Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





HALO, TU M£ODY BIBLIOTEKARZ

Henryk Hollender

Dzia³aj profesjonalnie. Pe³ny profesjonalizm. Uczmy siê kochaæ profesjonalistów, tak wcze¶nie uderzaj± w kalendarz. Ludzie wykonuj±cy zawód bibliotekarza, którzy w maju obchodz± swoje ¶wiêto, a w³a¶ciwie tydzieñ, w tym roku pod has³em „Biblioteka to plus”, robi± wiele rzeczy w sposób twórczy i bieg³y, wiêc im tak¿e pisany jest los profesjonalistów.

M³ody bibliotekarz mo¿e biegle przeszukiwaæ bazy danych, do czego na ogó³ nie pal± siê ich docelowi u¿ytkownicy, i mo¿e samemu je projektowaæ. Oczywi¶cie w zespole. Mo¿e rozmawiaæ ze swoim klientem na poziomie policyjnego negocjatora, nie wyrzekaj±c siê swojej misji nauczycielskiej. Powinien jeszcze umieæ namalowaæ (komputerowo) plakat i rozumieæ tre¶æ ksi±¿ek w ró¿nych jêzykach, z ró¿nych dziedzin, zbudowaæ kwestionariusz ankiety i zbadaæ przepisy poprzedzaj±ce uruchomienie nowej us³ugi. Odczyta zapis proweniencyjny, gotyk mu niestraszny, odró¿ni ksi±¿ki zakwaszone od zarobaczonych. M³ody bibliotekarz awansuje i napisze program dla architekta albo poprowadzi konsorcjum czy sieæ, no bo pojedyncza biblioteka niczyich potrzeb ju¿ dzisiaj nie zaspokoi. Jest co robiæ i nie s± to zadania ³atwe.

Ale nasz bibliotekarz boryka siê nie tylko z oporn± materi± i w³asnymi ograniczeniami. Studia, jakie na ogó³ koñczy³, by³y prowadzone przez ludzi odleg³ych od praktyki bibliotecznej, pisz±cych prace naukowe z absolutnych obrze¿y tego obszaru. Uczono go tam o ksi±¿ce, ale tylko jako o bycie do zdefiniowania, i o bazach danych, ale bez wiêkszego zwi±zku z list± tych, które s± faktycznie wykorzystywane w uczelniach. No, nazwijmy to po imieniu: student nudzi³ siê, bo program nie mia³ wiêkszych ambicji poznawczych i stawia³ adepta przed tyloma kwestiami anga¿uj±cymi emocjonalnie, co – powiedzmy – technologia drewna, przy czym po technologii drewna, choæby przespanej, umie siê jednak zrobiæ co¶ konkretniejszego i trwalszego ni¿ tak od razu po bibliotekoznawstwie. Technolog drewna cieszy siê swoj± twórcz± moc± in¿yniera, a bibliotekarz nie, bo musia³by kontemplowaæ rozwi±zania praktyczne, które s³abo zna i których nie ceni.

Oczywi¶cie program „informacji naukowej i bibliotekoznawstwa” modernizuje siê, nie brak sensownych zajêæ, ale to wszystko nie sk³ada siê w ¿adn± ca³o¶æ. Student nie wie, jaka jest hierarchia potrzeb i zastosowañ. Nie ma podrêczników, które by mu to porz±dkowa³y. Do prawa, do medycyny, do filologii, do ekonomii mamy wielkie ceg³y o skomplikowanej strukturze, bogatej zawarto¶ci i licznych odniesieniach do Internetu. Jako¶ trudno uwierzyæ w powagê „inb”, skoro tam nie widaæ takich cegie³.

A je¶li nawet m³ody bibliotekarz sporo umie i emocje w nim graj±, zostanie w³±czony w szkolenie przywarsztatowe, które go przywo³a do porz±dku: ma robiæ tak, jak poprzednicy. Co nie znaczy, ¿e mu siê wyt³umaczy, co oni robili i po co; wiêksze biblioteki uwielbiaj± swoj± tradycjê, ale jej nie znaj±. M³ody nie dowiaduje siê nawet, co ma powiedzieæ, kiedy odezwie siê telefon, mówi zatem „halo” czy co¶ w tym gu¶cie. Buduje sobie warsztat nie rozumiej±c, czemu ma s³u¿yæ, bo kierownictwo sro¿y siê na wszelkie uogólnienia i teorie. Je¶li jest kobiet±, traktuj± go jak córeczkê, mówi± (jednostronnie) po imieniu i ³agodnie tyranizuj±. Je¶li jest mê¿czyzn±, to wiêcej mu wolno, jak to w patriarchacie, ale te¿ musi lataæ do zaciêtych drukarek i innych tego typu nieszczê¶æ. Absolwent nie bardzo te¿ ma jak prosiæ kierownika o wyja¶nienia, poniewa¿ to nie na nich buduje siê w Polsce autorytet, ale na robieniu tajemniczych min. I miny kierownicy robi± na potêgê.

M³ody bibliotekarz spe³nia kryteria awansu dopiero po latach s³u¿by, bo takie s± przepisy. Mo¿e uciec do przodu, uzyskuj±c kwalifikacje bibliotekarza dyplomowanego, ale to jest jeszcze jeden szkolarski egzamin z list± pytañ zawieszonych w empirycznej pustce, zaprojektowanych dla adepta, który nie ma zdania w ¿adnej z ogólniejszych kwestii wspó³czesnej dzia³alno¶ci informacyjnej. Nikt tu nawet nie próbowa³ zbadaæ, jak swoj± górn± pó³kê zawodow± certyfikuj± Brytyjczycy, a odpowiedzialny za to Chartered Institute of Library and Information Professionals pa³êta siê gdzie¶ po obrze¿ach polskiego pi¶miennictwa zawodowego jako… zgadli¶cie, instytucja naukowa.

Je¶li m³ody bibliotekarz nie ukoñczy³ informacji naukowej, bo i tak mo¿na, to od pewnego progu awansowego musi to nadrobiæ, koñcz±c studia podyplomowe. Bibliotekarze wcale o to nie prosili, ale tak jako¶ myk−myk przepisy same siê zreformowa³y. S³yszeli wszak Pañstwo o kilku podobnych casusach. Teraz instytuty bibliotekoznawstwa ekspresowo promuj± udrêczonych czterdziestolatków, sobie tylko znanymi metodami ujednolicaj±c ich najzupe³niej rozbie¿ne wykszta³cenie i do¶wiadczenia zawodowe. Czasem bardzo p³ytkie i jednostronne. I tej alchemii nie dogl±da nikt z praktyków, którzy pó¼niej musz± traktowaæ takich bibliotekarzy jak absolwentów z naj¶wie¿sz± wiedz±. W dodatku oni s± ju¿ w wieku awansowym albo awansowali poprzednio, a teraz tylko „uzupe³niaj± wykszta³cenie”. Tak wiêc k³opotów nie brakuje. Ca³e szczê¶cie, ¿e przynajmniej praca bibliotekarza jest piêkna i zró¿nicowana.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje