– Przede wszystkim mamy nadziejê, ¿e w zespole, który bêdzie tak± strategiê tworzy³, znajd± siê przedstawiciele naszej Konferencji – jednej z dwu, co zapisane jest w obecnej ustawie o szkolnictwie wy¿szym. Strategia dotyczy ca³o¶ci spraw akademickich i wizji kszta³cenia na najbli¿sze dziesiêciolecia. Bêdziemy chcieli, aby w dokumencie znalaz³y siê zapisy umo¿liwiaj±ce rozwój i zrównanie praw naszej grupy uczelni i pozwalaj±ce eliminowaæ wszystkie przypadki nieprawid³owo¶ci dla dobra ¶rodowiska akademickiego i skutecznej realizacji misji spo³ecznych.
Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ