Dr hab. Ewa Gruza, prof. UW (ur. 1961) – prawnik, kryminolog. W 1984 ukoñczy³a studia na Wydziale Prawa i Administracji UW. W 1993 obroni³a pracê doktorsk±, a w 2003 habilitowa³a siê. Od 1 lutego 2007 jest profesorem nadzwyczajnym w Katedrze Kryminalistyki UW. W 1988 ukoñczy³a pozaetatow± aplikacjê prokuratorsk±, od 1997 jest bieg³ym s±dowym przy S±dzie Okrêgowym w Warszawie w dziedzinie badañ dokumentów. W latach 1993−2005 by³a przewodnicz±c± Komisji Dyscyplinarnej ds. Studentów w UW. Jest wiceprzewodnicz±c± Rady Naukowej Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego, cz³onkiem Trybuna³u Stanu V i VI kadencji, audytorem Polskiego Centrum Akredytacji. Od 1 stycznia 2009 przewodnicz±ca Komisji Dyscyplinarnej przy RGSW.
Jakie s± Pani do¶wiadczenia zawodowe? Czy mia³a Pani wcze¶niej styczno¶æ z prac± w komisjach dyscyplinarnych?
– Jestem z wykszta³cenia prawnikiem, doktorem habilitowanym, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizujê siê w kryminalistyce. Z komisjami dyscyplinarnymi spotyka³am siê w swojej uczelni i to od do¶æ dawna, poniewa¿ by³am przez dwana¶cie lat przewodnicz±c± Komisji Dyscyplinarnej do spraw Studentów. Jestem te¿ ju¿ drug± kadencjê cz³onkiem Trybuna³u Stanu.
Trybuna³ nie ma chyba zbyt wiele pracy?
– Nie ma a¿ tak wielu spraw, które wp³ywaj± do Trybuna³u – mo¿na powiedzieæ: na szczê¶cie – ale dwukrotnie by³am w sk³adzie orzekaj±cym w sprawach bêd±cych w jego kompetencji.
Komisja Dyscyplinarna przy Radzie G³ównej jest komisj± drugoinstancyjn±, czyli trafiaj± do niej sprawy, w których rzecznik b±d¼ strona obwiniona odwo³uj± siê od orzeczenia komisji pierwszej instancji, czyli komisji uczelnianej. Od jej orzeczeñ przys³uguje jednak odwo³anie do trzeciej instancji, jak± jest S±d Apelacyjny. Potem jest jeszcze kasacja.
– Jest to szczególne rozwi±zanie, które, moim zdaniem, wymaga zmiany. Generalnie postêpowania s±dowe s± w naszym kraju dwuinstancyjne. Mamy te¿ tryb szczególny odwo³añ od prawomocnych wyroków drugiej instancji, czyli kasacjê wnoszon± do S±du Najwy¿szego – przy czym zaznaczmy, ¿e wymaga ona szczególnych warunków i przys³uguje tylko kilku podmiotom. W przypadku postêpowania dyscyplinarnego mamy de facto postêpowanie trójinstancyjne, poniewa¿ strony mog± siê odwo³aæ od prawomocnego wyroku drugiej instancji, czyli naszej komisji, do Izby Pracy i Ubezpieczeñ Spo³ecznych S±du Apelacyjnego. Je¿eli moc± decyzji komisji dyscyplinarnej pozbawiamy pracownika prawa do wykonywania zawodu, a to jest najwy¿sza sankcja, jak± dysponuje komisja, to mo¿e to jeszcze byæ zrozumia³e i takie odwo³anie powinno analogicznie do kasacji przys³ugiwaæ. Natomiast je¶li to dotyczy wszystkich spraw, czyli na przyk³ad kary nagany, to postêpowanie trójinstancyjne wydaje siê niezasadne i przy okazji regulacji w prawie o szkolnictwie wy¿szym bêdziemy postulowaæ zmianê tego stanu rzeczy.
Postêpowania w komisjach dyscyplinarnych obu instancji tocz± siê wed³ug kodeksu postêpowania karnego i procedury karnej, a postêpowania przed s±dem apelacyjnym wed³ug kodeksu postêpowania cywilnego i procedury cywilnej. To chyba te¿ nie najlepsze rozwi±zanie?
– Obie procedury do¶æ znacznie ró¿ni± siê od siebie – na kim innym spoczywa na przyk³ad ciê¿ar dowodu – wiêc tym bardziej mo¿liwo¶æ odwo³añ w ka¿dej sprawie do S±du Apelacyjnego, jako trzeciej instancji, nie wydaje siê najlepszym rozwi±zaniem.
Mówimy o do¶æ skomplikowanych kwestiach prawnych, ale nie wszyscy cz³onkowie komisji dyscyplinarnych s± prawnikami. W pierwszej instancji – pewnie poza uniwersytetami, gdzie s± wydzia³y prawa – to raczej rzadko¶æ. Czy te osoby daj± sobie radê z procedurami prawnymi?
– Je¿eli komisja pierwszej instancji dzia³a w politechnice, akademii medycznej czy rolniczej, to w sposób oczywisty jej cz³onkowie nie s± prawnikami. My¶lê jednak, ¿e najczê¶ciej s± to osoby ze zdobytym wcze¶niej do¶wiadczeniem, które zasiêgaj± opinii prawników. Natomiast obwinieni mog± korzystaæ z pomocy prawnej wybranego przez siebie obroñcy, a tymi mog± byæ tak¿e zawodowi adwokaci. Jestem przekonana, ¿e w znakomitej wiêkszo¶ci przypadków procedury prawne s± przestrzegane. W naszej komisji odwo³awczej prawnicy stanowi± wiêkszo¶æ – na 30 cz³onków komisji, w tym 5 studentów, jest ich 15. Je¶li stwierdzimy ra¿±ce nieprawid³owo¶ci to, analogicznie jak s±d, mo¿emy zwróciæ sprawê do powtórnego rozpatrzenia przez komisjê pierwszej instancji.
Jak Pani wspomnia³a, w¶ród cz³onków komisji jest te¿ pi±tka studentów. Tymczasem komisja zajmuje siê sprawami pracowników uczelni, a sprawami wykroczeñ studentów zajmuj± siê osobne komisje dyscyplinarne do spraw studentów. Czy zatem ta obecno¶æ studentów to dobre rozwi±zanie? Czy to nie jest czasem tak, jakby w s±dzie dla oficerów zasiadali szeregowcy?
– Trudno mi powiedzieæ, dlaczego ustawodawca wprowadzi³ taki zapis. Byæ mo¿e chodzi³o o osoby, które spojrz± na sprawê z trochê innego punktu widzenia oraz o podkre¶lenie, ¿e uczelnia to wspólnota nauczaj±cych i nauczanych. To jest jednak rzeczywi¶cie kontrowersyjne rozwi±zanie i chyba nale¿a³oby je zmieniæ.
Du¿o jest spraw, które trafiaj± do komisji odwo³awczej?
– W poprzednich kadencjach by³o to oko³o 20 spraw rocznie.
Z tego, co wiem, w 2008 roku by³o ich trochê wiêcej ni¿ zazwyczaj i jedna uczelnia – Politechnika Czêstochowska – przysporzy³a niemal po³owy spraw, które w formie odwo³añ trafi³y do komisji.
– Rzeczywi¶cie, na 35 spraw, jakie wp³ynê³y w ubieg³ym roku, 14 postêpowañ dotyczy tej uczelni.
Czy Komisja Dyscyplinarna lub minister nauki przygl±daj± siê wtedy baczniej takiej sytuacji? Co¶ tam chyba jest nie tak i kto¶ powinien siê tym zainteresowaæ.
– Jako komisja nie mamy takich uprawnieñ ani ¶rodków i to le¿y ju¿ w kompetencjach ministra.
A jakiego typu sprawy trafiaj± najczê¶ciej do Komisji Dyscyplinarnej?
– To s± bardzo ró¿ne kwestie – od przyjêcia korzy¶ci maj±tkowej i plagiatu, poprzez lekcewa¿enie dyscypliny zajêæ dydaktycznych, niewykonywanie poleceñ s³u¿bowych, zarzut braku gospodarno¶ci w dysponowaniu mieniem i ¶rodkami finansowymi, podawanie nieprawdziwych danych, a¿ po niesprawiedliw± ocenê pracy dydaktycznej i naukowej czy nawet zak³ócanie egzaminów.
Czyli zakres jest niezmiernie szeroki, a w pierwszych instancjach jest pewnie jeszcze szerszy. Czy zatem katalog kar, którym dysponuje komisja, wydaje siê Pani wystarczaj±cy?
– Komisje mog± udzieliæ kary upomnienia, nagany, pozbawienia prawa do pe³nienia funkcji kierowniczych w uczelni i pozbawienia prawa wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego. S± to kary od stosunkowo ma³o dolegliwej do bardzo surowej, zatem katalog mamy wystarczaj±cy. Wszystkie orzeczenia kary trafiaj± do akt pracownika, wiêc pozostaje po nich ¶lad.
Czy istnieje jaki¶ wzorzec stosowania wymiaru kary i jakiego typu przewinienia powinny byæ, Pani zdaniem, karane kar± najsurowsz±, czyli wydaleniem z zawodu?
– To trudne pytanie. Nie ma takiego katalogu i podobnie jak w prawie powszechnym przekonanie o winie oraz wymiar kary s± kwesti± oceny sk³adu orzekaj±cego. Mogliby¶my powiedzieæ, ¿e najsurowsza kara powinna dotyczyæ najciê¿szych przewinieñ, a wiêc drastycznego naruszenia obowi±zków pracowniczych, pobierania korzy¶ci maj±tkowych – tu od razu rodzi siê pytanie, czy zale¿y to od skali, czy powinno dotyczyæ ka¿dego przypadku – ciê¿kiego naruszania praw podw³adnych. Sk³ad orzekaj±cy musi wzi±æ pod uwagê wszystkie okoliczno¶ci: jakie by³y pobudki i motywy dzia³ania obwinionego, jakie by³y okoliczno¶ci obci±¿aj±ce, a jakie ³agodz±ce. Dopiero na tej podstawie mo¿e podejmowaæ decyzjê o na³o¿eniu kary. Najsurowsza kara powinna byæ, w moim przekonaniu, stosowana wówczas, gdy postawa danej osoby, jej nastawienie, brak okoliczno¶ci ³agodz±cych ¶wiadcz± o tym, ¿e nie powinna ona wykonywaæ zawodu.
Czy plagiat jest takim przewinieniem?
– Nie mam prostej odpowiedzi. Zacznijmy od tego, ¿e nie ma jednoznacznej definicji plagiatu – czy brak u¿ycia cudzys³owu, ale umieszczenie w przypisie nazwiska autora ju¿ nim jest, czy jeszcze nie? Jest te¿ pytanie, czy istnieje i czym jest autoplagiat? Przecie¿ plagiat to przyw³aszczenie sobie cudzej w³asno¶ci, a zatem zacytowanie siebie samego nie jest wprost plagiatem. Oczywi¶cie konieczne jest zaznaczenie, ¿e dana kwestia by³a ju¿ przez nas rozwa¿ana i to zosta³o opublikowane, ale to przecie¿ co innego ni¿ kradzie¿ cudzej w³asno¶ci. W gronie Komisji Odwo³awczej jest kilka osób zajmuj±cych siê zawodowo ochron± praw autorskich i one te¿ maj± w±tpliwo¶ci, czy ka¿da taka sytuacja, z któr± mamy do czynienia w ¶rodowisku akademickim, mo¿e byæ traktowana jako plagiat, czy czasem nie trzeba jej oceniaæ jedynie jako nierzetelno¶æ b±d¼ niezachowanie staranno¶ci w cytowaniach? Podobnie nie jest ³atwo rozró¿niæ, co jest nierzetelno¶ci±, a co ju¿ oszustwem naukowym. To s± czasem skomplikowane sprawy, trudno wyznaczaæ ¶cis³e ramy i przes±dziæ z góry wymiar kary. Na pewno ewidentne przypadki plagiatów, przyw³aszczenia czyjej¶ w³asno¶ci powinny byæ karane surowo.
Czêsto siê zdarza, ¿e rektorzy, którzy de facto s± gospodarzami postêpowañ dyscyplinarnych, zawieszaj± postêpowanie, kiedy sprawa w trybie karnym trafia równolegle do prokuratury, a potem do s±du lub gdy toczy siê osobna sprawa cywilna. Czy to jest w³a¶ciwe postêpowanie?
– Komisji dyscyplinarnych nie wi±¿± wyniki postêpowania prokuratorskiego ani orzeczenia s±dów. Zatem postêpowania dyscyplinarne tocz± siê niejako równolegle i niezale¿nie od procedury karnej czy cywilnej. Je¶li takie postêpowanie wyja¶nia istotê sprawy lub je¶li mo¿emy w postêpowaniu dyscyplinarnym skorzystaæ z opinii bieg³ych, które rozstrzygaj± jakie¶ kwestie, rozs±dne i zasadne wydaje siê skorzystanie z zawieszenia. Generalnie jednak, w moim przekonaniu, instytucja zawieszenia nie powinna byæ nadu¿ywana, poniewa¿ postêpowanie dyscyplinarne jest odrêbn± procedur± i mo¿e siê toczyæ niezale¿nie od tamtych postêpowañ. S± te¿ kategorie spraw, które siê przedawniaj± i w tym wypadku wyj±tkowo ostro¿nie nale¿a³oby korzystaæ z instytucji zawieszenia.
W moim odczuciu ¶rodowisku akademickiemu brak czêsto rygoryzmu, chêci do podejmowania spraw o naruszenie zasad etycznych i dyscyplinarnych, a zw³aszcza surowego karania winnych. Trudno ukaraæ kolegê profesora. Nie chcemy mu robiæ krzywdy – byæ mo¿e trochê na zasadzie: czy wszyscy jeste¶my bez winy? Wtedy takie zawieszenie jest swego rodzaju unikiem. Najczê¶ciej te¿ w³adze uczelni, choæ wiedz± o jakiej¶ sprawie nie podejmuj± jej, je¶li nie wp³ynie oficjalne zawiadomienie albo nie opisze jej prasa.
– Mamy z tym problem. To pewnie wynika z tego, ¿e funkcjonujemy jako naukowcy przez lata w jednej uczelni, w okre¶lonych grupach zawodowych, do¶æ w±skich specjalizacjach, które w skali kraju reprezentuje kilkana¶cie, kilkadziesi±t czy kilkaset osób, które siê znaj±. To powoduje, ¿e mamy trudno¶æ z os±dzaniem kolegów i znajomych. Czasem jest ³atwiej os±dzaæ na ch³odno, z daleka, a trudniej, kiedy sprawy maj± wymiar kole¿eñski czy ludzki. St±d wy³±czenie ze sk³adów orzekaj±cych osób, które pozostaj± w jakiej¶ relacji z obwinionym. To te¿ jest kwestia ¶wiadomo¶ci ¶rodowiska tego, co ju¿ jest wykroczeniem dyscyplinarnym, a co tylko niew³a¶ciwym zachowaniem lub nagann± praktyk±. Dzia³amy w ¶rodowisku hierarchicznym, w którym czêsto to, co mówi szef, jest ¶wiête, a od tego, co powiemy czy zrobimy, zale¿y nasz awans. Nie tak rzadko jeszcze mo¿na us³yszeæ: „nie zaczynaj, od tego zale¿y twoja kariera”.
Na pierwszym w tej kadencji posiedzeniu pad³ apel minister Kudryckiej, aby komisja by³a nie tylko instancj± odwo³awcz± drugiej instancji, ale te¿ instytucj± upowszechniaj±c± ¶wiadomo¶æ spraw wi±¿±cych siê z etyk± akademick± i swego rodzaju propagatorem wzorów dobrego postêpowania. Apel ten jednak spotka³ siê z g³osami czê¶ci cz³onków komisji, ¿e to nie jest jej rola – komisja jest od stosowania prawa.
– Moje podej¶cie jest trochê inne. Nie uwa¿am, ¿e dzia³alno¶æ komisji sprowadza siê tylko do orzekania w sprawach dyscyplinarnych, które do nas wp³yn± w trybie odwo³awczym. Chcia³abym, aby¶my potrafili mówiæ o ró¿nych problemach ¶rodowiskowych, tak¿e o nieprawid³owo¶ciach i wskazywaæ w³a¶ciwe wzory postêpowania. Bêdziemy siê te¿ staraæ pomagaæ komisjom pierwszej instancji, próbuj±c opisywaæ i wyja¶niaæ procedury czy doprecyzowywaæ definicje okre¶lonych pojêæ. Chcieliby¶my stworzyæ prawny komentarz do procedur i spraw, jakie mog± trafiaæ do komisji. Mam tak± refleksjê z mojej pracy akademickiej, ¿e ani moi studenci, ani nawet koledzy nauczyciele akademiccy nie maj± najczê¶ciej ¶wiadomo¶ci, ¿e za jakie¶ postêpowanie mog± stan±æ przed komisj± dyscyplinarn±. Byæ mo¿e ju¿ sama informacja, ¿e obra¿anie studenta, nieprzychodzenie na dy¿ury czy niegospodarno¶æ podlegaj± postêpowaniu dyscyplinarnemu i ile¶ osób ponios³o z tego tytu³u karê, bêdzie przestrog± przed pope³nianiem takich czynów.
Jak wygl±da kwestia jawno¶ci postêpowania?
– Postêpowanie dyscyplinarne jest jawne tylko dla okre¶lonych kategorii osób. Mog± w nim uczestniczyæ: sk³ad orzekaj±cy, strony, obroñca, osoba pokrzywdzona, przedstawiciel Rady G³ównej i w³a¶ciwego ministra, przedstawiciel zwi±zku zawodowego oraz pracownicy danej uczelni. Przewodnicz±cy sk³adu orzekaj±cego mo¿e jednak ograniczyæ lub wy³±czyæ jawno¶æ rozprawy. Dotyczy to wówczas obecno¶ci przede wszystkim pracowników uczelni, a osoby obecne zobowi±zane s± do zachowania tajemnicy.
My, dziennikarze, pe³nimy zupe³nie inn± rolê ni¿ wymiar sprawiedliwo¶ci – a tak da siê rozumieæ funkcjonowanie komisji dyscyplinarnych – nasz± rol± jest informowaæ. Kwestie z tym zwi±zane reguluje prawo prasowe i ustawa o dostêpie do informacji, która pozwala na dotarcie do wszystkich wiadomo¶ci, które nie s± tajne nie tylko dziennikarzowi, ale ka¿demu obywatelowi. Dziennikarz czuje siê w obowi±zku udostêpniæ informacje szerszej spo³eczno¶ci, tak¿e te z postêpowañ dyscyplinarnych.
– Postêpowanie dyscyplinarne toczy siê przed odpowiednimi organami, które s± do tego powo³ane – s± to rzecznicy dyscyplinarni, komisje dyscyplinarne – i w oparciu o posi³kowe stosowanie procedury karnej. Ta procedura jest dla nas wyznacznikiem, w jaki sposób postêpowanie powinno byæ prowadzone – w zakresie organizacji samego postêpowania przygotowawczego, czyli przygotowywania wniosku, tak samo przeprowadzamy dowody, czyli na przyk³ad przes³uchania ¶wiadka czy opinie bieg³ych i tak samo do tego postêpowania odnosz± siê zasady procesowe. Podstawowymi zasadami procesowymi s±: zasada niezawis³o¶ci dzia³ania takiej komisji i zasada domniemania niewinno¶ci. W trakcie trwania postêpowania komisja nie informuje o szczegó³ach procesu, dopóki nie zapadnie prawomocne orzeczenie. Mo¿emy mówiæ o wynikach postêpowania – o tym, ¿e dana osoba zachowa³a siê niegodnie, pope³ni³a plagiat czy przyjê³a korzy¶æ maj±tkow±, je¶li orzeczenie, jakie zapad³o w tym postêpowaniu, uprawomocni siê. Nie mo¿emy jednak publikowaæ tego orzeczenia, bo to jest kar± dodatkow±, czêsto bardzo dolegliw±, orzekan± przez s±dy.
Tu chyba idzie Pani za daleko, poniewa¿ wszystkie wyroki s±dowe – i rozumiem, ¿e dotyczy to analogicznie postêpowania dyscyplinarnego – po zakoñczeniu postêpowania s± jawne.
– Mo¿emy poinformowaæ, jakie zapad³o orzeczenie, ale moim zdaniem nie mo¿emy upubliczniaæ orzeczenia, poniewa¿ w postêpowaniu dyscyplinarnym nie mamy kar dodatkowych, w tym podania orzeczenia do publicznej wiadomo¶ci. Poza tym, je¶li dana osoba siê odwo³uje, te regu³y trwaj± póki nie zapadnie prawomocne orzeczenie, czyli w tym wypadku orzeczenie komisji drugiej instancji.
Dyskusyjna opinia. Moim zdaniem orzeczenia komisji dyscyplinarnych s± jak najbardziej jawne. A w trakcie prac komisji, kiedy spraw± zajmuje siê dziennikarz, który na przyk³ad dysponuje dowodami w postaci tekstów ¼ród³owych i doskonale zna skalê zapo¿yczeñ, to trudno, by czeka³ na wyrok komisji nim powie, ¿e dokonano plagiatu. To trochê tak, jakby czekaæ ze stwierdzeniem, ¿e dokonano kradzie¿y, je¶li co¶ zginê³o, a tu jest o tyle ³atwiej, ¿e winny jest podpisany pod czynem.
– Tu by³abym jednak ostro¿na. £atwo jest o kim¶ powiedzieæ: „jeste¶ sprawc± czynu niegodnego”, ale strasznie trudno jest wróciæ do sytuacji wcze¶niejszej i powiedzieæ: „ta osoba zosta³a pomówiona albo nie udowodniono jej winy”. To s± bardzo delikatne kwestie, które dotykaj± ludzi, wiêc czasami lepiej jest zachowaæ pow¶ci±gliwo¶æ. Postêpowania dyscyplinarne tocz± siê w szybkim rytmie…
Mia³bym pewne w±tpliwo¶ci...
– S± okre¶lone terminy – na przyk³ad nie mo¿e min±æ wiêcej ni¿ sze¶æ miesiêcy od momentu, kiedy sprawa trafi³a do rektora, do momentu wszczêcia postêpowania przed uczelnian± komisj± dyscyplinarn±...
No w³a¶nie, sze¶æ miesiêcy do wszczêcia. Do prawomocnego wyroku, zw³aszcza gdy oskar¿ony siê odwo³uje, mijaj± czasem lata.
– W przypadku tych sze¶ciu miesiêcy mówimy o terminie maksymalnym. Mamy tak± procedurê, jak± mamy. To przede wszystkim kwestia sprawno¶ci pracy komisji dyscyplinarnej. Je¶li na przyk³ad strony postêpowania usprawiedliwiaj± swoj± nieobecno¶æ, postêpowanie jest odraczane i nie mamy instrumentu, jakim dysponuje s±d, w postaci doprowadzenia przez policjê, choæ mamy inny – je¶li nieobecno¶æ siê powtarza lub jest nieusprawiedliwiona, to komisja mo¿e rozpatrzyæ sprawê pod nieobecno¶æ obwinionego. Czas rozpatrywania sprawy mo¿e siê wydawaæ bardzo d³ugi, ale s± okre¶lone procedury, na przyk³ad terminy na wys³anie z odpowiednim wyprzedzeniem powiadomienia, które wymaga zwrotnego po¶wiadczenia odbioru. W ka¿dym razie mam nadziejê, ¿e przyspieszymy wydawanie orzeczeñ.
Czy komisja odwo³awcza albo minister nauki maj± wgl±d w dzia³alno¶æ komisji pierwszej instancji?
– Niestety, nie mamy takiego wgl±du. Do nas trafiaj± tylko odwo³ania od rozstrzygniêæ komisji uczelnianych.
To mo¿e warto, ¿eby chocia¿ roczne sprawozdania tych komisji do Pañstwa trafia³y?
– My¶lê, ¿e to by³oby dobre rozwi±zanie. Wiedzieliby¶my, jakiego rodzaju sprawy rozstrzygaj± komisje uczelniane i jakie orzeczenia zapadaj±.
Pojawi³ siê pomys³ przekszta³cenia dotychczasowego Zespo³u do spraw Etyki w Nauce przy ministrze nauki w organ przy Polskiej Akademii Nauk. Mia³by on siê zajmowaæ kwestiami dotycz±cymi etyki naukowej, a tak¿e wydawaæ wi±¿±ce opinie dla Komisji Dyscyplinarnej, o ile ta siê o to zwróci. By³by to zatem swego rodzaju organ zwierzchni wobec Komisji Dyscyplinarnej. Muszê przyznaæ, ¿e nie do koñca wiem, czy to dobre rozwi±zanie. I dlaczego akurat przy PAN, a nie jak dotychczas przy ministrze nauki? Czy da siê oddzieliæ sprawy bêd±ce w kompetencji jednej i drugiej instytucji?
– Dopóki to jest tylko pomys³ i projekt, na pewno mo¿na na ten temat dyskutowaæ. Nie wydaje mi siê, aby dobre by³o konstruowanie dwóch organów, i to jeszcze podporz±dkowanych dwóm ró¿nym instytucjom, których pola dzia³ania mog± siê pokrywaæ. Trzeba tu chyba wypracowaæ jakie¶ inne rozwi±zanie.
Rozmawia³ Andrzej ¦wiæ