Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Brak pi±tej w³adzy

Piotr Müldner−Nieckowski

Narzekamy na media, czyli na czwart± w³adzê, a zw³aszcza na to, ¿e s± poza jak±kolwiek kontrol±. Dzisiaj dziennikarze decyduj± o tym, co jest w naszym ¿yciu wa¿ne, a co nie, o kim i o czym mo¿emy my¶leæ, a o czym nie, jak nale¿y postêpowaæ i mówiæ, a jak nie. Nie mieliby¶my nic przeciwko tej w³adzy, gdyby nie fakt, ¿e co chwila w odbiorcach jej produktów rodzi siê wewnêtrzny bunt. Oceny, pogl±dy, preferencje polityczne i ideowe, wreszcie jêzyk narzucane przez tê w³adzê s± czêsto tak sprzeczne z wiedz± ogóln± i zdrowym rozs±dkiem, ¿e cz³owiek jest bezradny. Zastanawia³em siê nieraz, na czym polega ta przewaga mediów nad reszt± ¶wiata. Dlaczego i na jakiej zasadzie amerykañskie ¶rodki masowego przekazu atakowa³y jednego kandydata na prezydenta, a wszystkimi si³ami wspiera³y innego, i jak to siê sta³o, ¿e to nomen omen zmasowane dzia³anie okaza³o siê w pe³ni skuteczne. Dlaczego i na jakiej zasadzie kichniêcie jednego dziennikarza powoduje gwa³towne spadki akcji na gie³dzie, a wyrok wydany przez innego jest wa¿niejszy ni¿ s±dowy.

Z pomoc± przyszed³ jêzykoznawca. Wpad³a mi w rêce niewielka ksi±¿ka profesora Andrzeja Bogus³awskiego („Uwagi o mowosocjotechnice. Od uk³adu monopartyjnego do uk³adów niemonopartyjnych”, Leksem, £ask 2008), w której autor z naukow± precyzj± wy³uszczy³ przyczynê sukcesu czwartej w³adzy i si³ politycznych, które siê na niej wzoruj±. W najwiêkszym skrócie sprowadza siê to do ró¿nicy miêdzy k³amstwem a fa³szem. Otó¿ media (a i partie) nie k³ami±. Podaj± jednak fakty w taki sposób, ¿e w tekstach i innych wypowiedziach pojawia siê fa³sz. Zjawisko to jest znane od dawna, nie bez powodu powsta³a spora ju¿ biblioteka dzie³ o manipulacji w prasie, radiu, telewizji, reklamie i ogólnie w jêzyku. Informacja zmanipulowana to taka, której j±dro jest zgodne z faktami, ale której sposób podania i oprawa zmieniaj± sensy lub wprowadzaj± ukryte.

O ile przed k³amstwem mo¿na siê broniæ przez wysuniêcie argumentów i podanie dowodów, o tyle, pisze Bogus³awski, wobec fa³szu stajemy bezradni. Rozk³adamy rêce, bo znik±d pomocy. Nawarstwianie siê fa³szów powoduje znieczulenie na wszelk± manipulacjê i rezygnacjê z analizowania, co w informacjach s³uszne, a co nies³uszne. I tak w pewnym momencie przestajemy siê czuæ oszukiwani. Potulnie s³uchamy mediów.

Nie ma kto otwieraæ nam oczu na fa³sz. A by³y czasy, kiedy takie oparcie by³o. By³a pi±ta w³adza, z któr± liczyli siê nawet komuni¶ci. Pi±t± w³adz±, absolutnie nadrzêdn±, ale niemaj±c± w³adzy w rozumieniu dos³ownym, by³ g³os intelektualistów. To oni w krytycznych momentach wydawali opinie, które prostowa³y ¶cie¿ki i stawia³y rzeczy z g³owy na nogi. W stanie wojennym (1981−83) postanowiono z tym skoñczyæ i zastosowaæ zasadê dziel i rz±d¼. Zaczêto od delegalizacji Zwi±zku Polskich Artystów Plastyków (ZPAP) i rozbicia ¶rodowiska opiniotwórczego dzia³aj±cego pod wodz± Jerzego Puciaty, zdecydowanego przeciwnika socjalistycznego zak³amania i niewoli. W miejsce ZPAP z inicjatywy zwolenników komuny powsta³y liczne zwi±zki twórcze rze¼biarzy, malarzy itd. Podobnie sta³o siê ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich i w 1983 r. ze Zwi±zkiem Literatów Polskich (ZLP). Ten ostatni najpierw zdelegalizowano, a potem og³oszono powstanie nowego ZLP, do którego nabór odbywa³ siê na zasadzie weryfikacji politycznej. W ten sposób podzielono intelektualistów na ma³e grupki i zablokowano im mo¿liwo¶æ swobodnego wypowiadania siê. Os³abiano ich zreszt± i na inne sposoby, choæby ekonomicznie. Chwyty znane ze staro¿ytno¶ci.

Dopiero w 1989 „pisarze bez przydzia³u” utworzyli Stowarzyszenie Pisarzy Polskich (SPP), tyle ¿e nowa, ju¿ po czê¶ci niekomunistyczna w³adza, sprawy nie raczy³a nag³o¶niæ. To jej nie ucieszy³o.

Nie chciano powrotu pi±tej w³adzy. Rozbicie ¶rodowisk twórczych i brak jedno¶ci ¶rodowisk naukowych by³y partiom rz±dz±cym na rêkê i tak pozosta³o do dzi¶. Pisarze, a tak¿e inni arty¶ci oraz naukowcy stracili mo¿no¶æ kontrolowania w³adz: pierwszej, drugiej, trzeciej i czwartej. Kiedy maj± co¶ wa¿nego do og³oszenia, s± cenzurowani – ucina siê lub redaguje teksty, pomija wa¿ne nazwiska albo najzwyczajniej w ¶wiecie o¶wiadczeñ nie publikuje. Robi siê wszystko, aby spo³eczeñstwo nie mia³o pojêcia o istnieniu SPP i innych istotnych stowarzyszeñ twórczych, natomiast wspomaga siê te, które – jako niewielkie – i tak nie bêd± mia³y ¿adnego wp³ywu na to, co siê w Polsce dzieje.

Media nie s± zainteresowane tak± kontrol± i nic nie wskazuje na to, aby do niej w najbli¿szym czasie dopu¶ci³y. Uwa¿aj±, ¿e s± pod ka¿dym wzglêdem uniwersalne i potrafi± kontrolowaæ same siebie. W ten sposób s± sêdzi± we w³asnej sprawie. To bardzo wygodne. Nikt jawnie nie wytyka im b³êdów merytorycznych, psucia jêzyka, wprowadzania ob³êdnych teorii poprawno¶ciowych, preferowania kultury niskiej i prostackiej, uprawiania walki politycznej.

Przypominam zatem, ¿e Stowarzyszenie Pisarzy Polskich istnieje ju¿ prawie dwadzie¶cia lat i ¿e skupia setki znacz±cych pisarzy.

e−mail: piotr@muldner.pl
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje