Niewprawne oko zobaczy najpierw mnóstwo nieregularnych linii i paletê barw niczym z impresjonistycznych obrazów. Dopiero po chwili, gdzie¶ na horyzoncie, wy³ania siê dobrze znany kszta³t „skandynawskiego psa”, a zaraz po nim – „w³oski but kopi±cy Sycyliê”. Ta mapa Europy jest jednak inna od pozosta³ych. Jej autor, prof. Marek Grad z Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego, z dum± pokazuje to, co dotychczas nikomu siê nie uda³o. Owszem, mapy g³êboko¶ci granicy miêdzy skorup± a p³aszczem Ziemi wykonuje siê, ale do konkretnych obszarów, np. tarczy ba³tyckiej, Alp, Pó³wyspu Apeniñskiego. Nie by³o odwa¿nego, który po³±czy³by je w ca³o¶æ.
– Fizycznie jest to granica rozdzielaj±ca dwa ró¿ne o¶rodki, w tym przypadku ska³y kwa¶ne i zasadowe skorupy od ska³ ultrazasadowych p³aszcza Ziemi. Dlatego nazywa siê j± granic± nieci±g³o¶ci b±d¼ granic± Moho – t³umaczy.
Na jej istnienie wpad³ chorwacki meteorolog i sejsmolog Andrija Mohorovièiæ. To taki ichni Kopernik. Sto lat temu odkry³ ró¿nicê w prêdko¶ci rozchodzenia siê fal w g³êbi Ziemi. W p³ytszych warstwach osi±gaj± one 5−6 km/s, ale od pewnej g³êboko¶ci prêdko¶æ zwiêksza siê do 8 km/s. Okre¶lenie tej granicy za³amania od dawna nurtowa³o badaczy.
Wiadome by³o, ¿e skokowa zmiana prêdko¶ci fal musi mieæ bezpo¶redni zwi±zek z gêsto¶ci± ska³ buduj±cych wnêtrze Ziemi. Najbli¿ej powierzchni znajduj± siê ska³y osadowe, a wiêc piaskowce, wapienie, margle, nastêpnie – skorupa krystaliczna, czyli g³ównie granity, pod nimi – bazalty, a kolejna warstwa to ju¿ górny p³aszcz, w sk³adzie którego dominuj± oliwiny. O ile ska³y skorupy, z du¿± zawarto¶ci± krzemionki, maj± gêsto¶æ od 2,6 do 3 g/cm3, o tyle w p³aszczu dochodzi ona do 3,3 g/cm3. I w³a¶nie to przej¶cie od ska³ l¿ejszych do ciê¿szych zwane jest granic± Moho. Nie w ka¿dym miejscu wystêpuje ono na takiej samej g³êboko¶ci. Zale¿y to od grubo¶ci poszczególnych warstw skorupy ziemskiej.
– Na przyk³ad w Polsce mamy grub±, miejscami 20−kilometrow±, warstwê ska³ osadowych, których w Finlandii… praktycznie nie ma, bo ta warstwa zosta³a zdarta, zerodowana. Granit wystêpuje tam na powierzchni, podczas gdy my musimy wydobywaæ go w kamienio³omach. Paradoksalnie, to jednak w³a¶nie tamte rejony s± zaznaczone na naszej mapie najciemniejszym kolorem, co znaczy, ¿e Moho znajduje siê poni¿ej 60 kilometrów – wyja¶nia prof. Grad.
Paradoks bierze siê st±d, ¿e prawdopodobnie mia³a tam dawniej miejsce subdukcja, a wiêc nasuniêcie siê na siebie dwóch p³yt tektonicznych. W wyniku tego w Finlandii, kraju nizinnym, grubo¶æ skorupy ziemskiej jest taka jak w… Himalajach. Ciemny niebieski, granat, a nawet fiolet, czyli najg³êbsza granica Moho, to zreszt± typowe kolory ca³ej Skandynawii. Ale ta niecodzienna mapa mieni siê ró¿nymi barwami. Terytorium Wêgier, tzw. basen pannoñski, zaznaczone jest na ¿ó³to, co oznacza cienk±, oko³o 20−kilometrow± skorupê. Czerwieñ przechodz±ca w pomarañcz wystêpuje na Morzu ¦ródziemnym, gdzie mamy do czynienia z bardzo m³od±, jeszcze p³ytsz±, bo zaledwie kilkunastokilometrow± skorup±. Z kolei ró¿ne odcienie zieleni, a wiêc ¶rednia g³êboko¶æ 30 km, dominuj± w ca³ej Europie Zachodniej. W Alpach i Pirenejach – g³êboka skorupa, a wiêc znów kolor niebieski. Ciekawym terytorium badawczym okaza³a siê Polska, le¿±ca na styku trzech wielkich jednostek tektonicznych.
– Gdyby¶my przeprowadzili liniê biegn±c± od Koszalina do Lublina, to powy¿ej niej by³aby platforma prekambryjska, od zachodu – fragment platformy paleozoicznej, która do³±czy³a oko³o 350 mln lat temu, a na po³udniu – najm³odszy orogen karpacki i alpejski, datowany na jakie¶ 100 milionów lat temu – opisuje geofizyk, bez fa³szywej skromno¶ci przyznaj±c jednocze¶nie, ¿e w³a¶nie obszar Europy Centralnej zbadany jest najdok³adniej.
Bior±c pod uwagê to, ¿e granica Moho znajduje siê do¶æ g³êboko we wnêtrzu Ziemi, metodami bezpo¶rednimi, takimi jak choæby odwierty, osi±gn±æ siê jej nie da. Kiedy Mohorovièiæ obserwowa³ fale sejsmiczne, móg³ to czyniæ jedynie przy okazji naturalnych trzêsieñ ziemi. Tylko ¿e zanim na dobre zabra³ siê za rejestracjê, musia³ znale¼æ lokalizacjê ogniska takiego trzêsienia. A sto lat temu by³o to sztuk± nie lada. Zdarza³o siê, ¿e b³±d siêga³ nawet kilkudziesiêciu kilometrów. Oprócz ma³ej precyzji inn± wad± by³a czasoch³onno¶æ – na trzêsienie mo¿na by³o czekaæ miesi±cami. Polskim naukowcom w sukurs przysz³y aktywne metody sejsmiczne, które polegaj± na sztucznym wzbudzaniu fal. Za pomoc± nowoczesnych technik GPS, zapisów cyfrowych, mo¿na okre¶liæ czas rejestracji fali z dok³adno¶ci± do 1 milisekundy, a po³o¿enie ¼ród³a fal – z dok³adno¶ci± do kilku metrów. Pierwszy taki eksperyment – POLONAISE ’97 – trwa³ dwa tygodnie, a w tym czasie ponad 600 przeno¶nych stacji sejsmicznych rejestrowa³o sztucznie wygenerowane fale. £adunki trotylu umieszczano w specjalnych odwiertach na g³êboko¶ci oko³o 50 metrów.
– Dziêki temu wiêksza by³a efektywno¶æ wybuchu, a poza tym chodzi³o te¿ o to, aby nie powodowaæ ¿adnych szkód na powierzchni. Niemal ca³a energia idzie wówczas w falê sprê¿yst± – t³umaczy prof. Grad.
Prze¶wietlenie Ziemi falami sejsmicznymi dzia³a na podobnej zasadzie jak radar czy echosonda. Po wzbudzeniu fala sejsmiczna (sprê¿ysta) ulega odbiciu, a rejestruj±c j± (czas odbicia), mo¿na z du¿± dok³adno¶ci± okre¶liæ, na jakiej g³êboko¶ci znajduje siê granica Moho, a nawet, jaki ma kszta³t. Co wiêcej, tak precyzyjne badania daj± te¿ pe³en obraz budowy skorupy ziemskiej. Przed wyjazdem w teren wszystkie stacje by³y odpowiednio programowane. Po zakoñczeniu eksperymentu ka¿da wraca³a do centrum dowodzenia i tam zgrywano z nich dane. Do badania wykorzystano ponad po³owê ówczesnych ¶wiatowych zasobów stacji sejsmicznych. Jedna kosztowa³a kilka tysiêcy dolarów. Mo¿na wiêc wyobraziæ sobie miny naukowców, gdy w miejscu jednej z nich zastali tylko pusty dó³. Zaginiêcie zg³oszono na policji.
– Policjant zapyta³, w którym miejscu dok³adnie sta³o to urz±dzenie. Kiedy koledzy mu powiedzieli, nie mia³ w±tpliwo¶ci, gdzie go szukaæ. Pojechali do nieodleg³ej wioski, zatrzymali siê przed jednym z domów, widz±, ¿e gospodarza nie ma, ale policjant instynktownie zajrza³ przez szparê do gara¿u. Zaginiona stacja sta³a na betonowej pod³odze, jeszcze pracowa³a, wszak tak by³a zaprogramowana, i wszystkie eksplozje zarejestrowa³a – ze ¶miechem wspomina uczony.
Opracowuj±c wyniki z pierwszego eksperymentu, o mapie Moho jeszcze nie my¶la³. Wspólnie z prof. Aleksandrem Guterchem z Instytutu Geofizyki PAN mieli ju¿ za to w g³owie kolejny projekt, tym razem obejmuj±cy wiêkszy obszar. Badanie CELEBRATION 2000 trwa³o trzy tygodnie i uczestniczy³o w nim blisko tysi±c osób z Rosji, Bia³orusi, Niemiec, S³owacji, Czech, Austrii i Wêgier. Tym razem postawiono a¿ 1200 stacji. Po³owê dostarczyli Amerykanie i Kanadyjczycy. Urz±dzenia ustawiono co 3 kilometry. Punkty strza³owe usytuowane by³y ¶rednio co 30 kilometrów. Wybierano miejsca niezamieszkane, ³±ki, porêby, nieu¿ytki… W sumie oddano 150 strza³ów, w ci±gu jednej nocy – oko³o 20. Dokonywano ich tylko w nocy, kiedy zak³ócenia naturalne i wywo³ane przez ludzi s± znacznie mniejsze – nie pracuj± fabryki, ruch samochodów jest mniejszy ni¿ w dzieñ. Wszystko rozpisano co do sekundy. Uzgodniono, ¿e Polacy strzelaj± o godzinie 0:15, 0:30, 0:45, S³owacy o 1:00, 1:15 itd. Po ka¿dej eksplozji nastêpowa³ kwadrans przerwy po to, aby kolejny strza³ nie zaburza³ zapisu nastêpnego.
– Z ka¿dego punktu strza³owego rejestrowali¶my fale: wolniejsze, rozchodz±ce siê w skorupie i szybsze – z p³aszcza, jednym s³owem kompletne pole falowe, na podstawie którego analizowali¶my, z jakimi ska³ami mamy do czynienia. Mo¿na powiedzieæ, ¿e uzyskiwali¶my co¶ na kszta³t medycznej tomografii, a prze¶wietlenie wykonywali¶my za pomoc± fal sejsmicznych.
Równie¿ i po tym eksperymencie o mapie Moho nie by³o jeszcze mowy. Dopiero po kolejnych projektach – ALP 2002 i SUDETES 2003, gdy danych sp³ywa³o coraz wiêcej, pojawi³a siê my¶l, ¿eby stworzyæ mapê ca³ego kontynentu. Pozosta³o „jedynie” zdobyæ materia³y z innych obszarów. We W³oszech kto¶ mia³ szczegó³ow± mapê g³êboko¶ci Moho na Sycylii, inny robi³ badania niewielkiego fragmentu w okolicach Grecji… I tak, krok po kroku, niektóre pozyskane modele przenosz±c z papieru na wersjê cyfrow±, stworzono mapê obejmuj±c± swym zasiêgiem obszar od grzbietu ¶ródatlantyckiego na zachodzie po Ural na wschodzie i od basenu Morza ¦ródziemnego na po³udniu a¿ po okolice Spitsbergenu. W sumie skorzystano z pomocy ponad pó³ setki osób z ca³ej Europy, utworzono 250 zbiorów danych. W po³±czeniu tego w ca³o¶æ polskiemu uczonemu pomaga³ dr Timo Tiira z Uniwersytetu w Helsinkach. Efekt ich prac dostêpny jest w Internecie.
– Takie by³o od pocz±tku za³o¿enie, aby udostêpniæ mapê w wersji cyfrowej i by ka¿dy móg³ j± wykorzystaæ, czy to w tomografii sejsmicznej, czy do okre¶lania lokalizacji ognisk trzêsieñ ziemi.
W Europie, co widoczne jest na mapie prof. Grada, du¿e zagro¿enie sejsmiczne wystêpuje w rejonie ¶ródziemnomorskim, gdzie dochodzi do kontaktu cienkiej skorupy z grub±. Przemieszczanie siê p³yt tektonicznych powoduje powstawanie trzêsieñ ziemi. W Polsce obawiaæ siê ich nie musimy, mimo obecno¶ci kontaktu p³yty prekambryjskiej i paleozoicznej.
– Granica miêdzy Baltik± (platform± prekambryjsk±) a platform± zachodnioeuropejsk± (paleozoiczn±) jest ju¿ zasklepiona, wspó³cze¶nie nieaktywna. Po³±czenie p³yt mia³o miejsce oko³o 350 milionów lat temu. Oczywi¶cie, zdarzaj± siê niewielkie trzêsienia, jak ostatnio w po³udniowej Szwecji czy kilka lat temu w okolicach Kaliningradu, ale nie s± one tak silne, jak choæby te w Kalifornii czy Turcji, a ich mechanizm nie jest raczej zwi±zany z kolizj± p³yt w przesz³o¶ci.
Pokazuj±c mapê Moho prof. Grad zwraca uwagê na jeszcze jedno ciekawe miejsce – Morze ¦ródziemne. Teraz wci¶niête miêdzy dwa kontynenty, ju¿ za oko³o 50 milionów lat – przewiduje mój rozmówca – w wyniku kolizji Afryki z Europ±… zniknie z map. Na jego miejscu pojawi± siê wysokie góry. Proces wygl±daæ bêdzie tak jak ongi¶ nasuniêcie siê wspomnianych ju¿ dwóch p³yt tektonicznych w rejonie Finlandii. Poniewa¿ dzia³o siê to miliard lat temu, góry powsta³e w wyniku takiego procesu, zosta³y najzwyczajniej w ¶wiecie „starte”.
– Podobnie bêdzie z Himalajami, tylko ¿e ani my, ani nawet nasi prawnukowie tego nie do¿yj± – konkluduje.
Znacznie wcze¶niej powstanie za to o wiele precyzyjniejsza mapa Europy Centralnej, gdzie na ka¿dej g³êboko¶ci podana bêdzie charakterystyka fizyczna ska³, czyli prêdko¶æ rozchodzenia siê fal pod³u¿nych, poprzecznych, gêsto¶æ… Bêdzie to model trójwymiarowy, który poka¿e, czy mamy do czynienia ze ska³± osadow±, czy mo¿e górn± b±d¼ doln± skorup±. Ta mapa te¿ jednak nie poka¿e, gdzie nale¿y… szukaæ z³ota. Bo przy mapie Moho i z takimi nieziemskimi pomys³ami siê spotyka³. Kwituje je jedynie homerycznym ¶miechem.
– Co z tego, ¿e nawet znale¼liby¶my pok³ady z³ota na g³êboko¶ci 60 km? Kto siê do nich dokopie? Na razie najg³êbszy otwór na ¶wiecie – na pó³wyspie Kola – ma 12,1 kilometra, a Niemcy w Bawarii skoñczyli wierciæ na dziewi±tym kilometrze. Poza tym, gdyby¶my chcieli zbadaæ dok³adnie strukturê, np. w celu poszukiwania ¼róde³ ropy czy gazu, to rozdzielczo¶æ, z jak± pracujemy, jest za ma³a. Do tych celów s³u¿y sejsmika refleksyjna, która koncentruje siê na detalach i potrafi okre¶liæ szczegó³y budowy z dok³adno¶ci± do kilku metrów – podkre¶la prof. Grad.
Oczywi¶cie, jego eksperymenty mog± podsun±æ pewne pomys³y, gdzie szukaæ surowców – je¶li ropa, to przecie¿ nie na licz±cej miliard lat Baltice, ale bardziej tam, gdzie zachodzi³y najnowsze procesy – niemniej, konkretnego miejsca nie wska¿±. Daj± wyobra¿enie, jakie procesy zachodzi³y na kontynencie na przestrzeni ostatnich kilkuset milionów lat i na tej podstawie pewne koncepcje, hipotezy mo¿na stawiaæ. Jednym s³owem, by u¿yæ zgrabnego porównania twórcy mapy Moho, tu nie szuka siê grzybów, tylko lasu. Jak siê ju¿ go znajdzie, to mo¿na wys³aæ doñ grzybiarza. Ale znalezienie kurki czy ma¶laka nale¿eæ bêdzie tylko do niego samego.