„Camus stwierdzi³, ¿e jedyn± powa¿n± kwesti± filozoficzn± jest samobójstwo. Zdanie to, nawet w swym dos³ownym znaczeniu, jest b³êdne. Biolog zajmuj±cy siê problemami fizjologii i historii ewolucyjnej zdaje sobie sprawê, ¿e samo¶wiadomo¶æ jest kszta³towana i kontrolowana przez o¶rodki emocjonalne mózgu, zlokalizowane w podwzgórzu i w obrêbie uk³adu limbicznego. Wszystkie emocje docieraj±ce do naszej ¶wiadomo¶ci – nienawi¶æ, mi³o¶æ, poczucie winy, gniew i inne – wyp³ywaj± w³a¶nie z tych o¶rodków. (...) Struktury te wyewoluowa³y w wyniku doboru naturalnego. Nale¿y do³o¿yæ wszelkich starañ, by to proste biologiczne twierdzenie wyt³umaczyæ etykom, a nawet epistemologom, wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami.”
Tak zaczyna siê polskie wydanie Socjobiologii Edwarda O. Wilsona – znanego amerykañskiego entomologa, uwa¿anego za „ojca socjobiologii”, autora wielu kontrowersyjnych ksi±¿ek popularyzuj±cych tê dyscyplinê nauki, na bazie której rozwinê³a siê pó¼niej psychologia ewolucyjna. Czy oznacza to, ¿e w ¶wietle psychologii ewolucyjnej jeste¶my jedynie bezwolnymi automatami sterowanymi wy³±cznie przez biologiczn± strukturê, jak± jest nasz mózg, ukszta³towan± w d³ugim procesie ewolucji i wyselekcjonowan± przez dobór naturalny? Gdzie w takim razie jest miejsce na woln± wolê, odpowiedzialno¶æ osobist±, duszê, Boga i wiele innych pojêæ, które uwa¿amy za przynale¿ne tylko cz³owiekowi i decyduj±ce o jego wyj±tkowo¶ci w¶ród innych gatunków zwierz±t?
Jeden z fundamentalnych problemów, wci±¿ nierozwi±zanych na gruncie tradycyjnej psychologii, stanowi zagadnienie wolnej woli cz³owieka. Ju¿ staro¿ytni filozofowie zastanawiali siê, w jakim stopniu cz³owiek sam mo¿e decydowaæ o swoim zachowaniu, a w jakim jest uwarunkowany przez czynniki niezale¿ne od niego. W ¶wietle wspó³czesnej wiedzy naukowej trudno nadal siê ³udziæ, ¿e pod tym wzglêdem ró¿nimy siê od innych organizmów ¿ywych. Jak zauwa¿y³ Wilson w ksi±¿ce O naturze ludzkiej, „wielki paradoks wolnej woli i determinizmu, który od pokoleñ absorbuje najmêdrszych filozofów i psychologów, mo¿na w terminach biologicznych sformu³owaæ nastêpuj±co: je¿eli odziedziczyli¶my geny, a ¶rodowisko, w którym ¿yjemy, jest rezultatem ci±gu wydarzeñ, który zacz±³ siê, zanim przyszli¶my na ¶wiat, to w jaki sposób w mózgu mo¿e istnieæ rzeczywi¶cie niezale¿na si³a? Si³a ta jako taka powsta³a w rezultacie wzajemnego oddzia³ywania genów i ¶rodowiska. Tak wiêc zdawaæ by siê mog³o, ¿e nasza wolno¶æ to samooszustwo”.
Opiniê Wilsona jak najbardziej potwierdzaj± chocia¿by wyniki badañ intensywnie rozwijaj±cej siê obecnie genetyki zachowania. Badania nad bli¼niêtami monozygotycznymi (jednojajowymi) i dyzygotycznymi (dwujajowymi) pozwalaj± ustaliæ, w jakim stopniu za konkretne zachowania odpowiadaj± geny, a w jakim ¶rodowisko, w którym cz³owiek ¿yje. Porównania bli¼ni±t monozygotycznych rozdzielonych po urodzeniu i wychowywanych osobno wykaza³y zadziwiaj±ce, wrêcz szokuj±ce podobieñstwo ich gustów i zdolno¶ci. Niezwykle sugestywny przyk³ad, jak bardzo siê mylimy s±dz±c, ¿e za nasze zachowania odpowiada nasz w³asny wybór, podaje Steven Pinker w swojej ostatniej ksi±¿ce Tabula rasa. „Wyobra¼ sobie, ¿e cierpisz katusze, próbuj±c dokonaæ jakiego¶ wyboru: jaki wybraæ zawód, czy wyj¶æ za m±¿, na kogo g³osowaæ w wyborach prezydenckich, w co siê dzisiaj ubraæ? Kiedy kompletnie wyczerpana podejmujesz wreszcie decyzjê, dzwoni telefon. To twoja jednojajowa siostra bli¼niaczka, o której istnieniu nie mia³a¶ pojêcia. W trakcie waszej radosnej rozmowy okazuje siê, ¿e wybra³a ona podobny zawód, postanowi³a wyj¶æ za m±¿ mniej wiêcej w tym samym czasie, zamierza g³osowaæ na tego samego kandydata i ma na sobie bluzkê tego samego koloru”. Gdzie tu jest miejsce na woln± wolê?
Wolna wola jest wiêc jedynie iluzj±, ubocznym efektem wyj±tkowo rozwiniêtej u cz³owieka samo¶wiadomo¶ci, która w psychologii nazywana bywa poczuciem Ja. Z kolei badania nad fenomenem ¶wiadomo¶ci potwierdzaj±, ¿e najprawdopodobniej tak¿e i ona nie jest cech± przynale¿n± jedynie cz³owiekowi i odró¿niaj±c± go jako¶ciowo od innych gatunków. Podstawy samo¶wiadomo¶ci stwierdzono u ma³p cz³ekokszta³tnych, a przede wszystkim u szympansów w tzw. te¶cie lustra. Gordon Gallup w przeprowadzonej w 1977 r. serii badañ wykaza³, ¿e szympansy, którym pomalowano czerwonym barwnikiem brew i ucho, a nastêpnie posadzono przed lustrem, natychmiast dotyka³y rêk± wyró¿nionych elementów cia³a. Dowodzi to, ¿e zdawa³y sobie sprawê, ¿e obraz w lustrze to one same, a nie inna ma³pa, a wiêc posiadaj± ukszta³towane poczucie Ja. Wprawdzie taka interpretacja zachowania szympansów bywa podwa¿ana przez niektórych badaczy, nie zmienia to jednak faktu, ¿e samo¶wiadomo¶æ zapewne ukszta³towa³a siê w procesie ewolucji, co potwierdzaæ mo¿e to, ¿e tak¿e u cz³owieka nie pojawia siê ona od razu, a stopniowo rozwija w trakcie rozwoju indywidualnego. Jedna z najbardziej przekonuj±cych hipotez g³osi, ¿e wytworzy³a siê ona wraz z rozwojem ¿ycia spo³ecznego. Pozwalaj±c za pomoc± analizy w³asnych sk³onno¶ci przewidzieæ zachowania przeciwnika, zwiêksza³a przystosowanie danego osobnika. Choæ wci±¿ nie znamy mechanizmów mózgowych odpowiedzialnych za istnienie fenomenu ¶wiadomo¶ci, wydaje siê, ¿e wcze¶niej czy pó¼niej neurobiologia rozwi±¿e równie¿ i tê zagadkê.
Ciekawe eksperymenty na temat czasu potrzebnego do pobudzenia ¶wiadomo¶ci i podjêcia przez ni± dzia³añ przeprowadzono w latach 70. XX w. Opisuje je m.in. znany fizyk i matematyk Roger Penrose w ksi±¿ce Nowy umys³ cesarza. Pierwszy z nich, dotycz±cy aktywnej roli ¶wiadomo¶ci, wykona³ H.H. Kornhuber ze swoimi wspó³pracownikami w Niemczech w 1976 r. Stwierdzi³ on, ¿e obserwowany stopniowy wzrost zarejestrowanego potencja³u elektrycznego w mózgu rozpoczyna siê ca³± sekundê, a czasem pó³torej sekundy przed ¶wiadomym wykonaniem okre¶lonej czynno¶ci, np. wyprostowaniem palca. To sugeruje, ¿e realizacja ¶wiadomej decyzji trwa ponad sekundê. Z kolei z eksperymentu B. Libeta, przeprowadzonego we wspó³pracy z B. Feinsteinem w 1979 r., wynika, ¿e potrzeba oko³o pó³ sekundy, aby pacjent u¶wiadomi³ sobie jakie¶ zdarzenie zewnêtrzne. Oba badania dowodz±, ¿e gdy zachodzi jakie¶ nieoczekiwane wydarzenie, najpierw musi min±æ pó³ sekundy, nim ¶wiadomo¶æ mo¿e zacz±æ dzia³aæ, a nastêpnie musimy jeszcze czekaæ ponad sekundê na realizacjê dzia³ania wynikaj±cego z „woli”. Tak wiêc ca³y proces, od percepcji zmys³owej do reakcji ruchowej, wymaga oko³o dwóch sekund! Dla porównania: równie¿ z eksperymentu Libeta wynika, ¿e czas trwania tego procesu, gdy zachodzi on w sposób zautomatyzowany, bez udzia³u ¶wiadomo¶ci, skraca siê do zaledwie oko³o jednej dziesi±tej sekundy.
Oznacza to, ¿e ¶wiadomo¶æ nie mo¿e odgrywaæ ¿adnej roli w naszych reakcjach na wydarzenia zewnêtrzne, je¶li reakcje te nastêpuj± w czasie krótszym ni¿ dwie sekundy, a wszystkie dzia³ania wymagaj±ce modyfikacji w czasie krótszym ni¿ sekunda wykonujemy w sposób ca³kowicie automatyczny. Z rozwa¿añ tych wynika³oby, ¿e ¶wiadomo¶æ, a wiêc tak¿e i wolna wola, nie mo¿e mieæ ¿adnego wp³ywu przy grze w tenisa czy ping−ponga, nag³ym powstrzymywaniu siê od realizacji ró¿nych czynno¶ci, nawet w normalnej rozmowie nie potrzebujemy zwykle a¿ dwóch sekund, aby odpowiedzieæ na kwestie partnera. Byæ mo¿e wiêc w tych wszystkich sytuacjach ¶wiadomo¶æ jest tylko widzem, który ogl±da jedynie „powtórki” zdarzeñ. Wyniki badañ uzyskane przez Kornhubera i Libeta potwierdza chocia¿by do¶wiadczenie przeprowadzone w ubieg³ym roku z wykorzystaniem skanowania mózgu za pomoc± funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) przez Johna−Dylana Haynesa, który stwierdzi³, ¿e ju¿ ok. 7 sekund przed podjêciem ¶wiadomej decyzji, przez mózg przebiega sygna³ nakazuj±cy wykonanie odpowiedniego ruchu.
Mimo ¿e co do istnienia wolnej woli u cz³owieka wci±¿ w¶ród psychologów tocz± siê za¿arte spory, wydaje siê, ¿e na gruncie wspó³czesnej wiedzy naukowej jej istnienie jest ju¿ nie do obronienia. Odkrycia w sferze kosmologii, fizyki, chemii, biologii czy genetyki, oparte przewa¿nie na „twardych” narzêdziach metodologicznych, wskazuj±, ¿e wszech¶wiat stanowi, przynajmniej na poziomie klasycznym, z³o¿ony uk³ad rz±dzony przez deterministyczne prawa fizyczne o charakterze przyczynowo−skutkowym, które z kolei najlepiej opisuj± regu³y matematyki. Nie ma w±tpliwo¶ci, ¿e cz³owiek stanowi czê¶æ tego uk³adu i musi podlegaæ tym samym prawom. W ich ¶wietle istnienie w mózgu jakiej¶ tajemniczej si³y, która sama podejmuje dzia³ania, jest w±tpliwe i nielogiczne. Wprawdzie niektórzy fizycy, jak np. Roger Penrose, stoj± na stanowisku, ¿e to, co siê dzieje w naszym mózgu, nie opiera siê na regu³ach fizyki klasycznej, ale podlega prawom mechaniki kwantowej zachodz±cym w mikrotubulach neuronów, a wiêc ma charakter losowy. Nawet jednak zak³adaj±c, ¿e w zachowaniu cz³owieka istnieje jaki¶ procent przypadkowo¶ci i losowo¶ci, nie zyskujemy niczego, co mo¿na by nazwaæ woln± wol±. W najlepszym razie otrzymujemy prawo, które filozofowie nazywaj± „wid³ami Hume’a”: „Albo nasze dzia³ania s± zdeterminowane, a wiêc nie ponosimy za nie odpowiedzialno¶ci, albo s± wynikiem losowych zdarzeñ, a wówczas równie¿ nie jeste¶my za nie odpowiedzialni”.
Z odkryciami w sferze psychologii ewolucyjnej, genetyki zachowania czy neurobiologii, dotycz±cymi natury ludzkiej wi±¿± siê powa¿ne, chyba przez niewiele osób u¶wiadamiane, implikacje dotycz±ce etyki i prawa. Pojêcie wolnej woli jest ¶ci¶le zwi±zane z ide± odpowiedzialno¶ci osobistej za w³asne zachowanie. Je¶li zaakceptujemy fakt, ¿e ogólne zrêby zachowania cz³owieka wyznaczaj± geny, a to, jak post±pi w konkretnej sytuacji – socjalizacja i w³a¶ciwe dla danej sytuacji okoliczno¶ci, równocze¶nie zwalniamy go z odpowiedzialno¶ci za jego postêpowanie. Jak skazaæ wielokrotnego mordercê, gdy wiadomo, ¿e jego czyny w czê¶ci zdeterminowane s± jego wyposa¿eniem genetycznym, a w czê¶ci niezale¿nymi od niego czynnikami ¶rodowiskowymi? Czy tego chcemy, czy nie, nauka, niszcz±c stopniowo pojêcie wolnej woli, równocze¶nie pozbawia cz³owieka odpowiedzialno¶ci osobistej. Ju¿ dotychczasowe badania neurologów wykaza³y, ¿e patologiczny brak sumienia wynika w znacznej mierze z wrodzonych b±d¼ nabytych defektów czo³owych p³atów kory mózgowej, odpowiedzialnych za samokontrolê w zachowaniu. Do podobnych wniosków doszli naukowcy na IV ¦wiatowym Kongresie Psychiatrii Biologicznej w 1985 r. Z przedstawionego tam raportu wynika, ¿e 90 proc. wszystkich nadmiernie agresywnych osobników ma defekty mózgu.
Byæ mo¿e w koñcu trzeba bêdzie przeformu³owaæ kodeksy prawne i zmieniæ sposób my¶lenia spo³eczeñstwa, uzasadniaj±c unieszkodliwienie gro¼nego bandyty nie tyle potrzeb± jego resocjalizacji czy wymierzenia sprawiedliwo¶ci, ile pragnieniem odizolowania go i zniechêcenia do pope³niania podobnych czynów w przysz³o¶ci zarówno jego, jak i innych ludzi. Steven Pinker cytuje w Tabula rasa znanego amerykañskiego sêdziego Olivera Wendella Holmesa, który stwierdzi³: „Gdybym prowadzi³ filozoficzn± pogawêdkê z cz³owiekiem, który ma zostaæ powieszony (albo stracony na krze¶le elektrycznym), powiedzia³bym: „Nie w±tpiê, ¿e twój czyn by³ dla ciebie nieunikniony, ale aby w przysz³o¶ci inni mogli go unikn±æ, postanowili¶my po¶wiêciæ ciê dla dobra ogó³u. Je¶li chcesz, mo¿esz siê uwa¿aæ za ¿o³nierza, który umiera za ojczyznê, ale prawo musi dotrzymywaæ swoich obietnic”„. Byæ mo¿e taka polityka odstraszania wyda siê komu¶ kontrowersyjna, ma³o humanitarna, ale czy bardziej humanitarne jest oszukiwanie siebie i skazanego, ¿e trafia za kratki, bo sam sobie na to zas³u¿y³?
Trudno¶æ w zaakceptowaniu twierdzeñ socjobiologii przez szersze rzesze spo³eczeñstwa wynika zapewne m.in. z tego, ¿e jej przes³ania brzmi± bardzo ponuro i pesymistycznie. Socjobiologia, a wraz z ni± psychologia ewolucyjna, ujmuj± ¿ycie ludzkie w sposób mechanistyczny i podporz±dkowuj± wszelkie aspekty funkcjonowania cz³owieka imperatywowi replikacji genów. Odarci z wolnej woli nie mamy wielkiego wp³ywu na w³asne poczucie szczê¶cia, gdy¿ stanowi ono jedynie efekt uboczny odwiecznego mechanizmu funkcjonowania ¿ycia, który nie bierze pod uwagê dobra pojedynczych organizmów. Do tej pory nie wiemy, czy ktokolwiek poza nami jest w ogóle zdolny do posiadania tego typu odczuæ. Ale paradoksem biologii jest to, ¿e cz³owiek, byæ mo¿e jako jedyny gatunek zwierz±t, zosta³ wyposa¿ony w ¶wiadomo¶æ, która pozwala mu my¶leæ nie w kategoriach korzy¶ci genów czy gatunku, ale swojego w³asnego dobra. To w³a¶nie dziêki niej ma szansê zbuntowaæ siê przeciwko bezdusznemu procesowi ewolucji i zadbaæ o to, co dla ka¿dego z nas jest najcenniejsze – o w³asne, egoistyczne szczê¶cie.