Polak ¿yje coraz d³u¿ej, za to m±dry jest coraz krócej. Maj±cy aspiracje do wspó³tworzenia filozofii Zachodu Polacy z ca³ym ukontentowaniem rozwijaj± siê realizuj±c aksjologiê, dla której obraz starca to wizerunek g³upca, a nie mêdrca. Mówi±c o starcu, mam na my¶li cz³owieka pó¼nej doros³o¶ci, równie¿ sêdziwego, niedotkniêtego nieszczê¶ciem zmian neurodegeneracyjnych. Zamiast starych wzorców przyjmuje siê wyzwania ob³êdnego po¶piechu, na wy¶cigi, byle prêdzej, byle dla siebie i tylko dla siebie.
Przyjrzyjmy siê kilku sytuacjom. Oto rodzina przeciêtnego zjadacza chleba, w której spotykaj± siê trzy pokolenia. Liczy siê g³os wy³±cznie pokolenia „¶rodka ¿ycia”. Starsi, nierzadko ju¿ w pojedynkê, trac± warunki do partnerstwa komunikacyjnego. Ich wspomnienia wys³uchiwane s± z lito¶ci, o nowych sprawach nic ju¿ w zasadzie wa¿nego us³yszeæ od nich nie mo¿na. Pokolenie najm³odsze broni siê jak mo¿e przed interwencjonalizmem rodziców. Korzysta z wszystkiego pe³nymi gar¶ciami siedz±c im na plecach. Z dziadkami kontakt ju¿ jest prawie niemo¿liwy. Co po do¶wiadczeniowej m±dro¶ci dziadka, gdy ten nie umie w³±czyæ komputera. Transmisja miêdzypokoleniowa dzia³a tylko w jedn± stronê: od najm³odszych ku najstarszym. Pokolenie ¶rodka zastyga w poczuciu sta³o¶ci ¿ycia, m³odo¶æ wprawdzie minê³a, ale do bilansu ¿ycia daleko.
W takim w³a¶nie ¶wiecie, ¶wiecie pracowników nauki, trywializacja przepychania siê do przodu czyni z m±dro¶ci wiekowej towar przechodzony. I tu tak¿e transmisja miêdzypokoleniowa, wprawdzie z kierunkiem od starszego ku m³odszemu, nie przynosi satysfakcji, zamiast niej – rozgoryczenie i do¶wiadczanie niewdziêczno¶ci. Warto by³oby przeprowadziæ badania w¶ród uczonych, którzy przeszli na emeryturê, dotycz±ce poczucia ich presti¿u, uszanowania, wdziêczno¶ci za trud nauczycielski i organizacyjny. W chwili obecnej, dziêki szkolnictwu prywatnemu, maj± okazjê dorobiæ do emerytury (zasi³ku) w sposób godny, rzetelny i uczciwy. A co siê dzieje w ich macierzystych uczelniach, gdzie pracowali nieraz ca³e ¿ycie i pe³nili rozmaite funkcje? Tam ju¿ s± nowi, którzy walcz±c miêdzy sob± szybko zapominaj± o tych, którzy byli przed nimi. Zapominaj± tak dalece, ¿e nag³a informacja o pogrzebie staje siê bardzo niewygodna, bo zmusza do przypomnienia o zwyk³ej ludzkiej przyzwoito¶ci, a ta dla wielu jest ju¿ luksusem. Proszê przyj¶æ na pogrzeb emerytowanych profesorów. W wielu przypadkach chowani s± ludzie prawie anonimowi. Ile osób z w³adz uczelni przysz³o na cmentarz, ile z macierzystego instytutu, ilu doktorantów czy studentów? Gdzie podzia³a siê m±dro¶æ korporacyjna, buduj±ca godn± staro¶æ przez tych, którzy s± w³adni to jeszcze uczyniæ? Pycha poczucia w³asnej mocy traci horyzont czasowy, a pó¼niej staje siê jak zwykle.
W ci±g³ych poszukiwaniach zmian reguluj±cych zasady funkcjonowania szkolnictwa wy¿szego pojawi³y siê i takie, które dotycz± ograniczeñ wiekowych. Chêæ unifikacji, maj±cej byæ pokrywk± dla rzeczywistych podzia³ów zwi±zanych z w³asno¶ci±, zrodzi³a pomys³ zrównania obu sektorów (pañstwowego i prywatnego) poprzez zapis, ¿e rektorem mo¿na byæ do 70. roku ¿ycia. Jestem w stanie zrozumieæ te ograniczenia czasowe w odniesieniu do sektora pañstwowego, bo tam 70 lat oznacza bezwarunkowe odej¶cie na emeryturê. W szkolnictwie prywatnym o przydatno¶ci akademickiej rozstrzyga sprawno¶æ intelektualna i zdrowotna. Losy wielu uczelni prywatnych zale¿± od si³y organizacyjnej, charyzmy osobowo¶ciowej i do¶wiadczenia ich rektorów, bez wzglêdu na ich wiek. Za³o¿yciel, korzystaj±c z ustawowych kompetencji, kieruje siê równie¿ swym egzystencjalnym rozumem. Nie przed³u¿y kadencji rektorowi, który przesta³ odró¿niaæ dziekana od dziekanatu. Natomiast z ca³ym s³usznym przekonaniem bêdzie dalej korzysta³ z umiejêtno¶ci i wiedzy, presti¿u i do¶wiadczenia, dobrych wiêzi spo³ecznych i urzêdowych rektora, który wczoraj ukoñczy³ 70. rok ¿ycia, i którego dalszy czas kadencji jest warunkiem rozwoju i pomy¶lno¶ci uczelni.
Nie rozumiem, dlaczego pañstwo, nie daj±c grosza na dzia³alno¶æ uczelni prywatnych (jako instytucji dydaktycznych), ingeruje w uczelniê, które na w³asne ryzyko prowadzi dzia³alno¶æ w zakresie procesu dydaktyczno−wychowawczego podlegaj±c± surowej ocenie PKA. Je¶li uczelnia dobrze funkcjonuje jako instytucja kszta³cenia akademickiego, dobrze realizuje swoje powinno¶ci ¶rodowiskowe, zyska³a uznanie i szacunek ze wzglêdu na widoczny i po¿yteczny rozwój, to jaki interes ma pañstwo, ¿eby ingerowaæ w sprawy powo³ywania rektora czy kontynuacji jego sprawnej dzia³alno¶ci po ukoñczeniu 70. roku ¿ycia? Nie mo¿na znale¼æ ¿adnego logicznego wyt³umaczenia, gdy¿ ¿adne takie zabiegi nie przykryj± podzia³u wynikaj±cego z w³asno¶ci. Nie wspomnê ju¿, ¿e w odniesieniu do szkolnictwa prywatnego i kompetencji za³o¿yciela doskonale znalaz³aby zastosowanie Karta Praw Podstawowych UE w zapisie dotycz±cym zakazu dyskryminacji ze wzglêdu na wiek. Szkoda, ¿e m±dro¶æ korporacyjna ¶wiata akademickiego ma coraz krótsz± perspektywê czasow±.