Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Niestety, 20 lat wolno¶ci nie doprowadzi³o ani do odbudowania krytyki naukowej, ani do uruchomienia skutecznych mechanizmów samoregulacji wewn±trz naszego ¶rodowiska.

To ju¿ dwadzie¶cia lat?

Andrzej Bia³as

Na pocz±tek deklaracja: uwa¿am, ¿e w ci±gu dwudziestu lat wolno¶ci sytuacja nauki polskiej uleg³a nies³ychanej poprawie.

W te pêdy spieszê wyja¶niæ, ¿e czê¶æ zjawisk pozytywnych nie ma wiele wspólnego z dzia³alno¶ci± uczonych, ¶rodowiska naukowego czy wysi³ków w³adz, a wynika po prostu ze zmiany koszmarnie niewydolnego systemu polityczno−ekonomicznego na bardziej racjonalny. W rezultacie (a) nauka dysponuje prawdziwymi pieniêdzmi (to prawda, ¿e niewystarczaj±cymi), a nie bezwarto¶ciowym papierem; (b) nie ma problemu z cenzur±, co kompletnie zmieni³o sytuacjê nauk humanistycznych i spo³ecznych; (c) kontakty naukowe z zagranic± przesta³y byæ jednostronne i reglamentowane; (d) transfer technologii – przynajmniej w zakresie badañ podstawowych – odbywa siê bez wiêkszych ograniczeñ.

Pewno mo¿na znale¼æ wiêcej takich jasnych punktów. Kto¶ powie, ¿e to trywialne obserwacje, niewarte wzmianki. Ja jednak nale¿ê do pokolenia starców, dobrze pamiêtaj±cych warunki, w których pracowali¶my w okresie tzw. realnego socjalizmu. Dlatego s±dzê, ¿e warto podkre¶liæ fantastyczn± zmianê na korzy¶æ, czêsto niedostrzegan± przez ludzi przejmuj±cych dzi¶ ster nauki polskiej.

Redakcji „FA” chodzi jednak o odpowied¼ na pytanie, do jakiego stopnia polskim uczonym i ich instytucjom uda³o siê te okoliczno¶ci wykorzystaæ. Podajê wiêc moj± – bardzo subiektywn±, bo pisan± z punktu widzenia fizyka – listê problemów. Zaczynam od sukcesów, koñczê na klêskach.

Jasne punkty

Kolosalnym osi±gniêciem by³o powo³anie Komitetu Badañ Naukowych i zorganizowanie systemu grantów. Jest to wielka zas³uga prof. Witolda Karczewskiego, którego imiê winno byæ zapisane z³otymi literami w historii polskiej nauki. Zw³aszcza w pierwszym okresie, gdy szefem KBN by³ w³a¶nie prof. Karczewski, system dzia³a³ skutecznie. Potem przyszli – niestety – politycy i do¶æ systematycznie go psuli. Sta³ siê niewydolny, a odpowiedzialno¶æ (z premedytacj±?) rozmyto. W rezultacie nast±pi³o silne sp³aszczenie ocen, premiuj±ce ma³o ambitnych ¶redniaków. Dlatego najwa¿niejszy problem na dzi¶ to wyostrzenie systemu tak, aby potrafi³ wy³awiaæ wybitne jednostki i zespo³y. Zobaczymy, czy potrafi± to zrobiæ dwie nowo tworzone agencje.

Drugim zdecydowanie jasnym punktem jest dzia³alno¶æ Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Jej has³o: „Popieramy najlepszych, aby stali siê jeszcze lepsi” oddaje kwintesencjê tego, co dobra agencja finansuj±ca badania powinna robiæ. Wielka szkoda, ¿e FNP pozosta³a – jak dot±d – jedyn± instytucj± o takim charakterze.

Za bardzo pozytywny element ¿ycia naukowego w Polsce uwa¿am spontaniczny rozwój regionalnego ruchu naukowego. I to nie tylko w wiêkszych miastach. Istniej± równie¿ towarzystwa naukowe w ma³ych miasteczkach, a nawet we wsiach (Polska Akademia Umiejêtno¶ci stara siê im pomagaæ, st±d dochodzi do mnie trochê informacji). Rola tych towarzystw w budowaniu autorytetu nauki w spo³eczeñstwie jest ogromna, chocia¿ na ogó³ niedoceniana. O ile wiem, dyskutuje siê w tej chwili mo¿liwo¶ci ich wspomagania przez samorz±dy. Wymaga to – niestety – zmiany kilku ustaw, wiêc pewno wiele wody w Wi¶le up³ynie zanim ta – niezwykle potrzebna – inicjatywa ujrzy ¶wiat³o dzienne. Nasze w³adze maj± bowiem usta pe³ne sloganów o „spo³eczeñstwie opartym na wiedzy”, ale na tym zwykle ich aktywno¶æ siê koñczy.

Wielkim sukcesem polskiego ¶rodowiska naukowego jest te¿ – moim zdaniem – zablokowanie prób wprowadzenia w ¿ycie wi±¿±cej listy priorytetów badawczych, nazywanej w jêzyku urzêdowym „polityk± naukow±”. W tej sprawie obserwujê od lat zabawn± grê pozorów: co prawda nikt siê jeszcze nie odwa¿y³ oficjalnie powiedzieæ, ¿e ustalanie tak rozumianej polityki naukowej nie ma ¿adnego sensu, niemniej dzia³ania opó¼niaj±ce (zazwyczaj po prostu bierny opór ¶rodowiska, ale równie¿ wy³±cznie werbalne zaanga¿owanie ze strony w³adz) s± na tyle silne, ¿e przez dwadzie¶cia lat niewiele z tego wysz³o (mam nadziejê, ¿e ten sam los spotyka w³a¶nie has³o „bio−nano−info”). Rezultat przynosi nauce same korzy¶ci, ratuj±c j± przed dyktatur± biurokratów.

Z du¿ym trudem, niemniej przebija siê wreszcie zrozumienie ró¿norodno¶ci zjawiska nazywanego w Polsce nauk±. To bardzo wa¿ne, chocia¿ niewygodne dla zwolenników centralnego zarz±dzania (na drodze stoj± te¿ zastêpy niezbyt kompetentnych prawników). Nast±pi³o jednak ju¿ przynajmniej zró¿nicowanie sposobu oceniania wyników w ró¿nych dziedzinach nauki. Oby – po tym pierwszym sygnale – przysz³y nastêpne.

Za krok pozytywny, chocia¿ niewystarczaj±cy, uwa¿am powo³anie Pañstwowej Komisji Akredytacyjnej. Pozytywny, bo wymusza niezbêdne minimum i eliminuje jawne patologie. Niewystarczaj±cy, poniewa¿ ewidentnie konieczne jest wprowadzenie dok³adniejszej klasyfikacji uczelni (lepiej: wydzia³ów) w zakresie jako¶ci kszta³cenia. Sprawa jako¶ci kszta³cenia – do dzi¶ nieza³atwiona – pozostaje wiêc dalej plam± na obrazie naszego szkolnictwa wy¿szego. Nie pozwala to wyci±gn±æ w³a¶ciwych korzy¶ci z ogromnego pêdu m³odzie¿y do nauki i zwi±zanego z tym ogromnego wzrostu liczby studentów. Nie¶mia³e próby wprowadzenia tzw. uczelni flagowych id± w dobrym kierunku, ale nie do¶æ daleko. Niezbêdne jest bowiem przeprowadzenie klasyfikacji poziomu nauczania i dostosowanie do niego poziomu finansowania. Ale pisa³em o tym ju¿ tyle razy, ¿e brak mi dzisiaj s³ów.

Klêski i katastrofy

Z poprzednim punktem wi±¿e siê te¿ najwiêksza klêska polskiej nauki: wieloetatowo¶æ. To co¶ w rodzaju raka, który toczy ca³± strukturê. Jest pewna nadzieja, ¿e czas i ni¿ demograficzny uzdrowi±, przynajmniej czê¶ciowo, sytuacjê. Jednak bez zdecydowanych dzia³añ ze strony resortu nauki (na które trudno liczyæ) wydaje mi siê to ma³o realne.

Je¿eli ju¿ mówimy o klêskach, to oczywi¶cie nale¿y do nich poziom finansowania nauki: nasza infrastruktura badawcza nie odpowiada ani ambicjom, ani faktycznym mo¿liwo¶ciom Polski. Na ten temat napisano ju¿ jednak tyle, ¿e chyba nie warto siê rozwodziæ.

Niestety, dwadzie¶cia lat wolno¶ci nie doprowadzi³o ani do odbudowania krytyki naukowej, ani do uruchomienia skutecznych mechanizmów samoregulacji wewn±trz naszego ¶rodowiska. To autentyczna katastrofa, która niezwykle skutecznie blokuje dzia³anie i stanowi znakomity pretekst to ataków na naukê (np. ze strony pseudopolityków). Przyk³ad: podobno mamy w Polsce ok. 2000 czasopism naukowych. Przera¿aj±ca liczba. I nikt nie wie, co z tym zrobiæ.

Listê mo¿na przed³u¿aæ, ale czas na uogólnienie. Abstrahuj±c wiêc od szczegó³ów, sk³aniam siê do wniosku, ¿e najwa¿niejszym osi±gniêciem nauki polskiej jest uzyskany w ci±gu ostatnich 20 lat STATUS NORMALNO¦CI. W wielu dziedzinach jeste¶my dzi¶ – w skali miêdzynarodowej – traktowani powa¿nie, bez taryfy ulgowej. Jako prawdziwi wspó³pracownicy (od których oczekuje siê pe³nej odpowiedzialno¶ci) lub gro¼ni konkurenci (z którymi mo¿na stawaæ w szranki jak równy z równym). Jest wiêc niekiedy trudniej, ale stwarza to wreszcie warunki mobilizuj±ce nasz± ambicjê awansu do ekstraklasy. To, co przeszkadza, to – obok skandalicznie niskiego finansowania – kolosalny kompleks ni¿szo¶ci w stosunku do „Zachodu” (mo¿na go zaobserwowaæ nawet w¶ród luminarzy polskiej nauki). Oczywi¶cie mamy siê czego uczyæ od krajów bardziej zaawansowanych cywilizacyjnie. Ale jest ró¿nica pomiêdzy uczeniem siê a bezmy¶lnym kopiowaniem obcych wzorów.

Prof. dr hab. Andrzej Bia³as, fizyk, pracownik Instytutu Fizyki Uniwersytetu Jagielloñskiego i Instytutu Fizyki J±drowej im. H. Niewodniczañskiego PAN, prezes Polskiej Akademii Umiejêtno¶ci, w latach 1991−93 przewodnicz±cy Rady G³ównej Szkolnictwa Wy¿szego.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje