Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





W nauce nigdy nie ma ostatniego s³owa. Wydaje siê, ¿e wiemy du¿o, ale mo¿e kiedy¶, w ¼ród³ach w³oskich znajd± siê jakie¶ nowe materia³y dotycz±ce mistrza Berrecciego i jego wspó³pracowników.

Proces poszlakowy

Rozmowa z prof. Stanis³awem Mossakowskim, historykiem sztuki, laureatem Nagrody FNP 2008 za ksi±¿kê „Kaplica Zygmuntowska (1515−1533). Problematyka artystyczna i ideowa mauzoleum króla Zygmunta I”

Wiem, ¿e Kaplic± Zygmuntowsk± zajmowa³ siê Pan bardzo d³ugo.

– Tak siê najczê¶ciej sk³ada, ¿e praca zaczyna siê od pierwszych spostrze¿eñ, od pierwszych zapytañ, a potem, w trakcie badañ, wyjazdów, studiowania literatury, narasta ca³y problem i dopiero po latach dojrzewa do napisania.

Jakie by³y pierwsze spostrze¿enia i zapytania dotycz±ce Kaplicy Zygmuntowskiej?

– Zaczê³o siê od sprostowania. Jeden z moich poprzedników w wa¿nym artykule naukowym postawi³ tezê o oddzia³ywaniu filozofii neoplatoñskiej, popularnej w epoce renesansu, na program tre¶ciowy dekoracji kaplicy. Z kolei pó¼niejsze prace polskich historyków filozofii ujawni³y liczne teksty wyra¼nie ¶wiadcz±ce o znajomo¶ci tego kierunku my¶lenia w ¶rodowisku humanistów krakowskich koñca XV i pocz±tku XVI wieku. Wydawa³o mi siê, ¿e maj±c nowe materia³y bêdê móg³ uzupe³niæ argumentacjê mego poprzednika. Tymczasem, gdy zacz±³em siê bli¿ej przypatrywaæ dekoracji kaplicy, nabra³em w±tpliwo¶ci co do tezy neoplatoñskiej i pojawi³y siê nowe propozycje interpretacyjne. Taka jest geneza moich badañ. Punktem wyj¶cia by³y tre¶ci ideowe. Jest to domena bardzo interesuj±ca, ale zarazem szczególnie zwodnicza, gdy¿ bardzo ³atwo ulec mo¿na pokusie nadinterpretacji. Przekona³em siê wielokrotnie, ¿e trzeba raczej pow¶ci±gaæ swoje skojarzenia ni¿ je rozwijaæ. Nale¿y siê ograniczyæ do takich interpretacji, które s± rzeczywi¶cie zakotwiczone w badanym obiekcie.

Proszê o przyk³ad, który to ilustruje.

– Mia³em takie do¶wiadczenie z bardzo ciekawym obrazem Rafaela ¦w. Cecylia, o którym napisa³em pracê analizuj±c± jego tre¶ci ideowe. Zosta³a dobrze przyjêta, ale pobudzi³a nastêpców do zupe³nie nieprawdopodobnych interpretacji, m.in. opartych na wiedzy alchemicznej. Tote¿ po latach napisa³em artyku³ prostuj±cy to szaleñstwo. W miarê up³ywu czasu stajê siê coraz rozwa¿niejszy w interpretowaniu.

„Kaplicê Zygmuntowsk±” pisa³ Pan, po blisko 30 latach badañ, nie tak dawno, w fazie wiêkszej rozwagi...

– Tak. Wydaje mi siê, ¿e warto¶ci± mojej ksi±¿ki jest nie tyle uporz±dkowanie interpretacji tre¶ciowych, co precyzyjne ustalenie ¶rodowiska artystycznego, w jakim ukszta³towa³ siê warsztat Bartolomea Berrecciego, budowniczego kaplicy. By³o to trudne, poniewa¿ mauzoleum króla Zygmunta ma bardzo bogat± dekoracjê rze¼biarsk± o nieprzebranej liczbie motywów. A trzeba pamiêtaæ, ¿e w tamtych czasach na¶ladowanie i przetwarzanie wzorów, zw³aszcza czerpanych z antyku i dzie³ twórców najs³ynniejszych, by³o celowe, decydowa³o o warto¶ci; nie by³o wcale wyrazem niedostatków inwencji. Tote¿ w morzu motywów wystêpuj±cych na obszarze ca³ej niemal Italii – od Mediolanu i Wenecji poprzez Florencjê, Rzym a¿ do Palermo – trzeba by³o wskazaæ na takie, które s± w³a¶ciwe tylko dla ¶rodowiska, które ukszta³towa³o sztukê Berrecciego i jego wspó³pracowników. By³ to zatem niejako proces poszlakowy, tym trudniejszy, ¿e w grê wchodzi³a olbrzymia liczba obiektów i dotycz±ca ich literatura, której ci±gle przybywa.

Czy uda³o siê znale¼æ analogie do tych dekoracji, jakie s± w Kaplicy Zygmuntowskiej?

– Tak, ale tylko do poszczególnych motywów i ogólnego stylu, a nie do ca³o¶ci dzie³a, które jest tworem wybitnie oryginalnym.

Jakie jeszcze ¼ród³a, poza dzie³ami sztuki i literatur±, Pan bada³?

– Stara³em siê zbadaæ wszystkie dostêpne ¼ród³a. Zachowa³y siê szczê¶liwie niemal pe³ne rachunki zwi±zane z budow± i dekoracj± kaplicy, co pozwala m.in. na ukazanie etapów pracy i zmian w trakcie realizacji pierwszego, ogólnego projektu, zmian tak¿e w zakresie koncepcji ideowych. Pamiêtaj±c, ¿e nad ca³o¶ci± realizacji kaplicy czuwa³ jej fundator – monarcha, który wiedzia³, czego chce – stara³em siê dociec, jaka by³a jego wiedza w zakresie sztuki, co móg³ znaæ z lektury, na czym chcia³ siê wzorowaæ, czego wymaga³ od sprowadzonych do Krakowa artystów i rzemie¶lników. To tak¿e by³ proces poszlakowy.

Co przynios³y te dociekania?

– Zygmunt, jeszcze jako królewicz, przebywa³ przez kilka lat na dworze swego brata w Budapeszcie. Mia³ tam do dyspozycji jedn± z najwiêkszych bibliotek humanistycznych ówczesnej Europy, s³ynn± bibliotekê króla Macieja Korwina, gdzie przechowywano prawie wszystkie wa¿niejsze traktaty dotycz±ce architektury i rze¼by. Przypuszczam, ¿e zna³ przynajmniej dwa: Leona Baptysty Albertiego o architekturze i Pomponia Gaurica o rze¼bie. O znajomo¶ci tego ostatniego traktatu ¶wiadczy m.in. u¿ycie w inskrypcji umieszczonej na ¶cianie kaplicy terminu scalpta, a nie sculpta na oznaczenie rze¼by w kamieniu, terminu u¿ywanego tylko przez Gaurica. To wa¿na, lecz nie jedyna poszlaka w procesie. W ¶wietle moich badañ Zygmunt I jawi siê jako wybitny i niezwykle ¶wiadomy mecenas sztuki. S±dzê, ¿e nale¿y mu siê jeszcze niejedno opracowanie.

Pana ksi±¿ka, jak wiem, znalaz³a zainteresowanie i uznanie za granic±.

– W ci±gu wielu lat pracy opublikowa³em szereg fragmentów moich badañ, m.in. we Francji, a ostatnio referowa³em wyniki pracy nad kaplic± w Centrum Badañ nad Renesansem Uniwersytetu Harvarda we Florencji, gdzie przyjêto je z uznaniem.

Proszê przybli¿yæ je naszym Czytelnikom.

– Moje badania pokazuj±, ¿e grupa artystów, którzy wznosili i dekorowali Kaplicê Zygmuntowsk±, zna³a bardzo dobrze liczne dzie³a antyczne, szczególnie te, które by³y zgromadzone w kolekcji rodziny della Valle w Rzymie. Korzystano równie¿ ze znajomo¶ci wczesnych rze¼b Micha³a Anio³a i niektórych dzie³ Rafaela, a wiêc arcymistrzów tej epoki. Bardzo zaskakuj±ce by³o to, co og³osi³ jeden z moich amerykañskich kolegów, a ja pó¼niej potwierdzi³em, ¿e w konstrukcji kopu³y kaplicy zastosowano poprawn± geometrycznie elipsê – rzecz niespotykana w ówczesnej architekturze, wskazuj±ca na znajomo¶æ traktatu greckiego Apoloniusza z Pergi. Powsta³o pytanie, sk±d dzia³aj±cy w Krakowie Berrecci móg³ posiadaæ umiejêtno¶æ poprawnego wykre¶lania krzywej eliptycznej? Moja próba wyt³umaczenia tej zagadki bierze za punkt wyj¶cia informacjê, ¿e pierwszy, drewniany projekt mauzoleum papie¿a Juliusza II, dzie³o Micha³a Anio³a, mia³ owaln± kryptê. S±dzê, ¿e by³a to krypta w³a¶nie o planie w kszta³cie poprawnej elipsy, a Berrecci zapozna³ siê z ni± i sposobem wykre¶lania krzywych eliptycznych od samego mistrza, z którym przebywa³ w kamienio³omach Carrary w roku 1505. Faktem jest bowiem, ¿e w Krakowie na¶ladowano rze¼by dekoracyjne mauzoleum Juliusza II powsta³e w tym w³a¶nie pierwszym okresie twórczo¶ci. Czy moje przypuszczenia zostan± przyjête przez ¶wiat naukowy, nie wiem. W ka¿dym razie moja ksi±¿ka, która nied³ugo – mam nadziejê – uka¿e siê w jêzyku angielskim, wprowadzi tê problematykê do europejskiej dyskusji naukowej i przyczyni siê do lepszej znajomo¶ci polskiego renesansu. Swego czasu uda³o mi siê to z twórczo¶ci± znakomitego holendersko−polskiego architekta z XVII wieku, Tylmana z Gameren, dziêki opublikowaniu jego monografii w Niemczech. Ksi±¿ka ta mia³a bardzo dobre recenzje i zaowocowa³a m.in. wielk± wystaw± w Pa³acu Królewskim w Amsterdamie.

Czy o Kaplicy Zygmuntowskiej powiedzia³ Pan ostatnie s³owo?

– W nauce nigdy nie ma ostatniego s³owa. Wydaje siê, ¿e wiemy du¿o, ale mo¿e kiedy¶, w ¼ród³ach w³oskich znajd± siê jakie¶ nowe materia³y dotycz±ce mistrza Berrecciego i jego wspó³pracowników. Je¶li idzie o polskie ¼ród³a, my¶lê, ¿e nic nowego nie znajdziemy.

Czy w Polsce s± zabytki podobne do Kaplicy Zygmuntowskiej?

– Kaplica Zygmuntowska razem z Pa³acem Królewskim na Wawelu rozpoczyna rozwój renesansu polskiego, który z kolei zadecydowa³ o wiekowym oddzia³ywaniu sztuki w³oskiej w Polsce. Wcze¶niej, w okresie ¶redniowiecza, Polska, zw³aszcza Ma³opolska i ¦l±sk, znajdowa³a siê w regionie ¶rodkowoeuropejskim, któremu ton nadawa³y takie centra artystyczne, jak Praga, Wiedeñ, Norymberga. Wraz z pojawieniem siê królewskich fundacji w³osko−renesansowych rozpoczê³a siê dominacja w Polsce w³oskiego jêzyka artystycznego trwaj±ca do XVIII wieku, kiedy na wiêksz± skalê zaczê³a oddzia³ywaæ sztuka francuska. Pocz±tek tego italianizmu w sztuce polskiej, nie tylko w architekturze i rze¼bie, zwi±zany jest ¶ci¶le w³a¶nie z mecenatem Zygmunta I. Mia³ on tak¿e g³êbsze pod³o¿e ideowe. Po pierwsze ³±czy siê ¶ci¶le z nawi±zywaniem do antyku poprzez sztukê w³osk±. W wypadku króla Zygmunta wp³yw na tê „antyczn±” orientacjê artystyczn± mia³ – jak wypada s±dziæ – mit etnogenetyczny wymy¶lony przez Jana D³ugosza, nauczyciela dzieci Kazimierza Jagielloñczyka. Studiuj±c jêzyk i pogañsk± wiarê Litwinów doszed³ on bowiem do wniosku, ¿e plemiê to pochodzi od grupy staro¿ytnych Rzymian, którzy schronili siê na Pó³nocy przed prze¶ladowaniami politycznymi. Po wtóre, w¶ród rzesz szlachty, orientacja antyczno−w³oska dobrze wspó³gra³a z rozwijanym przez tê warstwê mitem o staro¿ytnym, sarmackim pochodzeniu Polaków, a równocze¶nie z procesem kszta³towania siê nowego ustroju pañstwa, rzeczpospolitej szlacheckiej, operuj±cej frazeologi± republikañskiego Rzymu. Wreszcie triumf reformacji katolickiej skierowywa³ z natury rzeczy wzrok na kulturê i sztukê papieskiego Rzymu. Mo¿na powiedzieæ, ¿e poprzez sztukê w³osk± szlachta odcina³a siê od kultury artystycznej s±siadów – protestanckich Niemców i prawos³awnych Rusinów. Bóstwa mitologiczne i postacie historii staro¿ytnej by³y podówczas traktowane jako niemal w³asne postacie literackie. W XVII wieku dyktat sztuki rzymskiej sta³ siê tak silny, ¿e nawet holenderski architekt Tylman z Gameren, ho³duj±cy w swych budowlach rezydencjonalnych wzorom pó³nocnow³oskiego Veneto, w architekturze sakralnej musia³ w Polsce na¶ladowaæ ¶wi±tynie Wiecznego Miasta. Rzymsko¶æ jego sztuki sakralnej by³a zarazem jej polsko¶ci±. Spo³eczeñstwo odczuwa³o sztukê antyczn± i wzorowan± na niej sztukê w³osk± jako co¶ w³asnego, bliskiego poprzez tradycjê z jednej strony humanistyczn±, z drugiej – katolick±.

Jaki by³ zasiêg takiego odczuwania? Warunkowa³o go wykszta³cenie.

– Proszê pamiêtaæ, ¿e w szko³ach, istniej±cych od koñca ¶redniowiecza niemal w ka¿dej parafii, uczono po ³acinie. Ten typ edukacji humanistycznej podjê³o pó¼niej szkolnictwo jezuitów i pijarów. Nie mo¿na by³o uczestniczyæ w ¿yciu publicznym nie umiej±c czytaæ i pisaæ, a tego uczono po ³acinie, co decydowa³o o naturalnej wiêzi z kultur± antyku rzymskiego. Kultur±, której zasiêg obejmowa³ ca³y tak bardzo liczny naród polityczny, szlachtê. Zreszt± te z antyku przejête idee polityczne demokracji szlacheckiej – wolno¶ci obywatelskie, praworz±dno¶æ (teoretyczna) itp. – sta³y siê spoiwem wielonarodowego pañstwa, zadecydowa³y o polonizacji i okcydentalizacji bojarów litewskich i ruskich. Na bazie tej kultury tworzy³a siê wspólnota warto¶ci, przede wszystkim obywatelskich. Bez tego spoiwa Litwa i Ru¶ rych³o oderwa³yby siê od Korony i wielkie rody magnackie – Radziwi³³owie, Sapiehowie czy Pacowie – ³atwo potworzy³yby udzielne ksiêstwa.

Ogromnie interesuj±ce jest to, jak historia narodu i pañstwa odzwierciedla siê w sztuce i daje odczytywaæ poprzez analizê zabytków architektury, jak w przypadku Kaplicy Zygmuntowskiej.

– Nie tylko przez dzie³a tak wielkiej miary. Jeden z moich m³odszych kolegów, historyk dr Marek Janicki, bada³ napisy nagrobne pomników staropolskich, odczytuj±c ich przekaz ideowy – cnoty i warto¶ci, jakie wówczas eksponowano. Okazuje siê, ¿e za wzór uwa¿ano z regu³y cnoty obywatelskie, cywilne i wojskowe. Na wiêkszo¶ci nagrobków szlacheckich nieprzypadkowo widnieje postaæ zmar³ego jako ¶pi±cego rycerza w tradycyjnej zbroi, jakiej ju¿ w praktyce nie u¿ywano. W odczytywaniu historii poprzez dzie³a sztuki, mówi±c najogólniej, trzeba jednak starannie weryfikowaæ analogie, odniesienia, wynikaj±ce z nich hipotezy, bo czasami bywaj± z³udne.

Jak Pan postêpuje w swoich badaniach? Czy najpierw jest pomys³ interpretacyjny, czy dostrze¿ony fakt?

– Nigdy nie zak³adam jakiej¶ tezy. Najpierw musi byæ zauwa¿enie czego¶ nowego lub jakie¶ nowe skojarzenie, a te bior± siê najczê¶ciej z lektury. Du¿o czytam, lecz – w odró¿nieniu od niektórych moich kolegów – staram siê ka¿d± ksi±¿kê przeczytaæ od pocz±tku do koñca, mimo ¿e – jak siê zdaje – potrzebne jest do mojej pracy zaledwie parê zdañ z jednego rozdzia³u. Niemal zawsze co¶ ciekawego i nieoczekiwanego znajdujê. Po studiach pracowa³em przez dziewiêæ lat w Bibliotece Jagielloñskiej, gdzie moj± szefow± by³a prof. Zofia Ameisenowa, znakomita mediewistka, i ona nauczy³a mnie takiej uwa¿nej lektury. Przegl±da³a i czyta³a kilkadziesi±t czasopism, z ró¿nych dziedzin, w sze¶ciu jêzykach. Ja dot±d czytam lub dok³adnie przegl±dam czterdzie¶ci tytu³ów zagranicznych czasopism naukowych z historii sztuki i wybieram pozycje do zakupu przez Bibliotekê Instytutu Sztuki PAN w Warszawie.

Mówi³ Pan o inspiracji lekturami. A jak± rolê gra ogl±danie dzie³ sztuki?

– Trzeba siê staraæ na nie patrzeæ tak, jak patrzyli ludzie, którzy je tworzyli lub dla których je tworzono. Dam przyk³ad: Instytut Sztuki PAN mie¶ci siê w historycznym pa³acyku Marii z Lubomirskich Radziwi³³owej przy ul. D³ugiej 26 w Warszawie. W tympanonie jego fasady widnieje kartusz z herbem Lubomirskich – Szreniaw±. Do budynku wiedzie piêkna brama z par± rze¼bionych puttów obejmuj±cych narêcza ro¶linno¶ci. Nikt, ³±cznie ze mn±, a wchodzi³em przez tê bramê wiele lat codziennie, nie zauwa¿y³ (do niedawna), co to za ro¶linno¶æ – s± to najwyra¼niej ro¶liny rosn±ce nad wod±, m.in. pa³ki tataraku – i nie skojarzono, ¿e ma ona oczywisty zwi±zek z herbow± rzek±, Szreniaw±, na fasadzie pa³acu. Zestawienie wystêpuje równie¿ w dawnej dekoracji innych budowli Lubomirskich – w pa³acu w Pu³awach i w £azienkach. To, co dla wspó³czesnych by³o oczywiste, od nas wymaga wysi³ku interpretacyjnego.

Historyk sztuki patrzy na dzie³o z ca³ym zapleczem posiadanej erudycji, z tym, co wyczyta³ w ksi±¿kach i, jak Pan, w czterdziestu czasopismach naukowych.

– Naturalnie. Na portrecie interesuje mnie, kto jest jak ubrany, jakie posiada ordery, czy siedzi, czy stoi – np. podczas ceremonii dworskiej. Staram siê odczytaæ ca³y ten ¶wiat tre¶ci symbolicznych, który wywietrza³ przez wieki i dzi¶ daje siê poznaæ poprzez badania historyczne.

Proszê pozwoliæ na pytanie do¶æ banalne. Jak odbiera piêkno dzie³ sztuki cz³owiek niewykszta³cony?

– Podobnie jak pani bêdzie odbieraæ po znalezieniu siê w Japonii, bez specjalnego przygotowania, tamt± sztukê o zupe³nie odmiennych od europejskich kanonach estetycznych. Przypominam, ¿e wiêkszo¶æ dzie³ sztuki, tak¿e w Europie, powsta³a nie po to, ¿eby dostarczaæ wra¿eñ estetycznych. Nale¿± tu choæby piramidy egipskie czy ¶redniowieczne katedry, a nawet reprezentacyjne portrety. One dzia³aj± na nasz± wra¿liwo¶æ ukszta³towan± poprzez do¶wiadczenie historyczne i do¶wiadczenie jednostkowe. Ale inaczej patrzy na góry geograf, inaczej poeta. Co innego widzi pod mikroskopem badacz planktonu, co innego malarz. Je¿eli mówimy o sztuce dawnej, która jest mi najbli¿sza, to „gra³a” ona na bardzo wielu instrumentach. Forma, kolor, kompozycja, rysunek, program ideowy, symbolika... Dlatego wielkie dzie³a tej sztuki daj± kolejnym pokoleniom bogate i ró¿norodne prze¿ycia, sk³aniaj± do powrotów, do poszukiwañ interpretacyjnych, rozszerzaj± kr±g zainteresowañ.

A czy du¿a wiedza o sztuce, która wywo³uje w obcowaniu z dzie³ami liczne i wielorakie skojarzenia, nie przeszkadza prze¿yciom estetycznym? Czy historyk sztuki patrzy na nie jak geograf na góry, czy jak poeta?

– My¶lê, ¿e mo¿liwe jest patrzenie i takie, i takie. Jedno nie wyklucza drugiego, a oba spojrzenia siê uzupe³niaj±. Wszystko, co robiê, sprawia mi wielk± przyjemno¶æ. Zawsze pracujê indywidualnie. Nie podpisujê umów z wydawnictwami, nie biorê grantów, nie narzucam sobie terminów, nie ograniczam z góry tematu, ¿eby tej przyjemno¶ci nie popsuæ. Chcia³bym raz napisaæ ksi±¿kê, której nie mo¿na by stre¶ciæ. Napisaæ tak, ¿eby nie mo¿na by³o inaczej powiedzieæ tego samego. Najwiêksz± ilo¶æ przemy¶leñ chcia³bym zamkn±æ w najmniejszej liczbie s³ów.

Pozostaje mi ¿yczyæ tego Panu. Dziêkujê za rozmowê.

Rozmawia³a Magdalena Bajer
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje