Wertuj±c przy jakiej¶ okazji prawo o szkolnictwie wy¿szym, natkn±³em siê na dwa kuriozalne, ¿eby nie powiedzieæ absurdalne, zapisy. Pierwszy dotyczy podzia³u uczelni wy¿szych i kryteriów ich kategoryzacji. Jedynym kryterium tego podzia³u jest liczba posiadanych przez uczelniê uprawnieñ do nadawania stopnia doktora w poszczególnych dyscyplinach. Nazwy „uniwersytet” mo¿e u¿ywaæ uczelnia, która posiada 12 takich uprawnieñ, „uniwersytet” z przymiotnikiem – 6, a „akademia” – 2.
W powszechnym odczuciu, utrwalonym wieloletni± tradycj±, tak uporz±dkowana kolejno¶æ powinna pokrywaæ siê z kryteriami akademicko¶ci mierzonej uprawnieniami do nadawania stopni i tytu³ów naukowych. Tymczasem, jak ³atwo zauwa¿yæ, obecna sytuacja prawna dopuszcza mo¿liwo¶æ istnienia uniwersytetów posiadaj±cych tylko prawo do doktoryzowania oraz akademii uprawnionych równie¿ do przeprowadzania przewodów habilitacyjnych i postêpowania wnioskowego o nadanie tytu³u profesora.
Czy¿by w zespole autorów ustawy przewagê liczbow± mieli kryptomarksi¶ci wyznaj±cy zasadê, ¿e ilo¶æ przechodzi w jako¶æ? Oby tylko podobna ideologia nie przeniknê³a do ni¿szych etapów kszta³cenia. Wówczas bowiem szko³a podstawowa licz±ca wiêcej oddzia³ów mog³aby zostaæ uznana za wy¿szy szczebel powszechnej edukacji ni¿ gimnazjum lub liceum z mniejsz± liczb± klas.
Podobne zdziwienie, granicz±ce z os³upieniem, mo¿e budziæ zapis, wed³ug którego bierne prawo wyborcze przys³uguje nauczycielom akademickim zatrudnionym w uczelni jako podstawowym miejscu pracy, którzy nie osi±gnêli wieku emerytalnego. Tym samym – zgodnie z obowi±zuj±cym prawem o szkolnictwie wy¿szym – profesor, który ukoñczy³ 70 lat mo¿e byæ zatrudniony w uczelni na pe³nym etacie, byæ cz³onkiem rady wydzia³u, wchodziæ w sk³ad minimum kadrowego warunkuj±cego uprawnienia akademickie, lecz nie mo¿e byæ wybrany do senatu. W konsekwencji senat, który pierwotnie oznacza³ radê starszych, w wy¿szej uczelni mo¿e byæ rad± m³odszych, choæ niekoniecznie m±drzejszych od cz³onków – stoj±cych ni¿ej w uczelnianej hierarchii – rad wydzia³u.
Je¿eli po ukoñczeniu 70 lat mo¿na byæ wybieranym na papie¿a, prezydenta Stanów Zjednoczonych, senatora najja¶niejszej Rzeczypospolitej, a nie wolno kandydowaæ w wyborach do akademickiego senatu, to musz± siê kryæ za tym albo niezwykle donios³e, choæ bli¿ej nieokre¶lone racje albo totalny deficyt wyobra¼ni u twórców prawa o szkolnictwie wy¿szym. Mo¿e dobrze, ¿e uczeni tej miary, co Tadeusz Kotarbiñski i W³adys³aw Tatarkiewicz nie doczekali tych czasów. ¬le, ¿e z tego powodu mog± przewracaæ siê w grobie.