Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Naturalistyczna krytyka religii

„Kiedy mwimy, e religia jest zjawiskiem naturalnym, moemy chcie j przeciwstawi temu, co nadprzyrodzone: twierdzi, e jest ona zjawiskiem ludzkim, zoonym ze zdarze, organizmw, struktur, schematw i innych bytw, z ktrych wszystkie podlegaj prawom fizyki lub biologii, a wic nie zakadaj cudw. Zauwamy, e mogoby by prawd, i Bg istnieje, jest rzeczywicie inteligentnym, wiadomym, kochajcym stwrc nas wszystkich, a mimo to sama religia, jako zoony zbir faktw, jest absolutnie naturalnym zjawiskiem. (...) Zakadajc, e religia jest zjawiskiem naturalnym, nie przesdzam kwestii jej wartoci w yciu czowieka.” Niniejszy cytat wyraa tezy programowe ksiki Daniela Dennetta, jednego z najwikszych filozofw amerykaskich, przedstawiciela naturalistycznego podejcia do bada nad umysem. Ma by ona powicona „naukowemu” podejciu do zjawiska religii, definiowanej jako: „systemy spoeczne, ktrych uczestnicy deklaruj wiar w nadprzyrodzony czynnik sprawczy, o ktrego aprobat naley si stara”.

Odczarowanie skada si z trzech czci wzbogaconych czterema dodatkami. Pierwsza (Otwieranie puszki Pandory) ma charakter manifestu naturalistycznego, w ktrym autor kreli potrzeb i przysze poytki z naukowego podejcia do zjawiska religii; wydaje si ona zdecydowanie najsabsz czci ksiki, ktrej pominicie moe uczyni lektur pozostaych duo ciekawsz. Cz druga (Ewolucja religii) powicona jest poszczeglnym stadiom rozwoju religii w dziejach ludzkoci: jej korzeniom (instynkt „atwego wyzwalania”), wczesnym stadiom rozwojowym („wobec nadmiaru wyobraonych bytw dziaajcych kandydaci do rozgosu zostali zatrudnieni jako pomocnicy w podejmowaniu decyzji lub we wrbiarstwie”), transmisji religii, jej spoecznym formom organizacji i w kocu postaci dojrzaej, ktr Dennett nazywa wiar w wiar (wiar, e wiara w Boga jest tak wana, i nie mona jej podwaa). W kocu cz trzecia (Religia w naszych czasach) dotyczy wpywu religii na nasze ycie, a wic tego, czy czyni nas ona lepszymi, zwizku religii z moralnoci i poczuciem sensu ycia.

Nie sposb tu dokadnie omwi bogatej treci ksiki, obfitujcej w liczne informacje z rnych dziedzin nauki i argumentacje filozoficzne. Autor zakada w niej podejcie ewolucyjne do zjawiska religii, bazujce na trzech pojciach – filarach ewolucjonizmu: replikacji, mutacji i rywalizacji. Odpowiednikiem przekazu genetycznego na gruncie kultury jest tzw. przekaz memetyczny, do ktrego wskazane pojcia rwnie si stosuj (mem to termin wprowadzony przez Dawkinsa, oznaczajcy „element kultury, ktry mona uzna za przekazywany niegenetycznymi drogami”). Rezultatem takiego podejcia jest to, e religi mona analizowa jako zjawisko spoeczne bez potrzeby odwoywania si do natury ludzkiej. Jak pisze we wstpie do ksiki Barbara Stanosz, „podejcie memetyczne uchyla argument, e odwieczno religii wiadczy o tym, e zaspokajaj one wan i trwa potrzeb czowieka”.

Ksika grzeszy tym, czym grzesz zwykle prace „z tez”. Bardzo interesujce analizy (np. rozdzia VIII Wiara w wiar) s przeplatane duymi partiami apologetyczno−polemicznymi; dociekania ocierajce si o sprawy istotne zamazywane s fragmentami publicystycznymi (np. liczne przykady tego, e mimo religii nie jestemy lepsi) itd. Musz przyzna, e dla mnie najciekawsze okazay si przypisy i wspomniane dodatki, w ktrych brak owego programowego, „perswazyjnego” stylu.

Marek Lechniak
Daniel C. Dennett, Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne, tum. i wstp Barbara Stanosz, pastwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2008, seria: Biblioteka Myli Wspczesnej.

Zapiski Lutosawskiego

S to rkopisy z archiwum Fundacji Paula Sachera w Bazylei, przygotowane do druku przez Zbigniewa Skowrona. Ksika zbiera lune zapiski z lat 1958−84, ktre przez autora nie byy przeznaczone do publikacji.

Notatki Lutosawskiego zawiadczaj o jego nieustannym poszukiwaniu wasnej drogi. Pod koniec lat 50. ostro krytykowa awangard twierdzc, e posza za daleko w totalnej serializacji wszystkich parametrw muzyki, co powoduje jej statyczno. Nie widzia celu takich zabiegw poza ucieczk od tradycji. Gani naladowcw Weberna. Nowo jako jedyn zalet dziea sztuki przyjmowa z dezaprobat. Widzia niekonsekwencj w pomysach Stockhausena, ktry chcia urozmaici muzyk wprowadzajc przestrzenno. Trzeba by w takim razie zserializowa przestrzenno – ironizowa Lutosawski.

Pisanie w dominujcym idiomie uwaa za kwietyzm. Podkrela konieczno niezalenoci artysty od „ycia zewntrznego”. „Zaangaowanie si w ustawiczny dialog z opini jest rodzajem niewoli” – dowodzi. Z notatek przeziera czasem pesymizm: historia muzyki zmierza do braku muzyki, w tym garnku wida dno, Cage ju si doskroba do tego dna – takie myli pojawiaj si we wczesnych zapiskach.

Lutosawski deklarowa sympati do awangardy, ale ubolewa, e zasadniczym jej zadaniem jest polemika z zastanym stanem rzeczy. Broni harmoniki jako wanego elementu dziea. Ona dopiero teraz nabiera znaczenia – odnotowa – gdy opadaj ograniczenia mylenia tonalnego. Pisa te o wiecznoci i niezniszczalnoci rytmiki.

Mimo wszystko jednak Lutosawski jawi si w tej ksice jako rasowy modernista. Prawdziwie dobra muzyka rodzi si ze znudzenia wszystkim, co si syszao – powiada. Pisa, e twrczo w dziedzinie jzyka jest koniecznoci, ale uwaa, e wyrafinowane sposoby organizowania materiau muzycznego maj tylko wtedy sens, jeli daj si percypowa. Szuka elementw techniki, ktre si nie starzej. Chcia by wynalazc i klasykiem zarazem.

Przeywa to, e w opinii niektrych moe uchodzi za tradycjonalist. By awangardzist osobnym, samoswoim. Albo te, jeli awangard rozumie wsko, ograniczajc j w latach 60. do serializmu, mona powiedzie, e wybra trzeci drog midzy awangard i tradycjonalizmem. By przeciw pryncypialnoci i ortodoksji awangardy, ale za wolnoci tworzenia, nieskrpowan zasadami choby najnowszej proweniencji.

Tem tych zapiskw jest wasna twrczo kompozytora. Poszukujc wasnego jzyka utyskiwa, e rodki, ktrymi operuje, nie s jeszcze doskonae. Podkrela, e nie bierze udziau w dialogu, jest poza modami i poza biecym yciem muzycznym.

Nie znajdziemy w tej ksice szczeglnej gbi myli. Na zbir skadaj si codzienne zapiski, czynione pod wpywem chwili, nierozwinite i nie zawsze do koca przemylane. Nawet te fragmenty, ktre s notatkami do wystpie czy artykuw, nie zawieraj pobudzajcych rozwaa. Uderza do wski krg tematyczny, obracanie si wok tych samych zagadnie, powtarzanie ulubionych „zotych myli”. Lutosawski wypowiada si przede wszystkim w muzyce i tu osign mistrzostwo. To, co pisa, ma ograniczone znaczenie.

Grzegorz Filip
Witold Lutosawski, Zapiski, opr. Zbigniew Skowron, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008.

Pogaskie chrzecijastwo?

Kultura chrzecijaska sporo zawdzicza poganom. Wikszo namacalnych manifestacji sacrum ma swoje rdo wanie w religii opartej na kulcie Soca. Zaadaptowanie tych rytuaw ma swoje czciowe uzasadnienie w tym, i wzajemne przenikanie si wpyww byo nieuniknione w okresie wspegzystencji z poganami. Przy czym, z racji tego, e w omawianym przez Chuvina okresie chrzecijanie z przeladowanych stali si przeladowcami, to oni mogli korzysta z pozostawionej spucizny. Nie tylko materialnej. Cakiem spora grupa intelektualistw chrzecijaskich odnalaza w poganach, jakbymy to dzi okrelili, swoisty think tank. Zaczli sympatyzowa z kultur pogask, pozostajc przez pewien czas pod jej znaczcym wpywem. Dotyczyo to zreszt nie tylko elit, ale i niszych warstw, ktre upodobay sobie z kolei pogaskie rozrywki. Do tego dochodzili neofici, ktrzy przy przechodzeniu z pogastwa nieatwo si rozstawali z hodowan przez cae ycie tradycj. Byo w tym wszystkim wicej pragmatyzmu i kalkulacji ni duchowych przesanek, ktre w obydwu przypadkach i tak sprowadzay si do proby o zapewnienie ycia po mierci.

Rekonstrukcja losw ostatnich pogan odtworzona jest tutaj niejako w dwjnasb. W pierwszej czci, typowo kronikarskiej, autor pokazuje sekwencje zdarze, ktre wyznaczay kolejne etapy eliminowania ich z ycia spoecznego. W drugiej – kreli ich portret wasny: kim byli, jakie obrzdy praktykowali oraz ktre bstwa otaczali kultem. Wychodzi te zwycisko z do karkoomnej, wydawaoby si, prby odtworzenia miejsc pobytu pogan na terenie cesarstwa. Jedyne, czego si nie podejmuje, z obiektywnych zreszt powodw, to okrelenie ich dokadnej liczby. Trudno jednak po lekturze nie odnie wraenia, e pogastwo, bdce ju w V wieku waciwie tem, stanowio ze swoim zapleczem duchowym i intelektualnym solidn podwalin, na ktrej chrzecijastwo mogo odnie triumf. I to bynajmniej nie poprzez kontr do tego. Teza moe i kontrowersyjna, ale u Chuvina porzdnie udokumentowana. Oczywicie, sensacji na miar tych, ktre wyszy spod pira Dana Browna, tutaj nie znajdziemy. Wszelkim infantylizmom, a tych, jak si okazuje, nie brak, profesor filologii klasycznej w Uniwersytecie im. Blaise’a Pascala w Clermont−Ferrand mwi stanowcze „nie”. Krytycznym okiem spoglda na dorobek innych autorw, badajcych ten okres dziejw i prowadzc z jednymi rzeczow polemik, ironicznie obmiewa „nacigane teorie” pozostaych.

W swojej ksice, oprcz tytuowego grona bohaterw pokazuje te, si rzeczy, postaw tych z drugiej strony barykady. Ta rywalizacja napdzaa cae miasta cesarstwa, a w gruncie rzeczy bya jedynie walk o przetrwanie rytuaw. Nie bya to przy tym aksamitna rewolucja. Poczwszy od edyktu nomen omen tolerancyjnego, wydanego przez Konstantyna, a po Teodozjuszowy zakaz kultu, a nawet jeszcze pniej „krzy na sztandarach chrzecijaskich wielokrotnie walczy z Herkulesem na sztandarach pogaskich”. Burzono witynie, wywracano posgi, niszczono otarze, palono ksiki o astrologii i przepowiedniach, apogeum za byo pozbawienie pogan funkcji administracyjnych. Chuvin pozwala zrozumie mechanizmy rzdzce tymi procesami, konstatujc po dogbnej analizie, i cho w zamyle miay one doprowadzi do zaniku wierze pogaskich, to skoczyy si, o ironio, praktykowaniem zwyczajw i wiary ludzi tak do pogan podobnych.

Mariusz Karwowski
Pierre Chuvin, Ostatni poganie. Zanik wierze pogaskich w cesarstwie rzymskim od panowania Konstantyna do Justyniana, tum. Joanna Stankiewicz−Prdzyska, spdzielnia wydawnicza Czytelnik, Warszawa 2008, seria: Pejzae Kultury.

Szatan nie pi

Ksika synnego psychologa to prba odpowiedzi na pytanie, dlaczego zwykli ludzie dopuszczaj si czynw nikczemnych, z pieka rodem. Philip Zimbardo analizuje ludobjstwo w Rwandzie, masakr w My Lai w Wietnamie, koszmar nazistowskich obozw koncentracyjnych, w kocu drczenie winiw w irackim Abu Ghraib. Ale Efekt Lucyfera to w znakomitej wikszoci wnikliwe studium najgoniejszego badania w historii nauk spoecznych – stanfordzkiego eksperymentu wiziennego.

W uniwersyteckich piwnicach wydziau psychologii urzdzono latem 1971 roku wizienie. Grup studentw ochotnikw, przebadanych uprzednio pod ktem zdrowia psychicznego, podzielono losowo na „winiw” i „stranikw”. Eksperyment mia trwa dwa tygodnie. Ale nie mg. Bo to byo pieko z okrutnymi, sadystycznymi stranikami i sfrustrowanymi, zdemoralizowanymi winiami. „To, co robisz tym chopcom, to okropno!” – miaa rzec do Zimbardo bya studentka. Eksperyment musia zosta przerwany ju po szeciu dniach w obawie o zdrowie i ycie jego uczestnikw. A ta polskiego pochodzenia studentka, obecnie profesor psychologii Uniwersytetu Kalifornijskiego Christina Maslach, zostaa on Zimbardo i to jej zadedykowa t ksik.

Autor przedstawia mechanizmy sprzyjajce niecnym czynom. Pisze o deindywidualizacji, uniformizacji sprawcw, bo kiedy jest si anonimowym, odpowiedzialno si zmniejsza i atwiej czyni zo. To dlatego wojownicy maluj ciaa albo nosz maski, a onierze maj identyczne mundury. Z drugiej strony mamy dehumanizacj ofiar, poprzez nadanie im numerw, ubranie w takie same stroje – im mniej ludzcy, tym atwiej ich krzywdzi. Zimbardo pisze te o dysonansie poznawczym, ktry racjonalizuje zo, o konformizmie i bezwzgldnym posuszestwie wobec autorytetw, ktre badali Asch i Milgram. Bo najwaniejszy jest wpyw sytuacji i systemu. To system, czyli kompleks czynnikw ksztatujcych kontekst sytuacyjny, jest nadrzdn si mogc czyni zo z dobra. Zo nie wynika z ludzkich genw, charakteru ani z cech osobowoci – mwi Zimbardo; nie przede wszystkim. Najistotniejsza jest sia wpywu sytuacji wynikajcej z systemu. Takim systemem byy nazistowskie Niemcy czy junty wojskowe w Ameryce aciskiej, takim systemem s wizienia w Iraku, Afganistanie i na Kubie, takim systemem byo te eksperymentalne wizienie w Stanford. Zimbardo mwi, e tak jak „nioscy wiato” Lucyfer, ulubiony anio Boga, upad i sta si szatanem, tak dobrzy ludzie mog sta si li, jeli si znajd w szponach piekielnego systemu.

Ale dusza czowiecza nie jest jdrem ciemnoci. A samo dobro i zo nie s opozycyjne. To dwie strony tego samego medalu. Ludzka natura ma dwa oblicza: mona by nikczemnikiem lub bohaterem. Zimbardo zamyka ksik koncepcj „banalnoci heroizmu”. Okazuje si, e ludzie, ktrzy dokonuj heroicznych czynw, maj bardzo wiele wsplnego ze sprawcami za. Jedni i drudzy s najczciej zwykymi, przecitnymi ludmi, a to, co czyni, nie wynika z patologii czy z dobroci, z ich psychiki bd genomu. Jedni i drudzy dokonuj swoich czynw w kontekcie niezwykych okolicznoci, gdy siy sytuacyjne odgrywaj dominujc rol.

„Efekt Lucyfera” polega na przenikaniu si aniow i demonw, dobra i za, ktre trwa w kadym z nas. Caa sztuka zasadza si na tym, eby „zo dobrem zwycia”.

Anna Jawor
Philip Zimbardo, Efekt Lucyfera. Dlaczego dobrzy ludzie czyni zo?, tum. Anna Cybulko, Joanna Kowalczewska, Jzef Radzicki, Marcin Zieliski, red. nauk. Maria Materska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008, seria: Biblioteka Psychologii Wspczesnej.

Pedagogika medialna

Postp w dziedzinie nauczania akademickiego cechuje si tym, e nauczamy wci nowych rzeczy przy uyciu coraz to innych rodkw i narzdzi. Po okresie kredy i tablicy przeylimy inwazj technik audiowizualnych, potem pojawiy si komputery, a obecnie w coraz szerszym zakresie mamy do czynienia z pedagogik medialn. Niestety, wiedza na temat moliwoci i ogranicze tego nowego narzdzia jest niewystarczajca, dlatego z du satysfakcj powita trzeba ksik Pedagogika medialna z podtytuem Podrcznik akademicki.

Utar si pogld, e podrcznik prezentuje gwnie wiedz cudz, rejestruje, systematyzuje i przekazuje myli „klasykw”, a rola autora sprowadza si do zebrania tych myli i odpowiedniej ich systematyzacji. Przy takim rozumieniu ksika typowym podrcznikiem nie jest, bowiem autorzy dokadali stara, by w przedstawianych przez siebie treciach zaprezentowa jak najszerszy zasb wasnych, oryginalnych myli. Natomiast jeli rol podrcznika akademickiego wiza z bogatym zasobem nowoczesnej wiedzy, dodatkowo wzbogaconym obszern bibliografi oraz erudycyjnym ujciem tematu – to oceniana ksika z pewnoci moe by uywana jako podrcznik.

Ksika jest dzieem wielu autorw, ale wpyw redaktora naukowego jest w niej bardzo widoczny, w zwizku z czym uwagi, ktre pozwol sobie sformuowa, zdecydowanie naley kierowa pod adresem prof. Siemienieckiego.

Zawarte w ksice treci s bardzo obszerne i pokrywaj z nawizk zapowiedziany w tytule dziea zakres problemowy. W tomie pierwszym zaczyna si od zdefiniowania pola dziaania, w obrbie ktrego lokowane bd dalsze treci. Opisy te jednak nie maj w adnym wypadku charakteru didaskaliw – s to penokrwiste eseje naukowe, wypeniajce nastpujce obszary tematyczne: Media i cywilizacja oraz Media w pedagogice. Sam prowadz badania naukowe we wskazanych obszarach, dlatego z duym uznaniem doceniam oryginalne i nowoczesne ujcie tych zagadnie.

Wspomniane dwie czci pierwszego tomu mebluj scen, na ktrej wystpi ma najwaniejszy aktor: opisany w czci trzeciej Zarys kognitywistyczno−konstruktywistycznej teorii pedagogiki medialnej – autorskie dzieo Bronisawa Siemienieckiego. Jestem peen uznania dla oryginalnoci tej czci ksiki, a jednoczenie doceniam jej rol inspirujc w kreowaniu nowych podej i nowych uj poruszanych problemw.

W drugim tomie wyrniono trzy czci opisujce uwarunkowania, w ktrych mona realizowa postulowane w ksice elementy kognitywistyczno−konstruktywistycznej teorii pedagogiki medialnej. Cz pierwsza pokazuje uwarunkowania technologiczne. Jest oczywiste, e mwic o pedagogice medialnej nieuchronnie musimy sign do zagadnie zwizanych z technologi, dlatego ta cz ksiki jest czym w rodzaju instrumentarium, bez ktrego oby si nie da, ktrego jednak nie naley fetyszyzowa. Cz druga opisuje metodyk ksztacenia edukacji medialnej i technologii informacyjnej. Trzecia cz mwi o nauczycielu edukacji medialnej i technologii informacyjnej – o jego kwalifikacjach, funkcjach, o sposobie ksztacenia i doskonalenia zawodowego, o metodyce korzystania z technologii w nauczaniu nauczycieli wanie technologii.

Gorco polecam jej lektur wszystkim, ktrych interesuje styk wiata elektronicznych i informatycznych mediw oraz niezwykle delikatnej materii ksztacenia i nauczania.

Ryszard Tadeusiewicz
Pedagogika medialna. Podrcznik akademicki. T. 1−2, pod red. Bronisawa Siemienieckiego, wydawnictwo naukowe pwn, Warszawa 2008.

Kraj zalany betonem

Japonia – Kraj Kwitncej Wini, znany z rytuau parzenia herbaty i tradycji rycerskich. Kolebka sztuk rzdzcych si cisymi zasadami – origami, ikebana, bonsai. Jeden z najbogatszych krajw wiata. Wytwory japoskiej elektroniki s najczciej kupowanymi produktami tego typu na wiecie. Kraj przodujcy w rozwoju technicznym. Pikna, tajemnicza, orientalna. Taka wizja Japonii jawi si w oglnej wiadomoci. Rzeczywisto wyglda jednak inaczej.

Alex Kerr przedstawia Japoni, ktra w niczym nie przypomina jej stereotypowego obrazu. To miejsce, gdzie ju dawno zapomniano o tradycjach, a pozostaoci wspaniaej przeszoci s systematycznie niszczone. Kultura japoska z jej umiowaniem przyrody powoli podupada, a wysublimowana sztuka ustpuje miejsca nowinkom technicznym. Znane z tradycyjnych drzeworytw i rycin obrazy gr i wybrzey wysp japoskich, pikne gaje winiowe i porose bambusem stoki pozostaj tylko wspomnieniem. Rwnie tradycje szlachetnych samurajw odeszy do przeszoci.

Dzisiejsza Japonia jest krajem, w ktrym bezmylnie niszczy si rodowisko naturalne, a rozwj technologii wynika nie z potrzeby uatwienia ycia, a ze strachu przed wszystkim, co naturalne. Jako jeden z najbardziej rozwinitych krajw wiata Japonia produkuje rocznie tysice ton toksycznych odpadw, a mimo to nie ma adnych norm ich skadowania czy emisji szkodliwych gazw. W wikszoci zbiornikw wodnych Japonii ilo skadnikw trujcych wielokrotnie przekracza dopuszczalne na Zachodzie normy, mimo to rzd nadal nie wprowadza regulacji prawnych dotyczcych ochrony rodowiska. Wybrzea wysp japoskich pokrywane s betonowymi tetrapodami, majcymi chroni je przed erozj, a w rzeczywistoci powodujcymi jeszcze szybsze niszczenie dna morskiego. Grskie wsie s zamieniane w wysypiska mieci, a najmniejsze nawet strumyki ujmowane w betonowe rynny. Na rzekach buduje si coraz to nowe tamy i zapory, a zbocza grskie zabezpiecza si przed osuwaniem wylewajc na nie tony betonu. Na wyspach japoskich pokutuje bowiem przekonanie, e s one czci wiata najbardziej naraon na klski naturalne, takie jak: lawiny bota czy kamieni, powodzie, susze i trzsienia ziemi. Tymczasem ze statystyk wynika, e w poudniowej czci Woch duo czciej zdarzaj si trzsienia ziemi na skal podobn do tych wystpujcych u wybrzey archipelagu wysp japoskich, a powodzie duo czciej wystpuj choby w Chinach. aden z tych krajw nie uzna jednak za suszne rujnowa rodowisko naturalne w sposb, w jaki czyni si to w Kraju Kwitncej Wini. Wszystkie bowiem japoskie zabezpieczenia przed ywioami s „na wszelki wypadek”, przy czym wypadki te zdarzaj si raz na 150 lat.

Ksika Kerra przedstawia nam Japoni, jakiej nie znamy i nie chcemy pozna, wolc pikne o niej wyobraenia. Nie chcemy bowiem wiedzie o korupcji urzdnikw, wiadomym niszczeniu krajobrazu, zamieraniu kultury, zabijaniu przedstawicieli wymierajcych gatunkw ssakw morskich i rekinw. Jednak praca Kerra przyblia nam prawd o kraju, w ktrym drzewa bdce jego symbolem s wycinane, bo ich opadajce patki i licie zamiecaj betonowe chodniki, a wiat coraz bardziej zaczyna przypomina upiorne wizje rodem z najbardziej futurystycznej mangi.

Anna Matraszek
Alex Kerr, Psy i demony. Ciemne strony Japonii, tum. Tadeusz Stanek, Towarzystwo Autorw i Wydawcw Prac Naukowych UNIVERSITAS, Krakw 2008.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje