Kiedy piszê ten tekst, toczy siê procedura legislacyjna projektu ustawy o sporcie. Ma ona zast±piæ obowi±zuj±c± dotychczas ustawê o kulturze fizycznej. Nim zostanie on opublikowany, bêdzie zapewne ju¿ po przys³owiowej herbacie. Wolno zatem zapytaæ, po co o tym piszê. Robiê to, poniewa¿ wcze¶niej projekt ten by³ przedmiotem debaty na posiedzeniu plenarnym Komitetu Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Spo³ecznej PAN, gdzie spotka³ siê z mia¿d¿±c± krytyk±. W rezultacie powsta³ dokument zawieraj±cy apel o wstrzymanie procedury legislacyjnej projektu z gruntownym uzasadnieniem merytorycznym. Jako oficjalne stanowisko komitetu zosta³ on skierowany do prezydenta, premiera, marsza³ka Sejmu i Senatu, ministra sportu i turystyki, rektorów uczelni wychowania fizycznego, redaktorów czasopism bran¿owych oraz – w formie listu otwartego – do Polskiej Agencji Prasowej.
Choæ tre¶æ stanowiska zosta³a przyjêta jednomy¶lnie, opinie na temat tego, czy przedstawiciele nauki powinni ingerowaæ w tworzenie prawa, by³y podzielone. Zdaniem sceptyków, niezale¿nie od wagi argumentów, politycy zrobi± i tak jak zechc±. My¶lê, ¿e sedno sprawy tkwi w pomieszaniu roli nauki i polityki. W pañstwie demokratycznym zadaniem polityki jest stanowienie prawa, a rol± nauki – oprócz tworzenia wiedzy – kszta³towanie opinii. Politycy nie musz±, a nawet nie mog±, znaæ siê na wszystkich dziedzinach rzeczywisto¶ci spo³ecznej, dla której tworz± prawo. Mog± natomiast, a nawet powinni, korzystaæ z opinii ekspertów. Przedstawiciele nauki nie mog± siê czuæ odpowiedzialni za tworzenie z³ego prawa. Mog± natomiast, a nawet powinni, odpowiadaæ za zgodno¶æ wyg³aszanych opinii ze stanem wiedzy.
W naukach empirycznych, dochodz±cych do uogólnieñ na drodze indukcji niezupe³nej, ¿adna liczba prawdziwych przes³anek nie gwarantuje bezwzglêdnej prawdziwo¶ci wniosków. Dlatego imperatywem postawy naukowej jest sceptycyzm. Politycy, którzy o tym nie wiedz±, w d±¿eniu do zdobycia lub utrzymania w³adzy s± raczej bezkrytyczni w ocenie swoich pogl±dów i pomys³ów. S± to cechy wzajemnie siê wykluczaj±ce. Dlatego tylko s³abi naukowcy, z nielicznymi wyj±tkami, uciekaj± do polityki, a marni politycy próbuj± siê dowarto¶ciowaæ stopniami i tytu³ami naukowymi.
Przedstawiciele nauki i polityki nie mog± siê wzajemnie zastêpowaæ. Mog± natomiast mieæ szacunek i zaufanie do uczciwo¶ci intencji, którymi siê kieruj±. Komitet Rehabilitacji, Kultury Fizycznej i Integracji Spo³ecznej spe³ni³ swoj± opiniotwórcz± powinno¶æ w najlepszej wierze i w stu procentach. Co zrobi± politycy – zobaczymy.