Prof. dr hab. Tomasz Borecki (ur. 1949), le¶nik. Tytu³ mgr. in¿. na Wydziale Le¶nym SGGW – 1974, doktorat – 1983, habilitacja – 1995. Tytu³ profesora otrzyma³ w 1999. Autor 160 prac naukowych i 9 podrêczników. Wyk³ada³ i pracowa³ naukowo w Szwajcarii, Norwegii, Szwecji, Austrii, Finlandii i S³owacji. Wspó³autor 6 scenariuszy do filmów popularyzuj±cych ochronê ¶rodowiska. Od 1996 do 2002 prorektor, a w latach 2002−08 rektor SGGW. W latach 2002−05 przewodnicz±cy KRUR, 2005−08 wiceprzewodnicz±cy KRASP.
Z³apa³ Pan ju¿ oddech po okresie bycia rektorem?
– Wrzesieñ, pa¼dziernik, listopad… Czas p³ynie bardzo szybko, pi±ty miesi±c ju¿ nie pe³niê tej funkcji. By³em rektorem przez dwie kadencje, czyli 6 lat, a ¿e wcze¶niej przez dwie kadencje by³em te¿ prorektorem, to razem by³o tych lat 12. Mogê powiedzieæ, ¿e jestem dzisiaj spe³nionym i zadowolonym cz³owiekiem. Mam odczucie, ¿e sporo uda³o mi siê zrobiæ – dzi¶ we w³adzach uczelni jest dwóch moich prorektorów, a jeden z nich, prof. Alojzy Szymañski, kieruje uczelni±. Mia³em przyjemno¶æ byæ rektorem w okresie, kiedy by³a mo¿liwo¶æ przeobra¿enia rzeczywisto¶ci Szko³y G³ównej Gospodarstwa Wiejskiego. W miejscu naszej dzisiejszej rozmowy kilka lat temu by³y pola i nieu¿ytki. Od 1998 roku, kiedy uczelni± zarz±dza³ mój poprzednik, prof. W³odzimierz Kluciñski, a ja by³em prorektorem do spraw dydaktyki, do koñca mojej kadencji, tj. 2008 roku, wybudowali¶my i zmodernizowali¶my w SGGW 180 tys. metrów kwadratowych powierzchni. Dzi¶ to uczelnia zasadniczo inna ni¿ 15, 10 czy 5 lat temu.
Ale mieli Pañstwo ten przywilej, ¿e by³o trochê posagu – ziemi w atrakcyjnych miejscach warszawskich i podwarszawskich – z którym uczelnia wesz³a w now± rzeczywisto¶æ.
– To prawda i mówimy o tym z podniesionym czo³em. Mamy w naszej, polskiej ¶wiadomo¶ci co¶ takiego, ¿e nie lubimy bogatych, nie lubimy, je¶li komu¶ siê dzieje troszkê lepiej. To, ¿e posiadamy maj±tek i ten maj±tek wykorzystujemy na rozwój uczelni to z punktu widzenia interesu publicznego warto¶æ sama w sobie. Jest rzecz± oczywist±, ¿e rozwój uczelni móg³ mieæ miejsce g³ównie dlatego, i¿ mieli¶my troszkê tego posagu. Ale trzeba by³o mieæ koncepcjê, chcieæ pracowaæ, realizowaæ wytyczone cele i zaanga¿owaæ ca³± spo³eczno¶æ akademick± do ciê¿kiej pracy.
Przypomnijmy, sk±d siê wzi±³ ten maj±tek. W 1918 roku, w rozporz±dzeniu naczelnika pañstwa Józefa Pi³sudskiego, powo³ano kilka uczelni, w¶ród których by³a SGGW. Polska u zarania niepodleg³o¶ci rozumia³a bardzo dobrze, czym dla rozwoju kraju jest inteligencja i wykszta³ceni ludzie. Dostali¶my od II RP m.in. 22 hektary Pola Mokotowskiego, maj±tek w Rogowie w województwie ³ódzkim i maj±tek w Skierniewicach. ¦wiat siê zmienia i to, co kiedy¶ by³o powierzchni± rolnicz±, do¶wiadczaln±, dzi¶ w du¿ej mierze wch³onê³o miasto. Korzystaj±c z prawa spieniê¿yli¶my ma³± czê¶æ tego maj±tku (ziemi) i z tych ¶rodków pobudowali¶my to, co dzi¶ Polsce jest bardziej potrzebne, a mianowicie nowoczesn± uczelniê. Dziêki temu powsta³ nowoczesny, europejski kampus, gdzie kszta³ci siê 25 tys. studentów. Dziêki tym inwestycjom uczelnia nasza jest dostrzegana na rynku europejskim. Chlubimy siê faktem, ¿e SGGW jest w EuroLidze – sieci elitarnych uczelni przyrodniczych, takich jak Szwedzki Uniwersytet Nauk Rolniczych w Uppsali, Królewski Uniwersytet Rolniczo−Weterynaryjny w Kopenhadze, Uniwersytet Nauk Przyrodniczych w Wiedniu, Uniwersytet Wageningen, Uniwersytet Hohenheim w Stuttgarcie i Uniwersytet Rolniczy w Pradze.
Zosta³o jeszcze trochê tego posagu?
– „Cieszy siê” on zainteresowaniem wielu. My¶my du¿o wiêcej przysporzyli ni¿ skonsumowali. Przecie¿ z uzyskanych pieniêdzy powsta³ nowoczesny kampus, a gdzie mo¿na by³o, dla celów badawczych kupowali¶my ziemiê. Gdyby ministrowie skarbu byli na tyle przychylni, by uczelniom pañstwowym u³atwiæ zakup maj±tku, jak to ma miejsce na ca³ym ¶wiecie, to sytuacja wygl±da³aby zdecydowanie lepiej. Wystêpowali¶my kilkakrotnie do kolejnych ministrów skarbu o zakup ziemi z Agencji Rolnej Skarbu Pañstwa i ani tych zgód, ani nawet odpowiedzi na kierowane pisma nigdy nie uzyskali¶my. My¶lê, ¿e ministrowie nie wiedz±, w jakim kierunku rzeczywisto¶æ zwi±zana z polskimi uczelniami ma pój¶æ. Parokrotnie mówi³em, ¿e ró¿ne s± drogi do tego, aby sytuacja polskich uczelni uleg³a poprawie. Przede wszystkim uczelniom potrzebna jest dobra infrastruktura – budynki, pomieszczenia, laboratoria. Bud¿et pañstwa nie ma wystarczaj±cych pieniêdzy, dlatego trzeba wykorzystywaæ ca³y potencja³, jaki drzemie w uczelniach. Je¶li mamy w Wilanowie tereny otoczone zabudow± mieszkaln±, to co powinno siê zrobiæ kieruj±c siê racjonalno¶ci±? Sprzedaæ je i kupiæ grunty mo¿liwe do wykorzystania rolniczego gdzie indziej, a ewentualn± nadwy¿kê skierowaæ na rozwój uczelni. Ale kolejni ministrowie skarbu zgody nam na to nie chc± daæ, choæ ten teren jest nasz± w³asno¶ci±. Taki brak zgody na dysponowanie maj±tkiem dotyczy wielu uczelni i ma bardzo negatywne nastêpstwa dla ich rozwoju. Decyzja odno¶nie do sprzeda¿y posiadanego maj±tku powinna byæ nie w gestii ministra skarbu, ale ministra nauki. Nie bêdzie dobrych uniwersytetów bez w³a¶ciwych ¶rodków finansowych – bez tego nie ma ani aparatury, ani badañ, nie ma te¿ nowoczesnej nauki. A rektor musi byæ prê¿nym mened¿erem i mieæ wizjê. Dla mnie jednym z najwiêkszych wysi³ków w okresie sprawowania funkcji rektora by³o przekonywanie kolejnych ministrów, ¿e mo¿liwo¶æ dysponowania maj±tkiem s³u¿y uczelni, a tym samym Polsce. Tak naprawdê uczelnie maj± to zapewnione w swojej autonomii.
Rzeczywi¶cie, nowy kampus budzi podziw. Co do aktywno¶ci i pe³nionych funkcji to jednak ci±gnie wilka do lasu. Zosta³ Pan w³a¶nie dyrektorem Instytutu Problemów Wspó³czesnej Cywilizacji, jest Pan nadal cz³onkiem Prezydium KRASP, przewodnicz±cym Komisji ds. Kszta³cenia, a tak¿e przewodnicz±cym kapitu³y rankingu najlepszych liceów „Perspektyw”.
– Cieszê siê, ¿e takie s± pañskie odczucia. Moje zaanga¿owanie wynika z prostej przyczyny. Jestem profesorem i bliskie s± mi problemy edukacji i szkolnictwa wy¿szego.
Z tym wilkiem i lasem to zreszt± nieprzypadkowe porównanie, bo jest Pan profesorem na Wydziale Le¶nym SGGW, w Katedrze Urz±dzania Lasu.
– Tak siê potoczy³y moje losy, ¿e koñczy³em dobre liceum w Milanowie na Lubelszczy¼nie, a studia odby³em na Wydziale Le¶nym SGGW. Po tym dobrym liceum studiowanie by³o ju¿ spraw± ³atw±. Nie mia³em problemów z matematyk±, fizyk± i innymi przedmiotami. Czyli – najwa¿niejsze s± podstawy. Dlatego bardzo siê cieszê, ¿e od przysz³ego roku „królowa nauk” matematyka wraca na obowi±zkowy egzamin maturalny.
Rolnictwo nie jest dzi¶ wiod±c± ga³êzi± gospodarki. Czy potrzebujemy tak du¿ej liczby osób zwi±zanych z naukami rolniczymi?
– Polsce generalnie potrzeba ludzi wykszta³conych. Potrzeba ich tak¿e polskiej wsi. Wa¿ne, by trafiali do rolnictwa, do sektora rolno−spo¿ywczego, do szeroko rozumianej obs³ugi rolnictwa, bo tylko wtedy wie¶ polska bêdzie nowoczesna. Oczywi¶cie, w tradycyjnych kierunkach rolniczych, takich jak: rolnictwo, ogrodnictwo, zootechnika, znacznie zmniejszy³o siê zapotrzebowanie na fachowców w stosunku do lat 70., 80. czy nawet 90. ubieg³ego stulecia. Dzi¶ mamy inny model gospodarstwa – przede wszystkim nie ma wielkich gospodarstw pañstwowych, ale zdecydowanie przyby³o ró¿norodnych firm i nowych technologii, wiêc jest zapotrzebowanie na fachowców zwi±zanych z biotechnologi±, przetwórstwem, ochron± ¶rodowiska, towaroznawstwem, budownictwem wiejskim, gospodark± przestrzenn±, in¿ynieri± produkcji. Maj±c to na uwadze, trzeba by³o tworzyæ w uczelni takie kierunki, które temu s³u¿±. Powsta³ u nas np. na Wydziale Rolniczym kierunek biologia. Biolog bardzo ³atwo transformuje siê do pragmatyzmu zwi±zanego z rolnictwem.
Czy absolwenci ³atwo znajduj± pracê po tych studiach, czy to jest tylko m³odzieñczy pomys³ na ¿ycie, a potem i tak robi± co¶ innego?
– Nie ma wiêkszego problemu z zatrudnieniem absolwentów takiej uczelni, jak SGGW, bo w wiêkszo¶ci s± to in¿ynierowie – budownictwa, le¶nictwa, rolnictwa, ogrodnictwa, technologii drewna. Oczywi¶cie absolwenci pracuj± te¿ w bran¿ach pokrewnych. Mamy takie kierunki, gdzie zatrudnienie jest zgodne z kierunkiem studiów w 100 proc., np. weterynaria, ale mamy te¿ i takie, gdzie wielu nie trafia do pracy zgodnie ze swoim wykszta³ceniem. Czy to ¼le? I tak, i nie. Mo¿na przewidzieæ, ¿e potrzeba 200 czy 300 le¶ników, ale to nie znaczy, ¿e tylko tylu bêdziemy kszta³cili, bo ró¿ne s± ostateczne wybory i ró¿nie siê uk³adaj± ludzkie losy. Studia maj± zapewniæ cz³owiekowi rozwój intelektualny, rozwin±æ jego zdolno¶ci i zainteresowania, daæ potrzebn± wiedzê pragmatyczn±.
W SGGW pojawi³y siê te¿ kierunki ekonomiczne, informatyczne, matematyczne, jest wrêcz ca³y Wydzia³ Nauk Humanistycznych z socjologi± i pedagogik±. Czy takie poszerzanie spektrum to przysz³o¶æ uczelni bran¿owych – choæby technicznych czy rolniczych?
– Akademie rolnicze, oprócz SGGW, o której korzeniach mówili¶my, zosta³y stworzone na bazie kierunków uniwersyteckich. W dobrej uczelni musz± funkcjonowaæ zarówno nauki „ucynkowe”, jak i „nieucynkowe”, jak mawia³ ks. prof. Tischner. In¿ynier, rolnik, lekarz bez og³ady humanistycznej nie bêdzie dobrze wykszta³conym cz³owiekiem. Powrót socjologii do SGGW wi±¿e siê z faktem, ¿e w okresie miêdzywojennym by³y prowadzone nowoczesne badania socjologiczne przez by³ego premiera, wybitnego socjologa wsi prof. W³adys³awa Grabskiego, a jego uczniowie w okresie powojennym badania te kontynuowali. W dobrej uczelni trzeba uczyæ pragmatyzmu, ale i tego, czego nie da siê „dos³ownie sprzedaæ” – czyli my¶li ulotnej. Humanizacja studiów to konieczno¶æ. W jej nastêpstwie m³odzi ludzie s± bardziej wra¿liwi i pobudzeni intelektualnie, a tym samym bardziej twórczy.
Tak doszli¶my, zahaczaj±c po drodze o obszar spraw zwi±zanych z uczelniami rolniczymi, do Instytutu Problemów Wspó³czesnej Cywilizacji. Powsta³ on w roku 1996 na mocy porozumienia warszawskich uczelni. We wrze¶niu zosta³ Pan jego dyrektorem.
– IPWC to placówka stworzona przez wybitnego profesora Politechniki Warszawskiej, jej rektora w latach 1990−96, Marka Dietricha, który kierowa³ Instytutem przez 12 lat. Dzi¶ jest jego pracownikiem. To osoba o wielkiej zacno¶ci i wielkim intelekcie. Czujê siê bardzo wyró¿niony mog±c kierowaæ t± instytucj± po prof. Dietrichu.
G³ówne kierunki dzia³alno¶ci Instytutu to by³y opracowania i seminaria. Tak bêdzie nadal?
– Instytut wyda³ w ci±gu tych 12 lat ponad 40 publikacji dotycz±cych bardzo szerokiego obszaru problemów – od jako¶ci kszta³cenia, przez etykê akademick±, po szeroko rozumiane bezpieczeñstwo we wspó³czesnym ¶wiecie – techniczne, energetyczne, ekonomiczne. Tê aktywno¶æ chcieliby¶my kontynuowaæ. Bêdziemy siê starali koncentrowaæ m.in. na tematach: bezpieczeñstwa ¿ywno¶ci, in¿ynierii genetycznej, problemów energetycznych, zmian klimatycznych, kwestii niedoborów wody, socjologii ryzyka, problemie edukacji m³odych talentów. Chcia³bym te¿, aby Instytut, wspó³dzia³aj±c z innymi instytucjami zajmuj±cymi siê problematyk± edukacyjn± szkolnictwa wy¿szego, zdobywa³ ¶rodki na badania naukowe.
Jedn± z form dzia³alno¶ci Instytutu by³y te¿ wyk³ady.
– Kontynuujemy tak¿e tê formê aktywno¶ci. W bie¿±cym roku akademickim zaplanowali¶my 6 cykli wyk³adowych – po 3 w semestrze letnim i zimowym. Te wyk³ady s± dostêpne dla studentów i doktorantów wszystkich kierunków studiów warszawskich uczelni. Ich zakres tematyczny jest bardzo szeroki: od podstaw prezentacji nauki i techniki, prowadzonych przez znanego popularyzatora wiedzy, poprzez ró¿ne aspekty i powi±zania kultury i sztuki oraz spo³eczeñstwa informacyjnego, po socjologiê ryzyka – w ramach tego wyk³adu bêdzie próba odpowiedzi na pytania dotycz±ce obaw i zbiorowej ¶wiadomo¶ci naszego spo³eczeñstwa.
Jak wygl±da kwestia finansowania Instytutu, sk±d pochodz± ¶rodki?
– W wielu kwestiach wspieraj± go uczelnie za³o¿ycielskie. Skromny bud¿et zapewnia Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego.
Istnieje powiedzenie: „oby¶ ¿y³ w ciekawych czasach”. I ¿yjemy w ciekawych czasach. Toczy siê kolejna dyskusja na temat najwa¿niejszych rozstrzygniêæ w sprawie nauki i szkolnictwa wy¿szego. Mamy pakiet projektów piêciu ustaw dotycz±cych polskiej nauki, za chwilê bêdzie pakiet dotycz±cy szkolnictwa wy¿szego oraz stopni naukowych i tytu³u. Czy potrzebne jest unowocze¶nienie polskich uniwersytetów i naszej nauki?
– W nowoczesnym spo³eczeñstwie nauka i uniwersytety pe³ni± jedn± z podstawowych funkcji, s± skarbnic± wiedzy i daj± wykszta³cone spo³eczeñstwo. Dlatego te¿ reformowanie polskiej nauki i szkolnictwa wy¿szego jest bardzo wa¿ne. Musimy d±¿yæ zarówno do polepszenia poziomu badañ naukowych, jak i jako¶ci kszta³cenia. Gdzie jeste¶my, je¶li chodzi o jako¶æ uniwersytetów? My¶lê, ¿e najlepsze polskie uczelnie nie odstaj± a¿ tak bardzo od europejskiej czo³ówki. Dotyczy to uczelni z du¿ych o¶rodków akademickich.
Niestety, rankingi i inne zestawienia, choæby wspó³czynniki sukcesu w programach ramowych czy konkursach Europejskiej Rady Badañ, zupe³nie tego nie oddaj±. A wrêcz mówi± co¶ innego.
– W rankingach bardzo istotn± spraw± s± przyjête kryteria, na których s± one oparte. Sukcesy w programach ramowych czy konkursach Europejskiej Rady Badañ to kwestia czasu. Musimy siê nauczyæ dobrze opracowywaæ wnioski i do koñca wykorzystaæ posiadane mo¿liwo¶ci badawcze.
Nak³ady to jedno, a mechanizmy to drugie. Pewna czê¶æ przedstawicieli ¶rodowiska uwa¿a, ¿e zmiany ju¿ siê dokona³y, a polskie uczelnie nie odstaj± od europejskich czy ¶wiatowych, ¿e potrzebne s± jedynie drobne korekty istniej±cych struktur i mechanizmów.
– Na pewno sporo jest jeszcze do zrobienia i my¶lê, ¿e to dobry moment, by nasze sprawy uporz±dkowaæ. Przede wszystkim musimy zlikwidowaæ dwuetatowo¶æ, bo to jest nieporozumienie. Profesor nie powinien chodziæ od uczelni do uczelni, ¿eby tam dorabiaæ. Powinien siê zajmowaæ nauk±, prowadziæ wyk³ady i seminaria. Ale co¶ za co¶ – m³ody, dobrze wykszta³cony cz³owiek na bardzo konkurencyjnym rynku nie mo¿e otrzymywaæ 3 tys. z³, a profesor tylko trochê wiêcej. Musz± byæ czytelne i jasne zasady zatrudniania pracowników. Jedn± z nierozwi±zanych kwestii jest sprawa przej¶cia na emeryturê niesamodzielnych pracowników naukowych, np. adiunktów. Powinni¶my te¿, moim zdaniem, zlikwidowaæ pensum dydaktyczne, bo ono nie s³u¿y niczemu dobremu. ¦cie¿ki kariery powinny byæ du¿o bardziej zró¿nicowane. Problemem polskiego szkolnictwa wy¿szego s± tak¿e uczelnie prywatne. Wiele z nich nie przejmuje siê badaniami naukowymi i dobrym nauczaniem, a ma wiele wspólnego z tzw. robieniem interesu. Powinny byæ zaostrzone kryteria oceny Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej, w konsekwencji czego z rynku edukacyjnego eliminowane by³yby uczelnie s³abe, nieprowadz±ce badañ naukowych. Uczelnia nie mo¿e byæ interesem. Potrzebna jest te¿ strategia dzia³añ d³ugofalowych. KRASP, wspólnie z Fundacj± Rektorów Polskich, chce pracowaæ nad tak± strategi±.