Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Polacy uzyskuj± unijne granty g³ównie wtedy, gdy decyduj± siê dzia³aæ w miêdzynarodowych konsorcjach, których celem jest rozwi±zywanie problemów naukowych s³u¿±cych potrzebom rozwijania gospodarki najbogatszych krajów UE.

Krok do przodu i dwa wstecz

Ryszard Tadeusiewicz

Artyku³ ten powsta³ na zaproszenie Redakcji „FA”. Uwa¿am za konieczne podkre¶lenie tej okoliczno¶ci, ¿e nie „wym±drzam siê nieproszony”, lecz zosta³em „wywo³any do tablicy”, bo mój tekst nie bêdzie kolejn± laurk± na temat tego, jak siê nam cudownie uda³o w mijaj±cym dwudziestoleciu zwielokrotniæ liczbê kszta³conych studentów i jak wzros³a liczba polskich artyku³ów w czasopismach z listy filadelfijskiej – tylko mam zamiar napisaæ kilka s³ów gorzkiej prawdy. Ale to nie ja siê z t± gorzk± pigu³k± wpycha³em, to mnie poproszono!

Od sejmiku do rady nadzorczej

Moim zdaniem, najbardziej znacz±cym osi±gniêciem w procesie organizacji nauki w mijaj±cym 20−leciu by³o powo³anie Komitetu Badañ Naukowych (KBN) oraz utworzenie Fundacji na rzecz Nauki Polskiej (FNP). Poniewa¿ najm³odsze pokolenie badaczy mo¿e ju¿ o tym nie wiedzieæ, jako weteran (by³em cz³onkiem tego pierwszego, historycznego KBN w 1991 roku) pozwolê sobie skrótowo scharakteryzowaæ strukturê i zadania KBN.

Pocz±tkowo by³ to swoisty sejmik uczonych, który ze wzglêdu na sposób wy³aniania jego cz³onków mia³ rzeczywiste kompetencje oraz autorytet. Przypomnê: cz³onkowie KBN byli wybierani w ogólnopolskich tajnych wyborach, w których mieli prawo uczestniczyæ wszyscy polscy naukowcy maj±cy co najmniej stopieñ naukowy doktora. Oczywi¶cie, zestaw takich indywidualno¶ci zgromadzonych przy jednym stole i obraduj±cych w jednej sali musia³ prowadziæ do ostrych debat i gor±cych sporów. Dlatego podczas obrad KBN i jego komisji czêsto bardzo mocno „iskrzy³o”, ale stale szukali¶my konstruktywnych rozwi±zañ i znajdowali¶my je, poniewa¿ wszyscy mieli¶my ¶wiadomo¶æ naszej odpowiedzialno¶ci. Wspó³pracuj±cy z nami urzêdnicy ministerstwa pomagali nam, ale nie próbowali forsowaæ swoich decyzji, ¶wiadomi tego, ¿e to w³a¶nie nam powierzono ten mandat, obdarzono zaufaniem, a tak¿e tego, ¿e w swojej dzia³alno¶ci podlegamy ocenie i krytyce naszych ¶rodowisk naukowych. Pamiêtam, ¿e podczas pracy w KBN ka¿dy z nas ogromnie siê stara³, ¿eby w racjonalny i merytoryczny sposób podejmowaæ wszelkie decyzje, bo w ka¿dej chwili musieli¶my byæ gotowi do odpowiadania na pytanie „dlaczego?”.

KBN przez kilka lat zarz±dza³ nauk± polsk±, gwarantuj±c nawet w najtrudniejszych czasach (ma³o kto pamiêta, z jak± bied± wi±za³a siê tzw. reforma Balcerowicza w pocz±tkowym okresie) rozwój polskiej nauki i koncentracjê badañ na najwa¿niejszych cywilizacyjnie kierunkach. Jako cz³onek KBN uczestniczy³em w pierwszej kategoryzacji polskich jednostek naukowych, kiedy ka¿d± decyzjê wypracowywano w toku wielogodzinnych dyskusji i bardzo merytorycznych analiz (warto zauwa¿yæ, jak niewiele zmian mia³o miejsce w tym zakresie w ci±gu nastêpnych dziesiêciu lat!). O¶mielam siê twierdziæ, ¿e w³a¶nie wtedy polska nauka wyprowadzona zosta³a z systemu uznaniowych, opartych na pozamerytorycznych kryteriach, rozdzia³ów funduszy, w³a¶ciwych dla schy³kowego okresu funkcjonowania w³adz komunistycznych, i zaczê³a funkcjonowaæ dziêki systemowi obiektywnych ocen oraz konkursowo przydzielanych grantów.

Dzia³a³em (wybrany powtórnie) jako cz³onek KBN drugiej kadencji a¿ do momentu, gdy musia³em zrezygnowaæ z tej funkcji, poniewa¿ w macierzystej uczelni zosta³em wybrany najpierw na stanowisko prorektora, a potem rektora AGH. Wyja¶niam, ¿e rektor nie móg³ byæ cz³onkiem KBN, bo bêd±c zwierzchnikiem podmiotu ubiegaj±cego siê o dotacje przyznawane przez KBN, by³by niekiedy sêdzi± we w³asnej sprawie. Jednak jako rektor, potem przewodnicz±cy Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych (KRPUT), a tak¿e cz³onek prezydium KRASP, obserwowa³em z bliska ewolucjê komitetu. Obserwowa³em z rosn±c± obaw±, bo nie by³a to ewolucja napawaj±ca optymizmem. Widzia³em, jak w kolejnych wyborach coraz czê¶ciej miejsce osobistego autorytetu kandydatów zajmowa³o kryterium ich dyspozycyjno¶ci, a o ostatecznym sk³adzie komitetu decydowa³y rozmaite uk³ady, dzia³aj±ce na zasadzie: „my poprzemy waszego kandydata, je¶li wy poprzecie naszego”.

Komitet ewoluowa³ wiêc od modelu sejmiku powo³anego do rozwi±zywania strategicznych problemów ca³ej nauki, w którym przedmiotem dyskusji by³y ró¿ne warto¶ci, do modelu rady nadzorczej, w której ¶cieraj± siê ró¿ne interesy. Pojawia³y siê te¿ coraz czê¶ciej pogl±dy, ¿e nauka jest spraw± zbyt powa¿n±, by jej sterowanie powierzaæ samym uczonym. Znamienny by³ tu artyku³ w „Forum Akademickim” nr 2/1999, którego nadtytu³ nie pozostawia³ w±tpliwo¶ci co do intencji autora: „Je¶li g³ównym celem badañ ma byæ rozwój kraju, kluczowe decyzje powinny podejmowaæ organy, na których kszta³t maj± wp³yw wszyscy wyborcy, a wiêc parlament i rz±d”. Warto podkre¶liæ, ¿e wspomnianym autorem by³ Jan Krzysztof Fr±ckowiak, ówczesny wiceminister i sekretarz KBN.

Nauka i polityka

Muszê powiedzieæ, ¿e osobi¶cie bardzo ceni³em i lubi³em ministra Fr±ckowiaka, gdy razem pracowali¶my w KBN, a i dzisiaj, gdy siê czasem spotykamy w Brukseli, nasze stosunki oceniam jako lepsze ni¿ dobre – ale zdecydowanie nie zgadzam siê z t± tez±. Nauka nie jest dziedzin±, w której zarz±dzanie mo¿na podporz±dkowaæ wynikom wyborów parlamentarnych, bo mamy a¿ nadto dowodów (wystarczy w³±czyæ telewizor na dowolnym kanale), jaki poziom intelektualny reprezentuj± pos³owie. Fakt, ¿e czyj±¶ kandydaturê do Sejmu RP popar³o wielu ma³orolnych ch³opów lub roszczeniowo nastawionych emerytów – nie daje (moim zdaniem) mandatu do tego, ¿eby rozstrzygaæ, co i dlaczego warto badaæ metodami naukowymi. Tak jak o prawdziwo¶ci b±d¼ fa³szywo¶ci twierdzeñ naukowych nie decyduje g³osowanie, tylko formalny dowód albo empiryczny eksperyment, tak samo wybieraj±c kierunek preferowanych badañ naukowych trzeba znaæ istotê tych badañ i ogólne uwarunkowania naukowe (np. osi±galno¶æ jednych i utopijno¶æ innych celów), czyli trzeba siê orientowaæ w meritum. Urzêdnik zarz±dzaj±cy badaniami na zasadzie politycznego nadania meritum nie zna, podpiera siê wiêc sztucznymi wska¼nikami (st±d s³ynne punkty i fetyszyzacja listy filadelfijskiej). Twierdzê jednak z ca³± stanowczo¶ci±, ¿e to nie wystarczy!

Podporz±dkowanie zarz±dzania nauk± polityce budzi sprzeciw z jeszcze jednego powodu. Tocz±c publiczny spór (jako przewodnicz±cy KRPUT) z jednym z ministrów−szefów KBN, który chcia³ przypisaæ wszystkie istotne kompetencje w nauce w³a¶nie do osoby ministra, wyskoczy³em z argumentem: – A co bêdzie, je¶li w jednym z kolejnych rz±dów ministrem nauki bêdzie Lepper? Lepper by³ wtedy wata¿k± blokuj±cym drogi, wysypuj±cym ziarno na tory i organizuj±cym publiczne bato¿enie komorników wykonuj±cych prawomocne wyroki s±dowe – wiêc pan minister (zreszt± profesor i by³y rektor) siê wtedy na mnie obrazi³. Ciekawe, co my¶la³ o tym kilka lat pó¼niej, gdy moja surrealistyczna przepowiednia by³a bliska realizacji, a nie zmaterializowa³a siê tylko dlatego, ¿e ministerstwo nauki nie by³o dostatecznie ³akomym k±skiem?

Wracaj±c do Komitetu Badañ Naukowych – w 2004 roku jeden z kolejnych ministrów doprowadzi³ do zlikwidowania KBN i utworzenia Rady Nauki (o znacznie wê¿szych kompetencjach). Twierdzê stanowczo, ¿e by³ to najgorszy pomys³ ministra, a towarzyszy³o mu takie ustawienie systemu finansowania nauki, ¿e lwia czê¶æ pieniêdzy polskiego podatnika przeznaczonych na badania naukowe oddawana jest do wspólnej kasy Unii. Jak wiemy, pieni±dze te (pochodz±ce z wp³at wszystkich krajów UE) s± potem w wyniku bardzo zbiurokratyzowanych procedur rozdzielane pomiêdzy zespo³y badawcze z ca³ej Europy. Teoretycznie polskie zespo³y mog± siê o te pieni±dze tak¿e ubiegaæ, w praktyce s± jednak w tej konkurencji w ogromnej czê¶ci przypadków ca³kowicie bez szans (móg³bym wiele powiedzieæ o tym, dlaczego, ale zbli¿am siê do narzuconego mi limitu objêto¶ci tego artyku³u, wiêc ten w±tek pominê). W ka¿dym razie szkodliwo¶æ dla polskiej nauki takiego rozwi±zania potwierdza statystyka: Polska jest stale p³atnikiem netto w dziedzinie badañ naukowych, to znaczy znacznie wiêcej pieniêdzy wk³ada do unijnej kasy ni¿ odzyskuje w postaci tych nielicznych grantów, które zdobywaj± polscy uczeni. Co wiêcej, Polacy uzyskuj± unijne granty g³ównie wtedy, gdy decyduj± siê dzia³aæ w miêdzynarodowych konsorcjach, których celem jest rozwi±zywanie problemów naukowych, s³u¿±cych potrzebom rozwijania gospodarki najbogatszych krajów UE.

Widzia³em op³akane skutki tego dzia³ania ju¿ jako rektor, ale teraz widzê to jeszcze bardziej drastycznie, bo po ukoñczeniu d³ugiej, licz±cej bez ma³a trzy kadencje, s³u¿by na stanowisku rektora zosta³em ponownie powo³any w ogólnopolskich wyborach i jestem obecnie cz³onkiem wspomnianej Rady Nauki w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wy¿szego. W ciele tym, odwrotnie ni¿ w KBN, wybrani przez ¶rodowiska naukowe uczeni stanowi± mniejszo¶æ, gdy¿ ponad po³owê sk³adu Rady Nauki wyznacza minister w trybie mianowania. Skutek jest oczywisty: tylko ci nieliczni wybrani przez ¶rodowiska naukowe cz³onkowie Rady Nauki poczuwaj± siê do odpowiedzialno¶ci przed tymi, którzy ich wybrali i staraj± siê dzia³aæ w imieniu i dla dobra ¶rodowiska naukowego. Pozostali czuj± siê g³ównie zobowi±zani do lojalno¶ci wobec ministra i s± wyrazicielami jego wizji polityki naukowej Polski.

Skutki jakie s± – ka¿dy widzi̷

Prof. dr hab. in¿. Ryszard Tadeusiewicz, automatyk, biocybernetyk, kierownik Katedry Automatyki Akademii Górniczo−Hutniczej w Krakowie, w latach 1998−2005 rektor AGH i przewodnicz±cy Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych, cz³onek Komitetu Badañ Naukowych I i II kadencji, cz³onek Rady Nauki w MNiSW.
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje