Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje





Drugie ¿ycie Salonu Profesora Dudka jest wa¿ne przede wszystkim dlatego, ¿e „rzeczpospolita profesorów”, z dodatkiem artystów, polityków, ludzi mediów, ma coraz wiêksze i nowe dzisiaj zadania.

W salonie i o salonie

Potrzeba rozmawiania okaza³a siê trwalsza ni¿ miejsce, jakie odda³ rozmowom wroc³awskich inteligentów prof. Józef Dudek, twórca i gospodarz salonu swojego imienia. W tamtym miejscu, przy ul. Pasteura, nad kana³em odrzañskim, pozostanie tablica upamiêtniaj±ca jego osobê.

A bywalcy spotykaj± siê dalej dziêki staraniom wspó³pracowników i uczniów Profesora – przede wszystkim prof. Andrzeja Kisielewicza i dr. Krzysztofa Pyclika. Drugie ¿ycie salonu rozpoczê³o siê rych³o po ¶mierci za³o¿yciela, przeniesione w miejsce piêkne i godne – do Muzeum Architektury, którego siedzib± jest pobernardyñski klasztor. Wdziêczno¶æ za to nale¿y siê w³adzom Wroc³awia, a ma j± pomno¿yæ obiecane salonowi w³asne ju¿ pomieszczenie w zabytkowej kamienicy przy Rynku.

Refektarz poklasztorny mie¶ci bez trudu ponad setkê go¶ci, co by³o górn± granic± pojemno¶ci poprzedniego lokalu. Mia³am sposobno¶æ przekonaæ siê o tym prowadz±c parê miesiêcy temu spotkanie w opisanych nowych warunkach.

Odbywaj± siê one teraz co dwa tygodnie i poprzedzone s± ju¿ nie zaproszeniami kierowanymi do go¶ci telefonicznie przez gospodarza (co by³o odpowiedni± do nazwy eleganck± manier±), lecz drog± elektroniczn± z wymogiem potwierdzenia obecno¶ci. Pozosta³e elementy rytua³u wprowadzonego przez prof. Dudka – dwie czê¶ci spotkania, wyk³ad i pocz±tek dyskusji, dosyæ zdyscyplinowane, oraz dyskusja ca³kiem swobodna, przedzielone poczêstunkiem i rozmowami kuluarowymi (kuluary w muzeum nastrojowe) – trwaj±.

Pro publico bono

Parê tygodni temu ukaza³ siê drugi tom publikacji wydawnictwa ATUT Salon III Rzeczpospolitej, czyli spotkania w Salonie prof. Józefa Dudka, podobnie jak poprzedni opatrzony tekstami wstêpnymi redaktorów naukowych Stanis³awa Beresia i Urszuli Glensk. W momencie sk³adania ksi±¿ki do druku (sierpieñ 2008), kiedy twórca salonu ¿y³ jeszcze i nie spodziewali¶my siê jego rych³ego odej¶cia, liczba spotkañ wynosi³a 436, co prof. Bere¶, znawca tematu, uwa¿a za liczbê rekordow±, nawet w szerszej skali historycznej.

Bardzo to krzepi±ce w czasie, gdy debata publiczna siê degeneruje, wielu jej uczestników czuje zniechêcenie wo³aniem na puszczy, wielu innych rozprawia pospiesznie o rzeczach dora¼nych i b³ahych.

Warto poczytaæ zapisy wroc³awskich spotkañ, ¿eby siê przekonaæ, jak sporej grupie tych, co stanowi± duchow± i umys³ow± elitê miasta, zale¿y na wymianie pogl±dów, na dowiadywaniu siê, co robi± ludzie innych ni¿ w³asna profesji i naukowych specjalno¶ci, a tak¿e dzieleniu obawami i nadziej± zwi±zanymi z wydarzeniami polityki miêdzynarodowej, sytuacj± pañstwa, umacnianiem albo zagro¿eniami demokracji.

W s³owie wstêpnym, zatytu³owanym Rzeczpospolita profesorów, Urszula Glensk pisze: „Jest w tym jaki¶ paradoks, ¿e pod koniec XX wieku, w nowokapitalistycznym pêdzie prof. Dudek mia³ pomys³ wskrzeszenia salonu intelektualnego i to w ¶cis³ym tego s³owa znaczeniu – zaproszenia tylko dla konkretnych osób, dyskusje po¶wiêcone okre¶lonym zagadnieniom, chwila na rozmowy kuluarowe, stosowno¶æ zachowania i stroju (ten ostatni wymóg budzi³ zreszt± wiele kontrowersji i z czasem jakby nieco z³agodnia³). No i oczywi¶cie niezwyk³a determinacja gospodarza. By³a zatem w salonie prof. Dudka jaka¶ niedzisiejszo¶æ, bezinteresowno¶æ, sk³onno¶æ do po¶wiêceñ pro publico bono (znowu nie do koñca wspó³czesna retoryka). Wysi³ek gospodarza rekompensowa³ mu zapewne powszechny w ¶rodowisku akademickim szacunek”.

Mogê odpowiedzialnie potwierdziæ estymê salonu, gdy¿ przypad³o mi prowadziæ tam ponad dwa dziesi±tki spotkañ z go¶æmi „importowanymi” z ró¿nych miast, którzy bez wyj±tku i niemal jednos³ownie wyra¿ali podszyte zdumieniem uznanie dla idei i realizuj±cego j± gospodarza, konstatuj±c, ¿e jest w tym powodzeniu pewnie te¿ jaki¶ genius loci. Mo¿e dalekie echo pionierskich czasów Wroc³awia, gdy ¶rodowisko, najogólniej mówi±c inteligenckie, by³o bardzo zintegrowane wewnêtrznie, ale te¿ otwarte na ca³± spo³eczno¶æ tworz±c± od nowa warunki ¿ycia i warunki rozwoju kultury.

Drugie ¿ycie

Powsta³y dziesi±tki lat pó¼niej salon by³ (i pozostaje) osobliwie, jak na swoj± nazwê i antecedencje, demokratyczny albo, mo¿e lepiej powiedzieæ: republikañski. Od bywalców wymaga siê dobrych manier – tak¿e w sposobie dyskutowania – ale nikt nigdy nie kwestionowa³ pogl±dów ani zapraszanych go¶ci specjalnych, ani ich zwolenników czy adwersarzy. Przy tych za³o¿eniach mo¿na byæ spokojnym, ¿e nie spotka siê kogo¶, komu nie chcia³oby siê podaæ rêki, jako ¿e kryterium, w³a¶ciwie jedynym, jest dobra opinia w ¶rodowisku, a tê zyskuje siê za autentyczne osi±gniêcia i za uznan± prawo¶æ, które to miary ¶rodowisko umie stosowaæ.

Drugie ¿ycie Salonu Profesora Dudka (tak bêdzie siê nazywa³ zawsze) jest wa¿ne nie tylko dlatego, ¿e po¶wiadcza gotowo¶æ grona ludzi z nim zwi±zanych do podjêcia trudu, jaki by³ udzia³em za³o¿yciela, w poczuciu wdziêczno¶ci i w poczuciu zobowi±zania wobec pamiêci o nim, ale przede wszystkim dlatego, ¿e „rzeczpospolita profesorów”, z dodatkiem artystów, polityków, ludzi mediów, ma coraz wiêksze i nowe dzisiaj zadania.

Go¶ciem jednego z ostatnich spotkañ przed wakacyjn± przerw± by³a Jadwiga Staniszkis, prezentuj±ca tezy swojej koñczonej w³a¶nie ksi±¿ki. Zabrak³o krzese³ dla go¶ci i to jest argument za intencj± obecnych organizatorów, którzy wybieraj± wiêcej tematów politycznych ni¿ naukowych czy ogólnocywilizacyjnych. Trzeba, w takim jak salonowe gronie, rozwa¿aæ kwestie dotycz±ce obywateli nowoczesnego pañstwa, bêd±cego cz³onkiem UE i maj±cego aspiracje aktywnego uczestniczenia w polityce miêdzynarodowej. I niezale¿nie od widocznego zapotrzebowania na tak± tematykê egzercycje w dysputach politycznych s± bardzo potrzebne nauczycielom akademickim i badaczom, studentom i wszystkim ludziom pe³ni±cym funkcje publiczne. Wypracowywane w takim gronie wzory polemiki, stopniowania argumentów, uwierzytelniania twierdzeñ, konkludowania, powinny promieniowaæ szeroko. Wroc³awskie spotkania daj± na to szansê.

Jest tak¿e, nie ostatnia, choæ wymieniam j± na koñcu, funkcja salonu. Integracyjna. Kr±g bywalców systematycznie siê powiêksza, jakkolwiek nie wszyscy na wszystkie spotkania przychodz±. Obecno¶æ na nich okazuje siê coraz czê¶ciej znakiem rozpoznawczym aktywnych rozmaicie wroc³awian. Bêdzie siê to okazywa³o wa¿ne przy okazjach wspólnych obywatelskich potrzeb, z jakimi powinni¶my siê liczyæ w nadchodz±cych czasach.

Zatem ze wszystkich wymienionych i wielu niewspomnianych powodów salonowi: Ad multos annos!

(mab)
Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje

Page Not Found - Forum Akademickie

Błąd 404 - Strona o podanym adresie nie istnieje