Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Szkolna edukacja polonistyczna powinna mieæ na celu wpojenie uczniom przekonania, ¿e literatura jest im niezbêdna do szczycenia siê mianem ludzi wykszta³conych i do samorozwoju.

Po co nam literatura?

Marek Misiak

Kolejnym egzaminom maturalnym z jêzyka polskiego znów towarzyszy³y narzekania na klucz, wed³ug którego sprawdzane s± prace. Zastrze¿enie wzbudzi³a równie¿ banalno¶æ zadañ na poziomie podstawowym. Jednym z tematów by³a charakterystyka postaci na podstawie przytoczonych fragmentów Pana Tadeusza – zdaniem specjalistów poprawne wykonanie tego zadania nie wymaga³o uprzedniej lektury ca³ej epopei Mickiewicza, a jedynie pobie¿nego przejrzenia jakiegokolwiek opracowania na jej temat. Charakterystyka jest za¶ jednym z najprostszych typów pracy pisemnej, æwiczonym raczej w gimnazjum i nieodpowiadaj±cym powadze egzaminu maturalnego.

Nie zamierzam tu po raz kolejny narzekaæ na formê egzaminu pisemnego z jêzyka polskiego w ramach „nowej” matury. Do napisania tekstu sk³oni³y mnie s³owa przewodnicz±cego Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, który w wywiadzie z rozbrajaj±c± (czy raczej detonuj±c±) szczero¶ci± stwierdzi³, ¿e egzamin jest ³atwy, poniewa¿ chcia³ umo¿liwiæ zdanie go równie¿ tym, którzy w liceum po¶wiêcali czas zg³êbianiu tajników fizyki kwantowej, a nie czytaniu lektur. Profesor Krzysztof Konarzewski ma prawo do takiej opinii. Sêk w tym, jaki przekaz trafia przez to do m³odych ludzi, którzy przecie¿ równie¿ czytaj± gazety. Otó¿ dowiaduj± siê oni, ¿e czytanie lektur nie jest warto¶ci± sam± w sobie – mo¿na je sobie spokojnie odpu¶ciæ i zaj±æ siê tym, co nas interesuje lub uwa¿amy, ¿e „bêdzie nam przydatne w przysz³o¶ci”. St±d jednak tylko krok do spostrze¿enia, ¿e literatura jako taka jest Polakom niepotrzebna. Niech czyta ten, kto chce, komu wpojono to w domu. Reszta mo¿e spokojnie nie odró¿niaæ Hamleta od omletu i nie wiedzieæ, kim by³ Gerwazy.

Mo¿na by zapytaæ: A có¿ w tym z³ego? Trzy czwarte Amerykanów nie ma zapewne bladego pojêcia, gdzie le¿y Polska, a przecie¿ USA jest najpotê¿niejszym krajem ¶wiata. Zgoda, ale trzy czwarte Amerykanów s³ysza³o zapewne o Moby Dicku (choæ wiêkszo¶æ z nich powie¶ci Melville’a nie czyta³a). Nie znaj± ¿adnej powie¶ci Faulknera czy Steinbecka, ale kanon wiedzy o kulturze ich w³asnego narodu zosta³ im wpojony. I wiedza ta s³u¿y im nie do rozwi±zywania krzy¿ówek (a przynajmniej nie g³ównie do tego), ale pomaga im budowaæ to¿samo¶æ narodow±. Tymczasem w Polsce ¶wiadomo¶æ tego, do czego jest nam potrzebna literatura, wydaje siê zanikaæ nawet w¶ród elit spo³ecznych. Jest to jednak win± nie tylko systemu edukacji, ale przemian zachodz±cych we wspó³czesnej kulturze, których – choæ mo¿na ich nie akceptowaæ – nie da siê zatrzymaæ.

Jarmark kultury

Po co wiêc nam literatura? Koncepcji na temat jej funkcji jest wiele i nie wszystkie przypisuj± jej równie wa¿n± rolê (Platon chcia³ wygnaæ poetów ze swojego idealnego pañstwa). Role te mo¿na jednak sprowadziæ do czterech najwa¿niejszych: transfer warto¶ci kulturowych danej spo³eczno¶ci (mickiewiczowska „Arka Przymierza miêdzy dawnymi i nowymi laty”), przegl±danie siê przez spo³eczno¶æ w literaturze niczym w lustrze, odnajdywanie przez indywidualnego czytelnika w prze¿yciach postaci literackich w³asnych prze¿yæ, a w ¶wiecie przedstawionym – w³asnych wyobra¿eñ oraz poszerzanie mo¿liwo¶ci wyrazowych jêzyka. Rzecz jasna, istnieje jeszcze funkcja rozrywkowa, która mo¿e ³±czyæ siê z pozosta³ymi czterema. Wszystkie inne funkcje (przekaz nowych idei, dzielenie siê z czytelnikiem wiedz± o cz³owieku, któr± autor uzyska³ z w³asnych prze¿yæ) uwa¿am za poboczne.

Sêk w tym, ¿e ¿adna powy¿sza funkcja nie wydaje siê we wspó³czesnym ¶wiecie niezbêdna. Transfer warto¶ci kulturowych ju¿ dawno sta³ siê abstrakcj±, i to nie tylko w Polsce. S± one zasysane w sposób nie¶wiadomy z ca³ego otoczenia – zarówno warto¶ci moralne, patriotyczne, jak i pewien zespó³ przekonañ wynikaj±cych z ¿ycia w zachodnioeuropejskim krêgu kulturowym. Ró¿nica polega na tym, ¿e warto¶ci te przyjmowane s± mniej ¶wiadomie (a czêsto zupe³nie nie¶wiadomie), co jednak nie utrudnia kontaktów z przedstawicielami innych kultur. Wykszta³ci³ siê inny typ patriotyzmu (inny, nie znaczy tu gorszy), niep³yn±cy ze strof Reduty Ordona, ale polegaj±cy na wierno¶ci ojczy¼nie jako „mojemu miejscu na ziemi”. Wielu Polaków na emigracji broni dobrego imienia Polski i nie wyrzeka siê polsko¶ci nie dlatego, ¿e tak poruszy³a ich lektura romantycznej literatury. W tej sytuacji problem przekazu warto¶ci spada w du¿ej mierze na rodzinê i otoczenie. Jako¶ tak siê, ca³e szczê¶cie, dzieje, ¿e wspó³czesna m³odzie¿ to nie jacy¶ nowi barbarzyñcy, wiêc mimo braku po¶rednictwa literatury system dzia³a.

Przegl±danie siê w lustrze literatury równie¿ staje siê dla wspó³czesnego cz³owieka coraz mniej istotne. Wiêkszo¶æ ludzi ¿yje zbyt szybko, by mieæ czas na g³êbsz± autorefleksjê. Zreszt± najczê¶ciej nie odczuwaj± nawet takiej potrzeby – ich model ¿ycia i sposób my¶lenia wydaje im siê na tyle dobry, ¿e nie widz± sensu prowadzenia tego rodzaju rozwa¿añ. Refleksjê zast±pi³a pogoñ za ¶rodkami utrzymania i nowymi rozrywkami. Czy mo¿na mieæ czas na zastanawianie siê nad sensem ¿ycia, gdy bank znów zwiêkszy³ raty kredytu hipotecznego, a na iPodzie do ods³uchania czeka 50 nowych piosenek? Kultura multimedialna sprawia, ¿e przestrzeñ wymiany dóbr kulturowych staje siê jarmarkiem nowych doznañ i rozrywek, a nie zaproszeniem do refleksji. Brzmi to nieledwie apokaliptycznie. Ale czy naprawdê wcze¶niej ludzie przegl±dali siê masowo w zwierciadle literatury? Ró¿nica polega na tym, ¿e teraz znacznie rzadziej robi to elita – studenci, naukowcy, dziennikarze, w ogóle ludzie wykszta³ceni.

Pokolenie dysortografii

Wzglêdnie najmniej ucierpia³a trzecia wymieniona przeze mnie funkcja literatury – odnoszenie do w³asnych do¶wiadczeñ ¿yciowych prze¿yæ wewnêtrznych i wyborów postaci literackich. Tê sam± rolê spe³niaæ bowiem mog± filmy (równie¿ te przeznaczone do odbioru wy³±cznie za pomoc± Internetu lub telefonu komórkowego), blogi i inne formy multimedialnej ekspresji, umo¿liwiaj±ce przekaz prze¿yæ wewnêtrznych autentycznej lub fikcyjnej postaci. Ocena, w jakim stopniu mo¿liwo¶ci wyrazowe takich form dorównuj± klasycznej literaturze, zale¿na jest w pewnej mierze od podatno¶ci odbiorcy na przekaz podany w tej czy innej postaci. Ponadto nowe formy przekazu wci±¿ siê rozwijaj± – kino równie¿ w pocz±tkach swego istnienia uwa¿ane by³o za jarmarczn± rozrywkê dla plebsu, a nie dziedzinê sztuki.

Poszerzenie mo¿liwo¶ci wyrazowych jêzyka sta³o siê dla literatury, pocz±wszy od okresu miêdzywojennego, now± szans± rozwoju, która jednak z czasem zamieni³a siê w pu³apkê. Wielu pisarzy stawia obecnie znak równo¶ci pomiêdzy uprawianiem literatury a zabaw± jêzykiem. Literatura przestaje byæ jednak wówczas interesuj±c± propozycj± dla ludzi niezafascynowanych samym jêzykiem jako tworzywem, poniewa¿ nie przekazuje ju¿ niczego istotnego o otaczaj±cym ¶wiecie i cz³owieku.

Nieczytanie literatury piêknej ma natomiast skutek uboczny w postaci braku szacunku dla poprawno¶ci jêzykowej. Coraz czê¶ciej prace licencjackie, magisterskie czy nawet doktorskie pe³ne s± koszmarnych b³êdów stylistycznych, interpunkcyjnych, a czasem nawet ortograficznych. Autorzy, zapytani, dlaczego tak jest, odpowiadaj± czêsto z rozbrajaj±cym u¶miechem: „Mam dysortografiê”, „Nigdy nie mia³em g³owy do polskiego” albo (najczêstsze t³umaczenie): „Co siê czepiasz, przecie¿ jest zrozumia³e”. Ludzie nieczytaj±cy literatury przestaj± postrzegaæ poprawno¶æ jêzykow± jako warto¶æ sam± w sobie. Jêzyk staje siê dla nich wy³±cznie praktycznym medium komunikacji, a nie czym¶, o co nale¿y dbaæ. Je¶li komunikat jest zrozumia³y, tym samym jest poprawny. Ostatecznym argumentem osoby obstaj±cej za przeprowadzeniem korekty pracy jest wówczas czêsto: „O¶mieszysz siê, przedstawiaj±c tekst w takiej formie”.

Problem w tym, ¿e ju¿ nied³ugo nikt poza humanistami−maniakami (takimi, jak ja) nie zauwa¿y b³êdów innych ni¿ ortograficzne. Co gorsza, kulawe stylistycznie i wo³aj±ce o pomstê do nieba pod wzglêdem interpunkcji zaczynaj± byæ równie¿ publikacje pracowników naukowych. Wielu in¿ynierów, ekonomistów czy prawników pisze swoje prace w czym¶ przypominaj±cym raczej nowomowê ni¿ jêzyk polski. Rozumiem, ¿e jêzyk fachowy mo¿e siê ró¿niæ od jêzyka literackiego, ale istniej± pewne granice dowolno¶ci – nie mo¿e byæ tak, ¿e tekst taki nie podlega ¿adnej korekcie i zawiera ra¿±ce b³êdy stylistyczne czy sk³adniowe. Zdarzaj± siê równie¿ studenci i naukowcy, którzy korektê uwa¿aj± za zamach na ich swobodê twórcz±, bo przecie¿ jêzyk ich tekstu wyra¿a ich indywidualne upodobania. Z ca³ym szacunkiem dla ich przekonañ mo¿na to porównaæ do fa³szowania w chórze – fa³szuj±cy chórzysta równie¿ mo¿e twierdziæ, ¿e jego sposób ¶piewania wyra¿a jego osobisty stosunek do wykonywanego utworu. ¯eby móc wyra¿aæ siebie za pomoc± czego¶, trzeba najpierw dan± rzecz dobrze opanowaæ (Picasso malowa³ tak, a nie inaczej dlatego, ¿e tak zdecydowa³ – najpierw nauczy³ siê bardzo realistycznie rysowaæ z natury).

Powracaj±c do literatury jako sposobu na poszerzanie mo¿liwo¶ci wyrazowych jêzyka: tu niestety pisane czêsto skrajnie kolokwialnym jêzykiem blogi nie pe³ni± wielkiej roli, kino za¶ jest sztuk± obrazu, w której dialog pe³ni rolê s³u¿ebn± i nie jest wcale niezbêdny. Bez literatury mówiæ bêdziemy coraz pro¶ciej i coraz bardziej potocznie. Komunikatywno¶æ przez to nie spadnie, estetyka komunikatów (o ile jest ona dla kogo¶ warto¶ci±) – niestety tak.

Literatura jest wiêc potrzebna ka¿demu wykszta³conemu cz³owiekowi i nie mo¿na – ¶ladem przewodnicz±cego CKE – sprowadzaæ jej do jednego z wielu mo¿liwych hobby. Szkolna edukacja polonistyczna powinna mieæ na celu wpojenie uczniom w³a¶nie tego przekonania – ¿e literatura jest im niezbêdna do szczycenia siê mianem ludzi wykszta³conych i do samorozwoju. Jako doro¶li ludzie nie musz± koniecznie dzieñ w dzieñ po pracy katowaæ siê Proustem czy Na³kowsk±. Wa¿ne, by od czasu do czasu przeczytali powie¶æ w celu innym ni¿ rozrywkowy i ten sam zwyczaj przekazali swoim dzieciom.

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje